Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan Qumos
Zostawiłeś za sobą bombardowany świat. Było już pewne, że stressańska rewolucja poniesie klęskę...Wystarczyło, ze poinformowałes kolonię, że lecicie, a prawie natychmiast połaczył się z tobą twój szef, który miał około 40-minutową przewagę w locie.- Qumos, co tam się działo? Jakie straty? I co zestrzeliliście?
- Straty? - popatrzyłem na niego zdziwiony - a tak zdaje się że mamy plamę po kawie w maszynowni - dodałem po czym opowiedziałem mu w skrócie całą historię.
Jak opowiadałeś to zaśmiewał się do łez.- Ja pierniczę, ty jesteś chyba urodziłeś się ze sztabka latinum w ręce. Jaka jest szansa, że akurat atakujący ciebie sojuszowcy zmienią front? Praktycznie żadna. Dobra, teraz odstawmy tych co nie chcą zamieszkac w Sferze na tą durną kolonię i lećmy do tej kuli. Ale podpowiem ci coś, za każdego Kardazjanina którego przewieziesz na Sferę dostaniesz o wiele więcej niż gdybys go odstawił szybciej. Spróbuj poprzekonywać pasażerów, dobrze sie to nam opłaci. I Izbie też. Ja już wysłałem swoich ludzi by im naświetlili sytuacje.
Przez kilka minut rozmyślałem nad strategia przekonywania.Na początku kazałem operacyjnemu wezwać 5 Cardassian będących obecnie na służbie do swojego gabinetu po czym udostępniłem wszystkie dane które mogą być istotne dla przyszłych mieszkańców do publicznych terminali a nawet trochę po ściemniałem poprawiając je. Kiedy wszystko było gotowe zostawiłem mostek operacyjnemu zmiany beta Andorianinowi i udałem się do swojego gabinetu poczekać na przybyszów.
Wezwani pojawiali sie po kolei, a ty już otrzymywałeś wiadomości, że materiały promocyjne są czytane.Po kilku minutach byli juz wszyscy i czekali na to co powiesz.
Popatrzyłem na nich po kolei - Dobrze, jak wiecie mamy wielu waszych rodaków jako pasażerów więc przejdę od razu do rzeczy.
Wyszło na to że to ile zarobimy jest zależne od tego gdzie nasi pasażerowie wysiądą, izba zgodziła się dołożyć za każdego pasażera którego dowieziemy do Sfery.
Wasze zadanie jest proste macie przekonać jak najwięcej Cardassian do udania się do sfery, oczywiście dostaniecie dodatek, powiedzmy 9% ok 11.
Resztę zostawiam waszej pomysłowości dane na temat sfery są ogólnie dostępne więc większość powinna być z nimi zaznajomiona.
Jakieś pytania? - mówiąc to obserwowałem ich próbując wyczytać co myślą na ten temat.
Edit: Tak właśnie pomyślałem nigdy nie ustaliłem jak wyglądają poszczególne zmiany na mostku.
8.00-16.00 Alpha:Standard starsi oficerowie i ja.
16.00-24.00 Beta:Pierwszy co 3 dni, normalnie inny starszy oficer.
24.00-8.00 Gamma:Pierwszy co 3 dni Normalnie inny starszy oficer. Ja raz w tygodniu.
Najstarszy z nich wyglądał na niezadowoleno z tej propozycji, ale reszta to byli Ferengi, tylko się na złej planecie urodzili.- Czytałem o tej Sferze. - rzekł jeden z nich. - A czy potrzebują tam tez pracowników? Mój wujek z chęcią by się tam przeniósł. Od lat pracuje w logistyce.
- Z tego co wiem potrzebują tam wszystkich i wszystkiego. Skoro nie ma pytań jesteście wolni - kiedy wyszli odczekałem chwilkę po czym wróciłem na mostek.
Na mosku wszystko było w porządku. Miałeś jeszcze ponad 3 godziny nim przybędziecie do Melakur V.
Po jakiś 30 minutach juz otrzymałeś pierwszą listę chętnych na lot do Sfery. Wraz z kolejnymi minutami chętnych przybywało.
Teraz mam wyjazd i odpisze dopiero za 3 tygodnie.
Z braku innych zajęć postanowiłem się dowiedzieć co o tej Cardassiańskiej koloni.
Melakur V był nie wyróżniającym się światem. Był ubogi w minerały, ziemie dość słabe, co gorsza był zimny dla Kardazjan. Niebieskie słońce dawało mało światła, tak że zycie było możliwe tylko w okolicy równika. reszta planety była skuta wiecznym lodem. Kolonia liczyła zaledwie 5 milionów, choć istniała juz od 150 lat. Źródłem utrzymania były rzadkie i bardzo drogie ryby gillok, które eksportowano aż na samą Kardaz Prime, a teraz po wojnie do Federacji i wolnych światów.
Pierwszą rzeczą jaką zrobiłem po przyswojeniu informacji było zostawienie informacji dla pierwszego aby zakupił trochę tych ryb i wysłał do mesy aby Vespa mogła zrobić z nich porządny posiłek dla załogi.Wiercąc się w tym Kardaziańskim usprawiedliwieniu dla fotela postanowiłem z nim coś zrobić.Wziąłem padd i zacząłem projektować nowy fotel kapitański.Po godzinie popijałem slugocolę i podziwiałem efekty swojej pracy twórczej.Fotel był dostosowany do moich rozmiarów z oparciem wyższym o głowę z małym działkiem dezruptorowym/fazerowym umieszczonym wewnątrz na obrotowej wieżyczce do obrony mostka przed potencjalnymi intruzami.Posiadał wbudowane tłumiki inercyjne i automatyczne pasy bezpieczeństwa a także generator pola siłowego a na wszelki wypadek także inhibitor transportu.Prawy podramiennik zawierał w sobie przegródkę na 3 paddy dwa dezruptory i trochę latinum.W lewym był mini replikator i miejsce na 2 kubki.Na końcach znajdowały się także wysuwane konsole a pod siedzeniem skrytka na bat energetyczny.Jako obicie wybrałem jakiś tani matowy materiał w kolorze czarnym i silikonowe wypełnienie.Dopełnienie stanowiło awaryjne oświetlenie i baterie zasilające fotel w na wypadek awarii.Pod projektem napisałem "Jakieś uwagi?" po czym kazałem zanieść go do Chellick.
Otrzymałeś odpowiedź, że troszkę potrwa to budowanie, a i konto ci się zmniejszy o paręset sztabek, ale wszystko da się załatwić. Już oddelegowała wolnych inżynierów by dopracowali projekt, potem zaś zatrudni replikator do roboty.
