Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Chorąży Mandela
- Proszę to sprawdzić jak najszybciej, wiem że nie należy to do pańskich obowiązków ale akurat nie mam pierwszego oficera pod reką, to wszystko - odczekałem chwilę aż wyjdzie poczym sprawdziłem listę oficerów. Gdy mniej więcej orientowałem się jaka twarz nalezy do jakiego oficera udałem się na mostek, czas najwyższy wyadać parę rozkazów.
Na mostku były tylko 2 osoby. Skojarzyłeś je z Pierwszym Oficerem Norgiem i oficerem taktycznym T'Rau.
- A gdzie reszta oficerów - rzuciłem nie oczekując żadnej konkretnej odpowiedzi, pewnie zejdą się za jakis czas- Pierwszy proszę sprowadzić wszystkich oficerów na swoje stanowiska, za 20 chcę odbić od stacji i rozpocząć rejs, proszę mnie powiadomić kiedy będziemy gotowi - nie dając czasu na odpowiedź wróciłem do swojego pomieszczenia i podszedłem do okna popatrzeć w gwiazdy.
Po 15 minutach otrzymałeś komunikat, że załoga jest na stanowiskach i Vanguard może odcumować.
Wychodząc z mojego pokoju rozejrzałem się po mostku, po kilkunastu sekundach potrafiłem przyporządkować każde nazwisko i stopień do twarzy jego właściciela bez żadnej pomyłki czy zastanowienia - nie ma to jak dobre wstępne rozpoznanie załogi - powiedziałem sobie w myślach- Sternik Laran proszę wyznaczyć kurs na układ SR 211 i oszacować czas przybycia do układu przy warp 6, bosman Riland proszę znaleźć wszystkie dostepne dane w bazie o tym układzie, pierwszy sprawdź wszystkie śluzy łączące nas ze stacją i zabezpiecz je.
- Przewidywany czas podróży to 2 dni i 75 minut. Będziemy lecieć w okolicy granicy z Klingonami.- Danych nie ma za dużo. Nic dziwnego, że ma tylko nazwę katalogową. 4 planety, niezdatne do życia, z powodu zbyt dużych kosztów plany terraformacji zostały odłożone na czas nieokreślony. Czyli w skrócie dziura. W sam raz dla pierwszej misji okrętu szkolnego.
- Dobrze, rzucić cumy, odbijamy, sternik ustaw nas na kursie na 5000 km od stacji warp 8, zobaczymy co ta zabawka potrafi
Okręt gładko odbił od stacji i skierował się na wyznaczony układ.
Okręt powoli odbił od stacji, silniki impulsowe ustawione na ułamek mocy maksymalnej z gracją prowadziły okręt po czarnym morzu, silniki korekcyjne lekko pochyliły okręt na prawą burtę poczym napęd warp dał o sobie znać rozświetlając gondole niebieskim błyskiem światła. USS Vanguard skoczył prosto przed siebie ku swojemu miejscu przeznaczenia. Reaktor pracował bez większego wysiłku rozpędzając tą balią to niewiarygodnej jak dla tego okrętu warp 8. - Zamiast 2 dni dotrzemy tam w 20 h – pomyślałem – mam nadzieję że pod koniec okręt się nie rozleci – poklepałem czule oparcie fotela poczym oparłem się na nim i wstałem – rozejrzałem się po mostku poczym powiedziałem – pierwszy proszę ze mną, taktyczny przejmujesz dowodzenie, proszę mnie o wszystkim informować - Tak jest – odparłRazem z pierwszym opuściłem mostek Norg nie odezwał się ani słowem w turbowindzie ani ja. Zjechaliśmy na losowo wybrany pokład, gdy nikogo nie było w pobliżu Norg stanął, chwilę nic nie mówił - Albo pójdziemy na kompromis albo naszą współpracę szlak trafi Nie odpowiedziałem ale widziałem że ma rację, on wierny regulaminowi i ściśle wykonujący rozkazy, dla niego hierarchia to świętość, ja wyznawca filozofii samodzielnego myślenia i gardzącego hierarchią, typ wiecznego naukowca. Ja wiedziałem o nim to co wyczytałem z akt on o mnie widział wszystko choć nie dawał po sobie tego poznać, nie ważne było czy ja jestem kapitanem czy on pierwszym czy odwrotnie, dzieliło nas wszystko a łączyło tylko chęć poznawania granic poznawalności wszechświata jakim go widzimy. - Dobrze, co pan proponuje – Norg podszedł do mnie - ustalimy to przy pierwszej okazji, a taka na pewno będzie, kadeci potrzebują ciągłego treningu, to co na razie umieją jest nic nie warte, proponuje za 12h wykonać mały test, o tym będą wiedzieli tylko pan, ja i szef maszynowni, proponuje od razu posłać wszystkich na głęboką wodę np. mała awaria rdzenia w warp, lub wyciek plazmy z gondoli, jak przybędziemy na miejsce badań o ile będzie to możliwe chciałbym przeprowadzić lądowanie na powierzchni planety oraz ponowne umieszczenie okrętu na orbicie geostacjonarnejGdy tellaryta to mówił, mi odjęło mowę, nie wiedziałem co powiedzieć ale jak dla mnie były to zbyt ostre ćwiczenia, większość kadetów ma za sobą raptem parę lotów lub krótki staż na innych okrętach. - Po co ich straszyć na samym początku, niech się wdrożą a dopiero o tym pomyślimy- To nie jest straszenie, nie ma to jak wpojenie im umiejętności i odruchów zawczasu które kiedyś mogą uratować nam wszystkim życie- Proszę wymyślić coś łatwiejszego, o tych pomysłach pomówimy kiedy indziej, jak na razie chcę aby wszyscy dotarli bezpiecznie i bez stresowo dotarli do celu naszych pierwszych badań.- Kapitanie ...... – Norg lekko się oburzył ale chyba zmienił zdanie – dobrze – odparł – odpuszczę im na razie – mocno to podkreślił - za kilka godzin przedstawię panu propozycje łagodniejszego treningu, mam nadzieję że panu się to spodoba Lekko uśmiechnąłem się i razem udaliśmy się na inspekcje pozostałych, pomieszczeń na tym pokładzie. Czas upływał, obaj spędzili trochę czasu w mesie na posiłku poczym obaj udali się do kwater na krótki odpoczynek Na godzinę przed dotarciem do celu oficer taktyczny z drugiej zmiany zbudził mnie.- Kapitanie, proszę przyjść na mostek niedługo dotrzemy do celu Trochę mi zabrało umycie i przebranie się. Po 20 minutach powoli przeszedłem te parę metrów z mojej kajuty na mostek, ciężko opadłem na fotel i zwróciłem się do naukowego- Proszę mi pokazać układ, potem przejść na optykę okrętu i rozejrzeć się trochę po okolicy – jakoś wytrzymałem te 40 minut w fotelu, lecz gdy byliśmy prawie na miejscu od razu się ożywiłem.- Wychodzę z warp, dystans do zewnętrznej części układu 10000 km- ½ impulsowej - zakomenderowałem
Układ SR 211 skłdał się z 5 planet. Pierwsza z nich praktycznie zniknęła już w koronie strego, czerwonego słońca. Następna była wypaloną pustynia. Trzecia planeta wyglądała jak gdyby ktoś długotrwale ostrzeliwywał powierzchnie. Czwarta była gazowym gigantem, zaś ostatnia malutkim kawałkiem lodu. Wszystkie były niezdatne do podtrzymywania życia.- May przeprowadzić wszystkie możliwe skany każdej planety. - poinformował Rilard. - Zajmie nam to nawet z tydzień.- Dolatujemy do 5 planety. - rzekł sternik.
- Tym lepiej dla nas, sternik ustaw nas na orbicie geostacjonarnej nad 5 planetą, panie Riland jak tylko bedziemy na pozycji proszę rozpocząć kartografowanie powierzchni planety, proszę również dopilnować aby wszystkie teamy naukowe rozpoczęły zbieranie danych w odpowiednich labolatoriach, wszystkie czujniki mają pracować na pełnych obrotach, T'Rau niech część czujników z palet taktycznych zbiera dane o ruchach całego układu i wszystkich ciałach w nim się znajdujących
Wszystkie rozkazy zostały skrupulatnie wykonane. Dofatkowo naukowy wysłał prmy do badania księżyców. Zapowiadał sie długi tydzień...
1 dzień Godzina 12:45Will pokręcił się trochę po mostku poczym stwierdził że z lekka mu się nudzi. - Panie Norg proszę przejąć dowodzenie, idę się trochę przewietrzyć, sternik proszę ze mną – Norg spojrzał na niego, nie bardzo zrozumiał co kapitan ma na myśli mówiąc ‘idę się przewietrzyć’ ale odparł twierdzącoKapitan i mat Laran udali się na pokład 4 do pomieszczenia z którego krótkim przejściem można było dostać się do Waveridera. Po zejściu drabinką do pojazdu oboje przeszli do kokpitu i usiedli w fotelach i przypięli się pasami.- Proszę uzyskać pozwolenie na star, wiem o pani problemach i służę każdą pomocą - Dziękuję kapitanie, ale dowództwo przydzieliło mi bosmana Rilanda jako opiekuna...- Co nie znaczy że ja również mogę zając się pani edukacją, proszę uzyskać pozwolenie, zwolnić zaczepy i ...- Proszę się nie obrazić ale znam procedurę dla tego pojazdu, bosman Riland uprzedził mnie że będzie pan tego ode mnie wymagał... – Laran nieśmiałe wtrąciła ci się w zdanie- To nie jest kwestia czy będę wymagał czy nie, ale im więcej doświadczenia zdobędziesz w pilotowaniu różnych pojazdów i okrętów tym łatwiej będzie ci zaliczyć ostatni rok, a zatem- Dziękuję – odparła andorianka – mostek proszę pozwolenie o star- Udzielam – padło przez komunikator – i powodzenia Zaczepy zostały zwolnione a Waverider lekko opadł w dół poczym uruchomił silniczki RCS aby oddalić się od Vanguarda. Dopiero w odległości 15 m odpalił silniki impulsowe - Jaki kurs – spytała Laran- Będziesz leciała na wyczucie, najpierw zbliż się do planety i wejdź na orbitę 50 poniżej tej na jakiej jest nasz okręt i rozpocznij manewr wchodzenia w górne warstwy atmosferyGodziny mijały Waverider wraz dwuosobową załogą wykonywał różne manewry, większość oboje wykonywali po raz pierwszy, Will trochę się martwił że Laran z większością miała kłopoty ale od czego jest czas, mają tydzień na trenowanie i nikt nie będzie im przeszkadzał chyba że coś się wydarzy.2 dzień 18:53Will właśnie wracał z kolejnego treningu z Laran, trening trochę się przesunął bo Laran rano nie czuła się zbyt dobrze ale wizyta u doktor Alsever poprawiła znacznie jej samopoczucie i kondycje, w korytarzu minął się właśnie z Hankiem gdy ten zapytał go o sterniczkę, kapitan nie miał nastroju do rozmowy, był na nią trochę zły bo dziś jej poziom pilotażu był niższy niż wczoraj - Jak postępy mat Laran- Nie jest dobrze ale powoli widać postępy – Will skłamał trochę ale to mu trochę poprawiło humor, kłamie przed własnym podwładnym, tak jakby to o niego chodziło – jutro dam jej dzień odpoczynku, zresztą wolę teraz trochę pobyć na pokładzie- Jeśli nie ma pan kapitan nic przeciwko to zapraszam od kwatery doktor Alsever, taki wieczór zapoznawczy oficerów, będą wszyscy oprócz bosmana T’Rau, gdy o to spytałem odmówił i nie bardzo rozumiem dlaczego, gdy pan kapitan mógł go przekonać - Nic na siłę, jak nie chce to nie przyjdzie, może później zmieni zdanie, kiedy to spotkanie- Za dwie godziny i 7 minut – aby zobaczyć która godzina wyjął z kieszeni munduru stary metalowy zegarek z łańcuszkiem, Will spojrzał na niego z zaciekawieniem, dawno nie widział takiego zabytku, Hank dojrzał to spojrzenie – to od ojca gdy skończyłem akademię, jest w naszej rodzinie od kilkunastu pokoleń- Dobrze, będę o 21:00 – kapitan od razu udał się do swojej kwatery, ciężko opadł na fotel – komputer sałatka owocowa, kompozycja 4, dodaj więcej oliwy- Przyjęłam – odparł miły damski głos, po chwili we wnęce replikatora pojawiła się zamówione danie- I jeszcze sok pomarańczowy – po wyjęciu z wnęki, pojawiła się tam również szklanka świeżego soku z zamówionych owoców, Will szybko zjadła posiłek poczym położył się na łóżku – komputer obudź mnie o 20:45 – i usnął, był mocno zmęczony, trochę snu zawsze pomoże. Godzinę później - Jest godzina 20:45- Wiem, wiem, nawet spać mi się odechciałoPowoli wstał, poszedł do łazienki, zimna woda od razu go orzeźwiła- Tak lepiej – powiedział sam do siebie i udał się od kwatery pani doktorNa miejscu wszyscy już byli, wszyscy oficerowie, stojąc w drzwiach Will spytał- Kto siedzi na mostku - Wśród nas nie ma tylko bosmana T’Rau, zresztą sam się do mnie zgłosił aby objąć mostek pod moją nieobecność – odparł lekko podchmielony Norg- Widzę że zabawa już się zaczęła, a myślałem że będę pierwszy – Diana tylko się uśmiechnęła, podchodząc do mnie – w jednej dłoni trzymała szklankę a w drugiej, butelkę i to na pewno nie był sok, zalatywało alkoholem na odległość- Nie zadawaj pytań tylko pij, polecenie lekarza – z początku trochę się opierałem, ale cóż nikt się w końcu o tym nie dowie, jednym duszkiem wychyliłem szklankę błękitnego płynu, było naprawdę mocne, do oczu napłynęły mi łzy, lekko się skrzywiłem, pozostali mieli już mocno uśmiechnięte miny a Norg wypił jeszcze jedną szklankę i usnął. - Taki z niego służbista, jak ze mnie dowódca tego okrętu – Laran zaczęła się śmiać, natychmiast skarciłem ją wzrokiem, momentalnie zamilkła ale sądząc po jej minie na długo taki stan rzeczy się nie utrzyma. Nie chcąc przeszkadzać Norgowi w drzemce razem z Hankiem przepchnęliśmy jego fotel do łazienki i tam go zamknęliśmy, niech facet odpoczywa, miał dziś ciężki dzieńPanie szybko dotarły do granic swoich możliwości w piciu i obie położyły się na łóżku, ja Z Hankiem jeszcze długo rozmawialiśmy dopóki, dopóty sen nas nie zmorzył. Nad rankiem Diany już nie było a reszta w najlepsze spała gdy mój komunikator się odezwał - Czy mógłbym prosić o zmianę, 36h na nogach to trochę długo nie sadzi pan- Już idę, będę za 5 minut – szybko pozbierałem się i udałem do mojej kwatery a potem na mostek, po drodze założyłem mundur i jakoś się ogarnąłem, oświetlenie w korytarzach bardzo męczyło mój wzrok, czy mi się zdaje czy ktoś zwiększył natężenie światła. Wchodząc na mostek od razu poleciłem komputerowi o zmniejszenie luminacji o połowę, chwilę później, poziom oświetlenia obniżył się do takiego poziomu który nie sprawiał bólu mojemu wzrokowi – działo się coś ciekawego - Tak - odparł T’Rau – w okolicach obszarów wulkanicznych wykryliśmy mikroby, niby nic szczególnego ale figurują one w naszej bazie danych, widać ktoś tu kiedyś już był i badał te planety - One są tylko i wyłącznie na wymienionych przez ciebie obszarach – zapytałem dla upewnienia - Tak – odpowiedział bosman- Dobrze idź się przespać, masz 18h dla siebie- Dziękuję – dodał volkańczyk schodząc z mostkaPozostałe dni upłynęły bez większych emocji ani fascynujących odkryć, typowe nudne naukowe badania, drobne wypadki podczas badań, mała kolizja promu podczas dokowania w hangarze, nic co by mogło być opisane z większymi szczegółami.
I tak było. Ponieważ Vanguard miał przeskanować cały system, cała operacja przedłużyła się o 2 dni.9 dnia komputer skończył przetwarzanie większości danych. Pozostałe mógł przerobić w trakcie podróży. Nie chcą cdłużej pozostać w tym wybitnie nudnym układzie, postanowiłeś połączyć się z bazą, aby zapytać o nowe rozkazy. Jednak nagle:- W obłoku Oortha wykrywam znaczne nagromadzenie cząstek chronitonowych. - zameldował T'Rau.
