Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Star Trek: PBF PL › PBF - Chorąży Algren
20 minut później na mostku Weszłem wraz z pierszą którą trzymałem za renke a cała załoga gapiła się na nie jak nigdy wcześniej ale przerwałem to - operacyjny wywołaj podporucznika Ares - tak jest
- Tak jest sir - odpowiedział operacyjny i odwrócił się do swojej konsoli reszta załogi poszła w jego ślady tylko lekko sie uśmiechali.Jak tylko zająłeś swoje miejsce na ekranie pojawił się starszy podporucznik z 40 lat na oko i powiedział - Witam nazywam Thomas Ares pan to zapewne chorąży Algren jak pan wie będę dowodził konwojem. Mam tylko jedno zalecenie proszę trzymać okręt w stałym pogotowiu na naszej trasie zaginał ostatni jeden konwój USS Merrimack ma zbadać sprawę dlatego polecą 2 dni razem z nami a od miejsca zniknięcia konwoju będziemy lecieli sami. Życzę powodzenia Ares koniec - po zakończeniu połączenia na ekranie pojawiły się okręty z twojego konwoju czekające aż dołączysz do szyku jedynym nie pasujący elementem była wielka Nebula.
- sternik wpasuj nas gdzieś w ten konwój najlepiej z tyłu i czekaj asz ten podporucznik skoczy w wapr a kurs wprowadziłeś nie- tak kapitaie - to świetnieTeraz jusz tylko czekałem na godzinie 10.20 która wybije za 3 minuty
Po chwili cały konwój wszedł w warp a załoga mogła podziwiać smugi charakterystyczne dla podczerwieni. Jednak nie wszystko było tak pięknie jak się wydawało nagle światła na mostku przygasły aby po chwili rozbłysnąć znowu ale był to dziwny objaw zwłaszcza że po chwili usłyszałeś :ufp: Kapitanie czy mógł by pan przyjść do maszynowni - był to głos twojego głównego inżyniera.
=^= jusz ide- poczym sierowałem się w kierunku drzwi a wychodzą powiedziałem- pierwsza przejmujesz mostek 20 minut później maszynownia- diego co się stało
- Mamy problem z rdzeniem okazał się nie całkiem sprawny defekt ujawnił się dopiero przy prędkościach warp dali nam jakiegoś rupiecia dlatego nie liczył bym na więcej niż 5,2-5,3 nie wiem nawet czy damy rade utrzymać warp 5 przez te 4 dni. - odpowiedział mechanik z nie pokojem w głosie.
- niech go szlak trafi rób co możesz ile mogą potrwać naprawy o ile są możliwe i czy polecasz lecieć w warp.
- Przez najbliższe 2 dni nie widzę problemu ale potem może być ciężko jeżeli miał bym go naprawiać zajęło by to jakieś 11 godzin ale zostali byśmy bez napędu warp na ten okres ponieważ musiał bym go wyłączyć. - odpowiedział mechanik i rzucił się do konsoli która zaczęła gwałtownie migać a kiedy wrócił powiedział - narazię postaram się robić co w mojej mocy ale będziemy narażeni na spadki mocy.
- rozumiem cósz powiadom mnie jak będziemy musieli wyjśc jusz z warp- tak jest W tej chwili wyszłem z maszynowni i udałem sie w kierunku mostka 20 minut późniejWeszłem na mostek powitał mnie glos pierwszej- kapitan na mostku - dziękuje przejmuje dowodzenie - czy coś sie dzieje - później powiem wam narazie niczym nie musicie się martwić
Załoga przyjęła to z dziwnym nie pokojem ale kontynuowali swoje zajęcia jedyną rzeczą która odstawała od normy było od czasu do czasu przygasające światło.
7 godzin później Na mostek wszedł felix która jak na zbawienie dla mnie się pojawił- felix przejmujesz mostek - tak jest- odpowiedział tak jakby się cieszył że obejmuje dowodzenie20 minut później w kajuciesiedziałem sobie przy biurko i piłem kawe gdy naszła mnie chęc sprawdzenia akt operacyjnego oficera
Jej akta były całkiem ciekawe.Dowiedziałeś się że nazywa się Alrena Żbik i jest pół Romulanka o czym świadczą lekko zaostrzone uszy. Urodziła się na mało znanej koloni Wega 4 jej matka była uciekinierka z imperium Romulańskiego a ojcem oficer GF.
po przeczytaniu tak swietlnanych akt postanowiłem na chwile relaksu 20 minut później siłowniaGdy weszłem zbaczyłem tam pierwszą i miltena któzi powiedzieli ze ździwieniem - kapitan w siłowni - tak postanowiłem sę troche pomęczyć czemu was tak to dziwi- pierwszy raz widze pana kapitanie- powiedział milten- podobno kto ćwiczy zyje długoI tak oto zaczeliśmy razem biegać
Okazało się że twoja kondycja pozostawia wiele do życzenia ponieważ po chwili zadyszałeś się a twoi załoganci nawet sie nie zmęczyli.
Jednak postanowiłem sie niepoddawać i begnąć dalej 2 godziny później kajuta Weszłem do swojej kajuty zalany potem więc pozwliłem sobie na chwile relaksu i wziełem prysznic po czym położyłem się spać
