Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan Qumos
Poinformowałem pierwszego o czasie odlotu i sternika o przewidywanej trasie pozostało tylko czekać.W między czasie wziąłem skrzyknę z narzędziami i zacząłem naprawić lewą konsolę przy fotelu dowódcy jedyną rzecz na mostku która jeszcze nie działał nie licząc oczywiście replikatora w gabinecie kapitańskim.
Po 3 godzinach prawie ukończyłeś naprawę. Ale na zakończenie zabrakło czasu.Konwój już był gotowy. Składał się z 12 kardazjańskich transportowców, 3 Marauderów, wspomnianego już B'Rela i fregaty oraz kilku mniejszych patrolowców. W trakcie drogi miały jeszcze dołączyć 3 Galory sił Wolnej Kardazji, której IHF płaciła za ochronę.- Mamy rozkaz ustawić się w szyku. 1800 metrów od transportowca numer 6. Po wyjściu z systemu warp 6.
- Postępować zgodnie z wytycznymi - powiedziałem w stronę sternika.Po chwili mój okręt wykonał kilka manewrów i ustawił się we wskazanym miejscu aby razem z innymi wskoczyć w warp.
Cała grupa ustawiła się w wyznaczonej kolejności i wskoczyła w warp. Czekała was nudna misja, jeśli nikt nie odważy się zaatakować. Droga była daleka, a prędkość wolna. Szykowało się długie oczekiwanie.
Siedziałem na mostku a czas dłużył się niemiłosiernie po jakimś czasie zauważyłem ze zbliża sie godzina 16 i powiedziałem do Adnara - Pierwszy zawołaj zmianę Beta na mostek my potrzebujemy trochę odpoczynku - po czy powiedziałem głośniej do całej załogi - rozejść się nasza wachta skończona - po czym patrzyłem na wychodzących oficerów czekając na zmianę Beta.Adnar czekał razem ze mną po chwili z turbowindy wysypali się oficerowie i zaczęli obejmować stanowiska ja tym czasem razem z moim pierwszym weszliśmy do turbowindy - Pokład 4 - powiedziałem po czym winda ruszyła a pierwszy powiedział - Kapitanie chodzi o naszego oficera taktycznego Dra'homa zachowuje się bardzo agresywnie w moim kierunku jak i innych Romulańskich członków załogi czy mógł by pan z nim porozmawiać ponieważ rozmowy z mojej strony nie przynoszą żadnego efektu? - zastanowiłem się chwilę po czym powiedziałem - będę musiał z nim porozmawiać jak już mówiłem nie będę tolerował znęcania się na innymi członkami załogi i mam zamiar tego dopilnować nawet jeśli nasz szef ochrony miał by posłużyć za przykład. - Rozmawiając doszliśmy do mesy i razem podeszliśmy do replikatora ja zamówiłem schłodzone czerwone larwy i bieżny tył ferengi do popicia a Adren jakąś sałatkę o dziwnej nazwie po czym usiedliśmy i zaczęliśmy rozmawiać o relacjach między załogą byłem ciekawy jak sie ma morale i ogólny stan załogi.
Pierwszy opisał załogę krótko: banda najemników, którzy nie mieli bardziej zyskownych zajęć lub byli na nie za głupi. Tylko część mechaników była godna uwagi. Tacy co pracowali kilka lat w IHF i zarabiali grubą kasę na swych usługach.Nastroje były w miarę dobre. Jedynym poważnym niebezpieczeństwem w okolicy był Sojusz Klingońsko-Kardazjański. Ten potężny organizm państwowy z lustrzanego wszechświata w niewiadomo jaki sposób dostał się do tej rzeczywistości i miał gdzieś informacje o zagrożeniu ze strony Borga. Kilka bitew z Federacją i Klingonami pokazało mu, żenie będzie mu łatwo, ale przejął kontrolę nad kilkunastoma światami w centrum Unii. Dzięki nim stworzył stabilny przyczółek, a część piratów i sił kardazjańskich z radością przyłączyły się do niego. Obecnie preferował nagłe ataki z zaskoczenia, ale może szykował coś większego.
Rozmowa z moim pierwszym była całkiem pouczająca dowiedziałem się trochę o załodze a potem dyskutowaliśmy o lustrzanym sojuszu. - Dobrze a teraz mam mały pomysł zrobimy ćwiczenia bojowe, ale nie będzie to zwykła symulacja zorganizujemy to tak aby załoga mostka nic nie wiedziała wszystko zaaranżujemy w maszynowni - wyjawiłem swoje zamiary pierwszemu - chodź idziemy porozmawiać z naszym inżynierem.Po dotarciu do maszynowni od razu zauważyłem Hrientha jak zwykle coś popijał grzebiąc przy konsoli przepływu plazmy.- Witaj - zwróciła się do inżyniera - Kapitanie - Andorianin popatrzył na mnie zdziwiony a ja kontynuowałem - słuchaj chcę przeprowadzić ćwiczenia bojowe ale nie taki zwykłe chcę aby brały w nim udział wszystkie statki z naszego konwoju oczywiście sterowane przez komputer czy dało by się coś takiego zmajstrować oczywiście tak aby nikt z załogi o tym nie wiedział oprócz naszej trójki?
- Dałoby się, ale pewnie trzeba mieć na to zgodę szefa konwoju, a ten nie przebywa na tym pokładzie. Ale mam coś bardziej interesującego. Obecnie kończymy naprawiać holodek, ale niewielu o tym wie. Sugeruję poczekać kilka godzin aż skończymy, zluzować wachtę alfa i wsadzić ich do łóżek. Potem teleportacja do holograficznego mostka i nagle ktoś nas atakuje. Co pan na to?
Myślałem że holodek będzie gotowy dopiero za kilka dni ale to znakomity pomysł - chwilę pomyślałem - można by to zrobić jutro w nocy.Położą sie we własnych łóżkach a obudzą w holograficznych i pobiegną w cholodeku na mostek. - byłem bardzo zadowolony tym pomysłem i zarazem bardzo ciekawy jak poradzi sobie załoga.Nie marnując więcej czasu ruszyłem wolnym krokiem do turbowindy po drodze pożegnałem pierwszego który wysiadł 3 pokłady niżej choć nie znajdowała się tam jego kwatera ja zaś zasiadłem do przeglądania raportów z dzisiejszego dnia.
Było coraz później. Wachtę po becie przejęła gamma. Jeśli jutro w trakcie ćwiczeń miałeś wygladać wiarygodnie to trzeba było iść spać.Ledwo przłożyłeś głowę do poduszki obudził ciebie komunikator:- Kapitan natychmiast proszony na mostek.
Nie ociągając się wstałem założyłem buty mundur na piżamę i wyszedłem z kwatery. Idąc korytarzem powiedziałem do komunikatora zawieszonego na mankiecie munduru. - Mostek raport co się tam dzieje?
- Zostaliśmy powiadomieni do dowódcy grupy, że prawdopodobnie czeka nas atak Sojuszu. Z danych przesłanych przez naszych informatorów wynika, że ma byc to nawet około 20 statków, jednak jeśli nie będzie wśród nich za dużo Vor'Ch i K'Vortów powinniśmy sobie poradzić. Zresztą za 15 minut mamy spotkanie z Galorami Wolnej Kardazji.
- Dobrze zrozumiałem - odpowiedziałem i po chwili wszedłem na mostek.Usiadłem w fotelu i zwróciła się do jakiegoś ferengi ze zmiany gamma siedzącego na stanowisku operacyjnym - Przejść na status żółty zmiana alfa na mostek - pozostaje tylko czekać na domniemany atak ale lepiej dmuchać na zimne niż potem bulić za naprawy.
W trakcie jazdy turbowindą połączył się z tobą główny inżynier.- Kapitanie, to nie są ćwiczenia. Holokabina nadal nie działa, zresztą planowałem atak piratów, a nie Sojuszu.Zminana alfa powoli dochodziła na mostek. Niektórzy nawet nie ukrywali ziewnięć.Czekaliście już 3 godziny na domniemany atak i nic. Nagle operacyjny zameldował:- Mam coś na czujnikach dalekiego zasięgu. Nie mogę zidentyfikować. Zmienia kurs, odlatuje. Zniknęło z zasięgu.
To pewnie zwiadowca wysłać logi naszych sensorów z tym zapisem do jednostek ze słabszymi czujnikami - rozkazałem po czym ponownie wbiłem wzrok w ekran. W pewnym momencie jakieś 2 min po zniknięciu okrętu z sensorów poczułem dziwne uczucie nie namyślając się zruciłem się do naukowego - Sheckley wykonaj gruntowny skan przestrzeni wokół konwoju łącznie ze skanami tachionowymi i antyprotonowymi - uczucie to nie było miłe ale przypomniało mi o technologi maskowania a nie chciał bym aby sojusz przywęglił mi tyłek.
