Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan Qumos
- Nie opuszczać osłon celować we wszystko co wygląda jak transportery lub strzela do nas.
Galory Sojuszu dołączyły do izbowych i po prostu rozstrzelały klingoński statek. Tamci walczyli do końca, aż krążownik stał się ostatnią ognistą kulą nad planetą.Raporty o stanie Piasta były już gotowe. Zniszczeń nie było praktycznie żadnych, w rannych w ogóle.- Gul Nathak chcę z nami rozmawiać.
- Daj go na ekran i dowiedz się jaki jest stan na planecie.
- Stan na planecie bez zmian, wciąż trwają walki.Tymczasem na ekranie pojawił się siwiejący Kardazjanin.- Gul Nathak do usług. Oferuję rozwiązanie problemu powstańców. Mogę na planetę wysłać siły wystarczające do obrony każdego z miast.
- Jak ostatnio sprawdzałem to ciągle wasza planeta nie musisz mnie pytac o pozwolenie.Wy zajmijcie się zaprowadzaniem pożądku na powieżchni, a my prześlemy ilu cywili da radę i ruszymy w trasę.
- Chyba się nie zrozumieliśmy. Ja pracuję, to znaczy pracowałem dla Sojuszu z lustrzanego wszechświata, więc planeta nie jest moja tylko Unii.
- Zakładam że jeszcze chcecie zapłatę, interesuje was latinum czy coś innego?
Kardazjanin w odpowiedzi plunął.- Czy wy macie jakies inne pragnienia niż żądza pieniądza? Nie istnieją dla was ideały jak honor czy poświecenie dla państwa? Jestem w tej chwili zdrajcą Sojuszu i myslisz, że zrobiłem to dla kilku sztabek latinum?! Powiedz jeszcze jedną taką rzecz o mnie a przyrzekam ci, że zapomne, że jesteśmy po tej samej stronie i rozwalę cię na strzępy!
- Dobrze nie denerwuj się my naprawdę tylko o zysku myślimy.Ale skoro tak stawiasz sprawę masz trzy możliwości, możesz polecieć do Federacji oni przyjmują każdego ale zabiorą ci okręt i zamieszkasz na jakiejś ichniej koloni, nie polecam.Możesz dołączyć do swoich rodaków unia potrzebuje teraz każdego okrętu a doświadczoną załogą na pewno nie pogardzą, nawet by pasowało żebyś jako gest pomógł im spacyfikować planetę.No i trzecia opcja, możesz dołączyć do IHF wiem że miałem nie mówić o latinum ale izba dobrze płaci i dba o swoich a pilnować konwoje i strzelać do piratów też ktoś musi.
- Raczej skłaniamy się ku drugiej opcji. Sporo jest okretów Sojuszu do zestrzelenia. Za 10 minut będę gotowy do zrzucenia desantu w celu wzmocnienia obrony miast. Przenieście tylu cywili ile się da z gorzej bronionych placówek i po prostu odlatujcie.
- Zrozumiano transport zaczniemy natychmiast. - odpowiedziałem i zamknąłem kanał - Operacyjny nadaj do wszystkich to co ustaliliśmy i rozpocznij transport cywilów.
Twoi podwładni nawet nie musieli czekać na rozkazy. Wytypowano placówki, które da się w całości ewakuować i tam wysłano tych co przenieśli się na powierzchnię. Wzmocnili ochronę i utrzymali placówki aż do chwili, gdy nie było już tam żadnego cywila. Potem zaminowali pozostawiony sprzet i wrócili na statki.Gul Nathak dotrzymał słowa. Po 10 minutach zaczął zrzut swych oddziałów na planetę. Promy pomknęły ku planecie, ale wcześniej potrzebne było przygotowanie artyleryjskie. Unia zakazała bombardowania planety, ale Kardazjanin przecież jeszcze w niej nie służył. Nie chciał jednak niszczyć całej planety, tylko wciąż tubylców w karby. Zmniejszył moc broni i zaczął ostrzeliwywać obszary koncentracji partyzantów, prawie nie naruszając płaszcza plenety.- Mają dobrych taktycznych. - pochwalił Dra'Hom. - Za chwilę partyzanci nie będą mieli ciężkiego sprzetu.
- Jak tylko wszystkie okręty potwierdzą gotowość ruszamy do punktu docelowego.
Dopełnianie ładowni potrwało trochę, aż wreszcie poinformowano cię, że odlatujecie.- Gul przesyła pozdrowienia, a raczej pożegnania. Sressanie mają teraz prawdziwe piekło na ziemi.Do Sfery Dysona były dwa dni drogi, ale nie wiadomo, czy wszyscy uratowani chcą tam lecieć. Tych co nie chcieli mieli byc odstawieni na najbliższą kardazjańską kolonię bez lokalnej rasy i o odpowiedniej infrastrukturze. Zgodnie z wytycznymi był to Melakur V, odległy o 4 godziny lotu.
