Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan Qumos
Uszkodzenia były niewilkie, na szczęscie osłony powstrzymały broń wroga. Ale ponowne przechodzenie przez asteroidy znów zaczeło je powaznie osłabiać i nim wyjdziecie z pola smieci znów trzeba będzie lakierować.Zaczeliście wychodzić z asteroid, gdy nagle prowadząca Miranda gwałtownie skręciła, a na jej kadłubie wykwitł potężny wybuch.- Wykrywam krązownik i niszczyciel w wolnym obszarze. Wstrzeliwują się w Mirandę!- Mam 5 odczytów warp! Przybliżają się do układu!- Nie mamy osłon. Pancerz i pole integrujące trzyma.
- Wyłączyć generatory osłon jak tylko opuścimy pole asteroid max warp mam gdzieś że jesteśmy w układzie, i zidentyfikujcie mi te okręty w warp. - rozkazałem wysyłając rozkaz ucieczki do pozostałych okrętów a także rozkaz stworzenia zapory ogniowej dla Mirandy, jeśli to tylko możliwe nie chciałem stracić żadnej jednostki.
Sternik zaczął manewrować by wchodząc w warp nie wleciał w jakiś cel.Z cienia krążownika wyszły 4 małe stateczki i zaczeły ostrzeliwywać Mirandy. Nagle ta na holu weszła w warp.- Miranda potrzebuje chwila bo ma mały problem z napędem warp. My jesteśmy gotowi do skoku.- Statki w warp to kolejni Indvarianie.
- Włączyć generatory osłon i osłaniać Mirandę tak długa jak możemy sobie na to pozwolić.
Delia zaczeła zbliżać się do Mirandy by ją osłonić i zaraz to poczuła. Osłony prawie natychmiast zawiodły, gdy dostała sie pod skoncentrowany ogień wroga. W odpowiedzi dwa patrolowce straciły osłony, ale...- Patrolowce bez osłon rozpoczynają abordaż!Na mostku zamigotało w paru miejscach, ale inhibitor doskonale działał.- Mamy troche gości na pokładzie 6 i 7. Apisianie i ochrona zajmują sie nimi.Gdy jeden z patrolowców eksplodował i Delia prawie była przy Mirandzie to okolice zalało białe światło. Po chwili nadszedł wstrząs.- Miranda straciła gondole warp. Ma ciężkie uszkodzenia pancerza!- Niszczyciel zbliża się. Chce chyba wspomóc abordaż.
Sytuacja stawała się coraz gorsza. kolejne pociski trafiały w Delie i Mirandę. Informację o rannych, zniszczeniach i pęknięciach kadłuba napływały z każdego pokładu.Także mostek ucierpiał, zasnuł go dym z płonącej konsoli. Do tego z kolejnej próby abordażu przedostało się dwóch Indvarian, choć nim zdążyli coś zrobić zostali zastrzeleni.- Mamy uszkodzony inhibitor na mostku i ponad 40 gości na pokładzie.Niszczyciel dotarł w zasięg teleportacji i nagle zdążyła się niespodzianka. Z boku jego kadłuba pojawiły się dwa jasne, szybko rozszerzające się grzyby. Statek stracił sterowność, zaś w tej samej chwili Miranda została złapana promieniem trakcyjnym.- Będzie trzęsło! - krzyknął Shackley i dwa statki weszły w warp, zostawiając za sobą indvariańskie statki.- Teleportacja torped zawsze sprawdza się w takich sytuacjach. - uśmiechnął się Draken i zaczął gasić kolejną płonąca konsolę.- To nie koniec. - rzekł Dra'Hom. - Ścigają nas.
- Najważniejsze sprawy to chciał bym się dowidzieć z jaką prędkością lecimy z jaką lecą oni i ilu ich jest - powiedziałem patrząc na dopiero co zgaszone szczątki konsoli - i najważniejsze za ile nas złapią?
- Mamy warp 6 i dorwą nas za jakieś 45 minut, chyba że ci za nami też będą psami w pościgu.Okrętem wstrząsneło.- Goście są bardzo upierdliwi. - rzekł Draken. - Zaraz, jadą do nas! Turbowinda przybędzie za 15 sekund.
- Przygotować się do obrony na wypadek gdyby ktoś żywy z niej wysiadł - rozkazałem szybko wyciągając broń i kierując ją w kierunku drzwi turbowindy.
Większośc obsady rozlokowała się by mieć pełny ostrzał wyjścia. Nawet Shackley włączył autopilota i schował się.Winda dojechała na miejsce, ale drzwi nie otworzyły się. Po chwili usłyszeliście przytłumione wrzaski i kolejne strzały z dezruptora. Ktoś zaczął walić w drzwi, ale po ostatnim strzale przestał.- Widzę, że system bezpieczeństwa sprawdził się całkowicie. - rzekł Draken i otworzył drzwi. W środku leżały cztery ciała Indvarian. - Jeszcze żyją. Będziemy mieli nowych jeńców.
- Bardzo dobrze wracamy na stanowiska, Mandark wyślij naszych gości do aresztu po czym powiedz mi jak się ma Miranda czy z jedną gondolą dadzą radę utworzyć pole warp przydało by się przyśpieszyć. - kiedy Mandark zajął się konsolą zwróciłem się do Drakena - Adran jak się mają pozostałe jednostki mam nadzieję że B'rel także uciekł.
- B'Rel ucieka daleko od nas. Dorwał też jakiś mniejszy statek Indvarian, a teraz nikt go nie ściga.- Ci z Mirandy mówią, że mamy się cieszyć, że się nie rozpadli. Mają sporo zabitych i rannych i powazne problemy z przesyłem mocy oraz integralnościa kadłuba.
- Czyli nie morzmy przyśpieszyć - powiedziałem z zamyśleniem - w takim wypadku trzeba spowolnić wroga, musimy wyemitować impuls grawitonowy w kierunku pościgu powinno to ich pozbawić na jakiś czas napędu warp.
- Zajmę sie przygotowaniami. - rzekł Draken. - Ale musimy wystrzelić go z bliskiej odległości jak nas dogonia bo inaczej po prostu wyjdą z warp i omina niebezpieczne pole.- Mam połaczenie z Mirandą na holu. - wtrącił Mandark.Na ekranie pojawił się jakis humanoid, nie mogłeś określic jego rasy, choć zapewne wielkie, krwiste szramy i spalenizna nie były naturalnym wygladem jego twarzy. Za nim mostek wyglądał jak pobojowisko.- Nie będę ściemniał, szefie. - powiedział. - Musimy zwolnic bo inaczej ta kupa złomu po prostu się rozpadnie. Pole integrujace powoli się załamuje. A jak zwolnimy to dopadną nas tamci. Uważam, że trzeba ewakuować statek i zniszczyć go.
