Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Sesja RPG › "Oblicza Prawdy"
USS Merovingian
MOSTEK
-Kapitanie, nasza torpeda poważnie naruszyła napęd WARP RIS Khaleh.-zameldowała taktyczna.
-RIS Ares ma bardzo poważne uszkodzenia, większość załogi nie żyje!-powiedział pospiesznie operacyjny.
-Zawhacamy do hIS Ahes. Nakazać Klingonom i naszym wstrzymanie ognia!-rozkazał kapitan.
-Wysłane.
-Steh, podchodzimy do HIS Ahes na maksymalny zasięg transpohteha i ewakuujemy tych, którzy przeżyli. Zebhać ich w ładowni, pod opieką ochhony, a stamtąd pohozdzielać - ciężko hannych do ambulatohium zaś pozostałych do wcześniej przygotowanych kwateh. Na czas thanspohtu musimy opuścić część osłon, dlatego monitohujcie ich okhęt czy aby hdzeń nie ma zamiahu eksplodować.
-Tak jest!
-Kapitan Merkav pyta co z RIS Khaleh.-przekazał porucznik Gonzales.-USS Okinawa ma ich na muszce...
-Uszkodzić ich uzbhojenie i silniki impulsowe, jeżeli to możliwe sphóbujemy ich wyłuskać tak, żeby uniknąć zbędnych ofiah. I niech kapitan Mehkav zachowa osthożność. USS Excalibuh zaś niech czuwa czy aby żadne zakamuflowane okhęty nie znajdują się w okolicy. Heszta fohmacji, whaz z USS Livingstone może już dołączyć do nas. Nie ma sensu się tak hozdzielać.
Wysłać także kolejny hapoht do Admihalicji. O wyghanym stahciu z dwoma okhętami HIS, któhe nie chciały opuścić naszego tehytohium i dokonywały aghesywnych działań wobec klingonów. W załączniku przesłać nasze dane taktyczne.
-Aye!
Na głównym ekranie było widać jak nagle zaczynają eksplodować niewidzialne miny
- Jednak to zrobił - powiedziałem uśmiechając się z niedowierzaniem - zaczynam lubić tego romulanina.
Kiedy ogień wygasł w beztlenowej pustce kosmosu było już jasno widać iż ta potyczka się zakończyła a dowodem tego był bezwładny dryf Norexana
- Jaki stan romulanina i Vornaka? - spytałem
- Vornak ma osłony zniwelowane do 23%, kadłub nienaruszony, uszkodzoną część systemów, w tym napęd Warp. Emiter wiązki holowniczej się przepalił, i wiązka się urwała. Brak ofiar śmiertelnych. Romulanie wyszli na tym dużo gorzej, liczne wyrwy w kadłubie, integralność na poziomie 34%, tylne uzbrojenie zniszczone, napęd zniszczony, tak warp i ja i impulsowy...fluktuacje w przepływie energii, możliwa eksplozja rdzenia
- Rozumiem a reszta?
- Nasze jednostki i Gwiezdna Flota uszkodziły Jak Jej Tam +, nie może już wejść z Warp...
W tym momencie pierwsza wpadła lyraniinowi w słowo
- Przekaz od dowódcy Federacji, każe przerwać ogień
- Co on zgłupiał do reszty? - zdziwiłem się mocno - wyślij mu ze nasze jednostki maja kontynuować ostrzał dopóki nie rozbroją drugiego okrętu, nie będę ryzykował zostawienia drugiego w pełni sprawnego romulanina na placu boju. Puśćcie też przekaz bezpośrednio do Da'Ha i vood'daHa, niech celują w przekaźniki mocy, nie zaś sama maszynownie i w miarę możliwości nie niszczą okrętu. Będzie bardziej użyteczny dla wywiadu niż złomowiska.
- luq
- Teraz przesłać na Vornaka, aby jeśli ma sprawne transportery aby zaczął wysłać oddziały abordażowe na obezwładnioną jednostkę oraz zabierać ich załogantów do siebie. Niech dokładnie ich oczyści w transporterze ze wszystkich możliwych urządzeń, wliczając w to zęby z trucizna czy podskórne bomby. My zaś zabieramy od nich wszystkich z mostka, chce poznać ich kapitana jeśli jeszcze żyje.
Drapieżny Ptak zaczął okrążać po ciasnym promieniu uszkodzonego Norexana a w jego celach zaczęli się pojawiać romulańscy oficerowie
- Przekaż strażnikom ze maja się dowiedzieć kto dowodził tym okrętem i sprowadzić go do mnie - wydałem kolejny rozkaz poczym połączyłem się z maszynownią
- Te'roK, z tego co pamiętam, w czasie wojny brałeś udział w naprawach romulańskich okrętów, zgadza się?
- Tak - dobiegło z komunikatora
- Zbierz wiec ekipę 15 techników, spotkacie się w przesyłowni z ochrona i prześlecie na tego romulanina, pomożecie drużynom z Vornaka zabezpieczyć okręt, ty musisz naprawić ich rdzeń aby nam tu czarnej dziurki nie skrzesali
- Zrobi się - padło w odpowiedzi i rozmowa się zakończyła. Chwile potem kilkudziesięciu osobowy oddział pojawił się na romulańskim okręcie przy maszynowni. Lyrannin zaś powiedział
- USS Merovingian podchodzi do Jak Jej Tam, zaczynają transportować romulan do siebie.
Pokiwałem tylko głową
- mniej będzie musiała siedzieć u D'mega
- Cholera! To nie miało być tak! Przed moimi oczami rozpętało się piekło....... Wstrząsy przybrały niewyobrażalne rozmiary...... z konsol sypały się iskry istnym morzem ognia...... jedna po drugiej gasły...... ostatni wstrząs....Straciłem przytomność........- Kap..... Kapitanie! – powoli odzyskiwałem przytomność – na szczęście pan żyje..... – to był głos Brelena.....- Cosiestalo...... – po jego minie poznałem że mnie nie rozumie, skupiłem się i spróbowałem jeszcze raz – Co się stało, panie Brelen?- Uderzył pan w konsolę i stracił przytomność na jakieś 2 min.......- Nieważne..... – z trudem podnoszę się z podłogi, musiałem się walnąć mocniej niż sądziłem, zachwiałem się ale utrzymałem równowagę – Co z ludźmi i okrętem?- Okręt to wrak, nie mamy maskowania, napędu impulsowego i warp. Liczne przebicia kadłuba, pola trzymają ale nie wiem jak długo. Zasilania brak na całym okręcie, podtrzymywanie życia słabnie....... - Rozumiem..... ta wyliczanka nie jest potrzebna – jestem ich kapitanem, muszę działać......ale jak? – Jaką mamy łączność?- Tylko osobiste komunikatory...... tak się dowiedziałem o naszych stratach.....- Co?!- Straciliśmy ponad 300 osób załogi......- A Arai ?!- Pierwszy oficer żyje – odpowiedział nazbyt szybko, czyżby wiedział? – Jest nieprzytomna, ale żyje – pewnie wszystko wiedzą, w końcu to okręt wywiadu....... Zaprowadził mnie do niej......... klęknąłem obok i pogładziłem jej czoło....... nagle usłyszałem charakterystyczny dźwięk transportera, obejrzałem się........ załoga mostka zaczęła znikać....... chwilę późnij, mnie i Arai otoczył promień........ Nagle pojawiły się ciemne ściany i czerwone światło....... obok mnie pojawiali się moi oficerowi....... słyszę głos klingona..... - Kto jest dowódczą tej zgrai?!- Ja jestem – wstałem powoli i odwróciłem się do klingona – i dla twojej wiadomości, niewiele brakowało a ta zgraja posłała by was do Sto'Vo'Kor....... więc proszę o odrobinę szacunku....... Żądam także pomocy medycznej dla mojej załogi......Aż miło było oglądać szok klingona, gdy zobaczył moja twarz........- Podobno twój kapitan mnie oczekuje, nie pozwólmy mu czekać...... – zachowałem kamienną twarz, ale w głębi śmiałem się na cały głos....... nie wiem tylko z czego.
Drzwi do mostku otwarły się z sykiem i odwróciwszy się w tamta stronę zobaczyłem jak ochrona wprowadza.... pół romulanina, pół terranina. dziwna bardzo jest ta mieszanka ale z drugiej strony widziałem już dziwniejsze
- a więc to ty jesteś tym romulaninem który wysadził swoja pozycję - powiedziałem patrząc na przyprowadzona osobę - choć nie do końca romulaninem jak widzę
- Jak widać jestem w połowie człowiekiem, podobnie jak pan.... o ile mnie wzrok nie myli - powiedział starając się by jego twarz nie wyrażała żadnych uczuć. Pokiwałem głową poczym powiedziałem
- Musze przyznać ze wywarł pan pewne wrażenie. Nie przypuszczałem ze romulan byłby zdolny do tak samobójczego czynu, ale widać to kwestia pańskiej lepszej, terrańskiej połowy
- To nie kwestia mojego pochodzenia, kapitanie..... ja nie zwykłem przegrywać - odparłem - Pozwoli pan że przerwę tę miłą pogawędkę, ale chcę wiedzieć czy moja załoga uzyska pomoc medyczną?
- W miarę naszych ograniczonych możliwości, ale prośże pamiętać ze to nie okręt federacji, my nie mamy sali chorych wielkości hangarowi pancernika, oraz w przypadku dalszych ataków waszych jednostek, pańscy ludzie będą na ostatnim miejscu w kolejności dostępu do medykamentów i medyków
- Dziękuję, a widząc ten okręt w boju wątpię by byli kolejni ranni w pańskiej załodze...... Mimo wszystko byłbym wdzięczny za przesłanie ciężej rannych na któryś okręt federacji.
- Moja jednostka jest za mała aby zabierać większa ilość załogi z pańskiego okrętu - powiedziałem poważnie - resztę wezmą Vornak oraz okręt flagowy GF w tym regionie.
- Rozumiem - powiedział spokojnym głosem
- Teraz kwestia co z tobą zrobić - odparłem wstając - po mojemu masz 2 wyjścia. Albo możesz wrócić na romulus, gdzie biorąc pod uwagę ze dał się pan pokonać, stracił okręt, a w pańskiej grupie uderzeniowej zniszczone zostało jeszcze 3 inne okręty a jeden zostanie zaraz obezwładniony, najpewniej czeka pana zastrzelenie w najlepszym wypadku.
- Albo? - spytał bardziej retorycznie niż z ciekawości
- Albo może pan zostać z nami - odparłem szczerze - stara tradycja mówi że wojownik który został pokonany w bitwie może przejść na stronę zwycięscy, jest to rzadko stosowane, ale nadal istniejące. Udowodnił pan ze umie walczyć, mógłby się pan nam przydać - słysząc te słowa romulaninowi zadrgał lekko policzek, jednak odparł szybko
- Dziękuję za propozycje....... ale nie skorzystam. Złożyłem przysięgę której nie mogę złamać bez względu na konsekwencję........ poza tym wątpię by pańska przepowiednia się spełniła - Kiwam głowa rozumiejąc jego decyzje
- W porządku, po powrocie do imperium zostaniecie dokładnie przesłuchani, radzę mówić prawdę aby nie było konieczności wyciągania z was informacji, potem zwrócimy was waszym władzom
- Dziękuję za rade - po raz pierwszy się uśmiechną - ale nie mogę sobie jej wziąć do serca
- rozumiem, w takim razie to wszystko, ochrona odprowadzi pana do celi - odparłem mu, on zaś ruszył do wyjścia poczym się jeszcze odwrócił
- Do następnego razu, kapitanie Coen - jego uśmiech przybrał bardziej drapieżny wyraz - może role się w tedy odwrócą.
- Mam nadzieje ze się pan nie mylił i będzie następny raz - odparłem poczym kiedy zamknęły się drzwi wróciłem do swoich zajęć.
Salwa sięgnęła celu.- Status Vornaka? - Se'Dathę bardziej interesował stan sojuszniczego okrętu, niż Romulanina. - Nie rozpada się. Integralność kadłuba zadowalająca, częściowe uszkodzenia systemów... Nie może wejść na razie w warp.- Czyli nienajgorzej - podsumował Kal. W tym samym momencie dotarł do niego przekaz federacyjnego dowódcy, chwilę później zaś - rozkaz z betleH'a.- Zmiana kursu, kontynuujemy atak, cel: główne przekaźniki... - dowódca D'Tai zignorował federacyjne żądania. Skończyły się czasy, kiedy wykonywał rozkazy oficerów Gwiezdnej Floty. Shincar tylko pokiwała do siebie głową, słysząc chłodny ton mężczyzny. Da'Ha obrócił się, zmieniając kurs. Sensory odnalazły cel i zaczęły go śledzić.- Jednostka w zasięgu i namierzona.- Ognia...Uzbrojenie ciężkiego okrętu odezwało po raz kolejny. Nawet mimo swojej potężnej masy D'Tai zadrżał leciutko, gdy jego najcięższe disruptory posyłały "podarunek" w kierunku Onixa.- Jakby się zaczął rozsypywać, chcę mieć jego dowódcę na pokładzie - zażądał Kal...- Kal, mozemy ich miec od razu. Jego i oficerów. A wtedy... Onix nasz... - Volkanka uśmiechnęła się ponuro.- Wiesz, że masz rację? Taktyczny... Do roboty.- Tak jest. Ochrona - do pomieszczenia transportera...
Status Onixa ?? - rozkazałem .Osłony 0 % , kadłub 91 % , przeciążony rdzeń WARP , przebicia kadłuba w okolicy maszynowni - innymi słowy mocno oberwał .Drugi okręt jeszcze mocniej oberwał - meldował taktyczny .D'Tai ponownie podchodzi do ataku na Onixa - dodał po chwili .Fluor nakazuje wstrzymać ogień .Dobra , i tak nie bardzo mamy go narazie czym ostrzelać ; taktyczny trzymaj ich na muszcze - czekamy .
v(cala seria z uzbrojenia zwinnej K'T'Ingi doszla celu. romulanski Onix z powaznymi uszkodzeniami na chwile wszedl w warp. jednak po chwili zwolnil do impulsowej kilkanascie tysiecy kilometrow dalej.)TAKTYCZNY: Onix stracil oslony i warp... lekkie uszkodzenia kadluba. bron nadal sprawna.KRUGE: kurs na niego, pelna impulsowa.STERNIK: luq(klingonski okret zaczal sie zblizac do uszkodzonej jednostki romulanskiej)KRUGE: stu zolnierzy do przesylowni. uzbroic sie w reczne dezruptory i buty grawitacyjne...OFICER (przez com): tak, panie.KRUGE: taktyczny, celowac w generatory sztucznej grawitacji... pelna moc wiazek. poslac mu jeszcze torpede w ten generator. przejmujemy ten okret!(klingonscy wojownicy czekali juz w przesylowni, zeby przeniesc sie na okret wroga... kilkunastu wojownikow przygotowanych jest do przeslania na mostek i do maszynowni (ci w skafandrach), pozostali zas w strategicznych punktach okretu. kazdy z nich odpowiednio przygotowany. sam okret leci do romulan, a gdy znajdzie sie w zasiegu broni, otworzy ogien... dopiero wtedy zolnierze zostana przeslani)
K'T'Inga leci w kierunku Onixa , broń ma wycelowaną w generatory grawitacji. - zmeldował taktyczny .Wykrywam wzrost mocy w buforach transportera okretu , chyba przygotowuja sie do abordażu .Dobra , wywiadowi floty przyda się paru wysokich rangą romulan ; sternik kurs na Onixa - WARP 1 , po podejściu na 10 000 km rozpocząć transport oficerów z mostka ;Naukowy - porszę dokałdnie przeskanować Onixa , Taktyczny , wyslij druzynę komandosów na mostek , niech dobiorą się do głównego komputera
Wokół Vor`Chy rozpętało się piekło, raz po raz eksplodujące miny zaczęły osłabiać chroniące krążownik osłony. Wewnątrz okrętu nie było lepiej, iskry, eksplodujące konsole i wszechobecny dym powodował iż wielu przygotowało się na chwalebną śmierć........Wszystko trwało parę sekund........ poczym nastała cisza przerywana tylko wyciem sygnału alarmowego.........wstrząsy ustały.... zaś załoga uświadomiła sobie iż nie nadszedł jeszcze jej czas......Na mostku panował półmrok, D`meg z bólem w klatce piersiowej ciężko podniósł się z ziemi..... chwiejnym krokiem ruszył w kierunku najbliższej stacji......Nagle stanął jak wryty......tam gdzie była konsola łączności leżał teraz ciężki fragment konstrukcji mostka...... Kapitanowi przez umysł przemknęła tylko jedna myśl..........- Duy`e ! – krzyknął i rzucił się w stronę rumowiska........Na krzyk kapitana na nogi poderwali się Mazdek i Krug widząc kapitana próbującego podważyć kawał metalu ruszyli z pomocą.........Po chwili było po wszystkim, belka z łoskotem spadła na ziemię a kapitan ujrzał zakrwawioną twarz klingonki.........- Nie ! – padł na kolana chwytając ją w ramiona.......Mazdek szybko sprawdził tętno.........- Żyje ! Kapitanie ona żyje ! – krzyknął i podbiegł do fotela dowódcy.......... Ekipa medyczne na mostek ! - wezwał przez interkom......W D`mega wstąpiła nowa nadzieje........ ostrożnie razem z Krugiem wyciągnął ją z pod konsoli i położył na ziemi. Dłonią zaczął ostrożnie wycierać okrwawioną twarz ukochanej.......Ekipa medyczna szybko wbiegła na mostek, w pierwszej chwili chcieli zająć się zakrwawionym kapitanem ale szybko zrozumieli że to nie jego krew........Natychmiast zaczęli opatrywać ranną wojowniczkę....... Pierwszy podszedł do kapitana.........- Zostaw........ teraz jej nie pomożesz, oni wiedzą co robić – odparł stary przyjaciel kładąc dłoń na ramieniu dowódcy.........D`meg powoli odsunął się do ciała Duy`e......... sanitariusze delikatnie położyli ją na nosze i po chwili wyszli z mostka...........kapitan odprowadził ich wzrokiem. Ledwo się powstrzymywał by pójść za nimi........ ale wiedział że nie może...... Napięcie odwrócił się i podszedł do swojego fotela.........- Raport ! – zażądał siadając......... Taktyczny natychmiast zaczął podawać dane................- Osłony 23%........ kadłub cały....... wiązka trakcyjna zerwana, generator też diabli wzięli........dziobowe wyrzutnie uszkodzone, napęd warp niesprawny......... generator maskowania zniszczony........ dokończył z niesmakiem taktyczny.........- Co z RIS Ares ? - spytał pierwszy- Doigrał się – zaczął taktyczny......... osłony 0% ......... kadłub krytyczny........ liczne przebicia kadłuba ........ brak napędu, uzbrojenie zniszczone...... dryfują...... - I po co im to było ? - stwierdził zgryźliwie pierwszy........Kapitan uruchomił interkom................- D`meg do maszynowni..........- Tu Re`hdepem ....... kapitanie co to udiabła było....... – spytał główny inżynier- Romulanin który wybierał się w zaświaty i chciał nas zabrać ze sobą........ – odparł D`meg- To lepiej niech nie próbuje tego ponownie, bo może mu się udać........ Kapitanie większość systemów doznało poważnych uszkodzeń......... napęd warp na razie odpada potrzebuję przynajmniej godzinę żeby go naprawić......... to samo z wyrzutniami, już wysłałem tam grupy naprawcze..........resztę jakoś połatamy........- Co z maskowaniem ? - Niestety........ diabli wzięli cały układ........ musiałbym wymienić całe urządzenie....... a w obecnych warunkach............- Tak rozumiem........... dobrze uzbrojenie i warp mają pierwszeństwo.........a i Re`hdepemprzyślij kogoś na mostek do konsoli łączności......... – rozkazał D`meg- luq ! - padła odpowiedz i interkom zamilkł.........Kapitan spojrzał na główny ekran i dryfujący na nim romulański okręt otoczony przez małe statki............- Status myśliwców – zażądał D`meg, w całym tym zamieszaniu zapomniał iż eskadra znalazła się pośród eksplodujących min..........- Przetrwali to......... osłony większości jednostek na 35%.......Kapitanie......... drugi romulański okręt ........ zmienił pozycję....... chyba na chwilę weszli w warp........ zbliżają się do niego zarówno nasze jak i federacyjne okręty.......... – zameldował- Status romulańskiej jednostki ?- Poważnie uszkodzona........... osłony 0% kadłub.........kadłub 91%........ mają uszkodzony napęd warp.......Kapitanie IKC betleH zbliża się do RIS Ares.........wykrywam aktywność transporterów..... - Przejmują okręt........ cholerne radio.........gdzie jest........Kapitan nie dokończył, na mostek wszedł technik i natychmiast zabrał się do pracy............- Dobrze......... chce mieć łączność jak najszybciej ! - poganiał dowódca- Kapitanie nasze i federacyjne okręty otwierają ogień w kierunku drugiej romulańskiej jednostki ! - zaalarmował taktyczny.........- Nie pozwolą mu uciec.......... – stwierdził pierwszy patrząc na otaczające powoli okręt jednostki......Nagle na mostku rozległy się trzaski posypało się kilka iskier ale wśród tego zgiełku nagle rozległ się sygnał wywoławczy z konsoli łączności..............Technik ocierając poparzoną lekko dłoń wydobył się spod pulpitu i uruchomił konsolę........Kapitan wysłuchał wiadomości z IKC betleH poczym kiwnął na pierwszego........ ten zrozumiał od razu..............- Krug idziesz zemną.......... oddziały pierwszy i drugi zameldować się w pomieszczeniu transpotera - rozkazał przez komunikator............Drzwi turbowindy zamknęły się z sykiem za wojownikami..........- Mazdek kurs prosto na RIS Ares........ wejść w zasięg transporterów......... – rozkazał- luq !- Duy......... – kapitan spojrzał na stanowisko łączności przy którym siedział teraz młody wojownik.......zamilkł na chwilę poczym kontynuował........ – Łączność przekaz do IKC betleH.............>> IKC Vornak do IKC betleH........ kapitanie Coen straciliśmy napęd i część uzbrojenia, na maskowanie też niema co liczyć. Mamy kłopoty z łącznością .......- zamilkł na chwilę poczym kontynuował dalej.......nie wiem ile wytrzyma. Wysyłam oddział na RIS Ares w celu przejęcia jednostki........ D`meg out.......... <<- Wiadomość wysłana – zameldował wojownik...............Kapitan kiwnął głową poczym zamilkł.......po chwili jednak energicznie wstał........ - Mazdek ! Przejmij mostek......... jestem w ambulatorium – rozkazał poczym zniknął w drzwiach windy...........Vor`Cha powoli ruszyła w kierunku dryfującego wraku...............
- status- osłony 0%, kadłub 91%, pola trzymają, ale D`Tai i K`Tinga strzelają nadal nie wytrzymamy długo- Ares jest juz fruwającym złomem, klingoni przesyłają załogę na swoje okręty- Fvadt, jak mugł na to pozwolić, nas żywcem nie wezmą nie pozwolę żeby ten okręt wpadł w plugawe klingońskie łapy, zdetonować rdzeń napędu.- komputer sekwencja autodestrukcji: Surak, vet, vet, , yil, sie, ko- kod przyjęty, autodestrukcja w toku, detonacja napędu za jedną minutę- wysłać wiadomość do dowództwa. Zostaliśmy pokonani przez przeważające siły wroga, oba okręty ciężko uszkodzone, zdecydowałem się zniszczyć swój okręt by nie dostał się w obce ręce. Surak out- służba z wami była zaszczytem, nasi przodkowie patrzą na nas z dumą, do zobaczenia w Vorta Vor.
Kapitanie , wykrywam wzrost mocy rdzenia na RIS Khaleh , chyba go przeciążyli .Cholera , zabrać stamtąd naszych komadosów i załoge mostka Onixa , romulna umieścić w celach , potem spadamy stąd z max. WARP !!!
-Kapitanie! RIS Ares prawie zniszczony! Załoga.. Nie wykrywam bio-śladów. RIS Khaleh... Kiepski stan... Przeładowują reaktor.--Kapsuły ratunkowe?--Nie wykrywam--Kanał do RIS Kaleh. Proszę opóźnić przeciążenie rdzenia. Lecimy po was. Przygotujcie się do transportu. Możecie się jeszcze uratować. Thenge out. Sternik. Pełna prędkość do RIS Khaleh!
Mimo nieangazowania się w bezposrednią walkę załoga Mariposy jest lekko poddenerwowana zachodzacymi zdarzeniami a na dodatek temperature podniosła jeszcze wiadomosć.....- Kapitania, RIS Khaleh ma duże kłopoty okret jest mocno uszkodzony a RIS Ares prawie zniszczony .... chwila - meldunek oficera taktycznego przerwała pewna informacja która przed chwilą pojawiła się na jego konsoli, po chwili kontunuuje - wykrywam duży wzrost mocy reaktora na Khalehu, zaraz osiągnie wartość krytyvczną - podniósł wzrok znad konsoli i powoli ze zdziwieniem odparł - oni chcą wysadzić okret w ... kosmos.Zdzwienie kapitana było tym wiekszę iż nie spodziewał się po Romulanach takiego postepowania lecz jego reakcja była natychmiastowa- Sternik dowolne koordynaty, skaczemy na odległość 1000 AU max warp, Sean przeslił koordynaty na Livingstona, mają być tuż za nami.
Przeliczenie cz. 1
Próba ucieczki romulańskich okrętów zakończyła się fiaskiem. Oba okręty trafiły na silny opór ze strony połączonych sił Klingońsko-Federacyjnych..............
Sub-komandor Corvus zaryzykował, jednak mimo odwagi jaką wykazał romulański dowódca okręt nie zdołał na czas wyrwać się z uwięzi. Eksplodujące miny zerwały co prawda wiązkę trakcyjną jednak siła ich eksplozji w połączeniu z zmasowanym ostrzałem z dwóch klingońskich okrętów spowodowała pierw zniszczenie osłon, a chwilę późnij poważne uszkodzenie kadłuba. Okrętem targnęła seria eksplozji i gdy obłoki plazmy rozrzedził się załogi klingońskich jednostek ujrzały dryfujący bezwładnie romulański wrak..........
RIS Khaleh miał trochę więcej szczęścia, jego silniki warp zaskoczyły mimo nawału spadających na osłony Onixa pocisków i smukły okręt wszedł na chwilę w warp. Niestety i tej jednostce nie była pisana ucieczka. Celny strzał z okrętu dowodzenia Gwiezdnej Floty gwałtownie wyrwał romulańską jednostkę z warp i uszkodził jej główny napęd. Dowódca RIS Khaleh staną w obliczu zbliżających się jednostek wroga, uzbrojenie Onixa jeszcze działało ale brak napędu i tym samym możliwości skutecznej ucieczki skłoniły Sub-komandor Suraka do sięgnięcia po ostateczną broń......Rdzeń Onixa zaczął pracować coraz szybciej powoli przeciążając obwody. Reakcja samozniszczenia rozpoczęła się..........
Po eksplozji min IKC Vornak przez dłuższy czas nie zmieniał pozycji. Mimo iż okręt nie stracił całkowicie chroniących go osłon to jednak gwałtowna strata prawie 80% mocy osłon nie odbiła się bez uszkodzeń. Krążownik stracił na razie w wyniku awarii dziobowe wyrzutnie torped i napęd warp. rozchodzące się wyładowania i eksplodujące przewody wywołały spięcie w układach maskowania i wiązki trakcyjnej niszcząc je niestety całkowicie. Jednostka powoli zaczęła odzyskiwać stracone systemy, ranni zostali sprawnie przetransportowani do ambulatorium natomiast krążownik ruszył w kierunku dryfującego RIS Ares. W transporterach zaczęli zbierać się już gotowi do przesłania wojownicy...............
IKC betleH również przyłączył się do ataku na RIS Ares. Kapitan Coen widząc iż romulański okręt nie stanowi już zagrożenia postanowił go przejąć. Oszołomiona załoga RIS Ares zaczęła znikać z pokładu swojego okrętu. Natomiast sam Sub-komandor Corvus po kilku minutach staną przed dowódcą klingońskiej grupy uderzeniowej............
IKC vood`daH i IKC Da'Ha zacząły zbliżać się do swojej niedoszłej ofiary z zamiarem przejęcia cennej jednostki wroga. Ciężkie działa IKC Da'Ha ponownie zaczęły namierzać cel który jednak nadal pozostawał po za zasięgiem skutecznego ostrzału. Niemniej odległość dzieląca oba okręty zaczęła szybko maleć gdyż RIS Khaleh nie zmieniał swojej pozycji...........
Większość okrętów federacji na wyraźny rozkaz głównodowodzącego kapitana Fluora zaprzestały ataku na RIS Khaleh i ruszyły w jego kierunku w celu zabezpieczenia okrętu i uniemożliwienia mu ucieczki........
USS Okinawa zdążył otworzyć ogień zanim dotarł do niego przekaz z okrętu dowodzenia. fazery pomknęły w kierunku Onixa.............
USS Exskalobur wchodzi na chwilę w warp i wyskakuje w pobliżu RIS Khaleh, transportery Defianta zaczynają namierzać mostek romulańskiej jednostki...............
Czy w systemie znalazły się inne romulańskie okręty tego nikt nie wie ..................
Dane taktyczne :
***************************
IKC betleH - osłony 87%, integralność kadłuba 100% - przejmuje RIS Ares ......
IKC Da'Ha - osłony 72%, integralność kadłuba 100% - podchodzi do ataku do RIS Khaleh.....
IKC vood'daH – osłony 74%, integralność kadłuba 100% - podchodzi do RIS Khaleh w celu przejęcia okrętu.......
IKC Vornak - osłony 24% , integralność kadłuba 100% - podchodzi do RIS Ares ......
RIS Ares – osłony 0%, kadłub 34% - dryfuje, załoga jest zabierana – przejmowany przez IKC betleH i IKC Vornak....
RIS Khaleh - osłony 0%, kadłub 91% - okręt uruchamia sekwencję samozniszczenia - atakowany przez USS Okinawe – pozostałe okręty szybko się do niego zbliżają........
USS Exskalobur – osłony 83%, integralność kadłuba 100% - podchodzi do RIS Kaleh - transportery namierzyły mostek.......
USS Merovingian - osłony 100%, integralność kadłuba 100% - podchodzi do RIS Kaleh .......
USS Okinawa - osłony 100%, integralność kadłuba 100% - atakuje RIS Kaleh fazerami .......
RIS Rhea - osłony 98%, integralność kadłuba 100% - opuszczone osłony, aktywne maskowanie.....
Okręt Thengela ( dane utajnione ) - osłony 100%, integralność kadłuba 100% - opuszczone osłony, aktywne maskowanie..........
Pozostałe okręty Gwiezdnej Floty wycofały się na bezpieczną odległość i nie ingerują...........
***************************
Dane taktyczne po atakach : - poda Seldon 😆
Przeliczenie dwudzieste siódme, część druga
Zgodnie z wcześniejszymi przypuszczeniami, sytuacja okazała się być tragiczna dla Romulan. Po raz drugi ponieśli druzgoczącą wręcz klęskę. Okręty Imperium Klingońskiego z pomocą Gwiezdnej Floty unieszkodliwiły jednego z napastników, los drugiego był zaś przesądzony.
Gdy tylko dowódcy klingońscy otrząsnęli się z niespodziewanego kroku sub-komandora Corvusa, rozpoczęli zajmowanie jego okrętu. Abordaż ułatwiony był szczególnie nieprzygotowaniem romulańskiej załogi, która po wybuchu min ucierpiała najmocniej. Kapitan Coen przeniósł romulańskiego dowódcę na pokład swojego Drapieżnego Ptaka i zaproponował mu przejście na stronę zwycięzców, jednak sub-komandor postanowił pozostać wiernym Imperium, nawet jeśli malujący się przed nim los pozostawał mroczny. Ale zaskoczenie i unieszkodliwienie dowodzenia nie przemieniło romulańskiej załogi w stadko głupiutkich owieczek - oczywiście utrudniało walkę, jednak szybko w obliczu abordażu Romulanie zaczęli rozstawiać blokady transportera. I pomimo, że większa część przeżyłej załogi Norexana znajdowała się na pokładzie betleH, IKC Vornak lub USS Merovingian, umieszczona w celach i unieszkodliwiona, to mała grupka przygotowanych agentów Tal'Shiar stawiała opór klingońskim grupom abordażowym. W ogólnym rozrachunku jednak większa część RIS Ares została przejęta, zaś dalsza walka romulańskich niedobitków była bezcelowa.
Podczas gdy na Norexanie Klingonie zajmowali po kolei poszczególne pokłady, kapitan Surak został postawiony w nieciekawej sytuacji. Nie chcąc dopuścić do przejęcia jego jednostki, jak dał to zrobić sub-komandor Corvus, postanowił uruchomić sekwencję autodestrukcji. Zaraz też po tym w kadłub okrętu trafił promień z fazerów USS Okinawa, który spowodował dalsze spustoszenia na jednostce Tal'Shiar. Takie jednak uderzenie nie zdołało w jakikolwiek sposób zakłócić procesu autodestrukcji, która odbyć się miała w czasie mniejszym od minuty.
Kapitan Coen wydał dowódcom IKC vood'daH i IKC Da'Ha rozkazy przejęcia Onix'a, podobnie jak z ręki federacyjnej podjął się tego zadania kapitan Reyden. Jednakże z powodu odległości przesyłanie musiało zostać wstrzymane aż do momentu, gdy okręty weszłyby w zasięg transportera. Lecące z prędkością impulsową klingońskie jednostki nie dotarły do tego punktu przed włączeniem przez kapitana Suraka sekwencji samozniszczenia swojego okrętu, jednak nie zadecydowali się na niezbyt rozważne skoki w warp na tak małe odległości. Zarówno kapitan Kruge, jak i Se'Dath'a rozsądnie wstrzymali operację transportu oddziałów szturmowych na pokład RIS Kaleh, bowiem przeciążenie rdzenia na romulańskim okręcie miało przekroczyć krytyczną wartość.
Dowódca USS Excalibur nie był z kolei tak rozsądny jak oni. Wydał rozkaz przelotu w warp przez te kilkanaście tysięcy kilometrów, co jednak nie stanowiło bezpiecznego rozwiązania. W przypadku, kiedy długość lotu jest niewielka, czas reakcji poszczególnych systemów powoduje, że łatwo jest rozminąć się z punktem docelowym o znaczne nawet odległości. Pomimo tego Defiant wszedł w warp i w ułamku sekundy znalazł się bezpośrednio przed dziobem Onix'a, tak, że można było przeciągnąć rękaw powietrzny z jednego okrętu na drugi. Obydwie jednostki skierowane były do siebie dziobami, obie też pozostawały przez chwilę w bezruchu. Kapitan Reyden zauważył jednak rosnące na pokładzie RIS Kaleh przeciążenie rdzenia warp i postanowił nie zwlekać. Przesłać komandosów z powodu krótkości czasu nie udało się, jednak nie było i problemu z ich powrotem na okręt, ponieważ taki rozkaz wydał dowódca. Ponadto kapitan Defianta namierzył mostek pozbawionej resztek osłon przez Okinawę jednostki i użył transportera do przesłania oficerów romulańskich. Osłony na moment opadły, zaś ciała Romulan rozproszyły się na molekuły, by zmaterializować się w hali transportera USS Excalibur. Tam też oczekiwała na nich drużyna ochrony, która miała zaprowadzić oficerów do wyznaczonych celi.
Kapitan Reyden popełnił błąd. Właściwie kilka błędów, których już nie dało się odwrócić. Czas stracony na ratowaniu romulańskiego dowództwa okrutnie zemścił się na federacyjnej załodze. Gdy zegar odliczania na RIS Kaleh pokazał "00:00" - nastąpiła autodestrukcja. Przeciążony rdzeń eksplodował, rozrywając okręt na części pierwsze. Na wykonanie rozkazu dowódcy o wejściu w warp nie było nawet co marzyć - wcześniej bowiem Defiant musiał obrócić się przed dziobem romulańskiego okrętu, a na to nie wystarczyło mu czasu pomimo jego niezwykle dużej zwrotności. Komputer zawiadomił: "Uwaga, fala uderzeniowa", po czym eskortowcem zatrzęsło i zniosło razem z falą od miejsca samozniszczenia. Osłony dziobowe, które nie zostały jeszcze całkowicie przywrócone po transporcie z pokładu Kaleh'a, teraz były najbardziej narażone. Sekundy po ostrzeżeniu obecni na mostku oglądali zmierzający w Defianta, oderwany dziób Onix'a, który szybko rozbił się na osłonach. W każdym razie jego większość. Osłony federacyjnego okrętu gwałtownie osłabły, niektóre zaś fragmenty zniszczonego romulańskiego Warbirda uderzyły z wielką energią w jego kadłub, wyrządzając stosunkowo duże szkody. Nastąpiło kilka eksplozji, z konsoli posypały się snopy iskier, zaś wiele przewodów zostało przerwanych i zaczęły się z nich sączyć złowrogo wyglądające gazy. Szczególnie duże spustoszenia autodestrukcja Kaleh'a poczyniła na pokładzie -, gdzie część konstrukcji szkieletowej i filarów zawaliła się. Szczęśliwie, lub nie, dla romulańskich oficerów hala transportera znajdowała się właśnie na tym pokładzie. Spadające belkowania przywaliły dużą część wyznaczonej do eskorty ochrony, zaś wyszkoleni oficerowie Tal'Shiar szybko wykorzystali okazję, zabierając leżącą broń. Wśród gruzów rozpoczęła się regularna bitwa, w której niestety to Romulanie byli w przewadze. Do czasu jednak...
Kapitan Thengel widząc, że okręty z grupy, która formalnie znajdowała się pod jego dowodzeniem, znajdują się w tragicznej sytuacji, postanowił wraz z RIS Rhea powrócić do przestrzeni federacyjnej i nie dopuścić do dalszych strat w jednostkach Gwiezdnego Imperium. Jednak na takie działanie Federacja była już przygotowana - w przypadku poprzedniego przejścia przez Strefę nikt nie spodziewał się romulańskiej inwazji, teraz jednak wszystkie stacje nasłuchowe zostały przełączone w stan najwyższej gotowości. Kapitan Thengel również niezbyt przejmował się ukrywaniem swojej obecności. Wprawdzie miał włączone maskowanie, podobnie jak Warbird, jednak samo maskowanie nie wystarczało do pozostawania niezauważonym na granicy Strefy Neutralnej. Stacje nasłuchowe szybko wykryły złowróżbne zakłócenia i przesłały dane o nich na pokład dwóch stacjonujących przy granicy federacyjnych jednostek. Zarówno Norexan, jak i RIS Rhea znajdowały się przy federacyjnej granicy liczącego jeden rok świetlny pasa, gdy na ich ogonach pojawiły się Excelsior i Defiant. Jednostki Gwiezdnej Floty wystrzeliły w kierunku zakłóceń torpedy fotonowe i kwantowe, jednak siła ich głowic została zmniejszona w taki sposób, by nie spowodowała zniszczenia okrętu, a jego uszkodzenie. Torpedy wystrzelone przez USS Corsair minęły lecącą w warp anomalię, jednak niebieskawe torpedy z okrętu kapitana Braxtona perfekcyjnie trafiły w rufę D'deriex'a, który zaraz stał się widoczny i został wyrzucony z warp. Z warp wyszły też obydwa okręty, by "przypilnować" uszkodzonej jednostki i ostatecznie ją unieszkodliwić.
USS Corsair do USS Merovingian
Kapitanie, nie chciałbym wróżyć panu złych wieści, ale ta romulańska aktywność może zwiastować tylko inwazję. To nie jest już incydent graniczny, ale mała, prywatna wojenka. Granicę przekroczyły dwa okręty: jednego nie zdołaliśmy zidentyfikować ani przechwycić, drugi zaś to D'deriex i temu raczej w najbliższym czasie nie pozwolimy działać. Teraz jest czas na pociąganie za spusty, ale lepiej się pospieszyć, bo nas, w przeciwieństwie do wroga, nie przybywa. Proszę przesłać mi aktualny raport o sytuacji u was, przy mgławicy.
Tazman OUT.
Jednostka kapitana Thengela pomimo trudności z dostaniem się na miejsce dotarła do granicy mgławicy i tam też wyszła z warp. Jednakże romulański dowódca spóźnił się - wykrył jedynie szczątki romulańskiego Onix'a oraz opanowywanego przez Klingonów Norexana.
Kapitan Fluoreaux został poinformowany o zbliżającej się transmisji z Dowództwa Gwiezdnej Floty.
***********************************************************
USS Excalibur - osłony 68%, integralność kadłuba 91% - uszkodzenia spowodowane falą uderzeniową; pęknięcia i mikropęknięcia kadłuba, wewnętrzne uszkodzenia konstrukcji; eksplozja przekaźnika EPS; pola izolacyjne sprawne.
USS Corsair - osłony 100%, integralność kadłuba 100% - działania unieszkodliwiające RIS Rhea.
USS Remington - osłony 100%, integralność kadłuba 100% - działania unieszkodliwiające RIS Rhea.
IKC Vornak - osłony 24%, integralność kadłuba 100% - transport pomiędzy RIS Ares, akcja abordażowa; ukończenie napraw w 25%.
IKC betleH - osłony 69%, integralność kadłuba 100% - transport pomiędzy RIS Ares, akcja abordażowa.
RIS Khaleh - zniszczony.
RIS Ares - osłony 0%, integralność kadłuba 34% - brak zdolności manewrowych, swobodny dryf jednostki; uszkodzenie napędu warp i silników impulsowych, zniszczenie maskowania, rufowego uzbrojenia, liczne przebicia i wyrwy w kadłubie, pola izolacyjne sprawne, dekompresja dwóch pokładów, podtrzymywanie życia sprawne, główne i pomocnicze zasilanie uszkodzone, sieć dystrybucji energii uszkodzona; zasilanie okrętu z awaryjnych zapasów energii; załoga przeniesiona na IKC Vornak i USS Merovingian, grupy szturmowe na większości pokładów, klingońska kontrola nad kluczowymi systemami, walki na kilku pokładach; porozstawiane blokady transportu, w rejony starć transport uniemożliwiony lub utrudniony.
RIS Rhea - osłony 100%, integralność kadłuba 20% - uszkodzenia spowodowane dwoma torpedami kwantowymi; wyrwy w kadłubie, liczne pęknięcia, dekompresja kilku pokładów, pola izolacyjne sprawne; urządzenie maskujące zniszczone, napęd warp uszkodzony, podtrzymywanie życia uszkodzone, system dystrybucji energii uszkodzony, rufowe uzbrojenie zniszczone, silniki inpulsowe uszkodzone, wiele innych uszkodzeń; kluczowe systemy okrętu unieruchamiane przez USS Corsair i USS Remington.
