Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Chorąży Kłos
Powoli ruszyłem korytarzem trzymając broń w pogotowiu starałem sie zlokalizować źródło dźwięku.
Komandosi szli za tobą ubezpieczając twoje plecy, poruszali się bardzo cicho, odnalezienie źródła jakże osobliwego dźwięku sprawiało niemałe kłopoty, wielokrotnie kręciliście się w kółko, jednakże długie minuty a nawet rzec by moża dobry kwadrans poszukiwań został zwięczony sukcesem. Byłeś prawie pewny że korytarz którym się poruszaliście zawiedzie was wprost do źródła. Powoli zaczałeś wyczuwać że gdzieś niedaleko musi znajdować się człowiek. Jeden z komandosów klepnał cię po ramieniu i wskazał na te stronę korytarza z której tu przyszliście. Teraz nawet ty usłyszałeś że ktoś się zbliża a nawet biegnie, wiele osób, ciężkie odgłosy tupotu szybko was uświadomiły że w razie potyczki może być naprawdę nieciekawie. Ten korytarz kończył się ślepym zaukiem. Tuż przed jego końcem znajdowały się pary drzwi po obu stronach korytarza.
Wskazałem towarzyszom drzwi po prawej stronie sam ustawiając się po ich lewej stronie gotowy otworzyc je i ostrzelać ewentualnego wroga w środku.
Drzwi po prawej otowrzyły się bez problemu, wnetrze wyglądało jak cela wykuta w skale, ktos leżał w środku na podłodze, był to z pewnoscią człowiek, jego ciało było nagie, całe było pokryte zakrzepła krwią, również ściany były pokryte tym jakże drogocenny płynem dla żyjącej istoty lecz on juz był martwy, jego serce nie biło, zatrzymało się dawno temu.
Podszedłem do ciała i wyciągnąłem tricorder aby sprawdzić czy był to mój dowódca w tym samym czasie kazałem jednemu z ludzi przygotować kolejny ładunek wybuchowy aby przywitać gości drugi obstawiał drzwi.
Nie, to nie był twój dowódca a ładunek jest gotowy do użycia.
- Ok idziemy do tych drzwi po drugiej stronie - powiedziałem do towarzyszy i wychyliłem się nie znacznie aby zobaczyć czy nikogo nie ma na korytarzu.
Na korytarzu nikogo nie bylo ani niczego nie wyczuwałeś. Uznałeś że jest w miarę bezpiecznie i udaliście się do drugich drzwi. Pomieszczenie po drugiej stronie bylo identyczne do tego w którym przed chwila byłeś. Na podłodze również leżała jakś istota lecz ona żyła a na dodatek gdy wchodziliście upuściła kamień na posadzkę. Echo uderzenia rozeszło się po korytarzach. gdy istota spojrzała na ciebie od razu rozpoznałeś w niej swojego przełożonego chorążego Kłosa.
Natychmiast do niego podbiegłem wyciągając z plecaka podręczną apteczkę i badając go tricorderem jak mogę mu pomóc.
Gdy choraży rozpoznał w tobie znajome rysy gatunku ludzkiego zemdlał. Jedynym ratunkiem dla niego byłoby natychmiastowe umieszczenie go na sali operacyjnej i rozpoczecie procedur regeneracyjnych. Podręczna apteczka nic tu nie pomoże. Badanie trickorderem wykazały że prawie wszystkie jego kości są połamane, ma liczna krwotoki wewnętrzne, zapadnięte płuco i ledwo dyszące serce, lista obrażeń była długa za długa aby ją wymieniać, ogólnie rzęc biorąc choraży jest już jedną nogą w grobie.
Wstrzyknąłem mu środek znieczulający i usypiający aby mi się nie obudził w czasie podróży zapakowałem go sobie na plecy i dałem znak że wychodzimy.
Gdy wychodziliście twoja intuicja podpwiedziała ci żebyś chwilę poczekał i to ci uratowało życię. Jeden z komandosów dostał śmiertelny postrzał z broni energetycznej. Drugi komandos który szedł tuż za nim wepchnał cię do środka pomieszczenia a sam zamknał drzwi. - To po nas, tam jest przynajmniej kilkunastu przeciwników, nie wyjdziemy stąd. - na jego twarzy malowało się zwatpienie a później strach. Chciał jeszcze porzyć i nie miał zamiaru umierać akurat tu i teraz.
Szybko przeanalizowałem sytuację położyłem Chorążego na ziemi lekko uchyliłem drzwi na tyle żeby dało się zobaczyć gdzie stoją goście odpaliłem zapalnik przy wcześniej przygotowanym ładunku wybuchowym odczekałem 7 sec i rzuciłem w kierunku tego całego tałatajstwa zamykając drzwi.
Eksplozja był na tyle silna iż zamknięte drzwi mocno wgieło do środka. Prze dość duzych rozmiarów szparę między połówkami drzwi dojrzałeś że korytarz jest wprost zawalony kamieniami i resztkami konstrukcji która podpierała sufit. Raczej tą stroną sie wydostaniecie.
