Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Chorąży Mandela
- Proponowałbym osiagnięcie takiej prędkości, aby Scorpion który pozostanie przy stacji około godzine dogonił nas tuz przy układzie Grenoble. To powoduje, że osiągniemy prędkość warp 7,8 i dolecimy do celu po 13 godzinach i 17 minutach.
- Dobrze, dostosuj prędkośćPo 3 godzinach Will wstał z fotela, przeszedł się po mostku poczym zwrócił się do Norga- Teraz bedzie chyba dobra okazja - Na co ?? - spytał zdziwiony Norg - Na to o czym pan kilka dni temu mi wspominał Norg spojrzał się na kapitana pytajacym wzrokiem poczym szybko uprzytomnił sobie o czym mowa- Chce pan wziąść udział w tym czy też nie - reszta załogi będąca na mostku kompletnie nie wiedziała o czym mowa, spoglądali na siebie, szeptali ale nikt nie był wstanie przewidzieć co obaj oficerowie wymyślili.Norg i Will udali się do wyjścia, będąc w drzwiach Will rzucił do Laran - Mostek jest twój, spraw się dobrze - Hank chciał się wtrącić ale kapitan go uciszył Kapitan i pierwszy udali się do maszynowni, tylko z tamtąd można było wykonać cały plan ćwiczeń. Po dordze wtajemniczyli w niektóre szczególy bosmana Ginta i polecili mu opróżnić maszynownie z załogi. Gdy dotarli na miejsce, Will zajął miejsce przy głównej konsoli, Gint i Norg pomocnicze.- A więc do dzieła, zobaczymy na co stać naszą załogę - Blokuję stery, prawoburtową wyrzutnie torped i przednie fazery - recytował pierwszy- Sensory taktyczne i naukowe przekierowne, możemy zaserwować im cokolwiek - Najpierw fregata Tholian Tymczasem na mostku- Coś jest nie tak, prawoburtowa wyrzutnia nie odpowiada, fazery też - T’Rau zaczał się denerwować - Usterka komputera czy sprzęt nawalił - dopytywała się Laran - Uruchamiam testy zaraz powinienem wiedzieć - odparł taktycznyKadet który zajmował miejsce Laran przy sterach również powiadomił ją o usterce - Chyba kapitan coś kombinuje - skitowała to Hank- Pełna gotowość, alarm bojowy - rzuciła Laran, załoga wypełniła jej rozkazy, tempo nie było porażające ale jak na młodzików nie było aż tak źle- Okręt za rufą, to fregata Tholian- Wywołują nas??- Nie- Celują w nas ??- Nie ale ciagle nas skanują - Otwórz połączenie - po chwili kadet skinał jej że może zacząć mówić - mat Laran z USS Vanguard, w czym możemy pomóc - sterniczka wachała się co powiedzieć - Brak odpowiedzi, chwila celują w nasze uzbrojenie - przez następne kilka chwil T'Rau informował Laran o kolejnych trafieniach i stanie osłon, sterniczka wachała się czy odpowiedzieć ogniem, jeszcze raz spróbowała jeszcze raz skontaktować się z Tholianami ale bez większego rezultatu, gdy moc osłon spadła do 50% Hank zwrócił jej uwagę - Jeśli nie odpowiemy ogniem możemy tego nie przeżyć, jeśli nawet jest to symulacja to w realnej potyczce nie bedziemy mieli żadnych szans, najlepszym wyjściem byłoby uszkodzić ich naped i uciec, w walce siłowej jesteśmy na straconej pozycji- Nie, to jednostka naukowa, czytałam trochę o Tholianach i wiem że jeśli jest jeden okręt to w pobliżu jest ich więcej, jeden strzał w ich jednostkę i po nas Will, Norg i Gint z ciekawością obserwowali przebieg zdarzeń, Will nie był zachwycony tym co się działo, trzeba będzie nad tym trochę popracować - Wycofaj jednostkę Tholian, mamy to czego chcieliśmy, czeka nas dużo pracyNorg wykonał polecenie, zdawał sobie z konsekwencji przebiegu tych ćwiczeń, Laran jak na razie trzeba trzymać z daleka od stołka dowodzenia. W ciągu godziny wszystko na okręcie powróciło do normy. Po 8h snu który należał się każdemu zmiana alfa powróciła na swoje stanowiska.
Lot był bardzo spokojny. Gdyby nie żółty alarm dawno zapomniałbyś o Gornach i Klingonach. Zresztą wszystko będzie w porządku jesli będa trzymać się swoich terytoriów.Po 13 godzinach czujniki dalekiego zasięgu wykryły szybko zbliżający się okręt Federacji. Zapewne to był Scorpion.
- Nareszcie, panie T'Rau proszę potwierdzić czy to Scorpion - polecił Norg- Czas do celu - dodał Will
Nim Volkan odpowiedział niezidentyfikowany okręt wywołał Vanguarda.- Dzień dobry! Matthew von Caep, ze Scorpiona. Słyszałem że mamy razem pracować. Wreszcie nie posyłają nas gdzieś samych... Miło pana poznać, i mam nadzieję ze współpraca będzie... Owocna.
- Witam, William Mandela, cieszę się bardzo, ja również mam taka nadzieję.
- Świetnie! No cóż, w takim razie to zobaczenia. Pewnie jak podejmiemy ten ładunek - miał nam podobno opowiedzieć o naszej misji... Scorpion kończy. - von Caep zakończył połączenie.
- Dobrze, za ile dotrzemy do układu- Hank przeskanuj ten układ, co o nim wiemy ??
- Dotrzemy do obłoku Oorta za 10 minut.- Nic szczególnego. 7 plnaet, druga z nich zdatna do życia po dosyć mocnym terraformowaniu. Kolonistów około 25 milionów. Filia Instytutu Daystroma. Kilka kopalni na księżycach zewnętrznych planet. Stacja przeładunkowa na orbicie Grenoble II. Jeden dok remontowy. Ochrona układu to jedna Miranda i kilka starych Antaresów typu alfa, ale to wystarcza by odgonic piratów. To chyba wszystko.
- Daj znać stacji że do nich lecimy, jak będzimy w układzie kieruj sie na stację, daj znać Scorpionowi o naszych zamiarach.
Oba okręty wyszły z warp prawie w tej samej chwili i skierowały się w stronę stacji. Ta pozwoliła na dokowanie przy śluzach 3 i 5 i przekazała, że ładunek już czeka.
- Prosze zadokować przy śluzie 3 - Will rzucił do sternika. Gdy Vanguard zadokował Will i Hank udali się do sluźy a okręt przejał pierwszy.
Gdy weszliście na stację usłyszxeliście krzyk:- Uważajcie na tą skrzynię! Są w niej bardzo kruche i drogie narzędzia.Jak zrozumieliście trwał załadunek na Scorpiona.
Poszukałem wzrokiem najwyższego stopniem i zapytałem- Moge wiedzieć co tu się dzieje ??
