Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Chorąży Algren
- dziękuje - w tej chwili powoli wstałem i wyszłem z mesyPo wyjściu z mesy spotkałem felixa - i coś się dowiedział pan bo ja nic - tylko tyle że za ponad godzine mamy konwój który nas zabierze po nasz okręt - tak - aha chdzmy zobaczyć co z savi 20 minut późniejGdy tylko weszłemz felixem zobaczyłem savi siedzącą na łóżku i zakładającą buty - jak się czujesz - spytałem- nienajgorzej - pakój się lepiej - co- za godzine mamy konwój - a gdzie lecimy - po nasz okręt - reszta wie - zaras ich powiadomie w tej chwili wraz z mojimi oficerami wyszliśmy z ambulatorium każdy udając się do siebie
Konwój przybył w wyznaczonym czasie a składał się z 4 transportowców klasy Shelley jednego okrętu pasażerskiego klasy Sydney i eskorty w postaci 2 defiantuw mirandy i 2 Saberuw.Transport odbył się szybko ocalali członkowie twojej załogi zostali przeniesieni na Mirandę a po 10min konwój ruszył dalej.Jak ci powiedziano do układu Sigma draconis dotrzecie za nie całe 2 dni.
W kajucie Siedziałem sobie na łóżku popijając piwo i ogladając mecz wotherball-a modląc się żeby znowu cos nie zaatakowało jednostki którą lece20 minut później dopijając piwo i odstawiając kufel na stół położyłem się i zasnełem jak kamień
Obudziłeś się w ciemnej kajucie jak komputer twierdził spałeś przez 14 godzin po podejściu do replikatora twoją uwagę przykuł padd leżący na biurku mogłeś przysiąc że go tam wcześniej nie było ale po włączeniu okazało sie że jest pusty.
Zdziwiony odłożyłem padd na biurko i usiadłem do biurka przybierając się do spożycia sniadania.Po zjedzeniu wyszłem pochodzi po okręci który w pewnym sensie znałem na wylot a w drodze do mesy skąd widzać było najlepiej co sie ddzieje na zewnątrz spotkałem felixa- witaj felix- witaj kapitanie jeszcze tylko 24 godzniy i będziemy na nowym cacuszku
- Tak chciał bym aby tak było - dodał żartobliwie - ale przynajmniej polowa drogi będzie za nami po za tym nie radzę iść do mesy kontrola atmosferyczna wariuje i pada tam śnieg można na sankach pojeździć - i śmiejąc się odszedł korytarzem zostawiając cię z pokusą zajrzenia do mesy.
Od śmiewając sie ruszyłem na mój spacer omijając mese. Po długim czasie ciszy i spokoju wpadłem na jakiegoś technika który wbiegł na mnie jakby go klingon gonił.wstając powiedziałe- czy ty woogle umiesz chodzić dupkutakże wstając odpowiedział- cicho bądz wieśniakuGdy wstałem zobaczyłem że ma znamiona kadeta - słuchaj kadecie wracaj do roboty lepiej-Jak ci zaras przyfasole w buźke to- w tej chwili odwrócił się i zobaczył znamiona oficera - eee przepraszam sir. to było nie chcący- nie ma sprawy jak się nazywasz- kadet Hunt- miło mi cię poznać- poczym sie odwróciłem i udałem na dalszy spacer
Widać było że okręt przeżył niedawno bitwę co chwilę mijałeś techników poprawiających różne podsystemy okrętu.Twoją przechadzkę przerwał głos komputera i czerwone światła - Uwaga pęknięcie kadłuba pokład 5 sekcja 3 awaryjne pola siłowe nie działają cały personel jest proszony o natychmiastową ewakuację - słuchając komunikatu uświadomiłeś sobie że wyrwa znajduje się blisko ciebie ale zrobiłeś to za późno ściana obok ciebie pękła i poczułeś tylko że odrywasz się od podłogi.
W ostatniej chwili złapałem się kawałka ściany lecz nie dało to nic wyleciałem na zewnątrz będąc pewny że to koniec
Wpadłeś do pomieszczenia które okazało się być hangarem promów.Jak tylko przeleciałeś przez ścianę natychmiast włączyło się pole siłowe natomiast wyrwa w kadłubie przybliżała sie w zastraszającym tempie.
Wyrwa była coras bliżej i.....Po pewnym czasieOtworzyłem oczy i ujżałem białe światło i jakiegoś lekarza który mnie uśpiłKilka godziń później obudziłem się widząc tego samego lekarza i savi- gdzie ja jestem - spytałem siadając na łóżku- na jakim okręcie - na tym którym byliśmy- odpowiedziała savi dodajac- czy może pan go zwolnić - tak oczywiście- idziemyWstałem i wraz z savi wyszłem z ambulatorium leko się chwiejąc - dobrze się czujesz - głowa mi pęka ale to pewnie od uderzenia o ściane he- powiedziawszy to rozesmiałem się dodając - a jak reszta - wszystko wporządku ucieszy się pan zapewne że za jakieś 14 godziny dolecimy na miejsce - tak ale chętnie pójde do siebie się wyspać Po dłuszym spacerze po wielu korytarzach doszłem do kajuty gdzie sie położyłem zasnełemNastępnego dnia Wstałem złózka ubrałem mudnur i dumnie wyruszyłem do mesy.Gdy weszłem do mesy zobaczyłem większość mojich oficerów zajmójących stół przy oknie witających mnie skinięciem głowy. Wziełem śniadanie i usiadłem przy nich - witajcie - witam jak pan się czuje - spytał milten - nieźle spakowani - odpowiedziałem uśmiechając się - jusz dawno a pan - ja się nie rospakowywał zabardzo wię w pewnym sęsie tak- nieźle jeszcze kilka godzin i zaczniemy normalnie coś robić a nie zajmować komuś czas - powiedział diego- tak chętnie się pobawisz przy jakimś silniku - odparł felix- a ty nowymi systemami taktycznymi nie - a jak Rozmowa zaczeła schodzić na ciekawy temat pomyślałem chodz sam nie mogłem się doczekać wejścia na pokład nowego własnego okrętu- a pan niemoże się doczekać pewnie - spytał milten wypijając herbate - tak niemoge źle się czuja na czyjimś okręcie szczerze i wypadki się mi zdarzają często - to powiedziawszy roześmiałem się
Po wejściu konwoju do systemu miranda zadokowała do stacji orbitującej nad 4 planetą a załoga zaczęła schodzić na pokład.Kiedy przechodziłeś przez śluzę nagle włączyły sie pola siłowe po obu stronach śluzy odcinając cię tak od statku jak od bazy sam zaś zauważyłeś zielony gaz ulatniający się z przewodów wentylacyjnych.
Zdjełem kurtkę i zatkałem dziure a przynajmiej zmniejszyłem wyciek gazu i zaczełem próbowac otworzyć drzwi
Kurtka nie wiele pomogła a panel nie reagował.Pomieszczenie powoli wypełniało się gazem a ty zaczynałeś czuć jego pierwsze skutki a mianowicie zawroty głowy i mgiełkę przed oczami.
Mimo trudności rozebrałem panel i zaczełem próbować zrobić zwarcie
