Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan Qumos
Uśmiechnąłem się tylko na widok miny Romulanki i ruszyłem szukać mojego oficera mając nadzieję że nic mu nie jest.
Wystarczyło tylko zajrzeć do drugiego pokoju byś go zobaczył. Leżął sobie na łóżku i czytał jakąś książkę.- O, kapitan. Ale mam fajnie, zakazali mi pracować, a czasami bada mnie Wiki. Cóż za babeczka...
- Co ty nie powiesz właśnie bada naszego pierwszego oficera ale dość o tym może powiesz mi co się dzieje dokturka mówi że znalazła cos dziwnego dlatego ściągnęła nas wszystkich - to mówiąc usiadłem na krześle które stało obok łóżka.
- Otóż Wiki odkryła u mnie i wśród swojego personelu ślady neurotoksyny halucynogennej we krwi. Z tego też powodu wazwała wyższych oficerów do siebie.Dalszą rozmowę przerwał śmiech głównego lekarza i jej słodki głos:- Kapitanie, zapraszam na badania.
- Tak już idę - powiedziałem wracając do poprzedniego pomieszczenia i kładąc sie w tym samym miejscu co poprzednio Adnar.
Ciebie tylko 2 razy machnęła trikorderem.- Następny.Naukowy badany był dłużej, zaś Aranie Wiktoria kazała tylko pokazać język.- Tak jak sądziłam. Wszyscy byliśmy pod działaniem neurotoksyny. Jej struktura molekularna jest tak skomplikowana, że nie warto podawać jej nazwy. Ale jest bardzo ciekawa, działa praktycznie na każdy gatunek. Przynajmnie na okręcie nie znalazłam jeszcze odpornego. Ciekawe jak działa na Sheliaka? - zamyśliła się, a mężczyzni badali wzrokiem jej krągłości.- Coś jeszcze, pani... doktór? - wykrztusiła Arana.- Co? Jak? Ach tak... Jesteście wolni. Dajcie tylko na leżankę mostkowego Klingona. A Pawełka zatrzymam na dłużej. To wszystko.
To jak wyraziła się o moim taktycznym ocuciło mnie i przestałem ją rozbierać wzrokiem tylko powiedziałem - To nie jakiś tam Klingon to Dra'hom syn Ilaka i proszę aby zwracała sie pani do niego z szacunkiem - to powiedziawszy wyszedłem z gniewnym spojrzenia zmieniając na mostek szybkim krokiem tak jak by się tam znajdowała góra latinum.
- Dobrze cukiereczku, tylko przyślij go szybko.Na mostku nic interesującego się nie działo, a syn Ilaka (który tak bohatersko uciekał przed robotem :> ) siedział w fotelu kapitańskim i mężnym wzrokiem wpatrywał się w pusty ekran.
- Szybko wszedłem na mostek i powiedziałem do Dra'homa - Dobra nas dokturka przebadało teraz twoja kolej - nie mogłem zapomnieć tej zniewagi którą obraziła mojego taktycznego a po odejściu Klingona gniewnie usiadłem na fotelu i zawołałem - Raport.
- Nic nowego. Utrzymuje warp 6. Sonda nadal przeprowadza skany, ale na razie nic nadzwyczajnego nie znalazła.Po 10 minutach Dra'Hom wrócił, sapnął coś o regulaminowych strojach i siadł przy konsoli taktycznej.Dopiero godzinę później sonda skończyła rozszerzony skan i rozpoczęła gruntowny.- Do tej pory brak śladów czegoś nadzwyczajnego.
- Dobrze będę w swoim gabinecie - powiedziałem po czym wstałem i poszedłem do gabinetu aby usiąść za biurkiem i sprawdzić parę rzeczy.Kazałem komputerowi wyświetlić informacje o załodze jej ilość liczbową przynależność do poszczególnych sekcji a na końcu załogantów z sekcji ochrony.
Podtsawowo na Falconie powinno służyć 130 załogantów. Ale z powodu zniszczeń w sekcjach mieszkalnych było ich na razie 98: 15 załogi mostka, 61 mechaników (z czego część miała dopisek "przydział tymczasowy", 17 ochrony i 5 lekarzy i pielęgniarek.Człokowie ochrony wyglądali jak reszta załogi. Po prostu zbieranina najemników.
Kazałem komputerowi wybrać 4 oficerów o największych umiejętnościach walki i predyspozycjach do członkostwa w specjalnej grupie ochrony w między czasie wezwałem PO i taktycznego.
Pojawili się po około 30 sekundach.- Tak, kapitanie? - zapytał Pierwszy ze sztucznym uśmieszkiem na ustach.
- Siadajcie - wskazałem na fotele - Planuje stworzyć specjalną drużynę ochrony coś w stylu grupy uderzeniowej i tutaj mam do was pytanie co o tym sądzicie?- Trudno powiedzieć sir - powiedział Klingon - o jakiej dokładnie grupie pan mówi.- Powiedzmy 4 osoby i dowódca tylko proszę o jakieś sugestie kogo do niej włączyć.- Pomyślmy może - powiedział Dra'hom ale PO wszedł mu w zdanie - Kapitanie mam kogoś na dowódcę grupy nazywa się Arana Bronk i jest romulanką z oddziału ochrony uważam że jej umiejętności kwalifikują ją do na to stanowisko - po czym popatrzył na wściekłego klingona który krzyknął - Jeszcze raz mi przewiesz ty Pa'taq a będzie to ostatnia rzecz jaką zrobisz - po czym zwrócić się do dowódcy - Kapitanie muszę zgodzić ta Romulanka ma umiejętności do tego przydziału a co do reszty to czy mogę prosić na chwilę komputer - zapytał a ty patrzyłeś na niego dziwnie i myślałeś ta Romulanka była chyba naprawdę dobra skoro Klingon się zgodził - Tak oczywiście - odpowiedziałem i przesunąłem monitor w stronę Dra'homa który zaczął wybierać kandydatów. Po chwili obrócił monitor a ja zobaczyłem 4 kandydatów.1. Lira Frama - Trilka (Jak zauważyłem ze zdjęcia była to ta sama mała komandos którą poznałem w czasie snu.)2. Kralk - Andorianin - Zdyscyplinowany ale jak go ktoś zdenerwuje potrafi przyłożyć nawet przełożonemu.3.Kinos - Ferengi - Specjalizuje się w walce bronią białą. ( Ferengi komandos?)4.Adam Grochowski - Były komandos z oddziału marines GF.Po przeczytaniu pokazałem komputer PO który stwierdził ze nie ma zastrzeżeń.- OK panowie jesteście wolni Dra'hom zbież tą 5 i rozdaj ekwipunek jaki uznasz za stosowny a jeśli będzie czegoś brakowało przyślij mi listę coś wymyślę potem zapuść jakiś program w Holodeku niech zaliczą 1 trening.- Tak jest sir - odpowiedzi obaj mierząc się spojrzeniami a ja tylko popatrzyłem i pokręciłem głową zajmując się zaległymi raportami.
