Forum › Fantastyka › Star Trek › ST XI - wrazenia [spoilery]
Też właśnie mówię o wolkańskiej emocjonalności...
Chyba odkryłem kolejny easter egg autorstwa Abramsa. Po Slusho (który pojawił się w Cloverfield i Alias), logo Tagruato na jednym z budynków San Francisco (Cloverfield) i czerwonej materii (Alias) przyszła pora na system laurentiański.
Natknąłem się na tę nazwę czytając najnowszego Focusa. Laurentian University pojawia się w artykule o polowaniu na duchy, w kontekście badań nad wpływem elektromagnetyzmu na ludzki mózg. Może tym razem mamy do czynienia z nawiązaniem do Lost?
Tak sobie i czytam i dziwię się trochę. Porównujecie nieporównywalne. Bohaterów, których znacie do bohaterów, którzy ich udają. Nie ma o czym mówić. To nie jest Entek, to nie jest Kirk, Spock, Uhura, Scotty, McCoy i to nie jest Trek Twojego ojca, bo to nie jest trek. Obejrzyjcie sobie "Mumię", tam czytają hieroglify od lewej, a w nowym treku wiercą dziurę na śrubkę pt. czerwona materia i wywalają buntowników w próżnię.
Żeby stwierdzić, że "To nie jest Trek czyjś tam" trzeba właśnie porównywać bohaterów itd. Sama wiara w slogany nie jest dobrym pomysłem.
Ależ przecież to film, który powstał w oparciu o uniwersum, do którego się odwołuje i wobec którego my też się odwołujemy. A ponieważ uważam, że odwołania są bardzo umowne i tylko przyklejają sobie etykietkę do nowego produktu, żeby podnieść sprzedaż, to cały produkt odrzucam jako podróbę. Pegasus to nie NES 😛
O tym właśnie jest dyskusja powyżej - jak głębokie są odwołania. I stąd właśnie dziwienie się tej dyskusji, bo przecież "ja mam swój wszystko wyjaśniający slogan" nie świadczy dobrze o dziwiącym się.
Dziwienie się nie jest dziwne, jeżeli założyć, że moja teza brzmi - nowy ST to nie jest ST. Tak stoję, inaczej nie mogę. 🙂
Problem nie polega na tym, że stawiasz tezę, tylko, że dziwisz się, że ktokolwiek odważył się nad nią dyskutować.
Witam wszystkich,Chociaż jestem tu nowy, chciałbym jednak wyrazić swoją opinię na temat ST 11 (jestem nowy na forum, ale przygodę z ST zacząłem już w latach 80-tych).Zwlekałem dosyć długo z obejrzeniem tego filmu, w końcu jednak kupiłem DVD i... całkowicie się rozczarowałem (żeby nie powiedzieć dobitniej).Efekty specjalne i gra aktorów niezłe (szczególnie młody Spock przypadł mi do gustu), ale fabuła MOIM zdaniem tragiczna. Kolejny szaleniec, który ma do kogoś pretensję i w odwecie chce zniszczyć (między innymi) Ziemię. Za bardzo mi to przypomniało Nemezis. O zrównaniu z ziemią kanonu ST nie będę wspominał. Być może moja negatywna opinia wynika z cechującej mnie "stałości uczuć". Generalnie nie lubię filmów odbiegających zbytnio treścią od książek na podstawie, których powstały (dlatego m.in. trylogia Jacksona nie przypadła mi do gustu), ani filmów/seriali w tak poważnym stopniu naruszających ukształtowany latami kanon. Moim zdaniem, twórcy filmu wzięli idee Roddenberry'ego oraz to co z niej wyewoluowało i głęboko zakopali. Czy to co zaoferowali w zamian jest nadal ST? Według mnie nie bardzo.Pozdrawiam.
Efekty specjalne i gra aktorów niezłe (szczególnie młody Spock przypadł mi do gustu), ale fabuła MOIM zdaniem tragiczna. Kolejny szaleniec, który ma do kogoś pretensję i w odwecie chce zniszczyć (między innymi) Ziemię. Za bardzo mi to przypomniało Nemezis.
Chyba w każdym filmie i w co trzecim odcinku seriali był szaleniec lub niewyjaśnione zjawisko, które zagrażało istnieniu ludzkości, lub przynajmniej załogi Enterprise 😛 Więc tu nic nowego, a wręcz bardzo trekowo.
A co do kanonu - alternatywna rzeczywistość 🙂 Bardzo mądrze z tym pomyśleli, swoją drogą można to połączyć z wątkami z alternatywną linią czasową/innymi wymiarami, które mamy w odcinkach takich jak Mirror Mirror (tos), czy Yesterday's Enterprise (tng) - to już tak mówię pod kątem planowanego sequela 🙂 Po prostu rozwiązali sobie trochę ręce. Jaką inną wizję na jedenasty film byś miał? Kontynuacja właściwej linii czasowej z obsadą TNG (i starzejącym się Datą/B-4... absurd)? Czy prequel z tak samo teatralnym aktorstwem, siermiężnym designem i efektami jak w latach 60? (Nie żeby coś, kocham TOS, ale świat za oknem się trochę zmienia).
Efekty specjalne i gra aktorów niezłe (szczególnie młody Spock przypadł mi do gustu), ale fabuła MOIM zdaniem tragiczna. Kolejny szaleniec, który ma do kogoś pretensję i w odwecie chce zniszczyć (między innymi) Ziemię. Za bardzo mi to przypomniało Nemezis.
Chyba w każdym filmie i w co trzecim odcinku seriali był szaleniec lub niewyjaśnione zjawisko, które zagrażało istnieniu ludzkości, lub przynajmniej załogi Enterprise 😛 Więc tu nic nowego, a wręcz bardzo trekowo.
Skoro to porażająco wtórne, to trudno się cieszyć czy zachwycać, gdy po raz tysięczny widzi się to na ekranie - i pewnie tyle miał na myśli nasz nowoprzybyły kolega 😉 A "trekowość" jest raczej cechą formy, nie treści (można poznawać nowe rzeczy i uczyć się z nimi postępować ("śmiało kroczyć tam gdzie nie dotarł jeszcze...") badając obserwując cywilizację pre-warpową, ale można też to czynić romansując z jakimś alienem czy choćby walcząc z psychopatą 😉
Tak czytam i myślę sobie, że jedenastka jeszcze zostanie doczeka się uznania, kiedyś. Oglądając materiały dodatkowe na temat Gniewu Khana stwierdziłem, że dwójka jest niemal tym samym co jedenastka - przełomem. Był kontrowersją, dziś jest uznawany za jeden z najlepszych z całej serii. Owszem, można dyskutować nad jakością, ostatniego filmu do której ja akurat z grubsza nie mam większych zastrzeżeń, ale to chyba plus tego filmu, że się o nim dyskutuje. Z resztą, wszystko zależy od poziomu rozmowy.
Jaką inną wizję na jedenasty film byś miał? Kontynuacja właściwej linii czasowej z obsadą TNG (i starzejącym się Datą/B-4... absurd)? Czy prequel z tak samo teatralnym aktorstwem, siermiężnym designem i efektami jak w latach 60? (Nie żeby coś, kocham TOS, ale świat za oknem się trochę zmienia).
Widzę inne spojrzenie na treka - nie od strony mostka, ale załogi. Tylko w tym wypadku istniałoby ryzyko - jest materiał na nowy serial nawet, ale trzeba film zrobić bardzo dobrze. A po projektu-monsteru nikt chyba bdb się nie spodziewał. 😀
Dziękuję za odpowiedzi i opinie. Jak wspomniałem moja niechęć do ST11 wynika głównie z faktu, że łatwo się "przywiązuję" do pierwotnych/oryginalnych treści czy wypracowanych kanonów. Faktem jest, że po Nemezis trudno sobie wyobrazić kolejny film z ekipą "łysego". Tak jak to napisał kolega: "rozwiązali sobie ręce". Cóż zobaczymy co będzie dalej.
