Ja nie, gdzie?Po grudniowej przerwie jakoś nie paliło mi się do Fringe, ale wystarczył jeden odcinek, by mnie znów wessało. To naprawdę solidny serial. Jedyne, co mi trochę nie pasuje to to, że tak naprawdę został nam jeden bohater - Peter. Reszta to alternatywne wersje. Niby ci sami, ale inni. Nie ma budowanych przez trzy sezony relacji, świat też jest inny. W sumie może i ciekawszy, ale na koniec albo znów będzie reset, bo Peter wróci do siebie, albo utknie tu, zaczynając od zera. Mamy dobry Fringe, ale jakby niekompletny.