Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan Qumos
Istala znajdowała się w ambulatorium.Pełny złych obaw wszedłeś do najbardziej zapchanego meisjca na okręcie. Już niue było takie czyste jak zwykle. Podłoga była wysmarowana krwią i kawałkami ciała. W jednym z rogów leżała urwana noga.Istała stała w innym rogu i zajmowała się rannym Phlaxianinem, któremu ręką wyglądała jak ser szwajcarski. O dziwo pacjent zbytnio się nie przejmował, a jego wzrok był lekko metny.- Jednego całuska, tylko jednego i pójdę grzecznie na operację. - mamrotał.- Dobrze, niech ci będzie. - odparła i pocalowała go w policzek. Ten usiłował cos powiedzieć, ale kolejny zastrzyk spowodował, że stracił przytomność. - Na usunięcie ręki! - krzyknała Istala i pomkneła z łóżkiem do drugiego pokoju.
Patrzyłem zdziwiony na cała tą scenę po czym podszedłem do Istali - Nie wiedziałem że znasz się na medycynie?
- Nie znam się za bardzo, ale podstawowe rzeczy wiem. Ja tylko przygotowuje rannych lub zajmuje się mniej ważnymi przypadkami jak regeneracja tkanek.Istala wyglądała jak półtora nieszczęścia. Jeden z rannych musiał chyba sikac krwią, bo była cała obryzgana, nawet na jej twarzy było parę odprysków.
- W takim wypadku pomagaj dalej ja mam jeszcze kilka rzeczy do zrobienia - wychodząc byłem zadowolony faktem że Istala przydaje się do czegoś więcej niż przyjemności i wydawanie latinum.Moje kroki skierowałem do maszynowi aby dowiedzieć się trochę szczegółów o stanie okrętu.
Główny mechanik był z nieodłącznym piwkiem, które pociągał gdy wyłaził spod generatora osobliwości kwantowej. Oprócz niego w maszynowni było tylko dwóch ludzi, zajętych jakimś przewodem, który ładnie wysadził kilka metrów ściany.- To za romulańscy popaprańcy wypuścili serię Falconów z osobliwością. - zaklął. - Więcej z nią problemów niż zysków. Wole normalne rdzenie warp. O, kapitanie... Pewnie chce pan wiedzieć jak stoi sytuacja na statku? Proszę rozejrzec się po maszynowni. Na reszcie okrętu jest podobnie. - dobitnie wskazał na dziury, osmalenia i leżace na ziemi szczątki. W jednym miejscu była też niestarta krew.
- Czy uszkodzenia mają większy wpływ na kondycję okrętu i ile zajmą ci naprawy.
- N aoko mamy 80% osłon i 70% broni energetycznej. Do tego jesli znów nam przyleja to o wiele szybciej będzie sie rozpadać. Naprawy wszystkiego, tak przysłowiowy tip top, to 2 tygodnie w doku i sporo części zamiennych. Powiem w skrócie. Nie nadajemy sie do żadnej poważnej bitwy.
- Rozumiem, postaram się takowych unikać jeśli to możliwe - odpowiedziałem Andorianinowi i wyszedłem aby wrócić na mostek, zobaczyć ile do bezpiecznego portu po czym w zaciszu gabinetu zając się papierkową robotą i sprawdzić przychody.
Bezpiecznym portem był Apis II skąd wyruszyłeś na misję. Przelot miał potrwać kilkanaście godzin.Z przychodami był problem. Konta nie były aktualizowane od czasu pierwszego starcia z Katoanmi i Indvarianami. Widać było, że IHF miała na głowie inne sprawy niż liczenie pieniędzy czyli ich zarabianie na wojnie.
Na mostku panował spokój a jako że szansa spotkania z wrogiem była minimalna zwolniłem zmianę Alfa.Patrzyłem jak wszyscy udają się do turbowindy po za Dra’homem który objął wachtę na mostku dowodząc zmianą Beta.Po wydaniu rozkazów ukryłem się w gabinecie i zaprzyjaźniłem z pudełkiem tabaki i menu replikatora.***Adran szedł powoli po pokładzie przyglądając się zniszczeniom i załodze powoli doprowadzającej okręt do ładu.Idąc spokojnie po pokładzie 4 usłyszałem podniesione głosy i jakieś trzaski, przyśpieszyłem kroku i zobaczyłem Aranę wyzywającą jakiegoś Ferengi od idiotów i debili.Chwilę stałem przyglądając się tej scence po czym podszedłem do nich udając zdziwienie – Co się tutaj dzieje? – zapytałem Arany która już miała zaczynać kolejną tyradę w kierunku biednego mechanika.Popatrzyła na mnie wściekłym wzrokiem ale odpowiedziała – Ten przeklęty uszatek zablokował drzwi do mojej kwatery i teraz nie umie ich otworzyć – kiedy kobieta tłumaczyła mi całą sytuacje Ferengi gorączkowo próbował coś wykrzesać z uszkodzonego panelu.Arana pokrótce wyjaśniła ze w czasie walki przewód energetyczny w jej kwaterze został uszkodzony i maszynownia ją zablokowała nie wiadomo po co a teraz nie mogą się dostać do środka.W czasie rozmowy udało mi się ją w miarę uspokoić i namówić na szybki posiłek w mesie w oczekiwaniu na dostęp do kwatery.W mesie przebywało tylko kila osób a samo pomieszczenie nie zdradzało śladów walki obecnych w innych częściach okrętu.Szybko udałem się do Vespy i przyniosłem całkiem nieźle wyglądającą sałatkę i duszone mięso.Do picia zreplikowałem Romulańskie piwo.Jedzenie było bardzo dobre a mój żołądek wreszcie przestał się upominać o posiłek, niestety piwo pozostawiało wiele do życzenia przez co zanotowałem sobie w pamięci aby przy najbliższej okazji kupić prawdziwy trunek.Po skończonym posiłku i spokojnej przechadzce w końcu doszliśmy do kwatery Arany gdzie dostałem buziaka na pożegnanie i udałem się do własnej kwatery aby zażyć trochę snu.***Cała zmiana alfa siedziała na swoich stanowiskach kiedy okręt zbliżał się do celu podróży.
Po drodze nic sie istotnego nie działo, ale im blizej było do Apisu tym czujniki wykrywały coraz więcej statków. Wiekszośc z nich wracała do układu.Na granicy układu wywołała was stacja kosmiczna, zapytała w skrócie o miejsce akcji, wynik bitwy i podobne rzeczy i wskazała miejsca, gdzie statki twej grupy mają zająć pozycję. Było to bardzo ważne, gdyż układ był naprawdę zapchany.- Co jest? - zapytał Mandark, patrząc na ekran. - Od kiedy tu są Romulanie?- Potwierdzam. - rzekł Draken. - Wykrywam 65 romulańskich statków.W tej samej chwili, jak na komendę, wszystkie romulańskie statki ruszyły do lotu. Gdy osiągały granicę Apisu IV to zamaskowywały sie i znikały.
Obecność Romulan także bardzo mnie zaintrygowała ale nie dałem tego po sobie poznać - Zajmijmy przydzielone nam miejsce - powiedziałem po czym używając swojego panelu wysłałem zapytanie o dalsze rozkazy.
Statki miały czekać na ewentualne rozkazy i nic nie robić. Czyli tylko mechanicy i logistycy mieli mase roboty.Mogłeś spokojnie pooglądać sobie inne statki IHFu. Jedne lśniły jak prosto z doku, inne tylko cudem nie roizpadły się na kawałki. Poszatkowane, bez gondol, z polami sołowymi zamiast kawałków pancerza. Wszędzie uwijały się małe promy, naprawiające okręty od zewnątrz.Dość szybko otrzymaliście zapytanie głównego logistyka IHFu o straty, uszkodzenia i potrzeby materiałowe.
Bez zwłoki wysłałem stosowny raport po czym zwolniłem zmianę alfa samemu zostając na mostku.
Twoi podwładni ochoczo wyniesli się z mostka, a oprócz ich zmienników wtarabanili sie też mechanicy. Jeden zając sie spalona konsolą i zaczął ja od początku montować z części przyniesionych w dwóch walizeczkach. Dwaj inni weszli do kanałów bo cos tam odpadło i zgruchotało się. Ostatni włączył diagnostyke systemów i zaczął grzebać w systemie kompuetrowym.
