Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Sesja RPG › "Oblicza Prawdy"
Ja— Wynik ataku?Taktyczny— Obiekt ma 25% osłon.Ja— Źle... następnym razem nasz celować lepiej....Pierwsza— Szpieg się ujawnił!!!Ja— Co?! Jak?!Pierwsza—Nie wiem po prostu pojawił się jak przekraczał granicę klingońską. Ja—Połączyć mnie z S’Task!Operacyjny—Kanał otwarty.Ja—‘ Kapitanie ma się pan dopaść ten skradziony okręt. Jak tylko wejdzie pan w zasięg broni, ogień ciągły. Ma pan za wszelką cenę zniszczyć tego szpiega. Koniec.’Taktyczny—betleH wszedł w warp... prawdopodobny kurs.... nasz okręt badawczy.Ja—Cholera! Sternik! Kurs na przechwycenie szpiega. Otworzyć kanał do kapitana Thengela.Operacyjny —Jest...Ja—‘Sir! Znaleźliśmy nasz skradziony okręt. S’Task już jest na kursie pościgowym, ja zaraz też wchodzę w warp. Klingoni prawdopodobnie także ruszą na pomoc szpiegowi. W związku z tym proponuję aktywować maskowanie i skierować się na pomoc S’Task. Musimy zniszczyć ten okręt!. Koniec.’Sternik – Kurs wyznaczony!Ja—Max warp! Operacyjny aktywować maskowanie!Pierwsza – Nie czekamy na resztę?Ja—Nie możemy tracić czasu! Start!!!!
Oficer Lacznosci: Kapitanie, wiadomosc z Livingston'a.
Ja: Na ekran.
Witam kapitanie Merkav, mam małą prośbę, proszę oddelegować na Livingstona dwie drużyny techników i przesłać ich do maszynowni, jest tam mój oficer Jansen, tymczasowo rządzi w maszynowni. Proszę również wyposazyć swoich ludzi w maski tlenowe, tutaj mamy małą mgłe obcego pochodzenie która w negatywny sposób odziaływuje na "nerwy". Cześć ludzi nie wspomoże moich w kontroli środowiska im szybciej pozbędziemy się tej mgły tym szybciej przywrócimy Livingstona do pełnej formy. Natasha out.
Ja: Pierwszy prosze wyznaczyc ludzi i opowiednio ich wyposazyc.
Oficer Lacznosci: Kapitanie, wiadomosc od reszty floty... informuja ze wlaczyli sie do walki miedzy romulanami i klingonami.
Ja: Hmmm..., wyslac wiadmosc z zapytaniem czy nie potrzebuja wsparcia.
Oficer Lacznosci: Wiadomosc wyslana.
USS Merovingian
mostek
-Kolejna transmisja dyplomatyczna, tym razem prawdopodobnie od klingonów.-zameldował operacyjny.
Po kilku sekundach oficerowie zgromadzeni w konferencyjnym weszli na mostek. Większość weszła do turbowindy, pozostali tylko komandor Stefan Mellier (CD), komandor porucznik Leavenworth (doradca), komandor Rastignac i kapitan.
Kapitan podszedł do stanowiska sternika.
-Panie Conconnetodumnus, phoszę połączyć mnie z klingonami, kanałem otwahtym.
-Tak jest.
-Kapitanie Coen, jeżeli dobrze zhozumiałem pański komunikat to nie potrzebujecie już naszej pomocy. Nie mamy zamiahu się narzucać, zwłaszcza w tak niejasnej sytuacji, z jaką mamy do czynienia. Ale phoszę pamiętać, że jak to zwykliście mówić: kheekhluumekh khaakh aavaam Wysłaleś?
-Wiadomość poszła.-operacyjny zanotował w pamięci, że Fluoreaux użył kanału otwartego, de facto umożliwiając wszystkim jednostkom podsłuchanie przekazu.
dodany
-Wyślę haport do admihalicji.-powiedział komandor Mellier.
Sternik odwrócił się do kapitana.
-Kapitanie, jaki wzór ataku na romulan?-spytał.
-Czy pan czegoś nie zhozumiał? Klingońska duma nie pozwala naszym przyjaciołom na phoszenie o pomoc!-odwarknął Fluoreaux, wyraźnie zirytowany.
-Ale teraz nie mają szans...-drążył sternik.
-Pohuczniku, widzę, że pan nie hozumie filozofii klingonów. Otóż oni phagną umrzeć w boju!-odparował Fluoreaux.-Czy ktoś jeszcze sądzi, że powinniśmy się wmieszać i moja decyzja jest niewłaściwa?
-Ja...-powiedział Rastignac słabym głosem. Już od momentu wyjścia z narady komandor porucznik wydawał się być jakiś nieswój. Kapitan odwrócił się w stronę pierwszego, z narastającą irytacją i zdenerwowaniem.
-Pański photest został już zanotowany w dzienniku służbowym, komandorze Hastignac. Fluoh, spokojnie... nie mów czegoś czego mógłbyś potem żałować...-koamndor Mellier starał się opanować wybuch gniewu kapitana. Bezskutecznie.
-Komandorze Hastignac, czy wolałby pan dołączyć do tej rzezi i hyzykować zdhowiem i życiem naszej załogi oraz pozostałych okhętów tylko dlatego, że klingoni phowadzą tu jakąś tajemniczą hozghywkę?? Tuż po naszym przybyciu mogło to wyglądać jak pehfidna zasadzka homulan na klingonów, ale tehaz nasze infohmacje są znacznie, znacznie dokładniejsze.
Na co pan liczy? Po ciężkiej walce nasze załogi wypiją za zdhowie poległych, poklepią się po plecach? Że otrzymamy jakies wyhazy wdzięczności?? A ciekawe co pan wyjaśni naszej szanownej Admihalicji, jak pan im powie o naszych sthatach?? "Walczyliśmy dzielnie a klingoni powiedzieli, że mamy jaja i jesteśmy OK"?? Czy bhał pan kiedyś udział w "Inkwizycji"?-Fluoreaux miał na myśli komisje badającą winę oficerów w przypadku utraty przez nich okrętu. Procedura nigdy nie była przyjemna i zawierała zdecydowanie zbyt wiele elementów biurokratycznych.-Oni wyliczą hozliczą oficehów sthaconego okhętu z każdego khedytka, phosze mi wierzyć...
-USS Berlin.-powiedział cicho Rastignac.
-Ach tak, Wolf 359...-kapitan uspokoił się nieco.-Był pan wtedy jeszcze bahdzo młodym oficehem; był pan zapewne jako świadek, nie oskahżony?-Rastignac kiwnął głową.-Ja niestety nie miałem okazji walczyć tam, strzegłem wtedy ghanicy kahdasjańskiej...-Fluoreaux westchnął.-Mój przyjaciel, admihał Theerag zawsze powtarzał, że ci co przeżyli Wolf zostali najlepszymi oficehami GF. O ile nie posthadali zmysłów... A whacając do naszej dyskusji, komandorze, klingoni nie zaofehują nic za nasz thud i nasze poświęcenie...
-Kapitanie, romulanie znowu wysyłają wiadomość, że walka jest bezsensu a oni są fajni.-zameldował operacyjny.
-To może wyglądać jakbyśmy się z nimi dogadali.-powiedziała T'Mol.
Fluoreaux odwrócił się w jej stronę.
-Wie pani dobrze, że ilekhoć dowódca okhętu słyszy homulanina zapewniającego o pokojowych zamiahach, nie marzy o niczym innym niż wpakowanie tohpedy w jego zielone dupsko!
-Czy nie łamiemy sojuszu z klingonami?-spytał Rastignac.
-To nie są żadni "klingoni". To jest jakaś dziwna sphawa, rzekłbym afehalna. Jakiś klingoński watażka przephowadza opehacje szpiegowskie i odwala totalną fuszehkę, homulanie go wykhywają a on co? Żąda od nas, abyśmy się nahażali z powodu jego niekompetencji. Słyszał pan, co powiedzieli klingoni na nasze wahunki?? "Wy nam pomożecie, bo jak nie to nazwiemy was zdhajcami, i nie otrzymacie nic w zamian, bo nie musimy wam nic dawać". Czyż to nie był szczyt ahogancji??
Rastignac mimo woli skinął głową.
-Komandorze, pewne sphawy wymagają podejmowania thudnych decyzji. Wie pan, że wysyłamy hegulahnie hapohty do Admihalicji... sztab jeszcze pewnie nie zna wszystkich szczegółów, ale do dowódcy sektoha na pewno już doszły. Gdybyśmy hobili coś kahygodnego to na pewno od hazu by zaheagował i w thybie natychmiastowym odwołałby mnie ze służby, a pan mógłby się wykazać. A wie pan, dlaczego dotąd tego nie uczynili? Bo połasili się na to, co mogą nam dać klingoni.
-Rozumiem chyba wszystko, kapitanie. Ale skoro postępujemy słusznie, to dlaczego czuję, że to co robimy jest złe?
-Bo jest pan przyzwoitym oficehem... W pewnych okolicznościach trzeba jednak wybhać mniejsze zło, komandorze. Jest pan i pohucznik Conconnetodumnus zwolnieni ze służby.-Fluoreaux odczekał chwilę na protesty.-Phoszę wezwać stehnika zmiany beta. A pan, Piehwszy, niech pójdzie do mesy albo na holodek. Jest pan dobhym oficehem i zawsze pana chhoniłem przed thudnymi decyzjami, któhe mogłyby nahazić tak dobrze zapowiadającą się kahiehę. To zwolnienie uwolni pana pd wszelkiej odpowiedzialności.
-Kapitanie, to tylko pogarsza moje samopoczucie...
-Przykro mi to słyszeć, Piehwszy, ale życie wbhew temu co się o nim mówi nie jest łatwe.-po tych słowach Rastignac i Conconnetodumnus opuścili mostek. Wraz z nimi pojechał Mellier, który miał wysłać kolejny raport do admiralicji.
-Pohucznik T'Mol, czy pani sprzeciw wobec moich decyzji przeszkadza pani w wykonywaniu hozkazów?
-Nie, kapitanie. Pańskie tezy są zbyt ryzykowne i agresywne aby je rozpatrywać logicznie, jednak wydaje mi się, że rozumiem pańskie intencje.
-Dobrze.
-USS Okinawa pyta czy ich pomoc będzie potrzebna.-zameldował operacyjny.
-Na razie niech pilnują Novy, piłeczka jest teraz po stronie klingonów...
Tuż po chwili na mostku pojawił się sternik, podporucznik John W. Chihuahua. I co go od razu zadziwiło, napotkał na bardzo gęstą, nerwową atmosferę. Zasiadł za konsolą, przejrzał odczyty i spytał:
-Jakie rozkazy kapitanie?
Słysząc komunikat dowódcy federacyjnej floty, Se'Datha skrzywił się i to bynajmniej nie z bólu. Złamaną reke usztywniał mu własnie oficer medyczny, który pojawił się nie wiadomo skąd (Kal przypuszczał, że wskutek dyskretnego działania oficera taktycznego, ale...Tylko podejrzewał).- Nic się nie zmieniło - stwierdził gorzko. - Nadal dbają tylko o siebie.- A czego się po nich spodziewałeś? -parsknęła Shincar. - Zapomniałeś już, jak się skonczyła nasza służba w Gwiezdnej Flocie?- Nie zapomniałem. Szkoda tylko, że niektóre rzeczy się nie zmieniają. - Kal wbił ponure spojrzenie w monitor.- Dobra... Pół impulsowej naprzód, podchodzimy w stronę Warbirda bez osłon. Na razie ciągle w maskowaniu...- Tak jest.
-Proszę rozesłać komunikat do wszystkich okrętów. Dalsza walka nie ma sensu. Proszę aktywować maskowanie i przelot na podane współrzedne- powiedział kapitan i skinał że to koniec wiadomości.- Aktywować maskowanie. Sternik! Skaczemy w WARP...
-I co? - spytał taktyczny kiedy wyszedłem z sali narad
- Gwiezdna flota postanowiła nie udzielać nam więcej pomocy w walce z romulanami - odparłem siadając. Na mostku zapanowało zdziwienie
- Ale przecież mamy sojusz - powiedział sternik - a to będzie złamanie jego warunków
- Ten sojusz działa widać tylko w jedna stronę - odparłem - kiedy oni walczyli z Borg poprosili o pomoc i otrzymali ja bez gadania, pod Wolf 359 straciliśmy okręt, a wszyscy co ocaleli zostali uratowani przez nasze posiłki, które tam dotarły, zaś kiedy my w czasie wojny domowej poprosiliśmy ich o pomoc wykręcili się ‘wewnętrznymi sprawami imperium, tak samo kiedy uderzaliśmy aby zniszczyć zagrożenie ze strony zmiennych którzy zainfekowali rząd kardazian, również się wykręcili. A teraz żądają wszystkich zdobytych przez RuS'Sela informacji za swoją pomoc w konfrontacji z romulanami, tak jakby oni przekazali nam chodźmy bit danych jakie przekazał im Admirał Jarok.
- Co więc robimy? - spytała Debora
- To co zamierzaliśmy, wykonamy do końca nasze zadanie - odparłem - wysłać jednak transmisje do Głównego Dowództwa i poinformujcie ich iż dowódca USS Merovingian, dowodzacy siłami federacji odmówił udzielenia nam pomocy w obliczy wroga.
- Wiadomość wysłana - powiedziała pierwsza oficer
- Dobrze, dowództwo już złoży odpowiedni wniosek do Admiralicji FGF, a biorąc pod uwagę rozmiary incydentu jaki zrobił ów kapitan otwarcie łamiąc sojusz i odmawiając swojego udziału w walce, wątpię aby pozostał kapitanem i dostał potem dowództwo nad czym większym nim wahadłowiec konstrukcyjno/transportowym przy stoczni, bo na barce ze śmieciami to najwyżej stanowisko pierwszego oficera.
Vornak wykonał ostry zwrot, dwie gwiazdki wystrzelone z dziobowych wyrzutni uderzyły centralnie w osłabione osłony Warbirda niszcząc je doszczętnie..............- Bezpośrednie trafienie ! Osłony celu 0% integralność kadłuba 80%.......... IKC Da`Ha poważnie uszkodzony spadek osłon do 11% ! - meldował Klog- Mazdek kurs 34-56 ! Manewr gamma2 ! Klog namierzyć Warbirda z rufowych wyrzutni ! - rozkazał dowódca- Cel namierzony ! - zameldował szybko taktyczny wystukując na konsoli kombinacje poleceń........- Ognia !Kolejne dwie gwiazdki pomknęły w kierunku romulańskiego krążownika..............- Mazdek ! Przygotować się do zwrotu na mój sygnał................ – krzyknął D`meg- Kapitanie przekaz z IKC betleH............okręt naukowy stracił maskowanie, Romulanie już go wykryli ! Mamy natychmiast obrać kurs przechwytujący i ochronić okręt za wszelką cenę ! - zameldował Duy`e- Do diabła ! Mazdek wyznaczyć kurs ! Max warp ! Po wejściu w warp uruchomić maskowanie......Klog śledź wszystkie romulańskie jednostki !- luq !............kurs wprowadzony ! - krzyknął sternik- MaH'chA - padła komenda....Vor`Cha gwałtownie skoczyła do przodu wchodząc w warp pozostawiając zasobom walczące okręty.............
(zwinna K'T'Inga kontynowala atak...)
KRUGE: stan Norexan'a?
TAKTYCZNY: ledwo mu oslony drasnelismy... jeden z D'Deridex'ow stracil oslony!
KRUGE: sternik, kurs na nich. ognia z tylnej wyrzutni w tego Norexan'a.
(IKC vood'daH wykonal lekki przechyl na lewo i wyplul smiercionosna glowice, ktora pomknela w kierunku Romulanskiego Norexan'a)
STERNIK: jestesmy na kursie...
KRUGE: taktyczny... otworzyc ogien... celuj w maskowanie... bez oslon rozniesiemy ich w pyl.
TAKTYCZNY: luq
(zielone pociski z dezruptorow lekkiego krazownika polecialy w kierunku uszkodzonego D'Deridex'a, zmierzajac w kierunku jego urzadzenia maskujacego...)
(oto kolejny post, postanowiłem dodać go jako nowy, gdyż buduje linię fabularną a nie zawiera żadnych taktycznych danych odnośnie przebiegu bitwy i wydało mi się to właściwe. Przy okazji jest to reakcja na reakcję klingonów [czytaj: Coena])
USS Merovingian
pokład 3
Komandor Rastignac początkowo chciał skierować się właśnie do mesy i czymś alkoholowym zabić trapiący go wewnętrzny ból. W końcu wysiadł razem z Mellierem, jednak skierował się w inną stronę niż do biura sekcji dyplomatycznej. Szedł po prostu przed siebie... Czuł sprzeciw wobec decyzji kapitana, ale sam nie miał argumentów, czy może tylko ich nie dostrzegał, aby podjąć walkę o dobre imię GF. Znał dość dobrze załogę, wiedział, że lwia część jest lojalna bardziej Fluoreaux niż nawet GF, zresztą on sam z tego właśnie powodu czuł się bardzo... ambiwalentnie.
-Tak, to chyba właściwe słowo...-pomyślał sobie Rastignac. Idąc korytarzem napotkał dwóch kadetów z sekcji inżynieryjnej spieszących gdzieś. Zatrzymali się i oddali należyte honory randze, po czym odeszli.
Rastignac uśmiechnął się lekko, przypominając sobie czasy, gdy sam był takim ambitnym kadetem...
-Może pomóc, komandorze?-nagle Rastignac usłyszał za sobą ciepły męski głos. Odwrócił się i ujrzał podstarzałego już szefa doradców, Williama Leavenwortha. Doradca był jednym z najbardziej zagorzałych zwolenników kapitana, jeżeli można tak rzec, znali się już od Akademii a możliwe, że i wcześniej. Jednak komandor Leavenworth nie zawdzięczał swego stanowiska wyłącznie starej znajomości - i każdy kto choć przez chwilę z nim rozmawiał od razu wyczuwał, że doradca posiada nadzwyczajny dar empatii.
-Nie jestem pewien czy może pan mi pomóc...-odpowiedział po chwili zastanowienia Rastignac.
-Chodzi o klingonów?
-Tak. Zastanawiam się czy nie powinienem ich bronić... znaczy się im pomóc. W zasadzie to nie zastanawiam się, tylko jestem pewien, że powinniśmy im pomóc bez szemrania, tylko... tylko czuję się absolutnie bezsilny w starciu z Fluoreaux.
-Dlaczego koniecznie dążysz do tego starcia?
Rastignac zamilknął na jakiś czas. Przeszli przez odcinek korytarza i doszli do windy.
-Ambulatorium.-polecił Leavenworth.
-Wiem, że dane, które posiada klingoński agent mogą być bardzo, bardzo ważne dla bezpieczeństwa Federacji. Także dlatego, że nic o tej operacji nie wiedzieliśmy, a klingoni pod żadnym pozorem nie chcieli się przyznać...-mówił Rastignac.
Winda zatrzymała się i przeszli do korytarza prowadzącego do ambulatorium.
-Fluoreaux nie darzy klingonów sympatią i ma ku temu powody...-zaczął Leavenworth, gdy przeszli do ambulatorium.-ale nie podszedł odpowiednio do sprawy i dlatego nie zmusi ich do ustępstwa...-stwierdził.
Obaj podeszli do B'lusiq'a, klingońskiego szefa lekarzy USS Merovingian.
Komandor porucznik B'lusiq (drugi ze starych znajomych kapitana zresztą) słyszał ich rozmowę i po przywitaniu się natychmiast dołączył.
-W Imperium są dwa rodzaje klingońskich dowódców. Jedni cenią honor ponad wszystko, drudzy zaś ufają swojemu rozumowi i sprytowi... Zazwyczaj na wyższe stanowiska dochodzą ci drudzy, bo są bardziej skłonni do kompromisów... Nasz kapitan to wiedział, gdy zaczynał tę rozgrywkę i liczył bardzo, że spotka po klingońskiej stronie właśnie takiego dowódcę.-objaśnił B'lusiq.
-Ryzyko, w jego ocenie, było tego warte.-wyjaśnił Leavenworth.-Zresztą ja też tak sądziłem...
-Czy generał Coen jest człowiekiem honoru zatem?-spytał Pierwszy.
-Niestety, jest jeszcze gorzej. Kieruje nim mieszanka honoru i gniewu, nie masz tu miejsca dla rozwagi.
-Propozycja Fluoreaux sprawiła, że Coen wyłącznie się rozgniewał. Przyjęcie jej oznaczałoby prawdziwą potwarz i obrazę resztek jego honoru...-stwierdził B'lusiq.
-Ale kapitan nie może teraz się wycofać... znając go będzie szedł w zaparte nie chcąc przyznać się do tego, że źle oszacowaliśmy szanse. Znacie jego upór.
B'lusiq zerknął na konsolę komunikacyjną.
-Wg naszego operacyjnego klingoni nadają informacje skierowane do naszych struktur dowódczych. Przechwycili je dzięki częstotliwości, ale zawartość nie jest jeszcze jasna.
-Coen postanowił zmienić nam kapitana, jak sądzę...-powiedział Leavenworth.-bo to raczej nie jest deklaracja zerwania sojuszu. Gdyby chciał zerwać sojusz, powiedziałby to nam wprost.
-Czy to możliwe, że Admiralicja zmieni nam kapitana?-spytał Rastignac, ożywiony tą wiadomością.
-Nie.-błyskawicznie zaprzeczył Fluoreaux.
Rastignac omal nie podskoczył ze strachu, tak zaskoczyło go pojawienie się kapitana.
-Will, przydasz mi się na mostku. Ktoś musi przejąć obowiązki Piehwszego. A jeżeli chodzi o tehapię, to wyślij mu jedną z tych swoich śliczniutkich asystentek.-kapitan wyszedł z ambulatorium.
-Zanim Admiralicja zbierze się na zebranie, będzie juz po burakach.-stwierdził B'lusiq.-Zresztą, nagłe odwołanie kapitana jest bardzo mało prawdopodobne, nawet jeżeli byłby winny zerwania sojuszu. A z jego talentem dyplomatycznym, wątpię aby pozwolił, żeby wina za ewentualne zerwanie spoczęła na nim. Więc jeżeli już cokolwiek admirałowie wymyślą, to będzie to najwyżej oddanie dowództwa floty innemu kapitanowi, możesz mi wierzyć.-zapewnił B'lusiq.
-Czy nie czujesz się dziwnie, stająć naprzeciw swoich w tej bitwie?
-Komandorze, Imperium Klingońskie jest klingońskie wyłącznie z nazwy. Nie będę teraz się w to zagłębiał, ale TU jest mój dom. W UFP.
-Przepraszam za głupie pytanie.
-Wyjaśnianie wątpliwości nie jest głupie, komandorze. Gdybym zwracał uwagę na błahostki już dawno straciłbym swój honor... albo życie.
-Dziękuję, B'lusiq.-powiedział Rastignac, kierując się już do wyjścia po chwili wahania.
-Tak, komandorze.-Rastignac odwrócił się, gdy B'lusiq to powiedział.-Mam swój honor tak jak i ludzie mają swoje dusze, serca. I to, że jestem lekarzem czy oficerem GF niczego nie zmienia.
Wszyscy starsi oficerowie proszenie do pokoju konferencyjnego , zmiana beta przejmuje tymczasowo mostek - powiedział kapitan Reyden .
// po kilku chwilach w pokoju konferencyjnym
Zebraliśmy się tutaj żeby omówić pewną sprawę , otóż kapitan Fluoreaux ostatnimi rozkazami złamał warunki traktatu klingońsko-federacyjnego
W przypadku gdy jedna strona zostanie zaatakowana przez wroga , to druga ma obowiązek jej pomóc , nawet jeśli ma podpisany traktat pokojowy z agresorem ; traktat jest tym bardziej wiążący że :
1. Klingonii wystosowali oficjalną prośbę do grupy federacyjnej będącej w pobliżu
2. wszytko rozgrywa się w przestrzeni federacji
tak jest zapisane w tekście sojuszu pomiędzy UFP a Imperium Klingońskim ;
wiec wg. mnie w obecnej sytuacji pomoc klingonom leży w naszym obowiązku .
Jakie jest wasze zdanie na ten temat :
// chwila ciszy
Zaczyna Pierwszy :
Mimo że nie darze sympatią klingonów , podobnie jak pan kapitanie ; to jednak sądzę że w obecnej sytuacji sojusz z klingonami jest bardziej wiążący niż pokój z romulanami ., czyli powinniśmy pomóc klingonom
Oficer taktyczny ( Volkan) : ja mam podobne zdanie co pierwszy , jednak z racji tego że jestem Volkanem , uczucia takie jak sympatia są mi obce ; a podsumowując fakty ( Atak romulan na okręty klingońskie , prośba od kapitana Se'datha oraz to ze wszytko toczy się w przestrzeni federacji )
Naukowy ( Klingon ) : z własnego doświadczenia oraz doświadczenia imperium wiem że romulanie nie są zbyt godni zaufania ; moje zdanie jest następujące :
Powinniśmy złamać rozkaż kapitana Fluoreauxa i pomoc moim rodakom
Sternik ( człowiek ) : wg. mnie powinniśmy się do tego nie mieszać ,
Ja : dziękuję za wasze zdanie , naradzę się z innymi kapitanami oraz dowództwem i dopiero wtedy podejmę decyzję ;
To wszystko , możecie się rozejść .
// minutę później
Komputer proszę połączyć mnie z dowódcami USS Corsair , USS Mariposa
USS Malstrom , oraz USS Okinawa .
Komputer : kanał otwarty
Ja : Witam panów , mam pewne obiekcje co do ostatnich rozkazów kapitana Fluoreauxa , ja i większość moich oficerów uważamy że wycofanie sie z pomocy klingonom było bezpośrednim naruszeniem warunków sojuszu powmiedzy UFP a Imperium Klingońskim i rozważamy decyzje o zaatakowaniu romulan , nawet jeżeli by oznaczało to złamanie rozkazów
Jakie jest wasze zdanie na ten temat
Reyden out
Komputer zamknij kanał .
po chwili :
Komputer , nadaj prośbę o jak najszybsze podjecie decyzji co do obecnej sytuacji , przekaz im wszystkie obecne dane
Dodane
W swietle nowych danych od kapitana Fluorexa , anuluje poprzednie rozkazy , sternik prosze nas podprowadzic bliżej Galaxy ;
Czekamy na dalsze rozkazy
Przeliczenie część 1
Walka trwa, nagłe pojawienie się na polu walki dwóch nowych Warbirdów wywołało zamieszanie wśród walczących okrętów. Jednostki Federacji po krótkim ataku zaczęły wycofywać się z pola walki unikając bezpośrednich starć. W wyniku wspólnego ataku trzech romulańskich okrętów klingoński krążownik IKC Da`Ha stracił prawie całkowicie swoje osłony i gdyby nie szybka ingeręcja IKC Vornak który włączył się do walki okręt mógłby ulec poważnemu uszkodzeniu lub nawet zniszczeniu. Gdy walczące jednostki zaczęły podchodzić do kolejnych ataków na skanerach dalekiego zasięgu pojawił się nagle romulański okręt naukowy zmierzający w kierunku granicy Imperium Klingońskiego.
Romulańskie okręty po wykryciu swojej niedoszłej ofiary natychmiast przerwały walkę i obrały kurs pościgowy.
Okręty KSO rozdzielają się, IKC Vornak i IKC betleH po krótkim ataku wchodzą w warp aby uprzedzić Romulan. Natomiast IKC Da`Ha i IKC vood'daH próbują unieszkodliwić poważnie uszkodzonego Warbirda.
Okręty Gwiezdnej Floty USS Malstrom, USS Excalibur oraz USS Merovingian przerywają walkę i wycofują się na bezpieczną odległość. USS Malstron wykonuje jednak rozkaz przełożonego z pewnym opoźnieniem gdyż wraz z okrętami KSO atakuje RIS Lehm.
Zamaskowany kręty klasy Noraxa podążający śladem okrętu naukowego, wykrył go i obrał kurs pościgowy.
USS Mariposa w asyście USS Okinawy badają odnaleziony federacyjny okręt.
****************
Dane taktyczne :
IKC betleH – obiera kurs przechwytujący .
Cztery romulańskie okręty RIS ? ( Thengela), RIS Lehm, RIS Ares, RIS Rhea przerywają walkę i obierają kurs pościgowy.
RIS ? ( Thengela) – okręt ostrzelany przez IKC vood`daH
RIS Lehm – okręt ostrzelany przez IKC Vornak, USS Malstrom i IKC vood'daH
IKC Da`Ha - okręt wykonuje manewry i uruchamia maskowanie.
IKC vood'daH atakuje RIS ? ( Thengela) i RIS Lehm, romulańskie okręty ostrzelane z dezruptorów i torped
USS Malstrom atakuje RIS Lehm, romulański okręt ostrzelany z fazerów.
Federacyjne okręty przerywają walkę.
IKC Vornak – okręt atakuje RIS Lehm, romulański okręt ostrzelany z torped polaronowych, okręt obiera kurs przechwytujący.
*******************
Przeliczenie dwudzieste, część druga
Sytuacja zaczęła stawać się z każdą chwilą coraz bardziej niejasna. Na wszystkich biorących udział w wydarzeniach okrętach każde wydarzenie oraz odpowiedź na postawione wcześniej pytanie wywoływały wielokrotnie więcej następnych. I to zarówno jeżeli chodziło o los Romulan i ich porwanego okrętu, zagadki USS Livingston oraz działań przeprowadzanych przez jednostki Gwiezdnej Floty, których zachowanie diametralnie zmieniło sytuację Klingonów i ich antagonistów...
Do walczących okrętów dociera sygnał, że coś niepokojącego wydarzyło się na okręcie naukowym, wysłanym pod dowództwem Rus'Sela na Qu'Nos. Jednostka nagle straciła chroniący ją do tej pory płaszcz kamuflażu i ukazała się na sensorach wszystkich okrętów, również wrogich Romulan. Dlatego też kapitan Coen postanowił jak najszybciej skierować swój okręt wraz z IKC Vornak do eskorty i ochrony niezwykle cennego dla wywiadu Imperium statku. Po wydaniu odpowiednich rozkazów betleH zniknął w błysku wchodzenia w podprzestrzeń.
Pozostawione na polu walki należące do Imperium okręty wykonywały swoje własne manewry. IKC Da'Ha został przez Romulan poważnie uszkodzony, dlatego też jego dowódca, kapitan Se'Dath'a wydał rozkaz włączenia maskowania. Potężny okręt wojenny opuścił otaczające go, aczkolwiek poważnie już uszkodzone, osłony i zafalował, znikając pośród czerni kosmicznej próżni. Zdawałoby się, że był on całkowicie bezpieczny, niewidoczny dla wrogów i sojuszników, i tak też było w istocie.
IKC vood'daH, przy okazji wystrzeliwując torpedę do oddalającego się Norexan'a, oraz IKC Vornak zaatakowały uszkodzonego poprzednio Warbirda, który teraz nie posiadał już w ogóle osłon, mogących chronić ogromny kadłub. Vor'Cha i K'T'Inga otoczyły niezbyt ruchliwą jednostkę wroga i wystrzeliły w jej kierunku torpedy oraz dezruptory, które zaczęły nieubłaganie zmierzać by doprowadzić do śmierci następnego okrętu Gwieznego Imperium i jego następnej załogi. Po niedługiej chwili oczekiwania, w czasie którego na mostkach atakujących panowały zgoła odmienne, skrajnie różne uczucia, torpedy dosięgły celu. Przy pomocy wiązek dezruptorów na powierzchni kadłuba D'deriex'a rozległa się seria eksplozji. Torpedy wbiły się bezlitośnie w kadłub, rozrywając łączące główną część kadłuba z cewkami warp gondole oraz dziób Wojennego Ptaka. Jasne wybuchy doprowadziły do tego, że jedna z gondoli zamieniła się w nicość, porozrywana przez klingońską broń, druga zaś oderwała się od wsporników łączących ją z kadłubem i uleciała w przestrzeń, zostawiając za sobą niewielką smugę uciekającej plazmy. Zielonkawy gaz, który zaczął delikatnie spowijać fragment kadłuba, wydostawał się z coraz to większą siłą. Pod wpływem ciśnienia powierzchnia gondoli zaczęła pękać, metal rozrywany wydawał z siebie tragiczny odgłos zwiastujący koniec jego egzystencji. Jednak nikt nie miał już okazji go tam słuchać. Ostrzał dezruptorów sierował się w stronę urządzenia maskującego - po niedługim oporze ze strony pancerza wiązka przebiła się do wnętrza, niszcząc nie tylko sam kamuflaż, ale także wiele innych systemów. Dziób Warbirda spektakularnie eksplodował, a wraz z nim wszystkie żywotne układy na okręcie. Był to już bezużyteczny wrak, zmierzający szybkimi krokami ku zagładzie. Załoga, która zdała sobie sprawę z tego, że okręt nie jest już zdolny do uratowania, udała się do kapsuł ratunkowych bez otrzymania rozkazów mostka - mostka, którego oficerowie nie byli w stanie wydać takich rozkazów, których zwłok nie można było doszukać się wśród stopionych pod wpływem bardzo wysokiej temperatury kawałków metalu i tworzyw sztucznych, szczątków, w które zamieniało się wszystko. Od kadłuba zaczęły odrywać się nieliczne kapsuły, w których przebywający Romulanie mieli podwójne szczęście - przeżyli atak i dostali się w to bezpieczne pozornie miejsce. Inni próbowali jeszcze tam dotrzeć. Załoga maszynowni, która przetrwała następujące wypadki, doskonale zdawała sobie sprawę z nadchodzącej śmierci - pole siłowe wokół anomalii grawitacyjnej słabło coraz bardziej, a ona wywierała coraz większy wpływ na otoczenie. Eksplozja była nieuchronna.
Romulanie również zarejestrowali pojawienie się należącego do nich okrętu naukowego. Kapitan Thengel i sub-komandor Corvus natychmiast i nie zwlekając wydali rozkaz swoim jednostkom przechwycenia celu tej misji. Zaraz też po IKC betleH trzy okręty Gwiezdnego Imperium ruszyły w pościg, pozostawiając swojego dogorywającego towarzysza w rękach Klingonów i Federacji. Thengel i Corvus liczyli na to, że uda im się szybko dogonić lecący okręt, zaś dysponując siłą większą niż zaangażowane w tej chwili okręty klingońskie rozprawią się z ewentualnym, choć lepiej by było powiedzeć - pewnym - oporem. RIS Ares, RIS Rhea oraz okręt kapitana Thengela znalazły się w warp. Po nich w tamtą stronę skierował się zgodnie z rozkazem kapitan D'meg...
Kapitan Kasnov również przyczynił się do następującej teraz na oczach wszystkich zagłady RIS Lehm. Teraz jednak USS Malstorm skierował się na pozycję obok flagowego Galaxy, podobnie jak Defiant kapitana Reydena. Kapitan Fluoreaux podjął zaskakującą decyzję, która wprawiła w zdumienie dowódców federacyjnych jednostek, lecz niezbyt zaskoczyła kapitanów Imperium Klingońskiego, utwierdzanych przez lata o wyższości swych racji oraz hipokryzji Gwiezdnej Floty. Dowódca USS Merovingian rozpoczął manewr, który przegrupowywał okręty Federacji do ponownego ataku, jak to ujmował, jednakże jednocześnie uniemożliwiał ich udział w wymianie ognia z Romulanami. Po rozmował z dowódcą klingońskim, kapitanem Coenem, Fluoreaux doszedł do wniosku, że Klingoni nie potrzebują pomocy Gwiezdnej Floty w odbywającym się teraz niejasnym zatargu. Zmiana stanowiska głównodowodzącego siłami Floty w tym sektorze spowodowana była informacjami, jakie powiodło się uzyskać od Romulan, głównie sub-komandora Corvusa, chcącego jakoś uniknąć udziału Federacji w walce. Wybór kapitana, który stąpał po bardzo płynnej granicy pomiędzy ochroną interesów jego ojczyzny a wykroczeniem przeciwko sojuszowi z Klingonami, spowodował zmiany na najwyższych stanowiskach USS Merovingian. Niektórzy oficerowie, jak porucznik Conconnetodumnus i komandor Rastignac, zostali zwolnieni ze służby na czas wykonywanych według rozkazów dowódcy działań, ponieważ ich rozsterki nie pozwalały im na rzetelne wykonywanie poleceń Fluoreaux'a. Kapitan zaś został poinformowany, że w ciągu najbliższych kilku minut powinien spodziewać się transmisji z Admiralicji Gwiezdnej Floty.
Nie tylko na USS Merovingian podniosły się głosy przeciwko decyzji jego dowódcy. Na USS Excalibur kapitan Reyden zwołał naradę swoich starszych oficerów, na której przedyskutowali obecną sytuację. Dowódca Defianta rozpoczął tym przygotowania do spisku oraz złamania rozkazów, które wydał mu dowodzący oficer. Na razie jednak kapitan Reyden podporządkował się poleceniu przegrupowania, jednak wysłał do kapitanów innych federacyjnych jednostek pytanie, co sądzą o obecnym zachowaniu Fluoreaux'a i zaistaniałej sytuacji, zdradzając swoje sympatie polityczne w tej kwestii. Jednakże te działania nie mogły być uznane za niesubordynację lub, w najgorszym przypadku, za zdradę, lecz jeśli dowódca USS Excalibur nadal będzie kroczyć wybraną przez siebie ścieżką, z całą pewnością sąd wojskowy go nie minie...
Podczas gdy w odległości jednego roku świetlnego toczyła się walka, USS Mariposa i USS Okinawa znajdowały się przy pozornie martwym okręcie klasy Nebula. Zgodnie z rozkazami komandor Romanienko, technicy z Nov'y zabrali się za oczyszczanie atmosfery okrętu z toksycznego gazu. Nie zdecydowali się jednak na demontaż całego systemu wentylacyjnego na Livingstonie, lecz postanowili programowo zmienić układ nawiewów i przerwać zamknięty obieg, który został utworzony za pomocą komputera. Pierwsze operacje, mające na celu przefiltrowanie powietrza poszły niezwykle bezproblemowo i wydawało się, że zespołowi inżynieryjnemu z USS Mariposa powiedzie się ta praca w określonym przez
Romanienko czasie. Technicy pracowali zmianami, aby ułatwić wszystkim przesłanie masek tlenowych, w które mieli zostać w jak najszybszym czasie wyposażeni. Po kilku minutach wszyscy przebywający na Nebuli ludzie posiadali ów sprzęt, jednakże zaczęły się dziać dość niepokojące rzeczy - niektórzy członkowie zwiadu zasłabli i utracili przytomność, stanowili zaś około 10% całej załogi znajdującej się na pokładzie. Mimo tego "mgła" zaczęła powoli rozrzedzać się, jednak nie następowało to bardzo szybko. Na mostku zaś Romanienko, zbliżając się nadzwyczaj blisko do głównego ekranu, aby coś dojrzeć, lustrowała trasę przelotu Livingstona w przeciągu ostatnich dni. Czerwona linia, wyznaczająca szeroki łuk, rozpoczynała się niezwykle blisko granicy Strefu Neutralnej, później przechodziła przez system Piscium Psi, Piscium Epsilon i zakańczała się wewnątrz mgławicy, gdzie okręt znajdował się obecnie. Co do dat przelotów, to okręt zatrzymywał się w każdym układzie na kilka godzin, najdłużej w Piscium Epsilon - 4 godziny, zaś w mgławicy przebywał już od tygodnia. Dane telemetryczne sensorów, które zmagazynowane były w pamięci głównego komputera Nebuli, zostały przesłane na federacyjny okręt naukowy, zaś oficer naukowy tego okrętu rozpoczął poszukiwanie jakichś śladów w zapisach załogi, które mogłyby rozjaśnić zaistniałą sytuację...
Kapitan Merkav, zgodnie z prośbą komandor Romanienko, wysłał na pokład USS Livingston dwie w pełni wyposażone drużyny inżynieryjne, które zaraz zaczęły współdziałać z przebywającymi tam technikami z Maripos'y. Dowódca Intrepida odebrał także odpowiedź na swoje pytanie do kapitana Fluoreaux'a.
W pewnym momencie wszystkie okręty, federacyjne, klingońskie i romulańskie, wykryły silną sygnaturę nieznanego pochodzenia, znajdującą się w pobliskiej, położonej rok świetlny od pola walki, mgławicy. Jej pojawienie się spowodowane było działaniami, podyktowanymi przez komandor Romanienko...
Przez kilka minut zakamuflowane okręty romulańskie i klingońskie zmierzały w kierunku uciekającego okrętu naukowego. Znajdowały się jeszcze zbyt daleko, aby oddać strzały w kierunku jednostki, jednakże w pewnej chwili z nicości wyłonił się nie uczesniczący do tej pory w walce RIS S'Task. Norexan znajdował się poza zasięgiem uzbrojenia Klingonów i przymierzał się do wystrzelenia torped fotonowych do dowodzonego przez Rus'Sel'a okrętu...
*******************************************************
Dane taktyczne po atakach:
USS Malstrom - po ataku na RIS Lehm przerywa walkę i wycofuje się na bezpieczną odległość,
USS Merovingian - wycofuje się na bezpieczną odległość,
USS Excalibur - wycofuje się na bezpieczną odległość,
USS Mariposa i USS Okinawa badają okręt w mgławicy.
IKC betleH - osłony 26%, uszkodzenia niektórych systemów, wszedł w warp i uruchomił maskowanie,
IKC Da'Ha - osłony 11%, kadłub 100%, uszkodzenia systemów, aktywne maskowanie,
IKC vood'daH - wykonuje manewry po ataku na okręt kapitana Thengela i RIS Lehm,
IKC Vornak - wszedł w warp i uruchomił maskowanie.
RIS Lehm - okręt unieszkodliwiony, integralność kadłuba na poziomie 3%, główne systemy zniszczone, załoga opuszcza okręt, eksplozja rdzenia nieunikniona,
RIS Ares - osłony 73%, wszedł w warp i włączył maskowanie,
RIS Rhea - osłony 28%, wszedł w warp i włączył maskowanie,
Okręt kapitana Thengela - osłony 82%, wszedł w warp,
RIS S`Task - wykrył okręt naukowy i rozpoczyna ostrzał.
-Jak długo jeszcze?! - warknąłem widząc na ekranie lecący okręt
- 3 minuty 21 sekund - odparł sternik a ja z wściekłością walnąłem pięścią w oparcie
- Romulanie są od nas sporo szybsi, musimy dolecieć pierwsi
Niestety po kilkunastu sekundach taktyczny powiedział
- Ujawnia się kolejny romulański okręt - miał spokojny, niemal nie pasujący do sytuacji głos - szykują się do strzału, nie zdążymy... zaraz, okręt naukowy zwalnia gwałtowni i zbliża się do romulanina
- Nie odpuszcza sobie sposobności przejęcia okrętu i złapania agenta który zinfiltorwał ich nieprzenikalną organizacje wywiadowcza - odparłem ponuro. Jakby na potwierdzenie moich słów z Norexana wystrzelił zielonkawy promień przyciągający okręt naukowy do swojego kadłuba
- Przecież zaraz go przejmą! - krzykną sternik
- Nie - powiedziałem spokojnie - na pewno otoczył swoją pozycje polem siłowym, nie dostana się do niego od razu
- Ale po co w takim razie zwolnił? - spytała Debi
- To proste, przy tej prędkości nie da się utrzymać osłon - odparłem grobowym głosem, i jakby na potwierdzenie moich myśli okręt naukowy będąc tuz przy kadłubie Norexana nagle eksplodował
- Qapla' przyjacielu - powiedziałem cicho żałując ze nie było mnie przy nim aby odprawić rytuał pogrzebowy, ale z gardłem całej załogi mostka wydobył się ostrzegawczy ryk, niosący się aż w zaświaty.
Potężna jednostka bojowa podchodziła do celu...- Kapitanie, Vornak i vood'daH odpaliły torpedy... Trafienie! Romulanin rozpada się w trybie przyspieszonym... - zameldował taktyczny.- A my razem z nim, jeśli będziemy za blisko. Zmiana kursu, 90 stopni w lewo, już! - dowódca D'Tai syknął cicho, gdy poprawiając się w fotelu uraził złamaną rękę.Klingoński okręt rozpoczął zwrot, oddalając się od uszkodzonego Warbirda. Oficerowie obserwowali w milczeniu wystrzeliwanie kapsuł ratunkowych.- Kal, część z nich nie zdoła wydostać się z pola rażenia. Nie przed eksplozją - Shincar spojrzała na człowieka. Ten milczał przez chwilę.- Będę tego żałował - mruknął w końcu cicho. - I to bardzo. Ale.. Nie ma chyba innego wyjścia, Federacja na pewno nie narazi swoich "cennych" jednostek.Nikt się nie odezwał. Ciszę mąciło jedynie popiskiwanie przekaźników.- Dobra... Zmiana kursu! - ponownie rozkazał Se'Datha. - Jedna czwarta prędkości impulsowej. Podejdź do Warbirda - na taką odległość, żeby kapsuły znalazły się na zasięgu wiązki holowniczej.- Przeprogramowuję komputer, automatycznie powyciąga kapsuły ze strefy rażenia, szybciej niż którekolwiek z nas by to zrobiło... - oficer naukowy wystukiwał błyskawicznie polecenia. Kal skinął z aprobatą głową. Chwilę później klingoński okręt znalazł się na pozycji.- Cała stop, maskowanie w dół, wiązka holownicza - jazda!Oczom federacyjnych oficerów ponownie ukazał się D'Tai. Prowadzona przez komputer wiązka zaczęła odciągać kapsuły...- I ostatnia! - zameldował naukowy.- W samą porę, ten grat zaczyna się rozpadać - zauważyła pół-Volkanka.- Mamy współrzędne betleH'a? - Mamy - potwierdził sternik.- Podnieść maskowanie, maksimum warp. Start!Da'Ha rozpłynął się w kosmicznej czerni, zostawiając za sobą dogorywającego Warbirda oraz kapsuły z członkami jego załogi, przeciągnięte w w miarę bezpieczne miejsce. Żaden z oficerów nie sprzeciwił się rozkazom Kala. Romulański okręt próbował co prawda zmienić D'Tai w kupę szczątków, ale nie udało mu się to. Zaś bierne przyglądanie się zupełnie niepotrzebnej śmierci nie leżało w naturze klingońskich oficerów...- Jak naprawa systemów?- W toku. Niedługo skończymy - z komunikatora dobiegł uspokajający głos głównego inżyniera.- Obyś się nie mylił. Inaczej nogi ci z ... - warknął Se'Datha, wywołując uśmiechy na twarzach obecnych na mostku. Najwyraźniej mimo złamania ręki dowódca nadal był "w formie".Okręt zmierzał w stronę reszty klingońskich jednostek, gdy naukowy zameldował:- Kapitanie, mam jakiś dziwny odczyt!- Dziwnie to smakuje ciepłe piwo. Możesz precyzyjniej?- Właśnie nie - w głosie naukowego zabrzmiało zakłopotanie. - To jakaś sygnatura nieznanego pochodzenia. Jej źródło znajduje się w oddalonej od nas o rok świetlny mgławicy.- Milutko. Co tu się u diabła dzieje? Następne romulańskie jednostki?- Dowiemy się, jak to coś się zbliży - wymruczała miękko Shincar. Spojrzała na towarzysza i dodała z lekkim uśmiechem:- Przynajmniej nie będziemy się nudzić...Zawsze to jakaś atrakcja...- Chromolę takie atrakcje - odpowiedział uprzejmie Kal. - Wywołać betleH'a; prześlijcie kapitanowi Coenowi nasz status i spytajcie o dalsze polecenia. Może wie coś, o czym my nie wiemy...
Zamaskowany Vornak leciał z maksymalną prędkością, czerwone światła rdzenia pulsowały jak oszalałe a główny inżynier był blady jak ściana...........- Kapitanie silniki się przegrzewają ......... musimy zwolnić - sugerował Re`hdepem- Utrzymać prędkość, niech się rozwalą ale musimy tam dotrzeć nacza.........- Kapitanie tuż za okrętem naukowym Warbird zdejmuje maskowanie ! Namierza go ! - krzyknął nagle Klog- $#@% ........ odległość od celu ?!- 160 sekund ! – odparł Mazdek- To cała wieczność – skwitował pierwszy........- Warbird odpala torpedy !......... Kapitanie okręt naukowy wychodzi z warp ! Torpedy go minęły ! – krzyknął ponownie taktyczny..........- Może im się uda ! - zasugerowała z nadzieją Duy`e- Romulanie nie odpuszczą......... – wyszeptał kapitanI rzeczywiście sekundę później w kierunku małego okrętu wystrzeliła wiązka trakcyjna i pochwyciła okręt zanim ten wytracił całkowicie prędkość.............- Mają go ! – zameldował Klog - Warbird uruchamia transportery........... wiązki są rozpraszane............. Kapitanie on !...........Na ekranie rozbłysła jasna eksplozja przysłaniająca oba romulańskie okręty..................- Zapóźno.............. – z rezygnacją wyszeptał D`meg.............Pół minuty później Vornak wyskoczył z warp w ostatniej znanej pozycji okrętu naukowego....................
