A działo się ostro. Wybuchy i kurz co chwilę zasłaniały obraz. Widać było wysadzone ściany i martwych strażników.Wreszcie Arana zlikwidowała ochronę generatora i wysadziła podłogę. Do środka wrzucono kilka granatów, a potem zaczeli wskakiwać komandosi. Jako ostatni miał wskoczyć Kinos, ale mikrorakieta rozerwała jego kombinezon na strzępy.Klnąc na wszystkich i wszystko Ferengi pojawił się na środku mesy, witany oklaskami. Większość ferengijskiej załogi była tchórzami i wyczyny uszatego były dla nich godne podziwu. Od razu dostał drinka na uspokojenie i najlepsze miejsce do ogładania dalszych zmagań. Coś jeszcze burczał, ale po mokrym całusie od blondwłosej Wiktorii z ambulatorium uspokoił się całkowicie.