Forum Fandom Sesje RPG, PBF i inne Star Trek: PBF PL PBF - Kragh syn Morga

PBF - Kragh syn Morga

Wyświetlanie 15 wpisów - od 136 do 150 (z 213 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • Hemrod
    Uczestnik
    #92757

    On miał dwa ostrza i widocznie dobrze korzystał z obu, ja musiałem być rozważniejszy. Przede wszystkim nie mogłem mu pozwolić walczyć jego stylem. Wydawało się, że polega przede wszystkim na zręczności i szybkości. Musiałem uważnie parować jego ciosy i atakować. Moje ataki musiały być mocne. W tym momencie nie potrzebowałem takiej szybkości. Musiałem raczej polegać na kontrnatarciu. Taka strategia dawała mi pewną przewagę. Jeżeli będę zwinny nie powinien mnie zranić. Gdy się wysunie będę mógł wykorzystać jego błąd. Inną możliwością zwycięstwa było szybkie doprowadzenie do zwarcia z przeciwnikiem. Wtedy walka zrobi się brutalniejsza, mnie polegająca na finezji, a bardziej wiedzy o walce wręcz. Zresztą nie zamierzałem walczyć uczciwie, jeżeli będę miał tylko możliwość, uraczyć go kopniakiem, który mógłby sprawić, że przejadę go swoim ostrzem byłem gotów to wykorzystać.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #92851

    Podchodził do ciebie w miare wolno, ale była to tylko zmyłka. Na samym końcu przyśpieszył i zaatakował z wyskoku.Gdybyś był zwyczajnym Klingonem raczej bys nie uniknął jego cięć, ale przecież nim nie byłeś. Ostrza przemkneły milimetry od twojego ciała. Próbowałeś wykorzystać jego brak blokady, ale gdy już atakowałeś to juz się bronil.- Pierdolone wspomaganie co? - splunął. - I tak to nie pomoze...Nagle zauważyłeś za plecami mieszańca niesłychany widok. Czarne ciało lekko przypalonego taktycznego ruszyło sie z podłogi i powstało. Chwiejąc się podszedł do konsoli obok zniszczonej konsoli taktycznej i zaczął cos do niej wpisywać. Inni całkowicie go zignorowali, siekąc sie mordując. Co on zamierzał zrobic?

    Hemrod
    Uczestnik
    #93137

    Nie wiedziałem co planował taktyczny ... co tu się działo? Jednak trzeba było jak najszybciej poznać jego zamiary. Żałowałem, że z tej pozycji nie jestem nic w stanie zrobić. Miałem jednak bardziej palący problem. Przeciwnika, który chciał mnie zamordować. Musiałem się z nim jak najszybciej uporać, co wcale mogło nie okazać się łatwe. Pierwsze starcie omalże nie zakończyło się moją porażką. Nie mogłem tego przedłużać. Spojrzałem na mieszańca całkowicie ignorując jego stwierdzenie. Należało przejść do ataku. Skoro on chciał walczyć szybko należało mu zapewnić przynajmniej przez chwilę taką możliwość. To ja musiałem zaatakować szybko. Próbując przebić jego osłonę, ale jednocześnie zapewniając obronę dla siebie. Nie mogły być to szaleńcze ataki, bo wtedy mnie dogoni. Walka zapowiadała się ekscytująco. W miarę możliwości chciałem aby skupił się przede wszystkim na moich rękach. Gdy będzie przygotowywał się do obrony może otworzyć się na kop, w jednej z licznych sztuk walki, które "poznałem". Wiedziałem, że nie musi to być silny cios, wystarczy, że wybije go z równowagi i da mi szansę zatopienia ostrza w jego ciele ...

    I. Thorne
    Uczestnik
    #93140

    Taktyczny zaczął wpisywac kody. Dzieki swemu wzrokowi mogłeś zauwazyc co robi - przekierowuje komendy z konsoli taktycznej na ta co obsługiwał.Twoje zainteresowanie taktycznym zmniejszyło związane wrogiem i znów jego ostrza smigneły tuz koło ciebie. Teraz jednak nie zamierzałeś się cofać, nastąpiła szybka wymiana ciosów miedzy wami. Broń raz atakowała, raz blokowała. Wróg z usmiechem pokonał obrone i niegroźnie ranił cię w ramię. Dziwne, ale nie poczułeś dużego bólu. Wykorzystałeś to, trafiając go prawie w te same miejsce. Na dodatek chroniąc sie przed poprawką odsłonił swój dół i cielny kop odrzucił go i dał małą przerwę na oddech.- Zawsze myślałem, że polegacie na swym pancerzu. - stwierdził zdziwiony i znów ruszył.Nagle sykneły drzwi do turbowind i na mostek wpadło kilkunastu załogantów, od razu eliminując przewagę wroga. Walka rozgorzała na nowo, ale teraz to twoi kamraci mogli pozwolić sobie na wykorzystanie przewagi liczebnej.

    Hemrod
    Uczestnik
    #93221

    Widać było, że mieszaniec lubił sobie pogadać. Być może był trochę zbyt pewny siebie, ale z tego co widziałem, mógł sobie na to wszystko pozwolić. Był naprawdę dobrym szermierzem, podejrzewałem, że kilka lat temu nie miałbym z nim szans. Oczywiście sytuacja dzisiaj wyglądała inaczej i mogłem sobie pozwolić na walkę z nim. Zastanawiałem się dlaczego zadany przez niego cios, wcale mnie nie bolał? Nie było jednak czasu, żeby zbyt długo nad tym myśleć. Należało się go pozbyć, zwłaszcza teraz gdy wydawało się, że sytuacja odwróciła się i możemy to zwyciężyć. Nie chciałem mu dać uciec. Zaatakował okręt rodu Morga, należało potraktować go tak, żeby jego los był nauczką dla wszystkich wrogów. -Ty też walczysz nieźle jak na jakiegoś bękarckiego mieszańca - odpowiedziałem mu mając nadzieję, że go to trochę wyprowadzi z równowagi. Sam zaś przygotowałem się do kolejnego starcia. Należało po raz kolejny zmienić taktykę. Miałem przewagę w tym względzie, że moja wiedza była większa od jego. Chciałem sprawdzić czy będzie w stanie bronić się przed szybki atakami z wielu stron. Pamiętając o swojej obronie, chciałem jak najbardziej wypróbować jego. Moje ciosy będą musiały być szybkie i zręczne, atakować z takich miejsc, żeby musiał bardzo szybko zmieniać miejsce swojej obrony. Raz głowa, raz nogi ... i tak dalej. Nie musiały to być mocne ciosy, rana może go zdekoncentrować i dać mi szansę na zakończenie tego pojedynku ...

    I. Thorne
    Uczestnik
    #93228

    Wspomnienie jego nielingońskiej natury zadziałało jak płachta na byka.- Zajmij sie swoim rodowem MASZYNO!!! - rzucił sie do niekontrolowanego ataku. Atakował szybko, ale bez finezji. Próbował podciniać, blokowac jedna bronia i za niej ciąć drugą, markowac ciosy... Wszystko na nic. Blokowaleś bez problemów.Taktyczny coraz wolniej wpisywał komendy. Wreszcie osunął sie na kolana i ostatkiem sił wcisnął guzik. Na głównym ekranie, gdzie wciąż stała Tonga pojawiło się kilka torped i promienie dezruptorów. Pokryły najemniczy krążownik i po serii eksplozji zaczeły gasnąć jego swiatła. Teleportacja wrogów tez się skończyła.Teraz ty zacząłeś atakować. Mieszaniec musiał się zacząć cofać by nie zostac zranionym. Zaczynałeś powoli kontrolowac pojedynek.

    Hemrod
    Uczestnik
    #93323

    Nie zamierzałem mu odpuszczać, ten pojedynek miał się zakończyć i już. Wymagały tego przynajmniej względy honoru. Facet musiał wiedzieć, że popełnił błąd, a za błędy należało płacić. Moje ataki robiły się coraz szybsze, a jednocześnie mocniejsze. Nie miałem zamiaru dawać mu szansę, na ponowne przejęcie inicjatywy. Chciałem go wykończyć i już ...

    I. Thorne
    Uczestnik
    #93327

    Ruszyłeś do ataku. Miałeś teraz jakby więcej miejsca, gdyż najemnicy byli wycinani lub poddwali się. Mieszaniec bronił sie dobrze, ale wreszcie zrobił błąd. Zablokował nie tą reką i gdy wasze bronie skrzyżowały się to drugim mek'lethem sprawnie mu uciąłeś dłoń.-AAAAA!!! - wrzasnął i zatoczył się chlustając krwią. - To jeszcze nie koniec robocie! - nacisnął na komunikator i wyteleportował się.Walka kończyła się, ale jakiś wrogi Klingon chciał zadać twemu rodowi jeszcze powazny cios. Podkradł się do Morgha i wyciągnął w jego kierunku broń.- Nie! - krzyknął Merath i skoczył na Morgha, zasłaniając go własną piersią. Strzał go nie ominął. Osunął się na ziemię. Klingon próbował ponowić zamach na twego ojca, ale nagle z jego piersi wykwitł pokrwawiony mek'leth.To był juz koniec walki. Zamachowca praktycznie porąbano na kawałki, inni leżeli martwi, cięzko ranni lub klęczeli z rękami w powietrzu.

    Hemrod
    Uczestnik
    #93343

    Podbiegłem w stronę ojca i leżącego na ziemi Meratha, może jeszcze nie było za późno, może będzie jeszcze można mu pomóc. Poświęcił się dla dobra rodu. Nie powinien umierać. Oczywiście jeżeli taki byłby przypadek musiałem w głębi duszy przyznać, że była to naprawdę godna śmierć. Ktokolwiek doprowadził do tego starcia będzie musiał zapłacić. A cena będzie ogromna. Żałowałem, że mieszaniec uciekł, ale będę przygotowywał się na kolejne spotkanie z nim. Wiedziałem, że ono nastąpi. Jeżeli będzie trzeba sam do niego doprowadzę. I zabiję go. Był jednym z odpowiedzialnych za ten zamach i musiał zginąć. Nie było wyboru.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #93349

    Merath był martwy - chyba tylko jakiś robot przetrwałby strzał z takiej odległości. Lub Borg...Morgh popatrzył na ciebie lekko zamglonym wzrokiem i otrząsnął się.- Do stanowisk! Chcę znac stan statku. Kragh, bierz dwie drużyny ochrony i przenieś się na Tongę. Chcę wiedzieć kto jest odpowiedzialny za atak.Natychmiast podszedł do ciebie jeden z ochrony.- Jadmar, panie. Jestem dowódcą ochrony na zmianie nocnej. Mogę zebrać 20 wyszkolonych w abordażu wojwoników w dwie minuty, jesli są zdolni do walki.Tymczasem zaczeły napływac raporty.- Generatory osłon z przodu sa permanentnie zniszczone. Nie da się ich porządnie naprawic, ale da sie rozciągnąć pole z innych generatorów.- Maskowanie nie działa.- Maszynownia informuje, że tam tez chcieli wpaść, ale inhibitory działają i tłuką najemników na kilku pokładach w pobliżu.- Tonga ma ciężkie uszkodzenia pancerza i systemów wewnętrznych. Nigdzie nie poleci. Wykrywam kilkanascie form zycia, ale sa zakłócenia od zniszczonych łączy energetycznych i może byc ich więcej.

    Hemrod
    Uczestnik
    #93358

    Popatrzyłem na Jedmara i skinąłem mu głową -Bierz ich, każdy wojownik się przyda. Niech wiedzą, że idziemy ukarać tych, którzy odważyli się podnieść na nas rękę - gdy wojownik skinął głową i zaczął wzywać swoich wojowników ja uśmiechnąłem się lekko -Niech wiedzą, że my im te rękę odrąbiemy - Jednocześnie zacząłem sobie przypominać specyfikację Tongi. Musiałem zająć przynajmniej dwie najważniejsze sekcje: mostek i maszynownię, stamtąd można kontrolować większość okrętu. Próbowałem sobie przypomnieć czy okręt ten ma jeszcze jakieś pomieszczenie, z którego dało się nim sprawnie dowodzić ...

    I. Thorne
    Uczestnik
    #93368

    Tonga, jak wiekszośc większych jednostek miała jeszcze mały, rezerwowy mostek, choć praktycznie nigdy z niego nie korzystano, gdyż z zasady jak z maszynowni nie dało sie dowodzic to okręt nie był w stanie nic robić.- Panie, mam 14 sprawnych ludzi. Ale powiedzieli, ze zbiora po drodze wolnych. Idą do pierwszego teleportera.Jakis oficer wręczył ci jeszcze PADDa z danymi ze skanu Tongi nim opusciliscie mostek. Za tobą rozległ się ryk Kragha:-AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! - do niego po chwili dołączyli inni. Niech w Sto'Vo'Kor wiedzą, że nadchodzi Merath, prawdziwy wojownik!

    Hemrod
    Uczestnik
    #93446

    Idąc do teleportera szybko przejrzałem najważniejsze dane starając się ułożyć jakiś dobry plan. Należało przenieść się w takie miejsca, które dawały nam możliwość szybkiego wyeliminowania żywych, ewentualnie przejęcie witalnych części okrętu i rozpoczęcia polowania na pozostałych. Musiałem przede wszystkim sprawdzić w jakim stanie jest mostek i maszynowania, jeżeli któreś nie nadawały się do użytku, można było sobie odpuścić ich zdobywanie, zajęło by to więcej czasu i nie przyniosło spodziewanych rezultatów. Przejęcie okrętu będzie z pewnością dodatkowym plusem. Jednocześnie z informacji dostarczonych mi kiedyś przez kolektyw, próbowałem sobie przypomnieć słabe punkty Tongi, może uda się wykorzystać.W połowie drogi popatrzyłem na oficera -Jednoręki mieszaniec, ten z którym walczyłem. Jeżeli go znajdziecie jest mój. Uciekł jak tchórz bez honoru, ale zapłaci mi za wszystko - nie czekając na odpowiedź ruszyłem w dalszą drogę, jednocześnie poprawiając swoją broń.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #93451

    Tonga była podstawowym krążownikiem Unii, ale jakieś 50 lat temu. Od tamtej pory technologia poszła naprzód i ta klasa albo została pocięta na żyletki lub posprzedawana. Bardzo często była przerabiana na uzbrojone transportowce.Największą wadą Tongi było bardzo słabe uzbrojenie, jedna wyrzutnia torped i kilka niezbyt mocnych dezruptorów powodowało, ze na współczesnym polu walki mogła bić się chyba z fregatami czy słabo zaawansowanymi rasami. Pancerz i osłony były dobre, do tego łatwo było można je zmodernizowac i wzmocnić. Zapewne tylko dzięki temu ta na którą się udawałeś przyżywała skoncentrowany ogień z Vor'Chy.PADD opisywał wyniki skanu. Mostek nie nadawał się do niczego, w jego okolicach kadłub został powaznie uszkodzony i rozszczelnił się. W maszynowni był pożar, ale wykryto w nim i okolicy formy życia. Reszta z zasady była rozrzucona po całym statku, ale jedyny sprawny teleporter przenosił ich do maszynowni. Prawdopodobnie tworzono tam centrum obrony.Twój podwładny pokiwał głową.- Będzie wasz panie. - doszliście do teleportera. Było tam 10 w pełni uzbrojonych Klingonów. Po chwili dotarło kolejnych 5. - Czekamy chwilę na resztę czy przenosimy się?

    Hemrod
    Uczestnik
    #93452

    -Idziemy, nie chcę pozwolić, aby zorganizowali mocniejszą obronę. Przygotujcie się dobrze, zapewne mogli w tym czasie postawić jakieś podstawowe systemy obronne. Granaty i dezruptory na początek, a jeżeli do tego dojdzie to walka wręcz. Wydaje się, że jedynie maszynownia jako taka nadaje się do użytku i ona będzie naszym pierwszym celem. Dostaniemy się tam i przejmiemy okręt, reszta powinna być prosta. Pamiętajcie o zagłuszaczach, żeby wróg nie mógł nas namierzyć i przenieść poza okręt. Utrzymujemy ciągły kontakt. Jeżeli uda się do maszynowni wejdziemy z kilku stron - popatrzyłem na zebranych wojowników, wszyscy patrzyli na mnie spokojnie -Dzisiaj jest dobry dzień na śmierć, ale większość zadajmy naszym przeciwnikom -Po tych słowach przygotowałem się do transportu, jako jeden z pierwszych -Możemy zaczynać ... -

Wyświetlanie 15 wpisów - od 136 do 150 (z 213 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram