Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan Qumos
- Jak zwolnimy zdołacie dokonać jako takich napraw - zapytałem sprawdzając jednocześnie ile załogi zostało na Mirandie i ile potrwała by jej ewakuacja.
- Zobaczymy co da się zrobić, ale i tak przygotujcie się na przyjęcie mej załogi. W warp teleportacja potrwa długo, więc na razie podeślę tych co są najcięzej ranni. Resztę niepotrzebnej załogi załaduje do kapsuł. jesli się nie uda to musicie pobrać nas jednym rzutem teleportacji i po kolei materializować.Ewakuacja w warp potrwa ponad 2 godziny, w normalnej przestrzeni, wykorzystując sposób opisany przez kapitana Mirandy tylko minutę. Na Mirandzie było około 60 załogantów, w tym połowa rannych. Było też kilkunastu zabitych.
- Zwolnić do bezpiecznej prędkości warp i zacząć ewakuować załogę Mirandy - rozkazałem kiedy połączenie się zakończyło po czym sprawdziłem jak ma się grupa ścigających nas okrętów a także poinformowałem ambulatorium aby przygotowali się na przyjęcie rannych.
Grupa ścigająca was nie była uczciwa i nie zamierzała zwalniac. Dopadnie was za 10 minut.Tylko jeden teleporter wykonywał przeniesienia. Do tego kazdy przenoszony miał umieszczony na ciebie wzmacniacz sygnału. Dzięki temu istniało prawie 100% szansa, że pojawi się tam gdzie powinien. Pierwsza grupa miała lżejsze obrażenia, głównie złamania kończyn. Dopiero następne były cięższe przypadki - krwotoki, uszkodzenia organów wewntrznych, trafił się też Klingon bez nóg.Mineło 5 minut i ponownie połączyłeś się z Miranda.- Nie mamy szans. To cholerstwo po prostu sypie się. Musimy wynosić się bo nas dorwą. Ustawiam autodestrukcję.
- Wychodzimy z warp transport całej złogi Mirandy na pokład i jeśli starczy czasu wszystko inne co się da.
Kapitan Miarndy też był skąpy jak cholera. Od razu po wyjściu z warp wypuścił wszystkie promy, naładowane wszelkimi mozliwymi dobrami, które dało się szybko zabrać.Teleportery jedną turą zabrały całą załogę mirandy. Na transport innych rzeczy nie starczyło czasu, gdyż częśc załogi wprowadzono do pamięci teleporterów i kolejna tura transportu mogła się dla nich źle skończyć. Tylko teleportery towarowe zabrał kilka torped fotonowych.- Wszyscy są! - rzekł Dra'Hom. - Indvarianie zbliżają się jak cholera!"Impuls grawitonowy gotowy." - połaczył się ż mostkiem Draken. - "Wystarczy wejść z warp i im wypuścić prezent jak będą jakieś 30 sekund od nas."
- Czekamy aż wyjdą z warp i znajdą się koło Mirandy wtedy bum miejmy nadzieje że jej zniszczenie na coś się przyda - kiedy to mówiłem sternik zaczął się oddalać od Mirandy a Dra'hom wymierzył w jej reaktor tak na wszelki wypadek.
Indvarianie spadli na Mirandę jak sępy na łatwy żer. Resztkowe osłony ferengijskiego statku były uniesione, utrudniając wykrycie czy na statku jest jeszcze załoga.- Otwierają ogień. Tylko dezruptory. - rzekł Dra'Hom.Pociski uderzyły w osłony. Po chwili je zniosły. Wtedy na pokład weszła grupa abordażowa. Weszła i... wybuchła wraz z całym statkiem.- Miranda zniszczona. Indvariańskie statki lekko uszkodzone. Kierują się na nas.
- Wchodzimy w warp 6 przygotujcie naszą niespodziankę odpalać jak tylko goście będą na pozycjach
Delia weszła w warp, za nią jej prześladowcy. Teraz przewaga była bardzo mała. Dwie minuty, minuta, 30 sekund...Draken potrzymał jeszcze aż zejdą do 20 sekund i wtedy odpalił. Nie było takicvh fajerwerków, jak ktoś mógłby się spodziewać, ale nagle Indvarianie zaczeli znikać.- Są wyrzucani z warp. Jeden, drugi, trzeci... Nikt nas nie goni.
- Dobrze warp 9 kierunek granica, odwołać czerwony alarm i proszę o raport o uszkodzeniach i stratach w załodze.
Raporty juz były gotowe.Pierwszy dotyczył Indvarian na pokładzie. Wszyscy zostali unieszkodliwieni, tylko częśc zabita. Obecnie 34 okupowało cele.Załoga Delii skurczyła się nieodwracalnie o 15 osób, ponad 60 było rannych. Apisianie stracili 17 zabitych i 8 rannych, gdy rozprawiali się z abordażem.Główne systemy Delii nie ucierpiały za bardzo, ale ogólnie stan statku nie był za dobry. Kilkanaście wyrw w poszyciu, powysadzane przewody energetyczne, częściowo zniszczony sprzęt oraz czujniki wewnętrzne. Holodek został praktycznie przeorany, gdy schroniło się w nim paru Indvarian, którzy pomylili się i zamiast dostać się na pokład wysadzili się w cholerę używając za dużo materiałów wybuchowych.Na szczęście pościg Indvarian został daleko w tyle i nie mieli żadnych szans dopaśc Delię i drugą Mirandę, którą szybko w warp 9 doganialiście. B'Rel leciał kursem równoległym trochę z boku.
- Zrównać prędkość z Mirandą, Adran przejmujesz mostek - powiedziałem wstając i udając się do Istali i aby sprawdzi czy nic się jej nie stało.
Istali nie było w kajucie, pokój zaś był w lekkim nieładzie. Okno było popękane i na wszelki wypadek tuż przed nim było postawione ochronne pole siłowe.
