Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - kapitan Qumos
Na początek zapytałem stację czy wszystko w porządku a takrze zaleciłem pełny skan systemu.
Stacja odpowiedziała, że wszystko w porządku, a za godzinę ma przybyc transportowiec po wytopiony metal. Fregaty miały go właśnie odeskortować do stoczni.Po 3 minutach dostałeś pełną informacje o systemie oraz wyniki skanu. Wszystko było w porządku, żadnych podejrzanych obiektów czy statków.Układ nazywał się Burkos. Znajdowało się w nim pomarańczowe, małe słońce oraz tylko dwie planety. Dalsza nie warta była zainteresowania, chyba że Breenowie zamierzali zbudować tu kolonię. Zaś Burkos I był o wiele bardziej ważniejszy dla Apisian. Kamienna planeta mieściła w sobie złoża metali, choć bardzo głęboko, więc wydobycie było małe. Na razie, gdyż potężne buldożery i antygrawitacyjne koparki praktycznie obierały powierzchnię w największej odkrywce jaką mogłeś oglądać w swoim życiu. Atmosfera była bardzo cieńka, ale po rozpoczęciu prac górniczych bez skafandra kosmicznego można było udusić się w kilka sekund. Ale to nie było ważne, operatorzy urządzeń spokojnie siedzieli sobie na stacji lub w kilku budynkach na powierzchni. Wszystko robiły roboty, urobek transportowano windami na orbitę, tam rafinowano, a resztki łączono w bryły i wrzucano w słońce. Najpierw zamierzano kopać tylko z jednej strony planety, po badaniach okazało się, że znacznie usunięcie skał może wybic planetę z orbity i dlatego postanowiono po prostu rozebrać Burkos na kawałki - nieaktywne i zimne jądro na szczęście nie stworzyło płynnego rdzenia, a atmosfera umożliwiała usunięcie nadmiaru ciepła.Jeszcze tydzień temu wszędzie królowały pyły i dymy, a lądowniki wciąż kursowały między planetą, a słońcem. Teraz to ucichło, wszystko, oprócz małej kopalni na odkrytej żyle duranium. Co można było ewakuowano, gdyż Burkos miał przynieć dochody za jakieś 2 lata. Teraz nie było warto tracenia dużych sił i środków, nawet ostrzał z torped ustawionych na wysadzenie planety nie zmieniał przyszłości Burkos I, a z asteroidów też dało się odzyskać metal. I dlatego odelegowano tu Delie i trzy inne statki, wróg też wiedział o małym znaczeniu tej placówki i przyśle małe siły, akurat idealne do likwidacji.Oprócz z planet w układzie były: 4 fregaty, stacja (uzbrojona jak ekwiwalent Galora), 8 platform obronnych wyposażonych w dezruptory oraz 2 lądowniki bez napędu warp.
Postanowiłem przeznaczyć pozostały czas na odpoczynek dla załogi tylko najważniejszy personel pozostał na stanowiskach, ja zaś pozostałem na mostku obserwując gwiazdy.
Było spokojnie, nikt nie przeszkadzał. Windy kosmiczne spokojnie wynosiły niepotrzebne skały, usuwane w drodze do głębszych żył, a lądowniki łączyły je dezruptorami i transportowały w słońce. Gdyby wojna nie wybuchła ruch pewnie byłby z dwadzieścia razy większy.Mineła godzina i transportowiec się nie pojawił. Zaczynało być podejrzanie, ale na szczęście 2 minuty później pojawił się obiekt na czujnikach dalekiego zasięgu. Obiekt wywołał stację i podał prawidłowe kody. Wyglądało, że za 20 minut pojawi się w układzie. Jako przyczynę spóźnienia przekazał, że musiał ominąć kilka samotnych katońskich poszukiwaczy łatwej zdobyczy, które kręciły się w okolicach frontu.
Postanowiłem wydać rozkaz pełnego skanu transportowca.
Skan nie wykrył nic podejrzanego. Po prostu był to transportowiec przystosowany do przewozu towarów masowych.
Pozostało czekać aż coś się stanie.Ja z nudów poszedłem sprawdzić czy wiadomo coś o zapłacie za niedawną walkę.
Na razie nie było wiadomości o pieniądzach za walkę, ale inne wiadmości były wciąz interesujące.Grupa co zniszczyła stocznie w układzie Peklos wcale nie próżnowała. Przeleciała do D'Varii i tam zajeła się kopalniami oraz stacjami przerabiającymi rudę. Gdy odleciała do kolejnego to pozostawiła za sobą tylko szczątki instalacji i kolejne 20 wrogich statków w kawałkach.Zmusiło to Katonów do wycofania części sił z frontu. Chyab szykowali się do walnej bitwy z niespodziewanym wrogiem.Transportowiec został załadowany i wraz z fregatami odleciał.
Kazałem śledzić okręty dopóki nie opuszczą zasięgu naszych czujników.Postanowiłem dowiedzieć się jakie straty poniosły okręty IHF.
Izba poniosła relatywnie małe straty, głównie z powodu zaskoczenia. Informowano o pięciu straconych okrętach i o kilkunastu mniej lub bardziej uszkodzonych. Najprawdopodobniej wypad narobi bigosu jeszcze w dwóch-trzech sytemach i przedrze się przez front na apisiańską stronę.Transportowiec powoli oddalał się. Wszystko było w porządku, ale nagle zawrócił i skierował sie ku twym pozycjom w maksymalnym warp. Tam samo uczyniły fregaty."Tu kapitan Archon. Mamy na ogonie 2 niszczyciele i 2 fregaty. To pewnie jeden z ich patroli nekających. Nie uda nam sie wrócić do stacji. Wcześniej nas przecgwycą. Potrzebujemy pomocy."
- Do wszystkich okrętów mówi kapitan Qumos ogłosić alarm bojowy i przygotować się na przechwycenie wrogich jednostek natychmiast po potwierdzeniu celu. - Kiedy na 4 okrętach zabrzmiała syrena alarmowa zwróciłem się do Andorianina siedzącego aktualnie za sterami - Czy zdążymy przechwycić wroga zanim dogoni transportowiec i eskortę?Czekając na odpowiedz naskrobałem wiadomość do dowódców eskortujących transportowiec fregat aby jak tylko się z nimi zrównamy zawrócili i zajęli walką wrogie fregaty my się zajmiemy niszczycielami.
- Jesteśmy na styk. Przy pełnej prędkości mamy jakieś 30 sekund nadwyżki.Wiadomość poszła.
- W takim razie nie traćmy czasu kurs przechwytujący i max warp.
Statki pozostawiły stacje i pomkneły ku wrogowi. Ten nieubłaganie zbliżał się do transportowca.Nagle jednak trzy jednostki wyszły z warp, nawróciły i zaczeły uciekać. Ostatnia jednak nadal uparcie ścigała apisiańskie statki.- Ostatni twardziel to katoński niszczyciel. Przechwycimy go za 45 sekund.
