Pozostali zerwali się ze swoich miesjc, ale uciszył ich najstarszy.- Uderzyłeś naszego kolegę. Albo go przeprosisz, albo to oznacza wyzwanie na pojedynek. Co wybierasz?
- A więc przyszykuj się i pożegnaj z bliskimi. Baithas jest mistrzem w pojedynkach bez użycia broni. Zgłoś się za 2 godziny na Plac Sprawiedliwości. Lub nie jeśli jesteś starą bezzębną kobietą. - po tych słowach starszy siadł, a po nim reszta Othańczyków całkowicie ignorując Klingona.
Wyszedłem szybkim krokiem i udałem się z powrotem na salę treningową gdzie przywołałem przeciwnika i zacząłem ćwiczenia.***Po pułtorejgodzinnym treningu uznałem że moje umiejętności nie są może mistrzowskie ale byłem całkiem niezłym zawodnikiem.Obmyłem się z potu i ruszyłem na wspomniany plac.
Po zapytaniu sie przechodnia został skierowany ku Placowi Sprawiedliwości.Tam juz było kilkunastu Othańczyków i paru Klingonów. jeden z nich podszedł do Dra'Homa.- Widzę, że jesteś tu nowy. Naprawdę ci radzę, przeproś Baithasa. On jest najsilniejszy w całej kolonii. Dwa razy się z nim mierzyłem i dwa razy zbił mnie jak niegrzecznego bachora.
- Twój problem. Do zobaczenia w szpitalu.- Jestem najlepszy! Najsilniejszy! - wykrzykiwał Baithas. Ściągnął górną część ubrań by widzowie mohgli zobaczyć jego ogromne mięśnie.- Przerobię cię na karmę dla targów. - warknął w kierunku przeciwnika.
- Ciebie targi by nawet nie tknęły nie jadają gówna - odpowiedziałem również ściągając górną część ubrania i rozprostowując palce które strzeliły tak że było to słychać bardzo wyraźnie.
Przeciwnicy staneli na przeciwko siebie w okręgu.- Zasady sa proste. - rzekł najstarszy Othańczyk. - I nie zmieniły się od 200 lat. Przegrywa ten co padnie lub podda się. Gdy ktoś wypada za linię ma 10 sekund na powrót, inaczej przegrywa. Zaczynajcie!Baithas wydał z siebie donośny okrzyk i rzucił się na Klingona jak słoń. Mógł z łatwością wypchnąć Dra'Homa poza ring bo był o głowę wyższy i wazył na oko o 30 kilogramów więcej.
Wiedziałem że tą walkę należy przeprowadzić techniczne siłowo nie mam się z nim co mierzyć. Zrobiłem szybki unik i uderzyłem go łokciem w twarz kiedy przebiegał obok.
Cios trafił w jego policzek i coś chrupnęło. Miejsce uderzenia szybko stawało się fioletowe.- Ty śmierdzący pokurczu... - wycharczał Othańczyk i znowu ruszył w stronę Klingona, ale tym razem o wiele wolniej nauczony wcześniejszym ciosem.
Ja natomiast stałem w miejscu dopóki przeciwnik nie zbliżył się na odległość około 1,5 m wtedy ruszyłem szybko ku niemu mając nadzieję że taka gwałtowna reakcja go zaskoczy i uderzyłem go nogą w klatkę piersiową po czym odskoczyłem.
Nie czekając na reakcję przeciwnika szybko zacząłem biec w kierunku jego prawej strony a w ostatniej chwili zwolniłem aby zdezorientować przeciwnika i uderzyłem do z pięści w twarz wykorzystując resztkę rozpędu po czym odskoczyłem.
Cios trafił w cel, ale odskok juz się nie udał. Klingon dopiero zorientował się, że dostał plombę, gdy po efektownym locie klapnął tyłkiem poza ringiem.- Dziesięc, dziewięć... - zaczął odliczac sędzia, a twarz Dra'Homa zaczęło mrowieć
Wyświetlanie 15 wpisów - od 931 do 945 (z 2,275 w sumie)