Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan Qumos
- Dobrze skompletuj drużynę i za 30 min spotkamy się w sali obrad - pierwszy tylko kiwnął głowa i wyszedł.***Kiedy wszedłem do sali wszyscy już byli czyli po za pierwszym Cardazianin tymczasowy szef ochrony , Trillka komandos i Andorianka z sekcji technicznej.Usiadłem na swoim miejscu i zacząłem mówić - Witajcie jak zapewne wiecie waszą misją będzie włamanie się do budynku federacji i zabicie holograficznego celu po za tym misja ma być wykonana dzisiaj w nocy lub rano nie będę się wdawał w szczegóły cała misja należy do was oto plany budynku i jego zabezpieczeń - podałem padd pierwszemu - życzę wam powodzenia czy ktoś ma jakieś pytania
- Tak. - zapytała Lira. - Kto dostarczy nam potrzebnego sprzętu. Na takie akcje potrzeba dużo zabaweczek, do tego przyda się ekipa pozorująca.W tej samej chwili do sali weszła romulańska szefowa drużyny.- Potrzebujemy promu i dwóch ścigaczy, 4 pancerze wspomaganych, szybkostrzelne karabiny fazerowe, broń snajperską, granatnik z teleporterem, materiały wybuchowe, inhibitory transportu, sprzęt zwiadowczy, typu krótkofazlówki, roboty zwiadowcze, wykrywacze pułapek i parę innych rzeczy. - podała ci padda.
- Do dyspozycji macie to co jest na okręcie lub to co uda się szybko kupić. - patrząc na padda szybko obliczyłem ile trzeba by było wydać na sprzęt którego nie ma na okręcie.
To był naprawdę wyrafinowany i drogi sprzęt. Na oko mógł nawet kosztować z 10 000 sztabek nie licząc ścigaczy i promu.- W takim wypadku uważam, że misja jest niewykonalna i poniesiemy porażkę na samym początku. Tylko co toa dureń zleca nam zadanie, wiedząc że ze zwykłymi karabinami przegramy?
- Federacja wyobrażasz sobie jaka by była afera gdyby wam się udało? - powiedziałem patrząc na nią - ale płacą nam za samą próbę więc mimo wszystko należy spróbować.
- Myślałam, że chcą sprawdzić zabezpieczenia i je poprawić na wypadek naszego sukcesu. Tak to się nic nie nauczą. Zresztą, jak pan powiedział, płacą nam, więc to zrobimy. Chciałabym jeszcze ustalić z Federacją parę szczegółów. Z kim mam się kontaktować?
- Z nie jakim Duncanem O'Connorem z USS Slamina. - odpowiedziałem grzebiąc w pamięci jaką miał rangę.
Był porucznikiem pod pantoflem małżonki - kapitan USS Salamina.Nie było więcej pytań, więc odprawa się zakończyła. Ale po jakieś półgodzinie połączył się z tobą O'Connor.- Kapitanie,pańska szefowa grupy specjalnej podała mi swój plan i zażądała sprzętu. Niestety nie możemy w tej chwili pozwolić sobie na taką rozróbę, więc ćwiczenia przenieśliśmy na Tellar. Do czasu przylotu przygotujemy poligon. Jest pan nadal zainteresowany? Dodam też, że zwiększamy zapłatę do 1500 sztabek...
- Dobrze zgadzam się wisząc na orbicie nic nie zarobie.
- W takim wypadku proszę udać się na Tellar. Na miejscu powinien czekać prom z zamówionym ekwipunkiem bronią. Oczywiście my go tylko wypożyczamy.
- Zrozumiałem Qumos kończy - powiedziałem a kiedy połączenie zostało zakończone powiedziałem wchodząc na mostek - Wysłać do Q'meka informacje że lecimy na Tellar na ten właśnie cel warp 5.
Qmek przyjął info, zyczył dobrego zysku i mogliście odlecieć.Statek wskoczył w warp i poleciał ku Tellarowi, do którego przybędzie po 8 godzinach.
Postanowiłem poczekać aż przylecimy na miejsce jednocześnie sprawdziłem ceny pokrycia okrętu dodatkowym pancerzem.
Sam zakup stopu duranium/tritanium był dosyć mały. Robociznę mogli wykonać załoganci. Ale przeliczenie jak modelować kształt okrętu by zachował swe parametry i nie rozpadł się w trakcie lotu w warp powodowały, że opecja kosztowałaby z kilkanaście tysięcy sztabek za naprawdę mały przyrost pancerza. Juzx lepiej było zbierać na większy okręt.Po kilku godzinach Delia była już w układzie Tellar. Tam czekał na was malutki patrolowiec, z którego cienia wyleciał prom i poprosił o możliwość dokowania. Poinformował też, że ma ekwipunek zamówiony przez pannę Bronk.
