Forum Fandom Sesje RPG, PBF i inne Star Trek: PBF PL PBF - Chorąży Mandela

PBF - Chorąży Mandela

Wyświetlanie 15 wpisów - od 106 do 120 (z 435 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • Wolf
    Uczestnik
    #39847

    Na mostku Scorpiona PO nie bardzo wiedział gdzie ma jeszcze szukać, a chyba jedny osobą którą będzie wiedziała co naprawdę się zdarzyło jest kapitan tej jednostki. Toteż udał się do kajuty kapitana poczym wezwał jednego z kadetów aby spróbował obudzić kapitana, do tej samej konkluzji doszła doktor Alsever.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #39849

    Doktor po przebadaniu sióstr stwierdziła, że wystarczy zwykły środek pobudzający, aby obudzić śpiacych. Idąc za jej radą Norg wyjął z apteczki hypospray i zaplikował śpiącemu kapitanowi dawkę leku. Parametry życiowe zaczęły rosnąć, ale nagle dostał drgawek.- Dostał wewnętrznego wylewu w okolicach kręgosłupa! - krzyknął kadet z trikorderem medycznym. Kapitan zaczął się dusić.- Ma też krew w płucach! Ustaje praca serca!Tymczasem na Vanguardzie coś złego zaczęło dziać się ze starszą z sióstr. Skóra na jej prawej ręce nagle poczerwieniała i pokryła się pęcherzami. Z drobnych ranek na podłogę zaczęły skapywać krople krwi.- Ma obrażenia dłoni trzeciego stopnia! - krzyknął sanitariusz. - Jak to się mogło zdarzyć?

    Wolf
    Uczestnik
    #39884

    - Szybko stymulacja serca, jak serce zacznie pracować przygotuj go do operacji, może uda się nam zatamować krwotok - dalej Diana i kadeci robili wszystko co tylko mogli aby ustabilizować stan kapitana.Sanitariusz na Vanguardzie w pośpiechu próbował przypasować objawy do znanej choroby lub zdarzenia które mogło wpłynąć na takie zachoanie organizmu jednej z sióstr. Może to wpływ naszej atmosfery lub drobnoustroje które się w niej znajdują, zbyt dużo pytań a zbyt mało czasu.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #39885

    - Stymulacja nie działa. - kapitan został przewrócony na plecy, a kadet zaczął łatać popękane tętnice.- Spróbuj bezpośredni masaż serca. Użyj stymulantów. - radziła Diana, jednocześnie badając oparzenia ręki pacjentki.- Nic nie działa. Nie moge nic zrobić. On... umarł. - kadet popatrzył na zegarek. - Zgon, godzina 14.32.- Nie mam zielonego pojęcia skąd ta reakcja. - kadet zaczął dermoregeneratorem naprawiać popękaną skórę. - I czemu tylko na prawej dłoni. Wykryłem tylko nagły impuls nerwowy. To wszystko.Na mostku Scorpiona Norg aż podskoczył na fotelu kapitańskim, gdy blisko niego ujawnił się dziwny, niebieskawy okręt.- On ładuje broń! - krzyknęła kadetka.- Podnieść osło... - nie dokończył. Impuls niebieskiej energii uderzył w Scorpiona. Wszystkie światła zgasły. Po chwili zapaliły się awaryjne.- Wszystkie systemy, poza podtrzymywaniem zycia i sztuczną grawitacją nie działają.W pokoju kapitańskim pojawiła się istota cała emanująca błękitna poświatą. Kadet stojący nad martwym kapitanem wyszarpał fazer, ale niebieski impuls energii odrzucił go w ścianę.- Jeszzzcze nie umrzeszzz. - rzekła istota i rozłożyła ręce nad kapitanem. Wystrzeliły z niej niebieskie promienie elektryczności, które zaczęły chłostać lewą strone pleców. Mundur pociemniał od wyładowań. Pojawiło sie kilka dziur. Kapitan wyciął sie i gwałtownie wciągnął powietrze. Obcy uśmiechnął sie i znikł w blasku teleportacji.Pojawił się w ambulatorium. Jedno wyładowanie pozbawiło przytomności kadeta z dermoregeneratorem. Doktor skamieniała patrząc na obcego, który wziął w swe dłonie popaloną rękę kadetki. Znów pojawiły się błyskawice. Gdy po chwili je zabrał, dłoń była zdrowa, bez jakichkolwiek śladów. Ranna miała otwarte oczy i patrzyła na obcego.- To ty... Jarr... - szepnęła i zamknęła oczy.- Ratuj kapitana Caepa doktorze. - wysyczał obcy. - Jego ssstan jessst poważny. - błysk światła i przybysz rozpłynął się w powietrzu.- Pani doktor. - dobiegł glos z komunkatora. - Nie wiem jak, ale kapitan znowu żyje. Mam wyraźny puls.

    Wolf
    Uczestnik
    #39933

    - Natychmiast podaj mu leki pobudzające i regenerujące - doktor natychmiast przystapiła do ratowania kapitana Caepa, nie rozumiał co się stało, widać są we wszechświecie istoty które potrafią decydować o życiu i śmierci w większym zakresie niż on lub ktokolwiek inny jej znany to potrafi. Mostek Scorpiona - Co z tym okrętem co się pojawił, mamy wogóle sensory czy wszystko siadło

    I. Thorne
    Uczestnik
    #39947

    Kapitan wypluł krew z ust i otworzył na chwile oczy. Po chwili je zamknął.- Praca serca się stabilizuje. Wszystkie krwotoki ustały. - zameldował kadet.Mostek Scorpiona.- Nic nie działa, więc nie wiem. Ale jedno jest pewne. Gdyby chciał nas zniszczyć to dawno by to zrobił. O kurka... mamy łączność.W tej samej chwili na mostek wszedł mlody chorąży. Norg osłupiał. Nigdy go nie widział na Vanguardzie. To znaczy, że on był z załogi Scorpiona.

    Wolf
    Uczestnik
    #39966

    Norg gapił się na chorążego przez krótką chwilę poczym oprzytomniał - Podaj swoje nazwisko i wyjaśnij mi z łaski swojej co tu się do cholery dzieje - poczym dodał już bardziej troskliwym tonem - wszystko w porządku, nic ci nie jest??

    I. Thorne
    Uczestnik
    #39967

    - Cześć - człowiek uśmiechnął się ponuro. - Gdzie ja jestem, i kim do cholery wy jesteście? - zmierzył wzrokiem tych na mostku. Rozejrzał się wokół o zduszonym głosem rozkazał:=/= Komputer, identyfikacja głosowa Marten, chorąży. Gwiezdna Flota. Kto jest dowódcą tej jednostki?- Kapitan Mathiew von Caep. - odpowiedział komputer.- Ty! - człowiek zwrócił się w kierunku Norga. - Coś nas atakuje? Skąd ten alarm?

    Wolf
    Uczestnik
    #39968

    - Na dobra chorąży Marten przed chwilą ktoś nas zaatakował, takie niebieskie z wielkimi kłami i pazurami i wydawało mu się że rządzi światem - Norg nie był w nastroju do dziwnych pytań, on mam bóg wie ile pytań do niego a ten nawet nie wie gdzie jest ani co tu się stało - tej to znaczy której Scorpiona czy Vanguarda, bo jesli tej pierwszej to tymczasowo ja, wasz kapitan liże rany o ile się nie myle.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #39972

    - Zaraz, zaraz... To jest Scorpion?! - Alan uśmiechnął się szeroko. - A co do tego obcego... Czy przypadkiem miał kompleks wyższości, i wyłączył wszystko na okręcie co się dało jednym strzałem? - Nie czekając na odpowiedź Alan kontynuował - Komputer, autoryzacja Pierwszego Oficera. Odwołać czerwony alarm. Uruchomić EMH.Po chwili na mostku pojawiła się łysawa sylwetka - a Marten po raz pierwszy w życiu ucieszył się że Maciek lubił te wredne pyskate hologramy.- Proszę określić...- Naturę medycznej potrzeby. Wiem. Kapitan - ranny. W TWOIM ambulatorium. Sugeruję się stąd ruszyć. - XO nie miał ochoty na grzeczności. Chciał sie tylko dowiedzieć co sie dzieje.- Doskonale panie... Bezimienny - spojrzał w stronę Tellaryty - Jak długo tutaj jesteśmy, i gdzie ten Dedalus? Jestem Pierwszym Oficerem tej krypy.

    Wolf
    Uczestnik
    #39980

    - Pan Bezimienny ma imię, Norg do usług, pierwszy oficer na USS Vanguard, jesteśmy tu coś koło kilku godzin - tellaryta wstał aby lepiej przyjrzeć się PO Scorpiona - Dedalusa własnie szuka kapitan Mandella - w tym momęcie Norgowi przypomniała się bardzo ważna rzecz - komputer połącz mnie z promem, Laran jesteś tam, żyjesz??, komputer co promem

    I. Thorne
    Uczestnik
    #39983

    - Prom został uszkodzony przez nieznaną broń, systemy nie działają. - odpowiedział komputer.- Zaradzimy temu... - Alan podszedł szybko do konsoli operacyjnej sprawdzając stan systemów. Zaczął sprawdzać stan systemów. Niestety ani promień trakcyjny, ani teleportery nie działały.Po kilku chwilach zwrócił się z powrotem do Tellaryty.- Dobra, chorąży Nog. Co się stało? Ten wasz Vanguard wykrył jakieś wrogie jednostki w mgławicy? Borga? - spytał Marten. - Więcej niebieskawych cosi? - dodał ironicznie. - Nie wiem czy systemy okrętu wytrzymają, jeśli macie pilota możecie POŻYCZYĆ jeden z naszych promów. Sugeruję jednak go nie uszkodzić... Caep może wygląda spokojnie, ale to choleryk jakich mało...

    Wolf
    Uczestnik
    #39998

    - ................... - zaklał pod nosem Norg, był odpowiedzialny za nią, może Will na to nie wygląda ale pewnie nieźle by po nim przejechał gdyby Laran coś się stało- z tego co wiem to tutaj nic ale w mgławicy kto wie, Vanguard tam szuka, komputer nawiąż połączenie z USS Vanguard, może coś tam znaleźli

    I. Thorne
    Uczestnik
    #40007

    Nim zapytałeś komputera chorąży Marten połączył się z okrętowym AHM-em.:=/= Doktorku! Co z kapitanem? Kiedy wróci do siebie?- Kapitan ma się dobrze, dzięki szybkiej i skutecznej interwencji pani doktor Alsever. Teraz mamy go w ambulatorium, ale przez parę dni będzie niedysponowany.Po zakończeniu rozmowy Norg uzyskał połączenie z Vanguardem.Tymczasem w ambulatorium Vanguarda.Młodsza z sióstr wstała z kozetki i podeszła do starszej. Sprawdziła jej stan. Był dobry, oparzenia na dłoni szybko się goiły. Popatrzyła na kadeta. Ten chyba z nadmiaru wrażeń zemdlał. Od jego paska odpięła fazer i ustawiła na ogłuszanie. Nie chciała nikogo zabijać. Jeszcze. Okręt wyglądał na federacyjny, a ona chciała wstąpić go GF. A jeśli to kolejna symulacja to sobie postrzela. O tak. To lubiła najbardziej.Wyjrzała na korytarz. Był pusty. Spokojnie podeszła do najbliższego panelu i sprawdziła gdzie się znajduje. Hmmm... USS Vanguard. Klasa Nova. Kapitan Mandela. Nigdy o kimś takim nie słyszała. Ale trzeba będzie go poznać.Podeszła do turbpwindy. Gdy ta otworzyła swe drzwi na chwilę zamarła. W środku stał kadet. Uśmiechnął się do niej.- Dokąd? - zapytał.- Mostek. Mam ważną wiadmość dla kapitana Mandeli.- Ja jadę na drugi, więc chwilkę pani potowarzyszę. - kadet starał się być czarujący. Niestety nie wiedział, że serce rudowłosej dziewczyny było już zajęte.- Ja muszę już wychodzić. Do widzenia. - kadet oczekiwał jakieś odpowiedzi, ale widząc twarz dziewczyny szybko wyszedł z turbpwindy. Gdy drzwi za nim się zamknęły pomyślał: "Głupia baba."- Mamy połączenie ze Scorpionem. - rzekł Rilard. - Na ekran?Nie zdążyłeś odpowiedzieć, gdy z tyłu usłyszałeś ostry głos.- Kapitanie Mandela, rączki do góry. I pańscy ludzie też. Gdzie jest chorąży Marten i USS Scorpion?Chorąży na ekranie pomachał do was.- Oh, cześć Aniu - tak chyba miała na imię dziewczyna co mierzyła do ciebie z fazera. - Jesteśmy raczej niedaleko. Hmm, Ania jest dość bojowo ostatnio nastawiona więc sugeruję jej słuchać... Mandela, tak? - zwrócił się do ciebie. - Znaleźliście coś ciekawego w mgławicy?

    Wolf
    Uczestnik
    #40038

    Will gapił się tak przez chwilę to na dziewczynę to na chorążego, kompletnie zgłupiał, sytuacją była mocno niecodzienna- A więc masz na imię Ania, pomyślałaś może ten okręt wraz z wyposażeniem może być inny od reszty, ciekawe co powiesz na to, komputer celuj wszystkie systemy ochrony wewnętrznej w nieznajomą - Potwierdzam - padło w odpowiedzi - nieważne czy przeżyję czy nie, na moim okręcie radze odnosić się do mnie z szacunkiem a co do ciebie to ja już pogadam z twoim kapitanem - Will zwrócił się do chorążego - każ jej odłożyć fazer albo komputer wykona bez zajaknięcia moje komendy albo sam przejdzie w tryb ochrony przed zagrożeniem, wystarczy że ona dostanie marker.

Wyświetlanie 15 wpisów - od 106 do 120 (z 435 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram