Prawdopodobnie tak by właśnie było. I powstała by alternatywna linia czasowa, w którym fani depczą Shatnera, a tak pozostaje on wielkim Kirkiem 😛 . Czy tak nie jest lepiej?
Nie mam pojęcia, jak jest lepiej - po prostu nasunęła mi się taka refleksja. Wiem, że jeden nieszczęśliwie dobrany występ może mocno zaszkodzić nawet bardzo dobremu aktorowi. Bruce Willis długo nie mógł się pozbierać po "Hudson Hawk" dla przykładu.