Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Chorąży Kłos
- Z pozostałości na ich okręcie wywnioskowałem to samo - odpowiedziałem kiedy minęło pierwsze zaskoczenie - moje pytanie brzmi dlaczego ich zabrałeś?
- Nie musiałem nikogo zabierać, sami chcieli, tak samo jak pański jeden z pańskich oficerów ma dużą ochotę posłużyć mi za krzesło - nieznajomy skinął w stronę najbliższego, ten przepraszając cię ukląkł na podłodze by nieznajomy mógł spocząć na jego plecach, widok był zdumiewający
Przez chwil patrzyłem zdziwiony po czym zapytam - To ze idą z własnej woli widzę, moje pytanie brzmi dlaczego?
- Nudzi mi się, z początku chciałem wszystkich którzy przemierzają ten obszar uśmiercać, różnymi metodami, lecz po pewnym czasie zaniechałem tego gdyż nie dawało mi to żadnej radości a tak, wyciągam z osób ich największe pragnienia i umożliwiam im je spełnić bez żadnych przeszkód, zahamowań itp. Z Pana jakoś nie mogę tego wydobyć i to mnie zaciekawiło ... - nieznajomy dalej ciągnął swój wywód, kątem oka zauważyłeś jak naukowy majstruje coś przy konsoli, gdy nieznajomy był zwrócony w stronę głównego ekranu, oficer podrzucił ci skan jaki wykonał, nieznajomy był żywą istotą, z krwi i kości.
- A czy nie możesz po prostu opuścić tego miejsca i zacząć badać wszechświat tak jak my?
- Opuścić to miejsce, po co - nieznajomy skłamał i ty to wiedziałeś, może i posiadał ciekawe nadnaturalne zdolności ale kłamca był z niego żaden - mi tu dobrze a od czasu do czasu jakiś okręcik tędy przeleci i jest czym się zająć
- Tak to prawda od czasu do czasu ktoś tędy przelatuje ale kiedy pokapują się że tutaj mieszkasz przestaną, no chyba że się pojawi borg on ma zawsze dziwne pomysły związane z asymilację czy jak oni tam to nazywają.
- Hmm mówisz o tej tu dronie - obok nieznajomego pojawiła się drona Borg, stała nieruchomo, wydawać by się mogło iż jest manekinem tudzież kukłą lecz lecz od czasu do czasu któryś z jej zewnętrznych dodatków ruszał się co zaprzeczało wcześniejszym założeniom. Kątem oka spoglądałeś na naukowego który bez ogródek przeskanował dronę, efekt przeczące kiwnięcie głową.
- Przyznaje jesteś potężny a Borg nie stanowi dla ciebie zagrożenia przynajmniej na razie, bardzo mnie jednak ciekawi skąd się wziąłeś w tym zakątku wszechświata?
- A co cie to obchodzi, może się tu urodziłem a może jestem samoświadomą istotą pojawiłem się znikąd, zaczyna nudzić mnie ta rozmowa - drona Borg zniknęła, na jej miejsce pojawił się stolik, na nim stała cała załoga Mirandy oraz te kilka osób z twojej załogi oczywiście w pomniejszonej wersji.- Mam propozycje nic tak nie pobudza jak zabawa nie swoim życiem, a w tym wypadku setką osób, daje ci możliwość podmiany tych istot na inne, wystarczy abyś mi je tu sprowadził i przekonał iż chcą żyć w innej rzeczywistości, wtedy uwolnię całą obsadę stolika, w przeciwnym wypadku dołączycie do mnie.
Popatrzyłem na niego zgorszonym wzrokiem - Nie będę handlował życiem twój pomysł odpada musimy znaleźć inne rozwiązanie.
- Szkoda bo życia ludzkie nie ma dla mnie żadnej wartości - kłamstwo - dlatego tak bardzo lubię się nim bawić a szczególnie duża ilością żywych istot myślących, czujących, po prostu sama rozkosz, jeśli nie chcesz zgodzić się na moją propozycję sam coś zaproponuj - tu nieznajomy nachmurzył się i odwrócił, czekał na twój ruch.Dziwiło cię z jaką łatwością udaje ci się odczytywać kiedy przybysz kłamie a kiedy mówi prawdę, choć z drugiej strony ciężko byłoby tego nie zauważyć gdyż kompletnie nie panował on nad swoimi emocjami. Gdy mówił ciągle gestykulował dłońmi, dreptał w miejscu, odwracał się tyłem do całego mostka.
- To może wrócił byś tam skąd pochodzisz na pewno są inne istoty takie jak ty?
- Nie będziesz mi tu rozkazywał - na twoje słowa nieznajomy wybuchnął, na twarzy zrobił się cały czerwony, ręce mu drżały
