Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan Qumos
- To dobrze. Jeden z federacyjnych okrętów będzie nam towarzyszył do stacji. Drugi ruszył w pościg na piratami, ale nie wróżę mu sukcesu. Za 30 minut startujemy, a jak będą opóźnienia to potrące z wynagrodzenia i zażądam odszkodowania. Relg bez odbioru.- Kapitanie. - odezwał się małomówny dziś Mandark. - Przeczytałem trochę o wyposażeniu naszego nowego nabytku. Kwatery załogi były dość... ekstrawaganckie i wydali na nie trochę kasy. Sugerowałbym zdemontowanie ich i reeszty luksusowych rzezcy i zastąpienie ich standartowymi. Takie zwykłe wyposażenie możemy wziąć na stacji, gdzie zostawimy patrolowiec. Wystarczy tylko wynając ich replikator przemysłowy. Myślałem o naszym, ale za długo by to trwało, zresztą nie mamy za dużo materiałów do przereplikowania.
- Bardzo dobra sugestia jak tylko dolecimy do stacji zajmiemy się przeróbkami - to powiedziawszy ruszyłem do turbowidndy w drzwiach mówiąc - Mandark przejmujesz mostek będę na ścigaczu jak by ktoś mnie szukał. - po dotarciu do pokoju transportera kazałem się przesłać na mostek patrolowca.
Pojawiłeś się w pokoju teleportera na patrolowcu. Akurat pracowała tam jedna drużyna, dokładnie sprawdzając trikorderami wszystkie ściany.- Kapitanie. - rzekł jeden z nich. - Prace trwają. wszystkie znajdowane dobra są w gabinecie kapitańskim na pokładzie pierwszym lub jesli są duże w ładowni.
- Rozumiem kontynuujcie pracę - powiedziałem i ruszyłem na pokład pierwszy aby obejrzeć znaleziska zebrane w pokoju kapitańskim.
Na mostku przywitał cię Draken i zameldował o końcu testów rdzenia.W pokoju leżała duża sterta różnych drobiazgów. Była to głównie biżuteria ze stpu złota, miedzi i latinum oraz zabawki, narkotyki, programy do holodeku, ozdoba broń, paddy w różnymi zapisanymi na nich rzeczami oraz 2 bele jedwabiu z Betazed.Oprócz ciebie w środku było dwóch ochroniarzy i stary księgowy, który każdą rzecz badał i wyceniał. Na twój widok uśmiechnął się.- Witam, kapitanie. Słyszałem, że sprzedał pan jedno pudełko tabaki i przypominam o ustwawowym podatku VAT od zysku. Tylko 5%.
- Te podatki mnie wykończą handel to nie to co kiedyś - powiedziałem słysząc słowa księgowego po czym zapytałem - jak jest wartość zebranych rzeczy?
- Na razie, nie licząc specjalnej broni ze schowka, około 25 sztabek. Na razie wyceniłem częśc towaru za 15 sztabek i 8 listków, a ponieważ jestem rzeczoznawcą z licencją moja ocena liczy się jak rynkowa i Talariani się nie przyczepi.
- Dobrze kontynuuj - powiedziałem i wyszedłem kierując się do hangaru aby obejrzeć resztę znalezionych rzeczy.Przy okazji zapytałem Adrana przez komunikator jaką prędkość warp osiągnie ten złom.
- Standartową 6 bez problemu, więc utrzyma się w konwoju.W hangarze były rzeczy wielkogabarytowe: worki z jakimś ziarnem, masa żywnościowa do replikatorów żywnościowych, trochę ubrań, narzędzia naprawcze i kilkadziesiąt 10 kilogramowych sztabek ze stopu duranium/tritanium, które nawet przerobiony replikator żywnościowy mógł zmieniać w wypełniacze uszkodzonego pancerza. Był też, co najbardziej cię zdziwiło, wypchany pysk jakiegos mięsożernego stwora z ogromnymi zębami.
Zainteresowałem się ubraniami podszedłem i zacząłem je przeglądać może znajdzie się coś ciekawego przy okazji przeskanowałem to ziarno aby ustalić co to właściwie jest.
Wszytsko bylo dla ciebie za duże, chyba że zamierzałeś używać tego jako długie koszule nocne. Ale jak powiedział ci trikorder wszystko bylo z naturalne, więc podwyższało wartość.Ziarno było trillkską odmianą pszenicy, wychodowaną do życia w warunkach ukochanych dla Kardazjan, czyli 50 sropni Celsjusza w cieniu. Zapewne pochodziło z jakieś dostawy humanitarnej dla Unii.
Schowałem trikorder i odłożyłem rzeczy postanowiłem obejrzeć ostatnią zdobycz tej bitwy a mianowicie byłą załogę patrolowca.Po powrocie na okręt udałem się do aresztu aby obejrzeć więźniów.Po wejściu do aresztu przetransportowałem kobiety do celi obok a ich ubrania do hangaru na patrolowcu kobieta w ubraniu była dla mnie nie porozumieniem mimo obowiązujących praw.
Jedna była dośc wstydliwa i ukrywała swoje wdzięki, ale druga miała to gdzieś i rzeczywiscie prezentowała się dośc okazale. Zapewne zostanie wylicytowana za wysoką cenę, tylko trzeba będzie jeszcze ją "wyszkolić".- Kapitanie, kapitanie! - usłyszałeś wołanie z jednej cel, gdzie siedział jakis mały, wychudzony humanoid. - Żądam natychmiastowego wypuszczenia. jest mi pan to winny!
- Winny - popatrzyłem na niego ze zdumieniem i lekkim uśmiechem na twarzy - Kim ty wogóle jesteś że stawiasz mi jakieś żądania - patrzyłem na niego starając się powstrzymać śmiech.
- To dzięki mnie zarobi pan parę tysięcy sztabek złotego latinum. To ja zablokowałem chłodzenie rdzenia, dzięki czemu musieli go wyrzucić. A ja chce tylko dwóch rzeczy.- Ty zdrajco! - wrzasnął ten, co był kapitanem patrolowca. - Ty szujo! Ty gnido! Rozerwe cię na strzępy! - z krzykiem ruszył i walnął w pole silowe.
