Forum Fandom Sesje RPG, PBF i inne Star Trek: PBF PL PBF - kapitan Qumos

PBF - kapitan Qumos

Wyświetlanie 15 wpisów - od 121 do 135 (z 2,275 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • I. Thorne
    Uczestnik
    #45145

    Hrienth dobiegł do nadajnika i zaczął wzywać przez niego pomoc. Niestety nie było odpowiedzi. Po kilku nieudanych próbach wściekły sprawdził czemu nikt nie odpowiada. Okazało się, że nadajnik został umiejętnie uszkodzony, tak że normalny załogant tego nigdy by nie odkrył.


    Romulanin dobiegał już do rogu, za którym po kilkunastu metrach były drzwi do maszynwibi. Nagle wybiegł jakiś Ferengi, widocznie z maszynowni. Ledwo wyrobił na zakręcie, gdy nagle coś świsnęło. Ferengi jeknął i osunął się na ziemię. W jego plecach wbita była strzałka.

    Pitmistrz
    Uczestnik
    #45175

    Nie zwlekając zabrałem się za naprawę uszkodzenia korzystając ze skrzynki z narzędziami którą miałem przy sobie.****Szybko uskoczyłem za rug mając nadzieję że napastnik mnie nie zauważył.Skierowałem sie do zbrojowni po jakąś lepszą broń mój nóż nadawał się tylko do walki wręcz.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #45179

    Nadajnik wydawał się nieznacznie uszkodzony i te kilka przerwanych obwodów szybko zostało wymienione. Ale i tak wciąż nie działał. Dopiero po głębszym spenetrowaniu okazało się, że cały szereg cewek przekształcających dźięk na sygnał podprzestrzenny został fachowo spalony.


    Żden napastnik się nie pokazał. PO nie usłyszał też jego kroków.Zbrojownia była zamknięta na kod, którego nie Romulanin nie mógł złamać. Chyba ktoś zmienił kody dostępu.

    Pitmistrz
    Uczestnik
    #45192

    Takiego uszkodzenia nie dam rady naprawić więc nie czekając ruszyłem do na poszukiwania kogoś z ochrony sam nic nie wskóram.****Uderzyłem pięścią w panel dając upust złości i udałem się powoli przed siebie mając nadzieję spotkać kogoś kto powie mi co się tutaj dzieje i da jakąś sensowną broń.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #45212

    Hrienth biegł przez puste korytarze. A tak być nie powinno. Gdzie podziali się wszyscy? Wreszcie usłyszał cichy jęk dochądzący za rogu. Jęczącym okazał się jakiś skulony Ferengi. Gdy zobaczył mechanika to poderwał się na nogi.- Oni... - niedokończył. Mała strzałka zmaterializowała sie przed nim i wbiła w jego pierś. Ferengi wyszarpał ją, przeszedł parę kroków i chwytając się za okolice serca padł na podłogę.


    Miajałeś korytazre nie spotykając nikogo. Gdzie podziali sie wszyscy? Przecież nawet głuchy usłyszałby wycie czerwonego alarmu, a takich wśród Ferengi jeszcze nie spotkałeś. Idąc napotkałeś na 3 ciała załogantów. Ostatnim była niedoszła kochanka. Obok niej lezał dezruptor.

    Pitmistrz
    Uczestnik
    #45227

    Sprawdziłem czy Ferengi żyje i zabrałem strzałkę aby ja później oglądnąć. Skierowałem sie do hangaru promów może z promu uda się wezwać pomoc.*****Podniosłem dezruptor i sprawdziłem czy załoganci żyją po czym udałem się do rdzenia głównego komputera aby założyć blokadę i uniemożliwić napastnikom utrzymania kontroli nad okrętem. Przy okazji zastanawiałem się gdzie znajduje się kapitan.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #45229

    Ferengi żył, był tylko uśpiony. Widocznie przeciwnik chciał wziąć załogę żywcem. Zawsze żywi niewolnicy są lepsi od martwych.Przy turbowndzie Hrienth dowiedział się nowej rzeczy. Teraz w ogóle nie działały i podróż do hangaru przez kanały może potrwać ponad godzinę.


    Po miarowym unoszeniu się ładnych piersi Arany Po poznał, że żyje. Do rdzenia komputera nie było aż tak daleko. Tylko kilka minut czołgania się przez kanały. Koło wejścia do pomieszczenia z rdzeniem leżało dwóch członków ochrony. Drzwi były zamknięte. Po wpisaniu kodu otworzyły się i Romulanin wszedł do środka. Ale nim coś uczynił usłyszał dziwny świst i ukłucie w plecy. Nagle opanowało go zmęczenie. Wykonał ruch do przodu i runął na podłogę. Po chwili stracił przytomność.

    Pitmistrz
    Uczestnik
    #45230

    Jako że mogłem nie mieć czasu na godzinną przeprawę udałem się do najbliższej awaryjnej apteczki po środek pobudzający i zacząłem budzić załogantów.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #45231

    Niestety środki pobudzające z apteczki nie działały. Środek w strzałkach albo był bradzo silny, albo jego esperymentalny skład neutralizował działanie pobudzaczy.

    Pitmistrz
    Uczestnik
    #45232

    Zostawiłem apteczkę i udałem sie do ambulatorium w poszukiwaniu silniejszego specyfiku.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #45234

    Niestety małe ambulatorium na tym pokłdazie było jedym z miejsc, których remont i przywrócenie do stanu używalności znajdowało się na końcu listy. A najblizsze działające było 4 poklady niżej, co dawało minimum 20 minut przeciskania się przez kanały.

    Pitmistrz
    Uczestnik
    #45235

    Jako że nie miałem innych pomysłów poszedłem do zbrojowni czas się trochę uzbroić.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #45236

    Drzwi od najblizszej zbrojowni były otwarte, jednak tuż obok nich leżał jakiś Andorianin ze strzałką w piersi.

    Pitmistrz
    Uczestnik
    #45237

    Wyciągnąłem ze skrzynki z narzędziami mały laser techniczny gotów potraktować nim każdego który stanie mi na drodze i nie będzie wyglądał jak jeden z załogantów.Prowizorycznie uzbrojony najciszej jak mogłem udałem się w kierunku drzwi.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #45238

    W środku pomieszczenia nie było nikogo. W zamkniętych szafkach były umieszczone karabiny różnych ras. W skrzyniach pod nimi leżały ogniwa zasilające broń. Na jednej ścianie była też broń biała: noże, sztylety i 2 bat'lethy.Gdy Hrienth wykonał krok w głąb drzwi za nim nagle zamknęły się. Wpisanie kodu nic nie dawało.

Wyświetlanie 15 wpisów - od 121 do 135 (z 2,275 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram