Niestety tylko do zadrasnąłeś w bok. Do tego dzida złamała się przy końcu.Jednak to nie było najgorsze. Drugi zwuerzak rozpędził się z boku i ruszył by przegryźć ci gardło. Wyskoczył w powietrze i w tej samej chwili coś mignęło. Drapieżnik zaryczał, gdy S'vek rzucił się na niego z boku i zaczeli się tarzać.
Dzidy były za daleko. Nożem poraniłeś ostro zwierzaka, ale ten ugryzł cię w uzbrojona rękę. Gdyby to był realny świat straciłbyś kończynę, tutaj stała się sparaliżowana. Po unieruchominiu ręki kociak znów zainteresował się twoim gardłem.
Z trudem zrzuciłeś go z siebie, okupując po kilkoma ranami ciętymi. Kot odskoczył na kilka metrów i po chwili był gotowy na kolejny sus. Na szczęście w zdrowej ręce miałes nóż.
Musiałeś trafić w kość bo cos chrupnęło i ostrze się zablokowało. Ale przeciwnik tylko nieznacznie osłabł. Zaczął się powoli okrążać, wiedząc że teraz jesteś bezbronny.
Kot przygotowywał ię długo i to go zgubiło. Tuż przed jego skokiem świsnęło i dzida wbija mu się głęboko w bok. Trysnęła krew, ale nie osłabiło to animuszu drapieżnika. Ruszył na ciebie, ale widać było, że powaznie osłabł.
Mruczek drapnął cię w odpowiedzi, ale to był już jego koniec, choć nadal trzymał się na nogach.- Chcesz go dobic? - zapytał pokrwawiony S'Vek podając ci swój nóż.