Forum › Fantastyka › Star Trek › ST XI - wrazenia [spoilery]
Stwór może nie jest dogłębnie przemyślany, ale kombinując i ździebko naciągając da sę go uzasadnić - a więc trekowy standard 🙂 Może zazwyczaj nie ściga ofiar po powierzchni, ale od dłuższego czasu nic mu się nie trafiało i dlatego zdecydował się na pościg za niezbyt wyrośniętą przekąską?
ostatnio zaczynam podejrzewać że to Yoda pomógł Enterprise w kluczowych momentach tylko nie mogli go pokazać, ewentualnie po zaprowadzeniu porządku w Republice przybył do naszej galaktyki na emeryturę i skrzyżował się z jednym z "naszych" gatunków, dlatego Vulcanie mają spiczaste uszy, zieloną krew i nieświadomie używają mocy 😉
Pokazali Nokię, to Yody nie mogli pokazać? Ponoć Star Trek to jedno wielkie nawiązanie (jakiś średnio rozgarnięty fan SW tak twierdził) do SW czemu więc nie pojechać ostro po bandzie? :>
Pokazali Nokię, to Yody nie mogli pokazać? Ponoć Star Trek to jedno wielkie nawiązanie (jakiś średnio rozgarnięty fan SW tak twierdził) do SW czemu więc nie pojechać ostro po bandzie? :>
Też się zastanawiam, kto wyjechał z takim porównaniem. Jakby Star Wars miało monopol na śnieżne planety, bary (w SW to była właściwie mordownia a nie dyskoteka jak w ST), ogromne statki itp. Wiele filmów ma takie elementy i nie koniecznie Star Wars pierwsze je pokazało.
Jakby Star Wars miało monopol na śnieżne planety, bary (w SW to była właściwie mordownia a nie dyskoteka jak w ST), ogromne statki
Do tego trzeba jeszcze dodać: dziwne potwory, ogromne bestie, szybka akcja.
Pokazali Nokię, to Yody nie mogli pokazać? Ponoć Star Trek to jedno wielkie nawiązanie (jakiś średnio rozgarnięty fan SW tak twierdził) do SW czemu więc nie pojechać ostro po bandzie? :>
Chyba na odwrót. Coś się kolesiowi poprzestawiało, niech spojrzy na daty powstania i przeczyta, jak gramotny, ze Star Treka nie stworzył Abrams w 2009, a Roddenberry w 1966.
Oki, nie dam rady przeczytać wszystkich 18 stron, doszłam do 3, nie będę się odnosić do solniczek, bo na pewno już ktoś się wielokrotnie odniósł (naprawdę niektórzy nie zauważyli sypiącego się proszku? :)), więc powiem od siebie.Film mi się bardzo podobał. Podchodziłam do niego nieco z rezerwą. Starałam się nie oglądać tych wszystkich serwowanych sowicie filmików, trailerów, bo miałam wrażenie, że cały film opowiedzą i nic do kina nie zostanie. Ale jakieś tam dwa czy trzy widziałam. W związku z czym miałam negatywne wrażenie o Scotty'm, jako totalnym przygłupie (nie przepadam za tym aktorem), nie byłam pewna Uhury i Chekova...Ale w filmie wszystko się ładnie ułożyło. Co prawda spokowo-uhurowy związek do mnie nie przemawia i wydaje mi się naciągany, ale to jedyny poważny zarzut, jaki mam. Nawet te postaci, co do których miałam wątpliwości, mi się podobały. Muza mi się podobała szalenie. Film wciąga, nie dłuży się, ciągle coś się dzieje, ciągle jest ciekawie. Mam ochotę obejrzeć go drugi raz, teraz zaraz, a to nie zdarza się wielu filmom 😉
Mam ochotę obejrzeć go drugi raz, teraz zaraz, a to nie zdarza się wielu filmom 😉
Ja też chcę, ale czekam na DVD. Ten hałas w kinie może zabić. Ciekawe - kiedy oglądałam trailery, też najwięcej zastrzezeń miałam do Scotty'ego, a okazał się wcale-wcale.
Nie chcę być niegrzeczny, ale mozna też obejrzeć w Necie... ;>
Ekran komputera, a kino to nie to samo i nie chcę być niegrzeczna, ale ja nie kradnę cudzej własności intelektualnej, tak jak nie chciałabym, by ktoś nielegalnie kopiował moje książki :PU mnie w kinie przynajmniej nie było hałasu. Za to udźwiękowienie było takie, że wibracje podłogą szły. Wybraliśmy naszą trekową grupą doskonałe kino 🙂 Normalnie czuło się działanie tłumików inercyjnych, gdy statek wchodził w warp 😀
Masz racje Toreth obejrzenie filmu w kinie nie można równać z ekranem komputera czy TV, ja już oglądałem dwa razy bo film jest bardzo dobry, a po jego obejrzeniu z nieciepliwością czeka się teraz na kolejny film treka.
Jak byłam na Star Treku trzy dni po premierze, to na sali siedziało może z 15 osób, a jak byłam tydzień temu to około 100. Może noty na Filmwebie podskoczyły, bo nagle więcej osób ruszyło do kin? Dowiedzieli się od znajomych, że jednak warto go zobaczyć, czy co? 😉
Mogło być różnie. A że noty podskoczyły, to się bardzo cieszę, choć mam ambiwalentne odczucia. z jednej strony podoba mi się to, że Star Trek żyje, i lubię ten nowy film - z drugiej jest mi smutno, bo nie było tam Shatnera, Nimoy wyglądał jak trzy ćwierci do śmierci, a nowy anturaż jest kompletnie odmienny od tego, co pokochałam w Treku.EDYTKA:Poczytałam komenty na Filmwebie i mało nie padłam ze śmiechu. Jeden gość dał Nimoyowi 10/10 za występ - a ktoś drugi napisał :"Za co? Chyba za to, że się nie przewrócił!" No, ładne rzeczy.
