Forum Fandom Sesje RPG, PBF i inne Star Trek: PBF PL PBF - Chorąży Mandela

PBF - Chorąży Mandela

Wyświetlanie 15 wpisów - od 271 do 285 (z 435 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • I. Thorne
    Uczestnik
    #67146

    USS MoskvaProm ustawił się nad biegunem. Licznik powoli odliczył do zera, które miało wskazać początek wyładowania. Wreszcie zaczeło się. Sensory skierowane na biegun zostały na chwile oślepione, a jak odzyskały sprawność to fala gnała już ku równikowi.USS LoaraZałoga zaczeła dokładniej badać jaskinie. Okazało się, że w okolicy bieguna jest ich bardzo dużo. Jedne opadały głęboko w dół, inne ciągnęły się tuz pod powierzchnią ziemi.Przy mocniejszym skanie okazało się, że pod siecią jaskiń istnieje kolejny poziom podziemi i kolejny, i kolejny...Jednocześnie skaner istot żywych wykrył więcej robaków w lesie. Rozróżnił nawet kilka gatunków. Wszystkie były bezkręgowcami.

    Wolf
    Uczestnik
    #67167

    USS Moskva- Nic z tego czujniki ślepną, tu potrzeba cięższej aparatury - rzucił jeden z kadetów - Być może - odparł Will - ale są również inne sposoby obserwowania zjawisk bez właściwego ich obserwowania - kadeci spojrzeli na kapitana lekko zdumieni, tego nie uczą w akademii- Użyjemy pola grawitacyjnego i magnetycznego planety jako lustra do obserwacji zjawiska, jeśli jest to na tyle potężne iż jest w stanie oślepić nasze czujniki musi mieć wpływ na oba pola planety- Coś jak kropla i kręgi na wodzie - dodał drugi- Dokładnie - odparł kapitan - do roboty, trzeba przestawić czujniki aby patrzyły na anomalie lecz nie bezpośrednio- Tak jest - odparli chóremUSS Loara- Ciekawa jestem jak one powstały - zapytała jedna z kadetek- Chodzi ci czy są naturalnym tworem czy też sztucznym- Dokładnie, takie sieci jaskiń o tak skomplikowanej strukturze nie mogły powstać od tak sobie chyba że ktoś im w tym pomógł, a jeśli to zrobił to muszą być tego ślady, sprawdźmy to - chwilę później kadeci zabrali się do kolejnych skanów i analiz.Robaki, mimo pojawienia się ich w większej liczbie narazie zignorowali, choć jeden z kadetów monitorował to tak na wszelki wypadek jakby pojawiło się nagle coś bardziej złożonego.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #67179

    USS MoskvaPozostało czekac prawie godzine na kolejne wyładowanieUSS LoaraPrzy pierwszych skanach wydawało się, że jaskinie i podziemia to twory naturalne, ale po kolejnych, coraz bardziej dokładnych pojawiały się coraz większe wątpliwości. Nie było sladów użycia jakiś narzędzi, ale natura bardzo rzadko tworzyła kompleksy bez spadków i nachyleń czy schody.

    Wolf
    Uczestnik
    #67218

    USS MoskvaZałoga promu czekała na kolejne wyładowanie analizując dotychczas uzyskane dane oraz prowadząc dyskusje.USS LoaraSchody były już tyle silnym bodźcem do opuszczenia promu i przeszukania jaskiń. Załoga wybrała dwie osoby które udadzą się na rozpoznanie. Wybrali kadeta i kadetkę. Odczekali dopóki temperatura nie spadnie do akceptowalnego poziomu, ubrali się odpowiednio do warunków i opuścili prom. Mieli zamiar najpierw zbadać te robaki, następnie rośliny a na samym końcu w drodze powrotnej obejrzą sobie te jaskinie na tyle ile się da.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #67240

    USS MoskvaWreszcie nadeszło wyładowanie. dane z powodu odbicia były niepełne, ale wynikało z nich, że wyładowanie pojawia się idealnie na biegunie, a jego źródło jest gdzieś pod ziemią, na samym srodku lasu.USS LoaraTo było dziwne, ale zwiad ubrał się dośc ciepło, w końcu na pustyni szybko zrobi się naprawdę zimno. Ruszyli w kierunku lasu i kiedy Moskva badała wyładowanie to uszli zaledwie 1/3 drogi. Nic poza piaskiem i piaskiem niespotkali.

    Wolf
    Uczestnik
    #67310

    USS MoskvaTo nie było to czego oczekiwali lecz musiało wystarczeć.- Wnioski - zapytał Will- Źródło to zapewne rdzeń planety lub inny obiekt umieszczony bardzo głęboko pod powierzchnią planety - odparł jedne z kadetów- ... bo ... - wtrącił kapitan- jeśli by tak nie było, dowodziło by to że istnieją dwa źródła wyładowań, następny wniosek, istnienie dwóch źródeł jest mniej prawdopodobne do pojawienia się samoistnego niż jedne centralne źródło umieszczone w rdzeniu planety- kontynuuj - zwrócił się do niego Will- jeśli by było inaczej widzę tu raczej ingerencję kogoś z zewnątrz, jeśli tak dowiedzenie się czegoś więcej o tym zjawisku może być mocno utrudnione- a jeśli jest to naturalny fenomen - zapytał inny kadet- to zjawisko może być bardziej nie przewidywalne niż mogliśmy to do tej pory zaobserwować - pozostaje nam tylko dalej to obserwować i przeprowadzić analizy powtarzalności tych wyładowańUSS LoaraKadeci dzielnie parli naprzód w kierunku lasu.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #67376

    USS MoskvaWyładowania wciąz powtarzały się z regularnością, według której można było nastawiać zagarki.Kolejne badania coraz bardziej potwierdzały przypuszczenie, że nie wygląda to na naturalny fenomen. Komuś zależało by strącac orbitujące statki na powierzchnię.ZwiadDo dwóch godzinach zbliżyli się do lasu. W jego poblizu było o wiele cieplej niz wokół, gdyż pystynia bardzo ochłodziła się po zachodzie słońca.Najpierw widać było kilka centymetrów trawy, po chwili szybko zaczynał się gęsty las.

    Wolf
    Uczestnik
    #67401

    USS MoskvaWill nie musiał nic mówić, wystarczyło spojrzenie na kadeta by ten palnął następujący tekst- Tak wiem, mogę już bez skafandra w próżnie, pomyliłem się i tyle, moja dedukcja była błędną kajał się kadet- cieszę się że dostrzegłeś błąd. Jeśli to czysto sztuczne zjawisko ciekawe co je napędza- i najważniejsze kto je tu umieścił - dodał drugi kadet przerywając kapitanowi wypowiedź- też - dodał Will - z orbity tego się nie dowiemy, pozostaje nam dalej analizować dane czekać na sygnały z Loary.Na boku kapitan sklecił krótki rozkaz do załogi promu poniżej. Kadeci mieli zebrać jak najwięcej danych, w miarę ich możliwości dotrzeć do źródła i dowiedzieć się kto i po co je tu umieścił. Mieli czasu dopóki zapasy i paliwo promu na orbicie nie zaczną się zbliżać do niebezpiecznego niskiego poziomu, uniemożliwiającego awaryjne podjęcie załogi i powrót na stację.ZwiadKadet i kadetka byli ostrożni, skanowali wszystko do okoła. Wykonywali tylko takie czynności które nie naraziłyby obojga na problemy nie do przezwyciężenia.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #67415

    Załoga Loary odebrała rozkazy chorążego, choć badania z promu były dośc utrudnione.Tymczasem zwiad wykrył te same rzeczy co prom wcześniej. Atmosfera w lesie była nasycona węglowodorami aromatycznymi, które przy dłuszej ekspozycji uszkadzały organizmy ludzkie, nieprzystosowane do takiego ich zagęszczenia (do nich zaliczał się zwiad). Jesliby mieli zagłębić się w las to tylko z maskami oddechowymi.Wykryli też kilka nowych gatunków zwierząt. Co było dośc dziwne miały pewne nieścisłości w swoim DNA. Wyglądało na to, że najprawdopodobniej zostały sklonowane, ale z wielu osobników gdyż nie było takich samych kodów genetycznych u osobników tego samego gatunku.

    Wolf
    Uczestnik
    #67460

    Rozsądnym wyjściem było zawrócenie do promu i pobranie odpowiedniego wyposażenia. Kadeci przy okazji zabrali jednego robaka ze sobą, zamknięty w pojemniczku umożlwiającym oddychanie będzie stanowił dobrą bazę startową dla sytuacji gdy odkryją więcej żyjątek.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #67754

    Robaczek kręcił się w pojemniczku, a powrót zabrał następne trzy godziny.Patrząc na godzinę załoga Loary mogła pokonac droge do lasu jeszcze tylko raz nim wstanie słońce. Potem szybko zrobi się bardzo gorąco, choć nie będzie to przeszkadzało w jaskiniach.

    Wolf
    Uczestnik
    #67779

    Po powrocie do promu robaczek został przekazany do badań i analizy. Ci co wykonali przechadzkę pozostali w promie, druga dwójka udała się do lasu z odpowiednim wyposażeniem.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #67935

    Robaczek okazał się podobny do organizmu z Kardaz Prime, choć tak samo jak rosliny miał w sobie szkodliwe węglowodory. Spełniały jednak ważna rolę w jego przemianie materii i jako substancje zapasowe.Gdy robak był badany to dwójka dotarła wreszcie do lasu. Ten znów powiększył swą wielkośc, choć nie było to zauważalne bez żadnych instrumentów.Czas naglił. Za około 30 minut wzejdzie słońce z szybko zacznie być niebezpiecznie gorąco. Na szczęście w samym lesie i w okolicach było kilka zejść do jaskiń.

    Wolf
    Uczestnik
    #67964

    Pospiesznie acz ostrożnie zeszli do jaskiń. Najpierw kilka skanów aby wykonać pobieżne mapy tego labiryntu a dopiero później rozpoczęli przeglądanie komór, korytarzy i całej reszty. W promie, kadeci studiowali dalej robaczka. Próbowali również oszacować liczbę żyjątek na podstawie powierzchni obszaru zielonego, skoro las się rozrasta więc i tych robaczków będzie coraz więcej, pytanie jakie będą to proporcje.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #68183

    Pierwsze skany wskazywały na naturalne pochodzenie jaskiń, ale sam kształt zejścia przeczył temu. Droga w głąb była tylko lekko pochyła bardzo ułatwiając zejście. Częściowo zasypał je piasek, ale dzieki specyficznemu systemowi pochyłości (skierowane w górę i dół naprzemiennie) powodował, że w każdym nastepnym obniżeniu było coraz mniej piasku.Robak miał podobne zadania jak dżdżownice - miał spulchniać glebę zjadając organiczne resztki. Na oko mogło byc ich kilka na metr kwadratowy, ale nie wiadomo było czy jest to liczba ostateczna czy ciągły rozrost lasu powodował taką ilość.

Wyświetlanie 15 wpisów - od 271 do 285 (z 435 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram