Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan Qumos
Kiedy komandosi zostali rozstawienie na okręcie udałem się do holodeku.Na miejscu zająłem się tworzeniem nowego programu.Na początku kazałem komputerowi stworzyć kopie pokładowego aresztu razem ze strażnikiem, upewniłem się tylko że takiego strażnika nie ma na pokładzie.Później umieściłem w celi więźnia i aby wyglądał wiarygodnie wybrałem Katona, zmodyfikowałem wygląd aby wyglądał na nieźle poobijanego po czym zająłem się jego psychiką.Zaprogramowałem go aby postawiony po złej stronie dezruptora padł na kolana błagał o litość.Kiedy program był skończony zapisałem go jako więzień 1 po czym stworzyłem podprogram który miał za zadanie po aktywacji uruchomić holodek i przenieść mnie i Boreę do środka a po kolejnym uruchomieniu do jej kwatery. Nazwałem go Qumos 4.***W kwaterze ponownie wywołałem na ekran listę biegających oficerów po czym znalazłem takiego który biega średnia co dwa dni zlokalizowałem go po czym udałem się na rozmowę.Ivina zlokalizowałem na strzelnicy i po krótkiej rozmowie ustaliłem z nim że będzie biegał z Boreą co dwa dni przez godzinę i raz w tygodniu zdawał mi raport.W zamian przyobiecałem że wezmę go ze sobą na Galora.***Kolejnego dnia rano udałem się poinformować Boreę że za godzinę zaczyna pierwszy trening i poleciłem jej zreplikować odpowiedni strój do biegania.Zjadłem z nią pożywne śniadanie aby miała z czego czerpać energię a kiedy pojawił się Ivrin udałem się na mostek sprawdzić co ciekawego się działo w nocy.Na mostku wiało nuda jak z resztą przez kilka ostatnich dni, Mandark przysypiał już w fotelu kapitańskim a po za nim znajdował się tam tylko inny Ferengi za sterami.Nocny raport nie zawierał nic ciekawego po za poszukiwaniem przez ochrona jakiegoś zwierzątka które uciekło z kwatery na pokładzie 3.***Kolejne dni mijały spokojnie i bez żadnych ekscytacji, Boreą biegała bez zbytniego przekonania ale Ivrin dobrze jej pilnował więc nie mogła się wymigać.Po tygodniu zauważyłem nawet że Istala pogodziła się z faktem że młoda zostaje i najwyraźniej postanowiła się z nią zaprzyjaźnić na co wskazywało to że kilka razy natknąłem się na nie spacerujące razem po okręcie.***Na tydzień przed dolotem na Ferenginar postanowiłem wykorzystać mój uprzednio przygotowany program.Zarezerwowałem godzinę w cholodeku a kiedy nadeszła odpowiednia pora udałem się do kwatery Borei gdzie dziewczyna odpoczywała po porannym bieganiu.Będąc w środku zreplikowałem sobie drinka i usiałem w fotelu, popatrzyłem uważnie na Boreę i zapytałem – Zabiłaś już kogoś w swoim życiu?
Popatrzyła na ciebie zdziwiona i rzekła:- Nie. To znaczy... Nikogo naprawdę żywego. Na szkoleniu zabiłam kilkunastu żołnierzy w czasie ich abordażu na nasz statek.
- Dobrze a więc zawsze jest ten pierwszy raz - powiedziałem wstając z fotela - komputer uruchom program Qumos 4 - Wiązka transportera objęła nas i już po chwili znajdowaliśmy się w idealnej kopi pokładowego aresztu obserwowani przez zdumionego strażnika.- Zablokuj drzwi i podaj mi broń - zwróciłem się do niego, a kiedy już trzymałem w ręce dezruptor zwróciłem się do Borei - życie kupca to nie tylko latanie z jednego układu do drugiego i sprzedawanie towarów czasami trzeba walczyć z piratami lub odeprzeć abordaż dlatego chcę abyś nauczyła się że zabicie wroga to nic niezwykłego, a lepiej żebyś nauczyła się tego szybciej niż później i w kontrolowanych warunkach - w tym momencie podszedłem do celi z więźniem i wyłączyłem pole siłowe, podałem Borei dezruptor i powiedziałem - Zabij go - słysząc moje słowa więzień padł przed Boręą na kolana i zaczął błagać o litość.
Popatrzyła na ciebie, potem na jeńca, broń i znów na ciebie. Podniosła powoli pistolet, a więzień zaczął jeszcze bardziej błagać o litość. Trzymając go na muszce wyraźnie widziałeś, że drżą jej ręce. Jednak nie wystrzeliła, opuściła ją i po chwili odrzuciła w kąt.- To jest zwyczajne morderstwo, a ty zmuszasz mnie do tego. On nic nam nie może teraz zrobić, to nie jest samoobrona. Nigdy nie zabije w takiej sytuacji. NIGDY, rozumiesz? - rozpłakała się.
- Tego się spodziewałam, komputer zakończ program - kiedy staliśmy w wyłączonym cholodeku popatrzyłem na nią uśmiechnąłem się i powiedziałem - Czy myślisz że kazał bym ci zabić prawdziwego więźnia, chciałem po prostu sprawdzić czy wykonasz każde polecenie i spodziewałem się że odmówisz. Wiesz technicznie rzecz biorąc powinienem cię ukarać za nie posłuszeństwo ale tym razem zrobimy wyjątek.Komputer uruchom program Qumos 4 - kiedy ponownie znaleźliśmy się w jej kwaterze powiedziałem - Teraz to był tylko test czy jesteś zdolna do zabicia bezbronnej istoty ale w przyszłości będziesz dostawać rożne polecenia nie masz ich rozumieć czy aprobować tylko wykonywać, jeśli będziesz miała wątpliwości przypomnij sobie co powiedziałem pierwszego dnia kiedy tutaj trafiłaś.Zreplikowałem chusteczkę podałem jej i zająłem fotel. - Teraz wytrzyj te swoje piękne oczy i opowiedz mi jak ci się żyje na okręcie.
Na twoje przypomnienie o tym co mogłą ja czekać na statku niewolniczym szybko kiwneła głową na zgodę.Chwile musiałeś poczekac nim dojdzie do siebie (i dac jej kilka nowych chusteczek) nim była w stanie mówić zrozumiale.- Życie na Delii nie różni się dla mnie bardzo od tego na poprzednim. Tylko, ze tam pracowałam i pracowałam, a jak tego nie robiłam to była tylko chwila na odpoczynek. Tutaj mogę robic to co chcę najbardziej - uczyć się. Statek ma niesamowitą bazę danych, a Jak poprosiłam to dostałam wyspecjalizowane dane techniczne. O! To jest duża różnica, jestem tutaj szanowana przez załogantów, kazdy ma do mnie respekt jakbym była kimś ważnym. Na poprzednim byłam popychadłem.
Wysłuchałem spokojnie jej relacji z życia na okręcie po czym powiedziałem - Jak zapewne wiesz zbliżamy powoli do Ferenginaru czyli centrum handlowego galaktyki i na pewno znajdziemy trochę czasu na drobne zakupy jest coś czego potrzebujesz?***Tego samego dna podobne pytanie zadałem Istali.***Kiedy minął tydzień wyszliśmy z warp na obrzeżu stołecznego układu sojuszu Ferengi.Z zachwytem patrząc na utęskniony Ferenginar powiedziałem do sternika - Paweł wyślij zapytanie do lokalnej kontroli lotów gdzie możemy zadokować a także poinformuj dowódce Tongi że dobrze robiło się z nim interesy i liczę na owocną współprace w przyszłości.
Borea nie miała życzeń, wszystko co potrzebowała to ubrania, które mozna było rzeplikować nawet na statku.Co do Istali było to całkiem innego. Ona zażyczyła sobie dwóch tragarzoochroniarzy i wolnego na 3 dni. Boreę też miała zabrać jak usłyszała co chce. Mozesz spodziewać się dużego rachunku.Im bardziej zbliżaliście się do Ferenginaru, tym było tłoczniej. Już prawie zapomniałeś jak wyglada handlowe centrum wszechświata. Wyskoczyłeś z warp, a tuz obok w druga stronę suneła prawie setka transportowców i ochrona.Kontrola lotów juz wiedziała, że jesteście w okolicy i miała na wasze statki miejsce na stacji stacji przeładunkowej numer 69. Tam akurat zajmowano sie nowymi pannami na sprzedaż (jakoś na męskich odpowiedników tego najstraszego zawodu świata nie było za dużo chętnych).
Kiedy zadokowaliśmy wysłałem całą załogę na zasłużony odpoczynek po czym zająłem się poszukiwaniem ochroniarzy dla Borei i Istali możliwie silnych i tanich.
Nie było problemów z ich znalezieniem. Za kilka sztabek dziennie wynająłeś tak odrażających drabów (i mających bardzo dobre referencje od zadowlonych klientów), że sam ich widok odstraszałby potencjalnych napastników.Zaledwie 10 minuit po wysłaniu do nich wiadomości obaj przenieśli się na twój statek, z którego w ekspresowym tempie wynosiła się załoga.Tymczasem z Tongi zaczeto wyładowywać cenny towar. Jej kapitan przesłał pozdrowienia i zyczył udanej kariery.
Kiedy Istala razem z niepewna Boreą wyruszyła na zakupy zabierając ze sobą ochroniarzy ja postanowiłem się dowiedzieć czy czeka dla mnie już nowy okręt.
Zostałeś podejrzanie szybko obsłuzony przez zazwyczaj zajetych koordynatorów. Praie natychmiast otrzymałeś informacje gdzie znajduje się twój nowy okręt. Akurat dokańczano jego modernizacje w doku nr 54A/12.
Zadowolony udałem się poszukać miejsca z którego mógłbym zobaczyć dok w którym znajduje się mój okręt.Po drodze postanowiłem wywołać jakiś parametry techniczne.
Mogłeś się nawet, dzięki sieci wzmacniaczy transportu, przenieść się do doku gdzie znajdował się Galor i zobaczyć statek z bliska.Dane pojawiły się po autoryzacji.FAS "brak nazwy" - stary CUS BolinakDługość: 371,88 metraSzerokość: 192,23 metraWysokość: 59 metrówPokłady: 15Masa: 1 939 330 tonZałoga: 300 (w tym 150 kontyngent piechoty)Załoga szkieletowa: 30Limit ewakuacyjny: 1 500Uzbrojenie:1 ciężki bank fazerowy (dziób)8 średnich dezruptorów spiralnych o mocy 13 000 TW3 wyrzutnie model 2 torped fotonowych z zapasem 200 torped ( 2 dziób, 1 rufa)Systemy defensywne:System osłon o mocy 729 000 TJ (przed modernizacją) 1 250 000 TJ (po modernizacji)Ciężki, podwójny kadłub z kelindolidu pokryty 7 cm warstwa pancerza wysokiej jakości Standardowe pola integrująceOsiągi:Prędkość przelotowa: Warp 6Prędkość maksymalna: Warp 8.9 (przed modernizacją) 9,3 (po modernizacji)Prędkośc maksymalna chwilowa: Warp 9,2 przez 8 godzin (przed modernizacja) 9,6 przez 8 godzin (po modernizacji)Następnie był krótki opis historii statku. Zbudowano go w 2367 i służył głównie na zapleczu. W 2374 zmodernizowany przez Dominium i uszkodzony w bitwie pod Tyrą. Po naprawie użyty w zajęciu Betazed. Pod koniec wojny w rekach ruchu oporu.Potwierdzone zniszczenia - 2 Mirandy, 1 Yager, 12 Pregrine'ów, 3 mysliwce Jem'Hadar oraz 1 okręt BreenAsysty - 2 Nebule, 3 Steamrunnery, 2 K'Vorty oraz 1 krążownik Jem'HadarUszkodzenia - 35 statków różnych klas i państwPo wojnie w magazynie z powodu uszkodzeń. W 2378 w ramach międzynarodowej umowy wspierania i rozbrajania Unii sprzedany Sojuszowi Ferengi za 531 000 sztabek latinum.Obecnie w stoczni remontowej nad Ferenginarem w celu napraw i modernizacji osłon i napedu.
Jeszcze bardziej z siebie zadowolony postanowiłem udać się na mostek.Na miejscu zająłem fotel kapitański celem stwierdzenia czy jest wygodny z racji tego że Cardassiańskie siedziska były często zabójcze.Kiedy już jako tako się usadowiłem sprawdziłem status modernizacji a także czy zostały już uregulowane należności za cały konflikt.
