Przybiliście do tej samej stacji, gdzie wczesniej sprzedałeś troche federacyjnego sprzętu z USS Phobocaster. Przywitał cię znajomy szum. Tłum Talarian, Romulan, Andorian i innych obcych przelewał się Promenadę i zmierzał ku swoim celom.Miałeś ogromną ilość wszelkiego rodzaju knajp, barów i spelun do wyboru. Mogłeś zjeść klingońskie żywe robaki, jak też doskonale przyrządzone pieczone, smażone czy gotowane mięso w wielu gatunków zwierząd. Dla wegetarian tez się coś znajdzie. Oczywiście prawdziwe, niereplikowane jedzenie było droższe.