Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Chorąży Mandela
Promy podlatywały w kierunku planety, a odczyty były coraz bardziej dziwniejsze. Im bardziej dokładne były skany tym bardziej wzrastały zakłócenia. Ale twą uwagę zwrócił obraz planety. Jak pamiętałeś to cała planeta miała być piaszczysta. Tylko, że z zadasy piasek był biały, żółty, szary lub czerwony. A tutaj na południowym biegunie coś się zieleniło.
Od razu wydałem polecenie skierowania czujników w stronę zielonych połaci- Pilot ustaw nas nad południowym biegunem, Loara niech wejdzie na orgitę geo i stamtąd prowadzi skany, drodzy państwo - zwróciłem się kadetów - bierzcie się za analizy danych, biologia, promieniowanie, atmosfera, geologia, jak ktoś znajdzie jakieś nieścisłości lub odchyłki od standardów planet pustynnych od razu meldować.Sam natomiast zwróciłem optykę w stronę tych połaci, może stąd wypatrzę coś zanim zejdziemy na dół. Wymusiłem na komputerze podgląd z synchronizcją ruchu obrotowego planety i maksymalnym powiększeniem.
Czujnikipracowały z maksymalną wydajnością, lecz zakłócenia wciąż przybierały na sile. Dostałeś tylko kilka szczątkowych danych.- Wykryłem wodę. Przeciez to niemozliwe na tej planecie!- Promieniowanie minimalne. Atmosfera: 58% azotu, 28% tlenu, 11% gazów szlachetnych, 1% dwutlenku węgla, reszta pierwiastki śladowe.- Wydaje się, że planeta jest stabilna geologicznie. W każdym razie wydaje się z tych szczątków informacji.Zobaczyłeś na ekranie... roślinność. Drzewa, trawy i małe jezioro. Flora rosła tylko w określonym obszarze i nagle przechodziła w pustynię.
Nie spodziewałem się takich danych a szczególnie zawartości tlenu w atmosferze, planety pustynne mają go zazwyczaj znacznie mniej od tej, no cóż trzeba będzie to wyjaśnić. - Spróbujcie przeprowadzić analizę zakłóceń, częstotliwości, amplitudy oraz ich harmoniki, przybliżone pochodzenie, charakter przemieszczania się a także stopień dyssypacji. Nie mam zamiaru przenieść się na powierzchnie jeśli nie będę w 100 % pewny że to zakłóci czujników transportera- A lądowanie na powierzchni - zapytał jeden z kadetów - A jak coś zakłóci wewnętrzne systemy po lądowaniu to mam rozumieć że wyjdziesz na zewnątrz i popchniesz na orbitę - zripostowałem pytaniem w dość grubiański sposób. Kadet zamilkł i wykonał moje polecenie.
- Zakłócenia wydają się byc naturalne, ciekawe tylko im bardziej zwiekszam siłę skanu to stają się silniejsze. Niby nie będą zakłócać teleportera, ale niewiadomo...W tej samej chwili promem mocno zatrzęsło, siadło na chwile światło, a konsole rozszalały się w raportach.
- A zdawało mi się że nic już mnie nie zaskoczy, wszyscy w porządku - Tak kapitanie- Co z tymi raportami, meldować o wszystkim
- Przeszła po nas jakaś fala, czujniki nie wiedzą jaka. Na razie wszystko w porządku, mamy kontrolę nad wszystkimi systemami.- Ale nasz sąsiad nie. - zauważył spokojnie milczący dotąd Volkan, patrząc na wchodzącą w atmosferę Loarę.
- Pilot ... - chciałem wydać mu rozkaz lecz na szczęście sam dobrze wiedział co robić, rozpoczął szybkie zbliżanie do opadającego promu- Promień trakcyjny na Loarę, część energii do silników i na wsteczny - po cichu pod nosem komentowałem co robię - kadecie Simons, nawiąż łączność z Loara a jak nie to skan biologiczny i transport żywych do nas Może nie potrzebnie dodałem słowo "żywych" lecz z ciałami miałbym problem, czasami dowódca musi podjąć drastyczne decyzje. - Kadet Simons do Loary, odezwijcie się, co z wami - najgorsze jest czekanie na odezwę
Prom został chwycony na hol, lecz nikt zniego nie odpowiedał.Powoli zaczęliście cofac się w górę. Kadet obsługujący teleporter namierzył załogantów loary, ale w tej samej chwili znowu uderzyło w was wyładowanie. Znów wysiadły na chwilę światła.- Straciłem namiar na naszych. Coś blokuje nasze czujniki. Jednocześnie promień trakcyjny wysiadł i Danume zaczął ponownie spadać.- Kapitanie, nie wiem jak to możliwe, ale coś wyssało nam 95% antymaterii z reaktora. Z ledwością utrzymamy orbitę.
- A to ciekawe, myślałem że to nie możliwe żeby antymateria od tak wyparowała, pilot natychmiast wycofaj prom z orbity, poza obręb pola grawitacyjnego planety, jeśli my stracimy zdolności lotu będziemy ugotowani - chciałem użyć innego słowa ale nie wypadało - Kadecie spróbuj drugi emiter trakcyjny, jak się nie uda przekieruj wszystkie resztki energii do napędu - Tak jest kapitanie - odpowiedzieli chórem obajKadetka która siedziała za mną spojrzała mi w oczy i zapytała - Czy nie powinniśmy ich ratować za wszelką cenę - Normalnie zgodziłbym się z panią lecz te warunki dyktują twarde reguły, albo my albo oni, teraz mamy szanse po nich wrócić, gdybyśmy się rozbili na powierzchni, nikt z nas nie miałby dużych szans na powrót w kosmos- Przepraszam za to pytanie - Proszę nie przepraszać tylko wziąść się w garść - kiwnęła tylko głową i obróciła się w stronę konsoli
- Zgodnie z teorią za zanik antymaterii może posłużyć odpowiednio spolaryzowana czarna materia. Możliwe, że zakłócenia wokół planety właśnie ją przyciągnęły.Prom powoli unosił się ku górze. Wreszcie osiągnął tak wysoka orbitę, że mógłby sam krążyć lata nim spadnie.- kapitanie, mamy sygnał ratunkowy z powierzchni planety. Rozbili się jakieś 15 kilometrów od północnego bieguna.
- Spróbuj nawiązać z nimi łączność, całe szczęście że reaktory impulsowe nie chodzą na antymaterię, jakie są tam warunki pogodowe - zwróciłem się do kadeta - sprawdźcie w miarę możliwości stan ich promu
- mam z nimi kontakt. - trochę szumiało, ale nie było problemów ze zrozumieniem tego co mówią.- Jesteśmy około 15 kilometrów od terenów zielonych. Obecnie jest tylko 125 stopni Celsjusza. Jak zapadnie noc to zapewne opadnie. Z zasady z promem nie jest tak źle, nie wiem dlaczego, ale po takim spadku powinnismy raczej nie żyć, a tutaj tylko mamy jedno złamanie ręki i trochę siniaków.- Kapitanie, sprwdziłem ich stan. Tak samo jak my stracili całą antymaterię w rdzeniu. Do tego ich silniki impulsowe i manewrowe są uszkodzone.
- Daj mi ich na mój wyświetlacz - rzuciłem- Już gotowe - odparł kadet- Pozostańcie w promie do czasu jak temperatura opadnie do rozsądnego poziomu, potem rozejrzyjcie się po okolicy lecz w razie jakichkolwiek problemów wracajcie natychmiast z powrotem do promu, w duranowej skorupie dłużej wytrzymacie na powierzchni. Pomożemy wam z orbity lecz to trochę potrwa. Trzymajcie się. Koniec połączenia.Po krótkiej chwili zastanowienia kontynuowałem- Nadaj sygnał pomocy - zwróciłem się do jednego z kadetów - Sygnał wysłanyInny kadet zapytał - Co teraz kapitanie, jak im pomożemy - Zbierajmy dane, tylko tyle możemy narazie dla nich zrobić, jak przybędzie pomoc muszą wiedzieć z czym mają doczynienia, do roboty - nie tego się spodziewali lecz nie bardzo wiedziałem co w tej sytuacji robić, przy zerowych danych o tym zjawisku, sami możemy stać się ofiarą ponownej fali i znaleźć się na powierzchni, a lądowanie może być fatalne w skutkach. Niech czas na pomoże, choć martwię się o tych tam na dole, ile oni go mają.Tymczasem na powierzchni Słowa kapitana również i ich nie zachwyciły, na zewnątrz jak w piekarniku, postanowili że ocenia stan poszczególnych witalnych systemów promu a potem się zdrzemną dopóki temperatura nie opadnie do akceptowalnego poziomu.
USS MoskvaPo nadaniu sygnału połączył się z wami admirał Sholko.- Chorąży, powiem prawdę. Nikt nie przyleci wam na pomoc. Przez Borga Gwiezdna Flota ma ważniejsze priorytety niż kilku kadetów. Ale nie pozwolę by gineli moi podwładni na misji, którą sam im powierzyłem. Oficjalnie wy również macie uszkodzony prom i nie możecie wrócić. Nie łączcie się z nikim innym, oprócz mnie bo Danube też jest tutaj potrzebny. Musi pan sam zorganizować i uratować załogę drugiego promu. W jaki sposób mnie to nie interesuje. Jeśli się panu nie uda to proszę zebrać jak największą ilość danych o zjawisku, które wysysa antymaterię. Jakieś pytania?USS LoaraStan systemów nie był zły, nawet rzecz można dobry. Tylko napęd był mocno uszkodzony, co uniemożliwiało start oraz nie działał rdzeń warp z powodu braku natymaterii. Na szczęście reaktor fuzyjny był w porządku i kadeci mogli przebywac w promie długie dni bez potrzeby kontaktu z zewnętrzem. Pytanie jednak brzmiało ile czasu wytrzymają?
