Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Chorąży Mandela
Na widok kalki poprzedniej lokacji Pisa wyła z oburzenia, choć z drugiej strony takie zachowanie nie przystawało kadetowi a przyszłemu oficerowi zjednoczonej federacji planet. Kadetka przyjrzała się komputerowi który wybuchł zbadała go po czym udała się dalej.Kadet wpierw zajął się inskrypcjami, zeskanował je, zrobił zapis fotograficzny, potem trochę czasu spędził na przestudiowaniu tegoż napisu. Jednakże cierpliwość nigdy nie była jego mocną stroną toteż skierował się w stronę pancernych drzwi. Po chwili oględzin pchnął je.
Komputer wybuchł, gdyz nastąpiło jakieś przeciążenie. Dalej wciąż widziała ten sam krajobraz rasy, która chciała przetrwać, a zgineła.Trikorder odcyfrował większą częśc napisów. Mówiły one o centrum, kontrolującym okoliczne pomieszczenia.Drzwi, mimo strasznego widoku, jednak stawiły opór, choć przy drugiej próbie się poddały. Za nimi znajdował się długi korytarz. Resztki farby wskazywały, że był kiedyś pomalowany na ostry kolor, a na ziemi lezało kilkanaście kupek popiołu.
Pisa udała się dalej przed siebie, była nieco znużona więc usiadła pod ścianą,chwila odpoczynku i dalej szukać, może przy następnym razie coś znajdzie.Kadet rozejrzał się po korytarzu. Niepokoiły go te kupki popiołu. Wyjął tricorder i przeskanował je.
Niestety nic nowego nie odkryła i nie zanosiło się, że to się zmieni. Mogła, oprócz powrotu, jeszcze wejść wyżej i spróbować wydostać się z jaskiń śmierci, choć powierzchnia nie napawała do pieszych wypraw w ciagu upalnego dnia, a ten wciąż trwał.Kupki były resztkami czegoś organicznego, poddane tak wysokiej temperaturze że pozostał tylko pył. Dzięki braku wiatru nie rozwiał się on, tylko pozostał w jednym miejscu. Po wtargnięciu kadeta bliższe częściowo się rozwiały.
Pisa nie odważyła się wejść wyżej i wyjść na powierzchnię, przez dłuższą chwilę zastanawiała się i postanowiła w końcu zawrócić. Postanowiła wrócić do miejsca gdzie rozdzieliła się z kolegą, być może w drodze powrotnej uda się jej coś znaleźć, coś co przeoczyła w drodze tutaj.Kadet ustawił tricorder na skaner biomolekularny, był ciekaw czy pył to pozostałość po jakiejś istocie czy może czymś innym.
Pisa powoli wracała do miejsca, gdzie rozdzieliła się z drugim kadetem.Każda górka pyłu była pozostałością po istocie żywej. Ilość resztek wskazywało na użycie fazera dużej mocy na istotach wagi około 80-100 kilogramów.
Pisa powoli szła przed siebie.Kadet był pełen obaw ale wiedział iż jak nie sprawdzi tego do końca na nic zda się badanie tych tuneli.Zebrał pył do fiolki i ruszył dalej korytarzem
Uszedł kilka kroków i nagle otworzyły się okienka na suficie. To znaczy otworzyło się, gdyż drugie się zacieło. Z tego otwartego wysuneło się działko, namierzyło kadeta i zamarło. Chyba uszkodzenia uniemożliwiły mu ochronę korytarza i tego co było dalej.
Kadet zamarł z przerażenia, nie wiedział za bardzo co ma zrobić, nigdy nie był w takiej sytuacji. Powoli przeskanował działko i okolice czy faktycznie został namierzony czy tylko działko wysunęło się i automatycznie ustawiło się na pozycje w której się teraz znajdował. Starał się przy tym ruszać jak najmniej, miał nadzieje iż czujniki reagują tylko na ruch.
Działko wybitnie chciało uśmiercić kadeta, lecz po dokładnym skanie wyszło na jaw, że jego wewnętrzne systemy są tak uszkodzoen starością, że to cud, że w ogóle się wysuneło. Mimo, że wyglądało groźnie to nie mogło nic zrobić już nikomu.
Kadet chyba ze strachu nie uwierzył w wyniki skanu dlatego wykonał bardzo mały ruch do tyłu a w razie czego był gotów do nagłego skoku w bok, byle tylko uciec przed śmiercią ze strony działka. Krok za krokiem wycofał się, a będąc w dostatecznie dużej odległości rzucił przed działko kilka kamieni i czekał czy aby na pewno nic się nie wydarzy.
Działko momentalnie namierzył kamienie, ale znów nie wystrzeliło.
Kadet nadal nie był przekonany iż ta broń go nie zabije. Przeprowadził na szybko małą dyskusje sam ze sobą na temat zaistniałej sytuacji.- Reaguje na kamienie, czyli czujniki ma sprawne, ale nie strzeliło być może bo to tylko kamień, może spróbuje z czymś organicznym, jeśli nie wystrzeli nie będzie innego wyjścia jak zawierzyć tricorderowi i udać się naprzód. Wyszukał w plecaku trochę racji żywnościowych, umaczał to w wodzie i rzucił.
Działko usiłowało zabić lecące racje żywnościowe, ale znów się mu nie udało. Gdy obiekt upadł na ziemię i nie ruszał się to stracił nim zainteresowanie.
