Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Chorąży Mandela
Na mostku Scorpiona PO nie bardzo wiedział gdzie ma jeszcze szukać, a chyba jedny osobą którą będzie wiedziała co naprawdę się zdarzyło jest kapitan tej jednostki. Toteż udał się do kajuty kapitana poczym wezwał jednego z kadetów aby spróbował obudzić kapitana, do tej samej konkluzji doszła doktor Alsever.
Doktor po przebadaniu sióstr stwierdziła, że wystarczy zwykły środek pobudzający, aby obudzić śpiacych. Idąc za jej radą Norg wyjął z apteczki hypospray i zaplikował śpiącemu kapitanowi dawkę leku. Parametry życiowe zaczęły rosnąć, ale nagle dostał drgawek.- Dostał wewnętrznego wylewu w okolicach kręgosłupa! - krzyknął kadet z trikorderem medycznym. Kapitan zaczął się dusić.- Ma też krew w płucach! Ustaje praca serca!Tymczasem na Vanguardzie coś złego zaczęło dziać się ze starszą z sióstr. Skóra na jej prawej ręce nagle poczerwieniała i pokryła się pęcherzami. Z drobnych ranek na podłogę zaczęły skapywać krople krwi.- Ma obrażenia dłoni trzeciego stopnia! - krzyknął sanitariusz. - Jak to się mogło zdarzyć?
- Szybko stymulacja serca, jak serce zacznie pracować przygotuj go do operacji, może uda się nam zatamować krwotok - dalej Diana i kadeci robili wszystko co tylko mogli aby ustabilizować stan kapitana.Sanitariusz na Vanguardzie w pośpiechu próbował przypasować objawy do znanej choroby lub zdarzenia które mogło wpłynąć na takie zachoanie organizmu jednej z sióstr. Może to wpływ naszej atmosfery lub drobnoustroje które się w niej znajdują, zbyt dużo pytań a zbyt mało czasu.
- Stymulacja nie działa. - kapitan został przewrócony na plecy, a kadet zaczął łatać popękane tętnice.- Spróbuj bezpośredni masaż serca. Użyj stymulantów. - radziła Diana, jednocześnie badając oparzenia ręki pacjentki.- Nic nie działa. Nie moge nic zrobić. On... umarł. - kadet popatrzył na zegarek. - Zgon, godzina 14.32.- Nie mam zielonego pojęcia skąd ta reakcja. - kadet zaczął dermoregeneratorem naprawiać popękaną skórę. - I czemu tylko na prawej dłoni. Wykryłem tylko nagły impuls nerwowy. To wszystko.Na mostku Scorpiona Norg aż podskoczył na fotelu kapitańskim, gdy blisko niego ujawnił się dziwny, niebieskawy okręt.- On ładuje broń! - krzyknęła kadetka.- Podnieść osło... - nie dokończył. Impuls niebieskiej energii uderzył w Scorpiona. Wszystkie światła zgasły. Po chwili zapaliły się awaryjne.- Wszystkie systemy, poza podtrzymywaniem zycia i sztuczną grawitacją nie działają.W pokoju kapitańskim pojawiła się istota cała emanująca błękitna poświatą. Kadet stojący nad martwym kapitanem wyszarpał fazer, ale niebieski impuls energii odrzucił go w ścianę.- Jeszzzcze nie umrzeszzz. - rzekła istota i rozłożyła ręce nad kapitanem. Wystrzeliły z niej niebieskie promienie elektryczności, które zaczęły chłostać lewą strone pleców. Mundur pociemniał od wyładowań. Pojawiło sie kilka dziur. Kapitan wyciął sie i gwałtownie wciągnął powietrze. Obcy uśmiechnął sie i znikł w blasku teleportacji.Pojawił się w ambulatorium. Jedno wyładowanie pozbawiło przytomności kadeta z dermoregeneratorem. Doktor skamieniała patrząc na obcego, który wziął w swe dłonie popaloną rękę kadetki. Znów pojawiły się błyskawice. Gdy po chwili je zabrał, dłoń była zdrowa, bez jakichkolwiek śladów. Ranna miała otwarte oczy i patrzyła na obcego.- To ty... Jarr... - szepnęła i zamknęła oczy.- Ratuj kapitana Caepa doktorze. - wysyczał obcy. - Jego ssstan jessst poważny. - błysk światła i przybysz rozpłynął się w powietrzu.- Pani doktor. - dobiegł glos z komunkatora. - Nie wiem jak, ale kapitan znowu żyje. Mam wyraźny puls.
- Natychmiast podaj mu leki pobudzające i regenerujące - doktor natychmiast przystapiła do ratowania kapitana Caepa, nie rozumiał co się stało, widać są we wszechświecie istoty które potrafią decydować o życiu i śmierci w większym zakresie niż on lub ktokolwiek inny jej znany to potrafi. Mostek Scorpiona - Co z tym okrętem co się pojawił, mamy wogóle sensory czy wszystko siadło
Kapitan wypluł krew z ust i otworzył na chwile oczy. Po chwili je zamknął.- Praca serca się stabilizuje. Wszystkie krwotoki ustały. - zameldował kadet.Mostek Scorpiona.- Nic nie działa, więc nie wiem. Ale jedno jest pewne. Gdyby chciał nas zniszczyć to dawno by to zrobił. O kurka... mamy łączność.W tej samej chwili na mostek wszedł mlody chorąży. Norg osłupiał. Nigdy go nie widział na Vanguardzie. To znaczy, że on był z załogi Scorpiona.
Norg gapił się na chorążego przez krótką chwilę poczym oprzytomniał - Podaj swoje nazwisko i wyjaśnij mi z łaski swojej co tu się do cholery dzieje - poczym dodał już bardziej troskliwym tonem - wszystko w porządku, nic ci nie jest??
- Cześć - człowiek uśmiechnął się ponuro. - Gdzie ja jestem, i kim do cholery wy jesteście? - zmierzył wzrokiem tych na mostku. Rozejrzał się wokół o zduszonym głosem rozkazał:=/= Komputer, identyfikacja głosowa Marten, chorąży. Gwiezdna Flota. Kto jest dowódcą tej jednostki?- Kapitan Mathiew von Caep. - odpowiedział komputer.- Ty! - człowiek zwrócił się w kierunku Norga. - Coś nas atakuje? Skąd ten alarm?
- Na dobra chorąży Marten przed chwilą ktoś nas zaatakował, takie niebieskie z wielkimi kłami i pazurami i wydawało mu się że rządzi światem - Norg nie był w nastroju do dziwnych pytań, on mam bóg wie ile pytań do niego a ten nawet nie wie gdzie jest ani co tu się stało - tej to znaczy której Scorpiona czy Vanguarda, bo jesli tej pierwszej to tymczasowo ja, wasz kapitan liże rany o ile się nie myle.
- Zaraz, zaraz... To jest Scorpion?! - Alan uśmiechnął się szeroko. - A co do tego obcego... Czy przypadkiem miał kompleks wyższości, i wyłączył wszystko na okręcie co się dało jednym strzałem? - Nie czekając na odpowiedź Alan kontynuował - Komputer, autoryzacja Pierwszego Oficera. Odwołać czerwony alarm. Uruchomić EMH.Po chwili na mostku pojawiła się łysawa sylwetka - a Marten po raz pierwszy w życiu ucieszył się że Maciek lubił te wredne pyskate hologramy.- Proszę określić...- Naturę medycznej potrzeby. Wiem. Kapitan - ranny. W TWOIM ambulatorium. Sugeruję się stąd ruszyć. - XO nie miał ochoty na grzeczności. Chciał sie tylko dowiedzieć co sie dzieje.- Doskonale panie... Bezimienny - spojrzał w stronę Tellaryty - Jak długo tutaj jesteśmy, i gdzie ten Dedalus? Jestem Pierwszym Oficerem tej krypy.
- Pan Bezimienny ma imię, Norg do usług, pierwszy oficer na USS Vanguard, jesteśmy tu coś koło kilku godzin - tellaryta wstał aby lepiej przyjrzeć się PO Scorpiona - Dedalusa własnie szuka kapitan Mandella - w tym momęcie Norgowi przypomniała się bardzo ważna rzecz - komputer połącz mnie z promem, Laran jesteś tam, żyjesz??, komputer co promem
- Prom został uszkodzony przez nieznaną broń, systemy nie działają. - odpowiedział komputer.- Zaradzimy temu... - Alan podszedł szybko do konsoli operacyjnej sprawdzając stan systemów. Zaczął sprawdzać stan systemów. Niestety ani promień trakcyjny, ani teleportery nie działały.Po kilku chwilach zwrócił się z powrotem do Tellaryty.- Dobra, chorąży Nog. Co się stało? Ten wasz Vanguard wykrył jakieś wrogie jednostki w mgławicy? Borga? - spytał Marten. - Więcej niebieskawych cosi? - dodał ironicznie. - Nie wiem czy systemy okrętu wytrzymają, jeśli macie pilota możecie POŻYCZYĆ jeden z naszych promów. Sugeruję jednak go nie uszkodzić... Caep może wygląda spokojnie, ale to choleryk jakich mało...
- ................... - zaklał pod nosem Norg, był odpowiedzialny za nią, może Will na to nie wygląda ale pewnie nieźle by po nim przejechał gdyby Laran coś się stało- z tego co wiem to tutaj nic ale w mgławicy kto wie, Vanguard tam szuka, komputer nawiąż połączenie z USS Vanguard, może coś tam znaleźli
Nim zapytałeś komputera chorąży Marten połączył się z okrętowym AHM-em.:=/= Doktorku! Co z kapitanem? Kiedy wróci do siebie?- Kapitan ma się dobrze, dzięki szybkiej i skutecznej interwencji pani doktor Alsever. Teraz mamy go w ambulatorium, ale przez parę dni będzie niedysponowany.Po zakończeniu rozmowy Norg uzyskał połączenie z Vanguardem.Tymczasem w ambulatorium Vanguarda.Młodsza z sióstr wstała z kozetki i podeszła do starszej. Sprawdziła jej stan. Był dobry, oparzenia na dłoni szybko się goiły. Popatrzyła na kadeta. Ten chyba z nadmiaru wrażeń zemdlał. Od jego paska odpięła fazer i ustawiła na ogłuszanie. Nie chciała nikogo zabijać. Jeszcze. Okręt wyglądał na federacyjny, a ona chciała wstąpić go GF. A jeśli to kolejna symulacja to sobie postrzela. O tak. To lubiła najbardziej.Wyjrzała na korytarz. Był pusty. Spokojnie podeszła do najbliższego panelu i sprawdziła gdzie się znajduje. Hmmm... USS Vanguard. Klasa Nova. Kapitan Mandela. Nigdy o kimś takim nie słyszała. Ale trzeba będzie go poznać.Podeszła do turbpwindy. Gdy ta otworzyła swe drzwi na chwilę zamarła. W środku stał kadet. Uśmiechnął się do niej.- Dokąd? - zapytał.- Mostek. Mam ważną wiadmość dla kapitana Mandeli.- Ja jadę na drugi, więc chwilkę pani potowarzyszę. - kadet starał się być czarujący. Niestety nie wiedział, że serce rudowłosej dziewczyny było już zajęte.- Ja muszę już wychodzić. Do widzenia. - kadet oczekiwał jakieś odpowiedzi, ale widząc twarz dziewczyny szybko wyszedł z turbpwindy. Gdy drzwi za nim się zamknęły pomyślał: "Głupia baba."- Mamy połączenie ze Scorpionem. - rzekł Rilard. - Na ekran?Nie zdążyłeś odpowiedzieć, gdy z tyłu usłyszałeś ostry głos.- Kapitanie Mandela, rączki do góry. I pańscy ludzie też. Gdzie jest chorąży Marten i USS Scorpion?Chorąży na ekranie pomachał do was.- Oh, cześć Aniu - tak chyba miała na imię dziewczyna co mierzyła do ciebie z fazera. - Jesteśmy raczej niedaleko. Hmm, Ania jest dość bojowo ostatnio nastawiona więc sugeruję jej słuchać... Mandela, tak? - zwrócił się do ciebie. - Znaleźliście coś ciekawego w mgławicy?
Will gapił się tak przez chwilę to na dziewczynę to na chorążego, kompletnie zgłupiał, sytuacją była mocno niecodzienna- A więc masz na imię Ania, pomyślałaś może ten okręt wraz z wyposażeniem może być inny od reszty, ciekawe co powiesz na to, komputer celuj wszystkie systemy ochrony wewnętrznej w nieznajomą - Potwierdzam - padło w odpowiedzi - nieważne czy przeżyję czy nie, na moim okręcie radze odnosić się do mnie z szacunkiem a co do ciebie to ja już pogadam z twoim kapitanem - Will zwrócił się do chorążego - każ jej odłożyć fazer albo komputer wykona bez zajaknięcia moje komendy albo sam przejdzie w tryb ochrony przed zagrożeniem, wystarczy że ona dostanie marker.
