Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Chorąży Kłos
- Witaj usiądz - zwróciłem sie do mechanik niezbyt zachwycony olaniem mnie na godzinę - a teraz wytłumacz mi jakim sposobem nasz komputer mógł popełnić błąd i ile jest osób na pokładzie które mogły by go wywołać? - wcześniej kazałem przeprowadzić pełną diagnostykę może i potrwa długo ale będzie skuteczna puściłem także diagnostykę zapasowego rdzenia.
Główny mechanik spojrzał w wyciągi z diagnostyki, pokiwał głową i odparł- Cóż nie znam takiej osoby, a przynajmniej nikt nie zdradził się przy mnie iż posiada takie umiejętności. Zresztą grzebanie w rdzeniu to nie taka łatwa sprawa, są jeszcze poziomu dostępu, kody bezpieczeństwa, nawet ja nie posiadam tak wysokich uprawnień aby dotrzeć do wszystkich zakamarków komputera. Przy niektórych trzeba dokładnie wiedzieć czego się szuka i gdzie inaczej próżna robota - mechanik rozsiadł się w fotelu, było mu tu wygodnie. Ciągnął dalej swoją wypowiedź - zresztą z naszym komputerem może być wszystko w porządku. Co jakiś czas komputer sam łączy się z najbliższą placówką jeśli nie jest włączony tryb ciszy komunikacyjnej lub okręt nie prowadzi działań bojowych. Komputer mógł otrzymać polecenie zmiany z zewnątrz, lub ... jest wiele możliwości. Jest wiele dyrektyw o których ja nie mam pojęcia, nie wiem jak Pan ale znalezienie właściwego rozwiązania może albo narazić nas na dość ciekawe konsekwencje albo zaprowadzić do spraw o których lepiej na razie nie wiedzieć. Kapitanie pański wybór, co dalej robić, jeśli będzie trzeba przekopiemy cały rdzeń, mam zaufanego kadeta biegłego w te klocki, choć to trochę potrwa, miesiąc, dwa może więcej, a może krócej jeśli trafimy na coś przypadkiem.
- Nie to nie będzie konieczne możliwe że to po prostu zwykły błąd nawet nasze komputery nie są perfekcyjne - powiedziałem majac nadzieję że to urazi jego dumę i z własnej inicjatywy grzebać w rdzeniu.Kiedy poszedł postanowiłem coś sprawdzić - Komputer przedstaw wyniki pierwszej analizy.
I nie pomyliłeś się za bardzo co do charakteru głównego mechanika, w istocie twoje słowa o niekonieczności przeprowadzenia poszukiwań w rdzeniu bardzo poszły na ambicje oficera. Nie dał tego po sobie poznać ale wiedziałeś że prędzej czy później dostaniesz to czego szukałeś lub jakieś inne rewelacje w stylu tajne przez poufne lub nie dla wszystkich oczu.Gdy kazałeś przedstawić komputerowi wyniki pierwszej analizy komputer uparcie twierdził iż jest tylko jedna analiza, tą którą widziałeś jako ostatnią.
Postanowiłem zakazać komputerowi łączenia się z innymi placówkami GF chyba że ktoś z załogi karze zainicjować ściąganie plików.Mając nadzieję że komputer nie będzie już świrował postanowiłem sprawdzić czy istnieje jakakolwiek dyrektywa związana z innymi wymiarami alternatywnymi wszechświatami czy temu podobnymi wynalazkami.
Komputer potwierdził nałożenie blokady na nieautoryzowane kontakty z innymi placówkami GF itp bez najmniejszego zająknięcia. Zaś co do poszukiwanych przez ciebie dyrektyw, odpowiedź była następująca."Brak wyników w bazie lub niewystarczający poziom dostępu."
Zniechęcony kazałem komputerowi sprawdzić czy w tym sektorze znajduje się jakiś admirał naukowiec.A czekając na wyniki postanowiłem na własną rękę przeanalizować dane.
Niestety ten sektor mimo iż obfituje w planety zamieszkałe, zawsze pewna ilość okrętów się w nim znajduje lecz obecnie żaden z nich nie przewozi na pokładzie naukowca a tym bardziej w stopniu admiralskim. Trochę cię to zniechęciło ale rozpocząłeś żmudną analizę danych. Po kilku godzinach miałeś już tego serdecznie dość, głową bolała od tych wszystkich wzorów teorii, wyjaśnień, przypisów itp. Chyba był to odpowiedni moment na zrobienie sobie krótkiej przerwy by zregenerować trochę siły i dać odpocząć umysłowi.
Postanowiłem sprawdzić czy któryś holodek jest wolny jeśli tak udałem się tam żeby popływać basenie.W innym wypadku po prostu udałem się do swojej kwatery aby przy spokojnej muzyce poczytać książkę i zreplikować jakiś zimny napój.
Wszystkie holodeki były wolne więc mogłeś wybierać do woli. A nawet gdyby były zajęte, kapitan osoba święta, kto nie odstąpi dowodzącemu swojego przydziału na holodek, chyba tylko ten kto nie chce dostać awansu przy najbliższych promocjach. Wracając do tematu, krótki pobyt pod prysznicem i już robiłeś kolejne rundy na basenie. Basen o wymiarach olimpijskich, wyłożony niebieskimi kafelkami, z drobnymi białymi wtrąceniami, pod otwartym niebem, cóż więcej chcieć. Temperatura w sam raz, a jednak nie czułeś się tu dobrze. Miałeś dziwne wrażenie iż coś jest nie tak. Za każdym razem gdy robiłeś nawroty przez chwilę widziałeś na ścianach basenu dziwne napisy, podobne do tych jakie pojawiły się na drzwiach a jednak inne, na dodatek zapisane w dziwnym języku, gdy próbowałeś się im przyjrzeć znikały jakby ich tam nigdy nie było.
Wyszedłem z wody i kazałem komputerowi wykonać diagnostykę holodeku.Kiedy komputer przetwarzał moje polecenie połączyłem się z mostkiem i zapytałem czy nie odbierają jakiś dziwnych sygnałów.
- W istocie, mamy odczyt o czyjejś obecności przed drzwiami holodeku lecz nie wykrywam żadnej sygnatury bio, wysłałem drużynę ochrony ...W następnej chwili wszystko zgasło a ty zapadłeś się w ciemność, poczułeś że zaczynasz tonąć.
Próbowałem walczyć jednocześnie naciskając komunikator mając nadzieje że zwróci to czyjąś uwagę.
Tam gdzie kilka chwil temu była ściana teraz znajdował się płyn, nie była to woda, nie było to nic co byś znał, tonąłeś, chciałeś nacisnąć komunikator lecz go tam nie było, nic na sobie nie miałeś. Wokół było tylko ciemno i mokro.
