Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Chorąży Kłos
Popatrzyłam ze zdziwieniem na tą niewiarygodną szybkość pochłaniania posiłku.Sam zająłem się kończeniem swojego posiłku.
Dużo to czasu wam nie zajeło, gdy wszyscy skończyliście Lamir nachylił się w twoją stronę a Kajttec wtrącił się - A ten znowu swoje - reszta się uśmiechneła- A może przeniesiemy się gdzie w bardziej ustronne miejsce, mam dobry alkohol - Lamir nalegał - Dodam tylko że tak jest zawsze, każda akcja a ten zaczyna od czegoś mocniejszego, choć w tym razem to będzie coś mocniejszego - dodał Sajtar- A ty skąd wiesz - obruszył się Lamir - Sie patrzy, sie wie - reszta spojrzała na niego - no co gdzieś to usłyszałem ale widze po waszych minach że głupio to brzmi.
- Nie widzę powodów dlaczego nie mieli byśmy się czegoś napić byle nie krwawego wina mam złe wspomnienia z nim związane. - powiedziałem do grupy.
- Żaden problem - odparł Lamir - mam coś czego pan na pewno nigdy nie próbował - To prawda - dodała Ketrnika - zatem chodźmy - powoli wstała z krzesła, wy również to uczyniliście Kilka korytarzy dalej i staneliście przed drzwiami kajuty, pierwsza przekroczyła próg Ketrnika. Zdziwił cię spartański wystrój pokoju, 4 osoby bez problemu mieściły się wenątrz, łóżka były dwupiętrowe a środek zajmował niezbyt duzy stół ale do picia wsam raz. Rozsiedliście się swobodnie. Lamir poszperał w swoich rzeczach poczym wyciągnał niezbyt dużą butelkę z brązowo-niebieskim płynem wewnątrz. Kajttec rozdał szklanki - Proszę pić to powoli, smak jest z początku dziwny ale później się do niego pan przyzwyczai - powiedział wręczając szklankę. Lamir rozlał pierwszą kolejkę.
Napój zaprawdę smakował dziwnie ale tylko 1 kolejka 2 i 3 weszły już lepiej my zaś rozmawialiśmy na różne tematy a raczej na zmianę opowiadaliśmy różne dziwne historie ze swojego życia.
Mimo że napój był wysoko procentowy, nie byłeś w stanie wyczuć jego mocy. Nie jesteś osobą która ma mocną głowę więc liczyłeś się z tym że niedługo alkohol zacznie działaś a ty ku miłemu zaskocznieu brak reakcji twojego organizmu, już miałeś zapytać lecz Lamir uprzedił cię- Zdziwiony - kiwnałeś tylko głową na tak - i tak ma być, napój zawiera pewien ciekawy specyfik, neutralizuje związki które mogłyby obniżyć sprawność naszych organizmów i umysłów, ostatnia kolejka i zbieramy się, zanim dotrzemy do stacji proszę aby pan czekał już przy śluzie, prawoburtowa numer 3. Lamir rozlał końcówkę alkoholu i wypiliście z toastem za powodzenie misji.
Po ostatnie kolejce pożegnałem się udałem do mojej kwatery aby zabrać rzeczy i na 10min przed przybyciem na stację udałem się do śluzy.
Gdy dotarłeś do śluzy, byłeś przez chwilę sam, zastnawiałeś się czy przypadkime nie doszło do pomyłki lecz po chwili twe obawy rozwiały się gdy cała czwórka dołączyła do ciebie. Sajtar spojrzał w twoją stronę i spytał- Gotów??Nie zdążyłeś odpowiedzieć bo zrobiła to za ciebie Pario- Gotowy, prawda ?? - odpowiedziała pytająco w twoją stronę
- Jak zawsze - odpowiedziałem z uśmiechem - teraz zostaje poczekać aż okręt zadokuje.
Okręt zadokował do stacji po kilku minutach, komunikat o tym został ogłoszny na całym okręcie. Śluza otworzyła się, waszym oczom ukazał się korytarz stacji. Stacja wydawała się być mało uczęszczana.
Nie ociągając się ruszyliśmy przez śluzę. Moi towarzysze zostali w mesie ja zaś ruszyłem do biura dowódcy stacji aby prosić o przydzielenie promu.
Nie znalazłeś dowódcy w jego gabinecie, jakiś oficer powiedział ci że możesz go znaleźć w mesie, awantura jakaś czy coś. Tyle udało ci się od niego dowiedzieć. Zresztą on także tam szedł więc zaproponował że cię tam zaprowadzi.
Szybko poszedłem za tym oficerem mając nadzieję ze w awanturę nie jest zamieszana moja grupa.
Po części twoje przeczucie było słuszne lecz próżnym było sądzić że pobyt na tej stacji obejdzie się bez niespodzianek. Twoja grupa trzymałą 2 oficerów, po przeciwnej stronie paru kadetów trzymało 3 oficerów, 2 miało podbite oczy i mniejsze zadrapania. Lamir stał pomiędzy dwiema stronami i rozmasowywał szczękę, naprzeciwko niego stał chyba dowódca stacji i wydzierał się - Po jaką cholerę się wtrącaliście - krzyczałKtoś z tłumu rzucił że przed chwilą oni przybyli, na co dowódca jeszcze bardziej się wydzierał. Wkroczyłeś do mesy w chwili gdy dowódca szykował się do rozkazania ochronie wyprowadzenia twojej grupy.
Zdecydowałem się zainterweniować w końcu nie mogłem sobie pozwolić na zamknięcie moich podkomendnych w areszcie.Szybko podszedłem do dowódcy i powiedziałem - Sir jako że jestem odpowiedzialny za tych ludzi chciał bym poznać przyczynę całej tej sytuacji i jakoś bezproblemowo ją rozwiązać.
