Ten przyjął uderzenie na opancerzone ramię. Potem drugim wyrżnął Klingona prosto w klatkę, tak że poleciał dobre kilka metrów nim wylądował na ścianie. Poczuł ból złamanych żeber, lecz nie stracił przytomności.Tymczasem sytuacja stawała się coraz gorsza. Człony złapały resztę zwiadu w pułapkę. Zagonili ich w małą przestrzeń, gdzie kulili sie pod zmasowanym ostrzałem. Drogi ucieczki były odsłonięte i zapewne każdy kto próbowałby uciec, nie ubiegłby nawet 3 kroków.