Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan Qumos
Jeden z nich dostał, ale drugi zlikwidował ci osłonę. Następny strzał zabiłby cię, gdy nagle ktoś z tyłu nie zamienił owada w parę.- Spadamy, kapitanie. - ten co cię ocalił okazał się Talarianinem. - Zaraz wpadną tu następni.
- Dzięki za ratunek mógłbyś mi wytłumaczyć co sie tutaj dzieję? - zapytałem kierując się z wybawicielem w kierunku ładowni.
- Za dużo nie wiem. Kiedy staliśmy nad gazowym gigantem w układzie Trill to nagle pojawiła się duża grupa tych robaków i zaczęła wyrzynkę. Kolesie specjalizują się w walce wręcz i chyba to lubią bo często wolą atakować w kontakcie niż używać tej dzwnej broni z jakimś kwasem. - Talarianin zatrzymał się i wyjrzał za róg. Na szczęście było pusto. Idąc dalej kontynuował. - Zapomniałem się przedstawić. Trolk, ochrona, zmiana gamma. Zabili kilkudziesięciu , resztę gdzieś zabrali na dolne pokłady. A pan chce tam iść, prawda?
- Chcę odzyskać kontrolę nad okrętem nie pozwolę aby jakieś robale mi statek ukradły - powiedziałem idąc korytarzem nagle zaświtał mi w głowie pomysł - chodź odwiedzimy najpierw zbrojownie w miejscu z którego kontrolują okręt może ich być bardzo dużo potrzebujemy lepszej broni. - to powiedziawszy skierowałem się w kierunku zbrojownia a Trolk za mną.
- Nie wiem czy to ma sens. Byłem już przy zbrojowni i to nie jednej. Wszędzie drzwi zostały zablokowane. Ale jak pan chce, to możemy iść...
- Skoro tak mówisz to pozostaje nam się kierować się do tej ładowni z której jest kontrolowany okręt - mówiłem ostrożnie kierując się w kierunku ładowni - widziałeś może jeszcze kogoś żywego im więcej osób tym większe będą nasze szanse. - zapytałem
- Widziałem jednego, ale te chrząszcze go dorwały. Ale obok jest kilka kwater, może tam ktoś się ukrył?
- Warto sprawdzić - powiedziałem ruszając w kierunku pierwszej nasłuchując czy nie słychać owadów.
Pierwsze dwie kwatery były puste, w trzeciej leżało ciało ładnej Bajoranki. Kolejne też były puste, dopiero w ostatniej coś było. Wszystkie poprzednie kajuty były normalnie ośiwetlone, w tej panowały ciemności. Komputer nie chciał przywrócić światła, włącznik na ścianie też nie działał.
Stanąłem w drzwiach wytężając moje uszy i powiedziałem - Jest tu kto? - wytężałem słuch jak mogłem trzymając disruptor w pogotowiu.
Nagle z ciemności wysunęła się ręka trzymająca federacyjny fazer i przystawiła ci do ucha.- Podaj choć jeden powód, żeby ciebie teraz nie zastrzeliła. - po wysokiej barwie głosu poznałeś, że mówiąca jest kobietą.
- Mogę podać nawet dwa - odpowiedziałem spokojnie - po pierwsze nie jestem żadnym owadopodobnym dziwakiem po drugie jestem dowódcą tego okrętu i staram się odnaleźć żywych członków mojej załogi - zrobiłem pauzę po czym kontynuowałem - czy teraz nadal chcesz mnie zastrzelić a może raczej mi pomożesz odzyskać kontrolę nad tą łajbą?
- Może zrobię to bo lubię zabijać? - zaśmiała się cicho. - Jestem na pańskie usługi. - z cienia wyszła mała Trillka w pełnym rynsztunku bojowym. - Ten teren jest dość spokojny. W ciągu godziny tylko 2 owady go patrolowały, ale już tego nie robią. - uśmiechnęła się złośliwie.
- Witam w drużynie - powiedziałem z lekkim uśmiechem na twarzy - rozglądałaś sie po tym pokładzie wiesz może czy są tu jacyś inni załoganci? - zapytałem patrząc na kobietę.
- Ten pokład był ostatnio remontowany i w okolicy jestem tylko ja. Musiałam przeprowadzić się z wyższego pokładu z powodu, powiedzmy nieporozumień z innymi członkami załogi.
- A więc jak rozumiem nie ma sensu dalej prowadzić poszukiwań - powiedziałem - teraz zmierzamy w kierunku ładowni z której owady kontrolują okręt jeśli masz jakieś sugestie gdzie by można było wstąpić słucham.
- Idziemy na dół? - zapytała Trillka. - Widziałam jak owady zabierały kilka ciał na dół. Nie mam pojęcia po co, ale nie podoba mi się to...Drzwi turbowndy były zablokowane jakąś lepką siecią. Chcieliście skierować się ku następnym drzwiom, ale słychać było zbliżające się robale. Talarianin szybko otworzył właz do kanału i nim zostaliście zauważeni zamknął pokrywę.- Musimy pójść w prawo to dojdziemy do szybu turbowndy. Tam drabinką możemy zejść na pokład z tą ładownią. - wyjaśnił.
- A więc w drogę - powiedziałem ruszając na czworaka kanałem przeklinając w myślach robale.
Doszliście do kanału windy. Sama kabina była kilka pokładów wyżej. Powoli ruszyliście w dół.Wreszcie byliście pokład wyżej niż ładownia. Ale sama drabinka była urwana. Trzeba było wejść na ten pokład i poszukać alternatywnego wejścia.Czołgający się na początku Trolk nagle zatrzymał się.- Cicho, są na korytarzu.Po 5 minutach powoli ruszył naprzód. Po chwili cała trójka była na pokładzie.- Jest tu ich dość dużo, ale możemy się przemknąć. Windy pewnie odpadają. Jak widziałem w kanale zejście na dół było zablokowane jakąś pajęczyną. Trzeba będzie zobaczyć jak schodzą.Musieliście natychmiast schować się w małym magazynie bo nadchodziło kilka robali niosąc dwa ciała. Trillka ustawiła fazer na szeroką wiązkę i poszła za nimi. Wróciła po minucie.- W podłodze jest dziura. Robale podeszły i wrzuciły ciała. Po chwili słyszałam piski z dołu czyli ktoś je odebrał. Ci z tego pokładu coś im odpowiedzieli i poszli dalej.
- Czyli chyba nasza kolej aby wpakować się do tej dziury ale najpierw przydało by sie dowiedzieć ilu ich tam jest żeby nie władować sie na jakąś ekipę przy okazji mogli byśmy wyeliminować po cichu robale z tego pokładu aby nie sprawiały nam problemów w przyszłości - pomyślałem chwile po czym zruciłem się do Trillki - W którą stronę poszły robale i czy widziałeś gdzieś po drodze więcej?
- Poszły w kierunku windy. Chyba zamierzają prznieść nowe ciała. W każdym razie widziałam 3 strażników i takiego latającego.
- To pierw przydało by sie ubic tych na tym pokładzie potem zejdziemy niżej - to powiedziawszy ruszyłem w kierunku dziury nasłuchując owadów gotowy do strzału.
W pobliżu dziury było czysto (czyli nie było przeciwników bo okolice zejścia na dół były pokryte jakąś śluzawą wydzieliną). Z dołu nie nadchodziły też żadne odgłosy.- Strażników jest dwóch za rogiem, po obu stronach drzwi. Pszczółka jest dość głośna, więc ją wcześniej uszłyszymi. Ostatni robaczek patroluje teren. - wyjaśniła Trillka.
- To bierzemy tą dwójkę z zaskoczenia a potem poszukamy tego 3 pszczółka jak będzie leciała to ją usłyszymy i się przygotujemy - to powiedziawszy przyczaiłem się za rogiem aby wyskoczyć i ostrzelać robale.
Trillka przecząco pokiwała głową, oddała ci karabin i wyjęła z kieszeni dezruptor. Teraz mając w każdej dłoni broń krótką wyskoczyła za rogu, przeturlała się i jednocześnie strzeliła do owadów. Te tylko zasyczały zmieniając się w parę.- Trolk, nawróć i poszukaj trzeciego. My bierzemy tego latającego. - rozkazała.Ruszyliście powoli nasłuchując. Po kilkunastu krokach usłyszałeś ciche brzęczenie. Dochodziło, chyba za ściany.
Najwyraźniej owad znajdował się w jakiej kwaterze lub innym pomieszczeniu nie zwlekając ruszyliśmy na poszukiwanie drzwi aby dostać się do delikwenta.
Drzwi były obok i wkroczyliście do środka. Tam pszczółka pożywiała się na czymś co kiedyś było ręką jakiegoś załoganta. Po otrzymaniu trzech jednoczesnych postrzałów wyparował.Gdy wyszliście na korytarz nadszedł Trolk.- Nie znalazłem tej cholery. Chyba zmienił pokład.
