Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Chorąży Kłos
- A gdzie się znajduję jeśli wolno zapytać i co się wogóle stało pamiętam jakieś przesłuchania - powiedziałem przypominając sobie mgliste obrazy z przeszłości.
- USS Paliote klasy olympic, lecimy do najbliższej placówki wywiadu floty, proszę na razie nie myśleć o przeszłości bedzie miał pan na to sporo czasu, zapewne będą chcieli z panem porozmawiać lecz nie wcześniej gdy odzyska pan na tyle dużo sił aby poddać się procedurze przesłuchania w związku z pańskim uprowadzeniem.
- Czy mogę wyjść już ze szpitala i dostać normalną kwaterę - zapytałem klnąc w myślach ledwo jakieś ufo mnie przesłuchiwało a teraz wywiad bardzo fajnie.
- Za tydzień, może oczywiście pan wstawać i poruszać się po pomieszczeniu lecz chciałbym mieć pana na oku jeszcze przez ten czas, później wystarczą wizyty raz w tygodniu, dostaje pan również dość silne lekki psychotropowe, powoli będziemy je odstawiać więc sam pan rozumie - lekarz był nadzwyczaj miły, chwile później podszedł do niego inny lekarz chyba jeden z tych AHMów i obaj udali się do innego pacjęta
Jako że pozwolili mi chodzić nie widziałem powodu w aby leżeć w łóżku. Po kilku niepewnych krokach stwierdziłem jednak że nie był to najlepszy pomysł ale jakoś doczłapałem się do replikatora i zamówiłem dużą porcję lodów przy okazji oglądając dokładniej pomieszczenie.
Lody bardzo ci smakowały, twój żołądek z miłą chęcią zajął się ich trawieniem. Oprócz ciebie, dwóch osób na lóżkach, doktora i AHMa w pomieszczeniu były jeszcze dwie pielęgniarki oraz technik który gmerał w ścianie, panel był zdjęty, ukazywał parę kabli i zaworów do przesyłu plazmy. Gdy tak zajadałeś się lodami do pomieszczenia wszedł jakis oficer i podszedł od razu do lekarza.- Miałem nadzieję że pana tu znajdę - zwrócił się do niego- Z tą dwójką nie jest dobrze, kobieta ma małe szanse na przeżycie, właśnie syntezuje dla niej leki, mężczyzna ma trochę więcej szczęścia ale jego stan określam jako ciężki. Zastosowałem dosć radykalna terapię i czekamy teraz na jej skutki albo się uda albo ..... - nie dokończył, oficer też się domyślił co chciał doktor powiedzieć - a ... - spojrzał w padd - .. chorąży Kłos, zapewne to pan - zwrócił się do ciebie - ma się dobrze - wtrącił AHM- widze że juz pan jest na nogach, więc chciałbym z panem chwilke porozmawiać, mogę go na chwile zabrać - zapytał lekarza- nie widzę przeciwwskazań - odparł doktor - przejdziemy się - zwrócił się do ciebie - jesli pan czuje się na siłach
- Oczywiście - powiedziałem odkładając lody do replikatora i powoli ruszając w stronę drzwi.
Gdy znaleźliście się na korytarzu oficer okazał się być podporucznikiem - Czy pamięta pan kto pana tu przywiózł bo powiem panu jak to my widzieliśmy. Dotarł pan tutaj w promie w stanie o którym lepiej nie wspominać, jednakże nikt go nie pilotował, jak mniemam do pewnego czasu szedł on na autopilocie a później już tylko poruszał się siłą rozpędu lecz nawet i to jest zaskakujące gdyż wokół miejsca w którym akurat się znajdowaliśmy było wiele dystorsji grawimetrycznych które z łatwością uniemożliwiłyby dotaracie do USS Paliote. Zatem czy coś pan pamięta z przylotu tutaj, nie pytam gdzie pan uzyskał takie obrazenia fizyczne i psychiczne bo tym się zajmą jak dotrzemy do placówki wywiadu - spojrzał w twoja stronę czekajac na jakąkolwiek reakcję bądź odpowiedź
- Pamiętam pomieszczenie w skale jak by celę i strzały z broni energetycznej to ostatnie co pamiętam - powiedziałem szperając w pamięci a myśląc o tym przypomniał mi się dawny bul i zachwiałem się zapisać się podporucznika aby nie upaść.
Podporucznik podtrzymał cię aż nie odzyskałeś równowagi - Widzę że to mocne wspomnienia, lecz mi chodzilo o to jakim cudem pan doleciał do okrętu, nie był pan sam wstanie pilotować ani zaprogramować komputera, więc kto panu pomógł ??
- Przykro mi ale nie pamiętam jakaś postać wchodząca do celi jest ostatnią rzeczą jaką pamiętam potem obudziłem się tutaj. - powiedziałem powoli zawracając w kierunku ambulatorium.
- Szkoda - odparł podporucznik - to wszystko o co chciałem pana zapytać, .....- oficer coś chciał jeszcze powiedzieć lecz okrętem mocno szarpęło, podporucznik utrzymał się a przy okazji ciebie abyś nie upadł - Co jest do diabła - rzucił - wybaczy pan ale chyba mnie potrzebują na mostku - jakiemuś oficerowi niższemu rangą kazał odprowadzić cię do ambulatorium a potem szybko udał się na stanowisko.Chorąży spojrzał na ciebie, wtedy okręt zatrzęsł się ponownie, oficer przytrzymał cię i powiedział- Lepiej jak pana odprowadze - zwrócił się do ciebie
- Zgadzam się - powiedziałem idąc powoli jedną ręko przytrzymując się ściany a drugą opierając o oficera.
Choraży odprowadził cie do ambulatorium, pomógł ci położyć sie na łóżku poczym szybko wybiegł z sali w niewiadomym ci kierunku. Gdy tak leżałeś okręt trząsł się raz po razie. Przy jednym takim szarpnięciu jakiś obwód nie wytrzymał i rozszczelnił sie doprowadzając do małej eksplozji, zatrzaski które trzymały panel przykrywajacy dostep do tego obwodu puściły. Pokrywa z dużą energią wbiła się w łóżko przy okazji gruchocząc kości nóg pacjęta który na nim leżał. Pomieszczenie szybko wypełniała niebezpieczna dla życia plazma. Skóra zaczeła cię piec, trudności z oddychaniem, ktos ci pomógł zabrać się z łóżka i wyniósł cię na korytarz. Kilka minut później leżałeś już w innym pokoju, byłeś przytomny jakiś leakrz opatrywał twoje nowe rany mamrocząc coś pod nosem- Cholerni tgarianie, przecież wiedzą że tym nic nie osiagną - podeszła do niego jakaś osoba w niebieskim mundurze i powiedziała- Ale i tak to robią, doskolnae wiedzą że musza poczekać jeszcze z 50 lat zanim wejdą w struktury UFP i przedewszystkim zmienia nastawienie do innych ras- To po jaką ch.... - doktor powstrzymał się - po co nas atakują skoro i tak wiedzą że nie damy im od tak technologii - - Widzę że jest pan przytomny, skórą szybko się zregeneruje, płuca juz pana nie bolą - pokręciłes głową na znak że nie. Leczenie ciebie zajeło im jeszcze kilka dni. Dzień później mogłeś już założyć mundur i chodzić o własnych siłach. Czasami miałeś chwilę słabości lecz kilka minut odpoczynku zawsze wystarczało.
