Szybko przykucnąłem przygotowując konar aby można go było użyć jako broni jednocześnie zapytałem towarzysza - Używamy tylko dzid czy coś jeszcze sklecimy?
Ruszyli powli przed siebi, nasłuchując. Dżungla była głośna i co chwile odzywało się jakieś zwierze.Wreszcie zaczęło padać i wędrówka stała się coraz bardzie uciążliwa. Ścieżka rozmiękła i stała się śliska. Do tego pijawki obrały dwóch wojowników jako cel priorytetowy.
- Przeklęta dżungla ale byle deszcz mnie nie powstrzyma przed trofeum z tygrysa z tego co pamiętam deszcze nie padają tutaj długo powinien zaraz przejść - powiedziałem ociekając wodą i zrywając pijawkę z ręki - powinniśmy pierw znaleźć to na co tygrys poluje potem zwabimy go zapachem krwi co o tym myślisz?
- Poluje na wszystko co się rusza. - odparł ze śmiechem S'Vek. - Możemy zapolowac na jakiegoś roślinożercę lub zrobić coś szybszego. Co powiesz na bycie przynętą?
- Bardzo chętnie tygrys bardzo się zdziwi jak mu w gardle staniemy - powiedziałem słysząc pytanie towarzysza - jak planujesz to zrobić porozcinać się trochę i połazić po okolicy jak na spacerze?
Trochę bolało, ale Klingon narzekający na takie draśnięcia zostałby uznany za nieowjownika.Po około 10 minutach krew zwabiła wielkie czarne mrówki, ale zaczęły się na ciebie wdrapywać i dotkliwie kąsać.