Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan Qumos
Jak przeniosłeś się na mostek to mogłeś zauważyć, że automatyczne wyciągniki montowały i spawały płyty pancerza na szkielecie rufy twego okrętu. Metal był brudnoszary, może nie za ładny kolor, ale lepszy od czarnego po trafieniach.Gdy juz siedziałeś na fotelu kapitańskim to w pomieszczeniu przebywało zaledwie dwóch mechaników, sprawdzającyh działanie podłaczonych systemów. Nie trzeba było nic naprawiać jak na Falconie, tutaj wykonano wszystko.Status modernizacji wynosił 98%. Do roboty była jeszcze wymiana pancerza na rufie, co już widziałeś oraz połączenia między maszynownią i fazerem.Spojrzałeś na stan swego konta i zamarłeś. Odświeżyłeś ekran, ale liczba była wciąz taka sama. Miałeś 3 500 sztabek, nawet po zaksięgowaniu zakupu Borei. To znaczy teraz miałeś 3 485, gdyz napłyneła płatnośc ze sklepu odziezowego na jednej ze stacji na orbicie.
Przyglądając się rachunkowi ze sklepu wpadłem na pomysł, co prawda do genialnych bym go nie zaliczył bo przewidywał wydawanie latinum a nie jego zarabianie.Jak pomyślałem tak zrobiłem opuściłem okręt i udałem się do krawca zamówić nowy mundur, postanowiłem na ten cel przeznaczyć 35 sztabek.
W końcu nie samym zarabianiem się zyje. Po co kasa jesli nie można ją wydawać na przyjemności życia?Krawca w takim miejscu jak Ferenginar nie trzeba było długo szukac. Juz na stacji 54, do której dopisany był dok znalazłeś porządny i duży zakład krawiecki. Pracował w nim nie tylko właściciel, ale i gromada uczniów.
Grabnie wyminąłem wszystkich uczniów i pomocników po czym podszedłem do wielkiego szefa.- Witaj właścicielu przybyłem do ciebie z misja zakupu munduru który będzie pasował do mojego nowego pancernika.
Krawiec zapytał o cenę a jak usłyszał że masz 35 sztabek to poprowadził cię do sekcji z droższymi materiałami i pokazał, na które możesz sobie pozwolić. Gdy oglądałeś próbki to szybko cię obmierzył.- Szyjemy do dwóch godzin. W razie reklamacji poprawiamy gratis.W tej samej chwili odezwał się twój komunikator. Było to automatycznie powiadomienie wysyłanie przez ferenginarską siec.- Kapitan Qumos jest zapraszany na spotkanie do romulańskiej restauracji "Oaza Spokoju" na stacji numer 11, pokład 7.
Pożegnałem się ze sprzedawcą wpłacając zaliczkę po czym udałem się do wspomnianej restauracji.
Teleportacja była szybka jak diabli i po kilku minutach wszedłeś do prawdziwej oazy spokoju. Ciche rozmowy klientów ostro kontrastowały z głośnym jazgotem tłumu za drzwiami.Tuż przy wejściu przywitał cię krępy Romulanin i zapytał o nazwisko. Gdy je podałeś to wskazał stolik, gdzie siedziała dobrze znan ci Kardazjanka, która podwoziłeś na Ferenginar.
Podszedłem do stolika i usiadłem zamawiając po drodze drinka - Myślałem że się już nie spotkamy - powiedziałem rozsiadając się wygodnie.
- Twoje słowa ranią me uszy. - uśmiechnęła się. - Nie mogłam tak odejść bez pożegnania. Bez problemu dostarczyłeś mnie na ferenginar i nawet środki ochrony za bardzo nie rzucały sie w oczy. Rozmówiłam się z kolegami i dowiedziałam się, że już raz pracowałeś dla nas. Więc juz drugi raz nam pomagasz. A my lubimy tych co nam pomagają. Jak kiedys będziesz miał problemy z naszymi słuzbami, nieważne czy u nas czy u Talarian to po prostu powiedz, że nasz Deacje Mendak. To powinno uprościć twoje życie.
- Na pewno o tym nie zapomnę - odpowiedziałem z uśmiechem po czym upiłem drinka - ale założę się sztabkę że nie tylko po to mnie wezwałaś?
- Akurat właśnie po to. Na razie nie mamy dla Ciebie żadnej roboty, ale otwarte oczy i uszy zapewnia dodatkowe dochody.
- Czyli przegrał bym sztabkę, ale twoje słowa potwierdzają tylko 22 zasadę zaboru " Mądry Ferengi usłyszy zysk na wietrze. -Po skończonej rozmowie i wypitym drinku udałem się na powierzchnię Ferenginaru aby nawdychać się słodkiego wilgotnego powietrza i zjeść najlepsze robaki w całej galaktyce.Na powierzchni jak zwykle siąpił lekki deszcz a wieża handlu prezentowała się wspaniale na tle ciemnego nieba.Po sutym posiłku wróciłem na okręt aby spokojnie poczekać aż dziewczyny wrócą z szału zakupów mając nadzieje że nie wydały wszystkich moich oszczędności.
Tymczasem inni przetransferowywani oficerowie z Falcona przenosili swoje rzeczy. Większośc personelu nizszego szczebla została na Delii, częśc dostała promocje i awanse na inne romulańskie statki we flocie IHF. Tylko kilkunastu otrzymało mozliwość dalszej z toba wspólpracy.Patrząc na dane załogi zauwazyłeś, że straciłeś Drakena, Mandarka, Hrientha i lekarkę. Na ich miejsce miałeś listę chętnych. Tylko twój zastepca był wyznaczony, grzebiąc w jego danych okazało się, że to kardazjański weteran wojen z Federacja i Klingonami, znajacy Galory od podszewki. Miał ci służyc radą i pomocą w kazej sytuacji, dopóki sam nie poznbasz słabych i silnych stron tego typu niszczycieli.Po jakies godzinie twoje kobiety wróciły. Borea wreszcie wyglądała jak kobieta, a nie żołnierz, więc miło było na nią popatrzeć. Wydały tylko 55 sztabek, co było górą kasy, ale dziewczynie trzeba było kupic praktycznie wszystko. No i dzieki wyprzedażom i duzym zakupom udało się Istali trochę zaoszczędzić.- Ale wilgotna jest twoja ojczyzna. - rzekła Istala. - Dobrze, że sklepy są zabezpieczone przed wilgocią.
- Tak właśnie lubimy mamy ponad 130 określeń na deszcz - powiedziałem śmiejąc się - I jak udały się wam zakupy - zapytałem Borei kiedy Istala w łazience suszyła swoje długie włosy.
- Ja nigdy w życiu nie widziałam takich rzeczy. Biżuteria, naturalne materiały, rzadkie jedzenie.... I te ceny! Istala wyjaśniła mi, że niektóre malutkie ozdoby są warte tyle ile twój nowy statek, a nawet więcej. Nikt normalny nie ma takich pieniędzy.Tymczasem z toba połączył się nieznany załogant."Pierwszy Oficer Nenson do kapitana. Jestem już na okręcie. Czy mam przejąć nadzorowanie transferu załogi?"Co ciekawe jakoś nikt do tej pory nie wspominał o urlopie jaki obiecał ci Qmek. Wyglądało jak gdyby za pare dni mieliście odlecieć.
