Forum Fantastyka Inne sci-fi i pozostałe gatunki Najgorsza Ekranizacja SF/F

Najgorsza Ekranizacja SF/F

Wyświetlanie 15 wpisów - od 16 do 30 (z 64 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • Eviva
    Uczestnik
    #59590

    Oto moje zdanie (zaznaczam, ze nikogo poza mną nieobowiązujące):Do kitu była serialowa adaptacja "Conana", mojej ulubionej serii fantasy. "Nowe przygody Robin Hooda" też stawiają włosy na głowie. Wspomniany tu "Władca zwierząt" - zgadzam się z przedmówca. To samo tyczy "Wiedźmina". można tak wyliczac w nieskończoność, bo ostatnio polska telewizja wręcz specjalizuje się w pokazywaniu takich. Na tym tle wyklinany "Enterprise" czy nawet mocno zjechana "Andromeda" prezentuje się zupełnie nieźle.

    Tom
    Uczestnik
    #59602

    Początkowo miałem nic nie pisać myśląc, że mam takowy jeszcze przed sobą, ale na początku tematu ktoś wspomniał o Wiedźminie.. No cóż, niniejszym ta produkcja otrzymuje ode mnie Złotą Malinę w kategorii wymienionej w topicu. ;>

    Przypomniałem sobie też (niestety) o jakichś filmach Dungeons and Dragons i jemu podobnych (wybaczcie, nie pamiętam tytułów). Wybitne nie były 😉

    Eviva
    Uczestnik
    #59630

    Co jeszcze raz potwierdza starą zasadę, ze nie ma takiej rzeczy, której nie mozna by uczciwie spieprzyć, byle się przyłożyć.

    Dragon
    Uczestnik
    #60506

    Mam dziwne przeczucie że w tym temacie będzie jeszcze wiele do napisania, niestety. Co do ekranizacji to Stephen King miał pecha bo oprócz wielu doskonałych filmów powstało masę filmowego badziewia niegodnego istnienia. Pamiętam że baaardzo kiepską ekranizacją Jest Milcząca Gwiazda, Test pilota Pirxa za dobry też nie był. A Impostor? Szkoda gadać, jedna z gorszych ekranizacji.

    Anonimowy
    Gość
    #60511

    Mnie z kolei nie zachwyciła ekranizacja Solaris. Obejrzałem jedynie ze względu na obsadę. Prawdę mówiąc szkoda czasu. No i jeszcze jeden film s-f ruskiej produkcji który na polski można przetłumaczyć: nocny ront. Tragedia. Już czeskie 'nikt nic nie wie' są lepsze. nic gorszego nie mozna obejrzeć. Przy tym Wiedźmin i Solaris są suuuuper produkcją.

    Gosiek
    Uczestnik
    #60569

    Mnie z kolei nie zachwyciła ekranizacja Solaris. Obejrzałem jedynie ze względu na obsadę.

    A która ekranizacja? Bo ja bardzo się zawiodłam na tej amerykańskiej, i ją faktycznie zaliczyłabym do słabych (choć nie najgorszych) ekranizacji, za to wersję rosyjską bardzo sobie cenię i nie widzę dla niej miejsca w tym temacie. 😉

    GWYNBLEIDD
    Uczestnik
    #60571

    Ja jak na razie najbardziej jestem zdegustowany poziomem ekranizacji powiesci Juliusza Verne'a. Wlasciwie nic oprocz moze 20000 tysiecy mil podmorskiej zeglugi z 1954 roku z Kirkiem Duglasem nie zasluguje na uwage. A wybitnie nie potrafie zrozumiec braku dobrych filmu opartych na Podrozy do wnetrza Ziemi czy tez Tajemniczej wyspie. Ksiazki sa naprawde bardzo dobra lektura i daloby sie je przelozyc na niezle kino niestety do tej pory probowano robic to odchodzac od scenariusza lub wtlaczajac w cala opowiesc infantylnosc i plytkosc scenariuszy. A szkoda ;>

    Zarathos
    Uczestnik
    #60572

    Nie znalazłem jeszcze ekranizacji ksiązki sf/f która by się tu nadawała. Amerykańska Solaris i Dungeons & Dragons (to tytuł) są blisko, ale to jeszcze nie tak zły poziom.Wiedźmin... no, ok, był tragiczny. Ale raczej ze względu na niedostatki warsztatowe polskiego filmu i wyraźne traktowanie przez aktorów ich pracy w sposób "olewacki" (bo po co się dla fantastyki wysilać). Gdyby dać ten sam scenariusz komuś, kto miałby 2 razy więcej kasy i aktorów którzy potraktowali by swoją pracę poważnie (czyli komuś zza granicy), to wyszedłby niezły film.

    Hemrod
    Uczestnik
    #60580

    Co do Wiedźmina: Gdyby babcia miała wąsy to by była dziadkiem. Wiedźmin jest beznadziejnym filmem (Paździoch jako strażnik czy Stępień jako pogromca smoków, albo plastikowy smok) a gdybanie tego nie zmieni, bo w końcu gdyby nie było II WŚ to mielibyśmy dziś świetnie prosperującą gospodarkę i z dwa razy więcej ludności.

    Silver Phoenix
    Uczestnik
    #60585

    Filmem, który mnie odrzucił, był AvP 2.

    Komiksy czytywałem - były lepsze bądź gorsze; grałem w obie części - ale ekranizacja jest po prostu do niczego.

    Owszem, efekty specjalne są niezłe, ale fabuła... Poniżej głębi Rowu Mariańskiego. Zero klimatu. No i scena w szpitalu na oddziale noworodków - dawno nie byłem tak zniesmaczony.

    Heh, a myślałem, że jedynka jest kiepska...

    Nie daruję też sobie drugiej oraz piątej części "Highlandera".

    Dwójka - jak można było skopać historię wykreowaną wcześniej... Nie wiem. Ale dało się. Nonsensowna fabuła dla nakręconego "na siłę" filmu.

    Piątka - a myślałby kto, że się twórcy już nauczyli... Ponownie - poległa fabuła.

    Lubię te realia, ale może pora powiedzieć "dość" ?

    Co do Wiedźmina - mnie się podobał. Tak, czytałem i opowiadania i książki Sapkowskiego, ale na szczęście nie jestem jego fanem - wręcz przeciwnie. A to mi pozwalało obejrzeć zarówno film jak i serial "na chłodno".

    Jak na polskie standardy, gdzie najlepszymi serialami były chyba "Czterej Pancerni", "Janosik" czy "Czarne Chmury" (czyli dawno i nieprawda) - nie było źle.

    Anonimowy
    Gość
    #60592

    Mnie z kolei nie zachwyciła ekranizacja Solaris. Obejrzałem jedynie ze względu na obsadę.

    A która ekranizacja? Bo ja bardzo się zawiodłam na tej amerykańskiej, i ją faktycznie zaliczyłabym do słabych (choć nie najgorszych) ekranizacji, za to wersję rosyjską bardzo sobie cenię i nie widzę dla niej miejsca w tym temacie. 😉

    Mówię o tej amerykańskiej z Clooneyem. Rosyjskiej nie widziałem więc nie mam porównania. Mogę jedynie porównać do Lema i porównanie to wypada naprawdę słabo.

    Verna można faktycznie było lepiej wykorzystać, ale widziałem rosyjską wersję "20000 mil ..." była o niebo lepsza od amerykańskiej. Ale podobał mi się film poniekąd oparty na Vernie "Podwodne miasto". Pomysł był fajny, oczywiście trochę gorzej z realizacją.

    Prawdę mówiąc dziwię się, że ruskie robią lepsze ekranizacje powieści niż amerykanie. Pewnie dlatego, że nie odchodzą za daleko od głównych wątków powieści. Tak widzę wiele adaptacji i to nie tylko S-F. Najwierniejszą adaptacją była "Anna Karenina", "Wojna i pokój", "Doktor Żywago" a nawet muzyczna wersja "Trzech muszkieterów". Amerykanie robią dobre adaptacje jedynie w wersjach kreskówkowych. Jak ktoś widział kreskówkowe "W 80 dni dookoła świata" to wie o czym mówię. Chyba, że są to kryminały Joe Poe, czy Agaty Christie, nie wspominając o Flemingu. Ale to i tak angole piszą do tego scenariusze i współprodukują.

    Dragon
    Uczestnik
    #60749

    Diuna był bardzo wierną adaptacją, mam oczywiście na myśli miniserial z 2000

    Eviva
    Uczestnik
    #60757

    Mnie z kolei nie zachwyciła ekranizacja Solaris. Obejrzałem jedynie ze względu na obsadę.

    A która ekranizacja? Bo ja bardzo się zawiodłam na tej amerykańskiej, i ją faktycznie zaliczyłabym do słabych (choć nie najgorszych) ekranizacji, za to wersję rosyjską bardzo sobie cenię i nie widzę dla niej miejsca w tym temacie. 😉

    Właśnie się dziwiłam, że nikt nie wspomniał o radzieckim "Solaris" z Siergiejem Bondarczukiem i Nastasją Kinsky. To jeden z moich ulubionych filmów, i przewyższa amerykański kicz o siódme niebo. Fakt, nie reklama.

    Reyden
    Uczestnik
    #60758

    Rosyjskiej ekranizacji Solaris nie widziałem , ale wersja amerykańska jest bardzo nudna .A co do dobrych ekranizacji made by USA - to nie tylko Diuna 2000 była dobra , Diuna z 1984 też była niezła ( górowała nad tą drugą scenografią i klimatem , wersja z przed końcowego montażu była podobno bliższa książce niż to co powstało w wyniku tego montażu ) , do tego Dzieci Diuny .Poza tym Polowanie na Czerwony Październik , miniserial Centrum , Działa Navarony ( USA/GB ) , Tożsamość Bourna z R. Chamberleinem . Amerykanie wcale nie są tacy źli w ekranizacji książek , może teraz ( od połowy lat 90 do dziś ) im to nie wychodzi ale kiedyś mieli sukcesy na tym polu .Tyle OT .

    Anonimowy
    Gość
    #60782

    He,he niektórzy zapomnieli widzę o temacie. Tu ma być o najgorszych a nie najlepszych ekranizacjach, a tu ostatnie 3 posty to o najlepszych ekranicacjach. Pociągnę przez 2 słowa off topic ;)Diuna 2000 była dużo gorszą adaptacją niż ta z 84 roku. Może była wierniejsza nieco książce, ale: aktorzy byli dobrani do d..y, charakteryzacja do d...y, scenografia - da się wytrzymać. Gdyby pierwsza wersja mogła trwać tyle samo czasy byłaby lepsza. Jednak wystarczyło tego na przedstawienie najważniejszego wątku powieści a o to chodziło. Wersja z 2000 roku, leci po wszystkim i w efekcie wszystko jest do d...y.

Wyświetlanie 15 wpisów - od 16 do 30 (z 64 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram