Nie jestem tak mądra jak Wy, ani do tego stopnia filozoficzna. Jeśli kogos lubię, zawsze stanę po jego stronie, chyba że wiem na pewno, że taka moja akcja przyniosłaby mu więcej szkody niż pożytku. Oglądając film Abramsa doszłam do wniosku, że choć Shatnerowi było bardzo przykro z powodu tego, jak go potraktowano, to bardziej przykro by mu było, gdyby wystąpił i potem czytał, że wetknięcie go na siłę w fabułę zepsuło film, który inaczej być może by się jakoś obronił.