Forum › Fantastyka › Star Trek › ST XI - wrazenia [spoilery]
i skąd pies Archera u Scotta? to ile Archer miał lat, 150?
Ja bym raczej zapytał ile lat miał ten pies 😆 Czytając te pierwsze uwagi dochodzę do wniosku, że jako "niefan" (to znaczy wiem że Enterprise jest umiejscowione czasowo przed TOS, ale ile lat to już nie wiem) będę raczej zadowolony. Ja dzisiaj jadę, no cóż Cinema City nie chciała nic za ten film to zarobi Helios i PKP 🙂
Ja, szczerze mówiąc, po obejrzeniu nowego filmu mam potężnego kaca, jakbym wypiła z pół litra i piwem zakąsiła. Być może dlatego, że po raz pierwszy od prawie 20 lat byłam w kinie. Przede wszystkim ogłuszył mnie dźwięk, co oczywiście nie jest winą twórców filmu, a tego, ze cierpię na przeczulicę słuchową. Poza tym szybkość akcji mnie skołowała - nie przywykłam do tego w starym, dobrym Treku. Jedno musze przyznać - na tym filmie, choc jest dość długi, ból spodniej części pleców nie grozi. Człowiek ma wrażenie, że ani się obejrzał, a tu juz napisy końcowe leca pod TOSopodobną muzyczkę. To wielki plus, bo nie ma nic gorszego niz film, na którym się ziewa i patrzy na zegarek. Jednak mam sporo zastrzeżeń, które ujmę w recenzji. Ciekawe tylko, gdzie ja ją zamieszczę?
Po pierwsze w kinie tłok (przynajmnij wczoraj w multikinie w kraku o 20-przednie rzedy powinny sie zachowywac 😉 ciekawe kto tam był he he)2. Postaci - Spock - idealnie dopasowany, Scotty-genialny, Sulu-zaskakujący, CZekow-smieszny ale kręcony, Pike-jak na prawdziwego kapita przystało, Uhura ok,ale Kirk Słaby.3 Najlepsza scena - początek walka Kelwina z Naradą no i ojciec Jima4 Entek cukierkowy, i trochę arhaiczny na tle Narady i Meduzy5 SPOILER! Trudno mi uwierzyć że można ciągnąc świat treka bez Wolkana (Nie tylko Spock ma prawo do zmartwychwstania;)- trzeba czekać na kolejną część, ciekawe czy połączą wątek TOS z Entkiem zmieniając jego badziewne zakończenie znane nam z holodeku z czasów TNG. kolejny przelot przez czarna dziure no i dalsze mieszanie w czasie i moze w końcu Picard bedzie miał szansą się urodzić ;). Co do śmierci Nero i destrukcji Narady to mam pewne wątpliwości, no i trzeba zwrócić uwage na końcowy bełkot Spocka ( jakby sterował za pomocą głosu jakimś kolejnym okręcikiem)6 Reklama Nokii w tle Trzeba kupić akcje na przyszłość 😉 A no zapomniałbym: Oriońskie kobiety to raczej pasztety a Kirk wydaje się trochę głupawy i jak ofiara losu wygląda, tak samo się zachowuje - dostaje tylko po tyłku i inni go muszą ciągle ratować, nic dziwnego ze Uhura go olewa.Ale poza tym GNIALNIE! Ale co najważniejsze mamy humor ala Q.
Orionki pasztety? No ja Cię przepraszam, ale może na jakimś innym filmie byłeś? 😉
Fakt - Orionki nie są takie złe w ST XI .A co do możliwych kontynuacji to widzę tu dwie drogi :ST XII - ta sama ekipa , kontynuacja tego co w ST XI pokazali .TOS 2.0 - do J.J. Adamsa dokładamy R.D. Moore'a i /lub J.M.Straszyńskiego + kilku innych ( bez duetu BB ) i możemy robić serial .JJA zrobił dobry wstęp , więc ma już jako takie doświadczenie w rebootach , do tego RDM - weteran ST i również doświadczony w sprawach resetów znanych seriali ( nowa BSG na przykład ) , a J.M.S co prawda chciał reżyserować ST ale się nie dogadał z Paramountem ale też jest genialny ( B5 chociażby ) . W obecnej sytuacji można powymyślać różne nowe scenariusze przygód załogi , a że CGI jest teraz lepsze to i od strony wizualnej będzie dobrze .
4 Entek cukierkowy, i trochę arhaiczny na tle Narady i Meduzy
A jaki ma być? Przecież Narada i Meduza są z przyszłości :>
Ciekawy wniosek jaki wynika z całej konstrukcji fabuły, czyli budowy "alternatywnej linii czasowej" jest kanonizacja Entka. No dobrze, nikt nie powiedział tego wprost na ekranie, żart z Portosem mógł być tylko właśnie żartem (podobnie jak "I'm not your father"), ale każdy kto spojrzy na kalendarz zorientuje się, że wydarzenia z ENTka nie powinny zostać przez ST XI zmienione.
Chyba po raz pierwszy scena wysysania człowieka ( tzn. wypchnięcia go przez masy powietrza tongue1.gif) w przestrzeń kosmiczną wywarła na mnie takie wrażenie.
Bo to szalenie sugestywna scena, cholernie zimna i surowa w odbiorze, swoje zrobiła cisza, mieszana z bardzo stłumionym dźwiękiem pracy silników i strzałów. Scena otwarcia, choć niemal doskonała, to narzuciła bardzo szalone tempo akcji. Mamy szybkie przeskoki w czasie, mały Kirk, mały Spock, Kirk młodzieniec, Spock młodzieniec i moment ukończenia Akademii który już ciągnie akcję do końca. Bez zbędnych dodatków, Abrams pokazał wyłącznie to, co było potrzebne dla rozwinięcia fabuły. Emocjonalnie niestabilny Spock mi akurat się podobał, w końcu jest mieszańcem i położono na to duży nacisk. Kirk, co już pisałem, został ukazany bardzo dobrze. Od szczeniaka do młodego kapitana który dojrzewa do tego, choć zostawiono jeszcze trochę na następne filmy tej drogi ku dojrzałości.
A po dupie dostawał, bo jest paskudna zadziora, nie patrzy czy przeciwnik jest dwa razy większy, nie interesują go straty, po wyznaczony cel idzie po trupach, zachowując przy tym typowy "kirkowy" urok. Martwi mnie to namieszanie z alternatywną rzeczywistością, Volcanie stracili swoje całe dziedzictwo, o którym wielokrotnie wspominano z jak wielkim wysiłkiem osiągnęli to wszystko, ryzykowny krok.
Eviva, choć twoją recenzję filmu czyta się ciekawie, to nie zgadzam się z oceną Uhury, jest o wiele bardziej wyrazista i określona w tym filmie, niż oryginał w wykonaniu Nichele Nichols (do której żywię gigantyczny szacunek dla tego co zrobiła w ST), Uhura w TOSie nie miała fabularnego znaczenia, tutaj ma konkretną rolę do odegrania.
Odnoszę też wrażenie, że jednak na końcu oceniasz nie film a jego potencjalną widownię i jest to w moim odczuciu ocena, pogardliwa to może za mocne słowo, ale czuć powiew sarkazmu w Twojej ocenia, do której jako wolny człowiek masz pełne prawo, tym bardziej, że zaznaczasz iż jest ta recenzja subiektywnym odczuciem.
Broń Borg nie oceniam widowni. Nie wiem, czemu wysnułeś taki wniosek - dlatego, że napisałam, iz spodoba się młodym widzom? Chodziło mi o to, że zawsze młodzież ma inne spojrzenie na sztukę niz starsze pokolenie, a inne to nie znaczy przecież gorsze i tego nie napisałam.Zoe Saldana jest w moim odczuciu po prostu tuzinkową aktorką, bardzo przeciętną, podczas gdy Nichols była przede wszystkim prawdziwą artystką i damą w każdym calu. Była i pozostała niepowtarzalna. O różnicach urody nie wspominam, bo odczucie piękna drugiego człowieka jest jeszcze bardziej subiektywne niz ocena dzieła artystycznego.O tym, jak określona jest rola, decyduje scenarzysta i reżyser, ale od aktora zależy, jak wykona tę część, co na niego przypada. Nichelle Nichols miała dla siebie malutki kawałek tej podłogi, ale jej praca była mistrzowska. Pomyślmy, co by było, gdyby dostała większe pole do popisu.
być może zbyt szybko przeczytałem recenzję. Sam Abrams zaznaczył, że robi ten film nie dla fanów ST, ale dla fanów filmów, więc wiadomo, że target docelowy jest znacznie szerszy. Tak na prawdę, każdy znajdzie w nim coś dla siebie. Trekker odnajdzie sporo nawiązań, nowy widz zwyczajnie ten film polubi jak i bohaterów tej produkcji.
Film jest bardzo dobry, ale nie opętał mojego umysłu - nie myślę o nim "o boże cudowne dzieło", ma kilka wad technicznych, bywa chaotyczny momentami i nieco rozczarowuje finałowa potyczka. Sam Nero też jest o wiele słabszy niż zapowiadano. Ale wielki plus za to, że Abrams stworzył nie kolejny Star Wars, ale dobry trekowy film z duchem tego świata. Bez większego problemu każdy rozpozna w nim Star Treka, pomimo użycia zupełnie odmiennych środków wyrazu niż do tej pory w ST stosowano.
Nichols była przede wszystkim prawdziwą artystką
Problem w tym, że nie miała okazji tego pokazać. Saldana nie miała być tamtą Uhura, miała być wyrazistą kobietą, która kocha (?) Spocka. I zdała egzamin z tej roli.
Problem w tym, że nie miała okazji tego pokazać. Saldana nie miała być tamtą Uhura, miała być wyrazistą kobietą, która kocha (?) Spocka. I zdała egzamin z tej roli.
Być może, zwłaszcza, że każda inna aktorka poradziłaby sobie z tym równie dobrze. Nie obraź się, ale juz Hoshi Sato bardziej do mnie przemówiła.
Nie obraź się, ale juz Hoshi Sato bardziej do mnie przemówiła.
No proszę Cię, panel Hoshi miał większą głębie niż ona. Być może inna by sobie z tym poradziła, ale to nie świadczy źle o Saldanie.
No i widzisz, Lo, mamy po prostu inne spojrzenie na to, co to znaczy być dobrą aktorką i inaczej odbieramy grę powyższych. Rozumiem, że Zoe bardziej Ci się podoba, ale nie wmawiaj mi, proszę, że to wielka artystka. Ot, taka, jakich wiele. Hoshi zresztą też, a jednak podobała mi się bardziej.
