Forum Fandom Sesje RPG, PBF i inne Star Trek: PBF PL PBF - kapitan Qumos

PBF - kapitan Qumos

Wyświetlanie 15 wpisów - od 136 do 150 (z 2,275 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • Pitmistrz
    Uczestnik
    #45239

    Narazi nie przejmowałem się drzwiami przerzuciłem przez ramie Kardaziański karabin za pas włożyłem Andoriański Dezrupr a dopełnieniem był sztylet.Do każdej broni zabrałem trochę ogniw po czym zacząłem sie martwić drzwiami.Postanowiłem złamać kod używając tricordera a w wypadku nie powodzenia użyć siły.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #45249

    Trikorder wskazywał, że wpisano nowe kody dostępu i bez kontaktu z kapitanem drzwi do zbrojowni zostaną zamknięte.

    Pitmistrz
    Uczestnik
    #45254

    Kopnąłem ze złości w drzwi które blokowały mi przejście.Nie namyślając się zacząłem wywoływać Kapitana jak ostatnio sprawdzałem system komunikacji działał.Jeśli to nie przyniesie rezultatu próbuję otworzyć drzwi siłą za pomocą disruptora.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #45257

    Na wezwania Hrientha kapitan nie odpowiadał. Tylko nie wiadomo było czy nie chciał czy łączność już została przerwana.Drzwi do zbrojowni było naprawdę solidne i strzały z dezruptora tylko je okopciły. Przecież ich zadaniem było chronić zaratość przed nieproszonymi goścmi.

    Pitmistrz
    Uczestnik
    #45258

    Zacząłem skanować tricorderem pomieszczenie z nadzieja znalezienia czegoś co pomogło by mi otworzyć drzwi lub jakiegoś korytarza technicznego.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #45261

    Zbrojownie było dobrze zabezpieczone przed intruzami, więc żadnych innych wejść oprócz drzwi przed Hrienthem nie było. Nawet powietrze było tłoczone przez malutki otwór wentylacyjny. Gdyby uwięziony był Zmiennym nie byłoby problemu, ale niestety Andorianin nim nie był i nic nie wskazywało na to, że w najbliższym czasie będzie.Również drzwi tak łatwo się nie otworzą. Panel obok nich był tak skontruowany, że trafienie w niego niszczyło cały mechanizm otwierający, więc strzelanie w niego było bezsensowne.

    Pitmistrz
    Uczestnik
    #45263

    Zostawało tylko grzebanie w konsoli innego wyjścia nie było.Co chwilę waliłem pięścią w konsole ujawniając swoją złość.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #45267

    Udało się przejść kilka zewnętrznych zabezpieczeń, ale w pewnej chwili konsola zaiskrzyła i przestała odpowiadać na jakikolwiek polecenia.

    Pitmistrz
    Uczestnik
    #45268

    - Skończył się dzień dobroci dla tego gówna - powiedziałem sam do siebie i wziąłem najcięższą giwerę jaka była na składzie aby pokazać konsoli kto tu jest panem.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #45269

    Najcięższą giwerą był granatnik plazmowy. Taki to jednym strzałem zmieniał góry w doliny. Tylko czy ktoś kiedyś nie mówił, żeby nie bawić się nim w małych, zamkniętych pomieszczeniach?

    Pitmistrz
    Uczestnik
    #45270

    Obejrzałem granatnik dokładnie i po chwili namysłu postanowiłem zrobić z tricordera i innych dostępnych części pole siłowe które uchroni mnie przed eksplozją nie będzie działało długo ale przynajmniej przeżyję i wyjdę z tond.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #45271

    Hrienth rozebrał trikoreder i kilka innych narzędzi na części i zaczął je składać w coś co miało stać się polem siłowym. Dopasowywał kolejne części, gdy włączył się mu kominkator.- Panie Hrienth, czy nikt pana nie uczył, że wystrzał z granatnika zamieni całe pomieszczenie w takie małe dość gorące słoneczko? I żadne domorosłe pole nie pomoże?

    Pitmistrz
    Uczestnik
    #45272

    - A kim ty jesteś? Zaraz ciebie potraktuje z granatnika? - krzyknąłem ze złością wreszcie ktoś zwrócić na mnie uwagę juz myślałem że naprawdę będę musiał wywalić z tego granatnika w drzwi.

    - Tylko bez nerwówki. My mielismy niezły ubaw z pańskich wysiłków. Nawet czekaliśmy ze strzelaniem, patrząc co pan wymysli. Ale z granatnikiem to już była przesada. Nie lubimy ścierać kogoś ze ścian. Żywi jesteście dla nas bardzie przydatni.A nazywać może mnie... Niech będzie Levi.

    - To słuchaj Levi albo mnie zaraz z tond wypuścisz i wyniesiesz sie z okrętu albo ci wsadzę ten granatnik tam gdzie słońce nie dochodzi. Rozumiesz? - Granatnik ustawił tak aby wystrzelił wypadku mojego upadku na ziemię lepsza śmierć niż niewola.

    - A gdzie nie dochodzi? - Levi zaśmiał się. - Ale dobrze, zaraz cie wypuszczę. Tylko się nie zabij z radości. - drzwi syknęły i otworzyły się.

    - Mądra decyzja mam nadzieję że nie ostatnia a teraz wynocha ze statku znajdź sobie do zabawy kogoś innego. Może Klingonuw oni by się nie bawili w granatniki tylko by cię batle'ha poczęstowali. - Granatnik przewiesiłem przez plecy i trzymając w rękach 2 disruptory wyszedłem z pomieszczenia celując w obie strony korytarza.

    - Wiesz, tak się przestraszyłem, że az w gacie narobiłem. - w tle usłyszałeś śmiechy. - Widzisz, niestety nie możemy sobie pójść ze statku i to przez pewien czas. Nie trzeba było stawać nad gigantem i tym bardzie nie trzeba było robić skany jego atmosfery. Wtedy grzecznie odlecielibyście i byłby spokój. Ale nie, wy musieliście. To i my musieliśmy...

    Korytarze były puste, ale leżący wcześniej obok drzwi załogant zniknął.

    - To nie nasza wina że się tam chowaliście. Kim wogóle jesteście? - To mówiąc szedłem powoli w kierunku zapasowego rdzenia głównego komputera który znajdował sie na tym samym poziomie.

    - Jesteśmy ci dobrzy co czekają aż pojawią się źli chłopcy, aby skopać im tyłki tak porządnie, że zwieją tam gdzie jest ich miejsce. Ale musimy kończyć tą zabawę. Czy poddajesz się dobrowolnie czy zaczynamy polowanie?

    - A z kond mam wiedzieć że wy to naprawdę ci dobrzy? Jaką mam gwarancje? - pomieszczenie z rdzeniem było coraz bliżej ale ostatnie zdanie mojego rozmówcy dało mi do myślenia.

    Zacząłem sie bardziej intensywnie zastanawiać kim mogą być osobnicy którzy zajęli okręt.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #45274

    - Jedyną gwarancją są tylko moje słowa. Ale pomyśl, jak źli chłopcy mogliby ukryc się w układzie gwiezdnym, gdzie stoja dwie stację i kilkadziesiąt okrętów. No i nie zapominajmy o stacji nasłuchowej. - dalsze słowa były cichsze. - No chłopaki, kto go upoluje?- Może ja? - głos był zdecydowanie kobiecy.- To masz i idź polować. Tylko z dala od nas. - teraz Levi mówił do mechanika. - Masz ostatnia szansę. Poddajesz się? Bo łowca juz wyruszył...

    Pitmistrz
    Uczestnik
    #45276

    - A mam inny wybór? Dobra poddaje się. - dałem za wygraną między innymi dlatego ze byłem bardzo ciekawy kim są uw napastnicy. Rzuciłem całe uzbrojenie na podłogę uprzednio wyłączając granatnik aby nie zrobił przez przypadek nowego szybu dla windy.

Wyświetlanie 15 wpisów - od 136 do 150 (z 2,275 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram