Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Chorąży Kłos
Przepalanie drzwi poszło gładko, do wnętrza wsypało się trochę kamieni lecz z łatwością moża się przecisnać na korytarz. Tam sytuacja wygląda znacznie gorzej. Droga która was tu doprowadziła, nie istnieje, jest tylko rumowisko skalne, poza tym trickorder wskazuje gdzies tam obecnosć kabla przesyłowego lecz niedokładnosć sięga prawie metra zapewne przez wyciek plazmy. Z pomiędzy kamieni wydobywał się zielony gaz, trickorder określił to jako chłodziwo i czynnik transportujący energię w kablu, wysoko toksyczne połączenie.
Jako ze miałem złe doświadczenia z kolorowymi gazami przeskanowąłem ściany czy za któraś nie znajduje się inne pomieszczenie.
Wprowadziłem do tricordera dane na temat wielkości zawału i kazałem obliczyć możliwość przebicia fazerem.
Najkrótsza droga to przebijanie się przez bezpieczny odcinek 25 m litej skały. Gdy tak rozmyślałeś całe pomieszczenie zaczeło drżeć. Z sufitu posypało się sporo drobniejszych kamieni lecz kolejne wstrząsy powodowaly powstawanie coraz wiekszych pęknięć. Skały długo nie wytrzymają a wstrząsy były coraz silniejsze.
Zaczynało się robić coraz bardziej nie przyjemnie wskoczyłem do jednej z cel i wykonałem skan może tam znajdę jakieś wyjście w tym samym czasie mój towarzysz skanował drugą.
Niestety w pozostałych celach było jeszcze gorzej, a wstrząsy coraz bardziej się nasilały. Strop celi którą skanował towarzysz nie wytrzymała tego, tony kamieni poleciały w dół kompletnie zasypując pomieszczenie. Komnados miał dużo szczęścia by w porę wybiec z walącego się pomieszczenia. Dosłownie chwilę później spostrzegłeś iż ani komandosa ani rannego chorążego nie ma, tak jakby nagle zapadli się pod ziemię.
Wytężyłem umysł starając się zlokalizować towarzyszy jednocześnie szukając tricorderem śladu transportera lub innego tego typu urządzenia.
Trickorder wykrył ślady promieniowania charakterystycznego dla transportera. Gdy się zastanawiałeś co dalej cześć sufitu zawaliła sie drastycznie ograniczając ci możliwosci manewru, twoja przestrzeń zyciowa skurczyła się do powierzchni 10 m2. Sufit nad tobą również dlugo nie wytrzyma.
Przeskanowąłem podłogę aby sprawdzić czy pod spodem nie ma jakiegoś pomieszczenia jednocześnie starając się skontaktować z kimś przez komunikator.
Komunikator nie odpowiadał. Gdy skanowałeś podłogę przyszły kolejne wstrząsy, tym razem szczęście ci nie dopisało. Tony głazów posypały się na twoją glowę przygniatając cię do ziemi i łamiąc wszystkie kości, w ustach poczułeś smak krwi, oczy pokryły się krwią z rozbitej głowy. Ból był nie do opisania, nie byłeś w stanie się ruszyć kamienie coraz bardziej utrudniały ci oddychanie, parę minut później zemdlałeś. Tymczasem gdzieś zupełnie indziej czuł że się odradza. Łóżko było bardzo wygodne, nie sprawialo takiego bólu jak goła posadzka i było ciepło, ból ustąpił. Gdy spróbowałes otworzyć oczy ktoś stał obok ciebie, chyba się uśmiechnął i coś mówił ale z początku nie rozumiałeś co dopiero po dłuższej chwili zaczeły docierać do ciebie dźwieki- Chorąży Kłos jak się pan czuje - padło pytanie
Z trudem mogłem wydać z siebie głos ale po kilku próbach powiedziałem z wysiłkiem - Lepiej - i zamknąłem oczy mając tylko ochotę leżeć tak w nie skończoność.
Spałeś jeszcze dosć długi czas, czasami budziłeś się na krótko by obejrzeć twarz którejś z pielegniarek, poczym ponownie zasypiałeś. Któregoś razu obudziłeś się już na dobre, obok ciebie siedział jakis lekarz a za nim stała pielegniarka. - Jest z panem coraz lepiej, spędzi pan jeszcze z tydzień w łóżku a potem rechabilitacja, na szczęście wiekszość zlamań już się zrosła, a organizm dochodzi do swoich naturalnych ustawień. Jak samopoczucie choraży, miewa pan jeszcze bóle głowy, nudności, podajemy panu odpowiednie lekki lecz chciałbym wiedziec jak sie pan po nich czuje - zapytał lekarz, głos miał trochę może za wysoki, rysy twarzy i charakterystyczne plamki oraz wypustki czołowe zdradzały denobulańskie pochodzenie w którymś tam pokoleniu.
- Nie najgorzej odpowiedziałem - rozglądając się po sali po czym zapytałem - ile czasu tutaj leżę?
