Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan Qumos
- O wywiad robi się ciekawie a ciekawy jestem co by pańscy przełożeni powiedzieli na fakt że próbuje pan sabotować konferencję - to powiedziawszy skończyłem pisać sekwencje rozkazów na panelu pod biurkiem uśmiechając się.
- Jak pan chce. Lenny?- Namierzony i juz to mamy. - odpowiedział jeden z ochroniarzy, manipulując jakimś urządzeniem.- No to jak to powiedzieć. Pa pa... - pomachał ręką i cała trójka zniknęła.4 federacyjne okręty zgodnie nawróciły i zniknęły w warp.
Wyszedłem ściekły z gabinetu i krzyknąłem - sternik kurs na nasze torpedy a potem na ziemię - po czym usiadłem w fotelu.
Nikt z obsady mostka nie pytał się co stało się z goścmi, bo szybki odlot federacyjnych jednostek wszystko wyjasnił.Po kilku minutach torpedy zostały odzyskane.Lot ku Ziemi był spokojny, choć ruch całkiem spory. Po 3 godzinach byłeś w poblizu Marsa, gdzie zaparkował Qmek.Od razu zostałeś wywołany.- Qumos, musimy się natychmiast zobaczyć. - rzekł krótko i rozłączył się.
- Pierwszy przejmuj mostek - to powiedziawszy szybkim krokiem udałem się do sali transportera i udałem na okręt Qmeka.
Qmek czekał juz w pokoju teleportera.- Witaj Qumos. Świetna misja. Tylko... gdzie jest PUDEŁKO!?
- W tej chwili w rękach jakiegoś kapitana z wywiadu GF który ukradł je z pokładu mojej jednostki po za tym uciekałem przed Klingonami , Kardzaianami i Romulanami.Co było w tej paczce? - powiedziałem z lekko zirytowaną miną.
- Chcesz powiedzieć, że je straciłeś? Na rzecz Federacji? Czy wiesz ile one było warte? ILE? 3 paski i 50 listków. Bo tylke kosztowała bomba w środku dla natrętów. Gratuluję, Qumos. wszyscy ganiali ciebie i nikt nie zwracał uwagę na kuriera. Zasłużyłeś na swoją kasę.
- Czyli to była tylko atrapa - powiedziałem a szczęka mi opadła ze zdziwienia - a co było prawdziwą przesyłka?
- Przykro mi, ale nie mogę zdradzić. Lecz wiedz jedno, właśnie znalazłeś protektora w IHF. Za 5 minut Delia będzie miała 500 sztabek do podziału i to bez podatku, który opłace sam. Ty tymczasem szykuj się na jakąś dziewiczą wyprawę. Z nich przywozi się latinum koszami. - Qmek był w doskonałym humorze. - A może coś ci załatwię, jakąś rzecz czy zabawkę? Taka trudno dostępną po cenie zakupu bez prowizji? - to była dość niecodzienna propozycja jak na Ferengiego.
- Dziwaczną wyprawę - zapytałem z zainteresowaniem - gdzie mam się udać? A co do propozycji to się zastanowię i dam znać - powiedziałem z uśmiechem.
- Spokojnie, nie musisz się śpieszyć. Za 2 dni rozpocznie się Konferencja Antyborgowa i Delia pozostanie na razie na orbicie Marsa. Wykorzystaj wolny czas na poznanie interesujących osób, wiesz znajomość z jakimś kapitanem GF zawsze sie przyda, szczególnie przy przemycie he he he... W drogę ruszysz zapewne za 2 tygodnie, więc masz na razie wolna rękę. Niestety teraz muszę się pożegnać. Mój adiutant odprowadzi cię. Aaa... słyszałem, że szykuja się ostre przelewy na twoje konto...
- To prawda lecąc z konwojem od Talarian spotkałem kilku nie rozważnych piratów IHF właśnie licytuje ich okręt - powiedziałem śmiejąc się - 2 tygodnie jak ja tyle wytrzymam nigdy nie umiałem długo usiedzieć w jednym miejscu.
- Proszę się nie martwić. Na Konferencji na pewno nie będziemy sie nudzić. Pogłoski mówią o tym, że Federacja i Romulanie podpiszą traktat pokojowy i tamte okolice będą dla nas bardziej dostępne. A pomyśl ile na północnym styku ich granicy czeka światów z rzeczami niedostepnymi nigdzie indziej. Ale teraz muszę naprawdę iść. - skinął głową i wyszedł.Adiutant poprowadził cię do pokoju teleportera i po chwili byłes już na Delii.- Kapitanie. - włączył się Draken. - Dostaliśmy właśnie przelew 500 sztabek do podziału. Podatek został zapłacony przez nadawcę, więc księgowy juz rozdzielił kasę.
- Wiem wyszło na to że wykonaliśmy misje wzorowo nasza paczka była tylko atrapą aby prawdziwa przeszła bez problemów będę w swojej kajucie - to powiedziawszy rozłączyłem się i udałem do kajuty kapitańskiej tam usiadłem przed biurkiem z zamiarem przeczytania raportu o uszkodzeniach po misji.
