Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan Qumos
Strzelnica świeciła pustkami. Załoga szykowała się na urlopy, a nie wojnę.Włączyłeś program i Borea zaczeła strzelać. Na niższych poziomach poszło jej dobrze, ale już wyższe kończyły sie kompletną porażką, zarówno czas reakcji, jak i celnośc była tragiczna.
- Nie przejmuj się ja za pierwszym razem nie wypadłem lepiej - powiedziałem aby ją pocieszyć kiedy opuszczaliśmy pomieszczenie - chciała byś odwiedzić jeszcze jakieś miejsce?
- Nie wiem.. Może lepiej jednak nie... Dużo dziś widziałam, powinnam odpocząć. Muszę też sporo poczytać o tym statku w bazie danych. Jest bardzo odmienny niż indvariańskie konstrukcje.
- Rzeczywiście jest odmienny można nawet powiedzieć że Romulańskie konstrukcje są unikatowe - odpowiedziałem kiedy szliśmy korytarzem do jej kwatery rozmawiając po drodze o umiejętnościach kulinarnych Vespy - Życzę ci miłego wieczoru - porzegnałem ją kiedy doszliśmy na miejsce.Kiedy tylko zamknęły się drzwi do jej kwatery podszedłem do ściennego panelu i sprawdziłem czy przez przypadek holodek nie jest wolny.
Oczywiście, że nie był. Teraz w czasie wolnym nawet w nocy działał i tylko na przeglady był wyłączany.Jeśli chciałbyś skorzystać ze swoich zaległych godzin to musiałbys poczekac godzinę. Ale zauważyłeś, że obok rozpiski kolejki było kilka ogłoszeń o chęci kupna czasu w holodeku.
Oferty od razu przyciągnęły moja uwagę dlatego postanowiłem sprawdzić ile posiadam nie wykorzystanego czasu.
Odliczając ten czas, który zużyłeś w czasie oglądania z zewnątrz Falcona, to miałeś dokładnie godzinę i 36 minut. Na szczęście jak zobaczyłeś z wyliczenia to do czasu dolotu na Ferenginar czas urośnie do prawie 5.Ofert raczej były mizerne, ale jedna interesująca. Ktos płacił 25 sztabek latinum za wyłacznośc korzystania z holodeku przez godzine i nie zadawanie pytań. A im dłuższy czs był oferowany tym wypłata rosła, wię c zTwojego czasu wychodził dochód 45 sztabek.
Zarobek wydawał mi się zbyt mały aby rezygnować z moich planów, zarezerwowałem sobie te 36min po czym udałem do ambulatorium zobaczyć czy Wiki udało się wyciągnąć coś na temat Cardassianki.
Wiktoria siedziała sobie spokojnie w ambulatorium i popijała herbatę. Nie miała za dużo roboty, gdyż najczęściej ranni zostali przeniesieni na statki szpitalne IHFu jeszcze nad Apisem, a większość lzej rannych została wypisana. Istali akurat nie było, poewnie miała dyżur kiedy indziej.Na twoje pytanie o kardazjańskiego gościa usmiechneła się:- Zaraz zobaczymy co wyciągneły z niej czujniki jak sobie po statku chodziła. - jej ręce zatańczyły na klawiaturze. - O tak, mam dane gdy niosła kasę do naszej ksiegowej... Tu mamy... O kur..!Az podskoczyła na swym fotelu.- Ja pierniczę! Ona... jest maszyną. No prawie. Ma w sobie więcej metalu niż żywej tkanki. Wzmocniony kregosłup, sztuczne organy. Ma nawet ukryte skrzela. Sam zobacz.. - zrobiła ci miejsce.
Usiadłem przy konsoli i zacząłem pobieżnie przeglądać dane.
Spojrzałeś na opis głowy. Jedno oko było cybernetyczne, w ucho był wbudowany komunikator. Skrzela ukryła w szyi, zapewne aktywowały sie pod wpływem wody. Kosci czaszki powleczono metalem, a częśc mózgu była całkowicie sztuczna, miescił się tam komputer. Usuniete osrodki odpowieadały za emocje jak litośc, honor, miłość...Reszta ciała nie była lepsza. Endoszkielet zwiększył jej udźwig do jakiś 300kg na reke, co pozwalało jej nosić broń o naprawdę potęznej sile. Układ pokarmowy równiez zmodyfikowano, co pozwalało jej przetrwać zapewne w niesprzyjającym srodowisku bez odpowiedniej zywności. Dodano kilka narządów, wyglądało ze wytwarzały jakies hormony.Ale najlepsze było to co miesciło się koło jelit. Pradziwe złącze Borga do pobierania energii i podłączania się komputerów.- Qumos, kogoś ty wpuścił na statek? - szepneła Wiktoria.
- Jakiegoś przeklętego cyborga, wiedziałem że jest z nią coś nie tak ale nie że aż w takim stopniu - odpowiedziałem również szeptem po czym zaszyfrowałem dane - nie muszę chyba wspominać że te dane są tajne?Po wyjściu z ambulatorium udałem się do swojego gabinetu i wezwałem Adrana - Właśnie obejrzałem skany naszej nowej znajomej, normalnie prawie Borg jak coś jej odbije możemy jej nie powstrzymać a na pewno nie obejdzie się bez ofiar.Masz jakieś pomysły jak szybko się jej pozbyć w razie problemów?
Draken poprosił o jej dane, a gdy je przeglądnął to rzekł:- Hmmm... Jest całkiem odporba, ale chyba nie wytrzyma porządnego ostrzału dezruptorowego. Moze wezwiemy nasz mały oddziałek komandosów? Po wylocie z Apisu zbijają bąki całkiem zawodowo. Rozstawimy ich w pobliżu jej kwatery i w maszynowni i na mostku. No i oczywiście trzeba tej Kardazjance ustawic stały namiar teleportera. Jako dane będzie bardziej grzeczna...
- Boje się że transporter może nie zadziałać nie zdziwił bym się gdyby miała gdzieś tam wbudowany inhibitor - odpowiedziałem drapiąc się po brodzie - najprawdopodobniej dolecimy do domu bez żadnych incydentów ale rozstawienie oddziałów koło jej kwatery może ją sprowokować a tego byśmy nie chcieli.Ale umieszczenie ludzi na mostku i w maszynowni nie powinno być zbytkiem ostrożności.Zastanawiałem się nad tym środkiem który kiedyś uśpił całą załogę jeśli dało by się go zsyntetyzować i wypełnić nim w razie potrzeby całego pokładu na którym się znajduje rozwiązało by to za nas problem po prostu zrobili byśmy jej eutanazje. Założę się że technologia którą ma w sobie była by źródłem niezłego zarobku.Masz jeszcze jakieś sugestie?
- Tak, sugeruję jej nie zaczepiać. Nawet gdybyśmy ją zabili to ma kolegów, którym trudno wmówić, że to była jej wina. A tacy to by nas załatwili, że dopiero w kostnicy bysmy zrozumieli, że jesteśmy martwi. Jeśli zdecydowała się poprosić o pomoc, to musiała być w stanie krytycznym, pewnie jakaś misja czy podobne.Pomyślał chwilę.- Porozmawiam z Wiktorią, może uda mi się coś zsyntezoważ. Jakiś gaz paraliżujhący, nie zabijający. W końcu nieprzytomną można odstawic do najbliższej placówki Romulan, oni juz się nia zajmą.
