Forum › Fantastyka › Star Trek › ST XI - wrazenia [spoilery]
Do: Mar
Zdecydowanie nie dlatego, że jest czerwony. Ma nagą skórę i bardzo dużą powierzchnię, przez co traci ciepło bardzo intensywnie
To tylko teoria nie podparta żadnymi dowodami. Nie wiemy jak szybko traci ciepło - brak informacji o skórze i tkankach. Nie wiemy też ile ciepła mu potrzeba i czy w ogóle. Istoty z innych planet mogą się wprost niewyobrażalnie dla ludzi różnić od nich samych. Star Trek niestety uczy że każda istota jest taka sama, nie dość że wszyscy wyglądają tak samo to też z grubsza mają takie same potrzeby. Większość oddycha taką samą mieszanką powietrza lub tylko nieznacznie inną, większość spożywa takie samo jedzenie. Zróżnicowanie gatunkowe w Star Trek jest niewielkie.
Mogłabym się zgodzić, że żyje pod powierzchnią ziemi, ale z kolei ma na to za długie nogi. Popatrz na dżdżownicę, kreta, czy choćby dowolne pędraki. Raczej takimi kończynami nie dysponują, bo zwyczajnie utrudniałoby im to poruszanie się w podziemnych korytarzach.
Ma nogi pozwalające mu błyskawicznie wyskoczyć spod śniegu i zaatakować swoją ofiarę. Dżdżownica nie atakuje swoich ofiar, nie poluje na żadne inne stworzenia. Łapy kreta służą mu do drążenia korytarzy pod ziemią, również nie służą mu do skakania. Nie ma też żadnych dowodów na to że czerwony stwór porusza się pod ziemią. Prawdopodobnie jedynie zakopuje się i czeka.
Poza tym kończyny ma kompletnie nieprzystosowane do poruszania się po śniegu i lodzie, co można było zauważyć kiedy zleciał na mordę z urwiska i później ślizgał się na lodzie.
Być może to prawda, nie jest przystosowany do pogoni za zwierzyną a jedynie do ataku z zaskoczenia. Czym innym też jest wspinaczka. Człowiek doskonale sobie radzi chodząc po płaskim terenie ale w góry zabiera się sprzęt, chociażby dobre buty.
To wszystko sprawia, że zwierzak wydaje mi się zupełnie absurdalny i jakby z innej bajki. Nie nadaje się z biologicznego punktu widzenia do życia ani pod ziemią ani na lodzie.
Absurdalny wniosek.
Do: Lo'Rel
Te puszki co są odrzucane pod koniec filmu to rdzenie warp? W tym względzie przywykłem do tradycyjnej maszynowni
Rdzeń Warp nie musi się składać z jednego elementu, może się składać z wielu elementów. Doskonałym przykładem wielo-elementowego rdzenia Warp jest model zamontowany podczas przebudowy na USS Enterprise 1701 w 2271 roku. W przypadku alarmu gródź zamykając się dzieliła rdzeń na dwie części.
jeżeli mnie pamięć nie myli to gródź oddzielała materię od antymaterii
co do tego rdzenia w kilku częściach to bardzo chciałbym wiedzieć jak po jego wyrzuceniu zasilili osłony chroniące przed wybuchem, który pozwolił im się wyrwać z przyciągania czarnej dziury
co do tego rdzenia w kilku częściach to bardzo chciałbym wiedzieć jak po jego wyrzuceniu zasilili osłony chroniące przed wybuchem, który pozwolił im się wyrwać z przyciągania czarnej dziury
Proste - tak jak to miało miejsce na Enterprise-E w Star Trek IX 🙂
Do: rupilius
jeżeli mnie pamięć nie myli to gródź oddzielała materię od antymaterii
co do tego rdzenia w kilku częściach to bardzo chciałbym wiedzieć jak po jego wyrzuceniu zasilili osłony chroniące przed wybuchem, który pozwolił im się wyrwać z przyciągania czarnej dziury
Logika nakazuje mieć dodatkowe źródło energii na nieprzewidziane sytuacje. Akumulatory są dobrym rozwiązaniem.
Do: rupilius
Logika nakazuje mieć dodatkowe źródło energii na nieprzewidziane sytuacje. Akumulatory są dobrym rozwiązaniem.
I jest to rozwiązanie. Przypominam odcinek TOS "Mudd's Women". Enterprise tracił energię wskutek zniszczenia kryształów dylitu. Spock powiedział "Przechodzimy na zasilanie akumulatorowe." Jak mi sie zdaje, można było w ten sposób zasilać statek przez 15 godzin.
hmmmmmm, wybuch jest na tyle silny że wyrwał ich z przyciągania czarnej dziury a oni przetrwali na zasilaniu awaryjnym? ja tego nie kupuje
Do: Mar
Zdecydowanie nie dlatego, że jest czerwony. Ma nagą skórę i bardzo dużą powierzchnię, przez co traci ciepło bardzo intensywnie
To tylko teoria nie podparta żadnymi dowodami. Nie wiemy jak szybko traci ciepło - brak informacji o skórze i tkankach. Nie wiemy też ile ciepła mu potrzeba i czy w ogóle. Istoty z innych planet mogą się wprost niewyobrażalnie dla ludzi różnić od nich samych. Star Trek niestety uczy że każda istota jest taka sama, nie dość że wszyscy wyglądają tak samo to też z grubsza mają takie same potrzeby. Większość oddycha taką samą mieszanką powietrza lub tylko nieznacznie inną, większość spożywa takie samo jedzenie. Zróżnicowanie gatunkowe w Star Trek jest niewielkie.
No i właśnie dlatego się czepiam. Jeśli założymy, że to przecież inna planeta, o której nic nie wiemy i życie może występować tam w dowolnej formie, to rzeczywiście nie ma już o czym rozmawiać.
Co do tego, że być może jest przystosowany do wyskakiwania spod śniegu i atakowania, a nie do pogoni, to się zgadzam. Pozostaje jednak pytanie - dlaczego w takim razie usiłował gonić Kirka? Są takie duże podziemne pająki, które czatują na ofiarę, a później wyskakują i ją dopadają. Jeśli jej jednak nie dopadną, to wracają do kryjówki, a nie gonią jej po ziemi. Skoro nie mają do tego przystosowania, to takie zachowanie byłoby bez sensu.
No i dziwię się, że uznałeś mój końcowy wniosek za absurdalny. Stwierdziłam, że nie jest przystosowany do życia/poruszania się pod ziemią (sam stwierdziłeś, że nie ma dowodów na to, że żyje/porusza się pod ziemią, więc tu się właściwie zgadzamy 🙂 ) oraz do życia/poruszania się po lodzie (stwierdziłeś, że być może to racja, że nie jest do tego przystosowany, bo może poluje z zaskoczenia. No to na mój rozum tutaj też się częściowo zgadzamy 🙂 )
Do: rupilius
hmmmmmm, wybuch jest na tyle silny że wyrwał ich z przyciągania czarnej dziury a oni przetrwali na zasilaniu awaryjnym? ja tego nie kupuje
Zasilanie awaryjne to zasilanie zastępcze. Jego zadaniem jest utrzymanie sprawności okrętu do czasu ponownego przywrócenia zasilania głównego. Nie musi być słabsze.
Do: Mar
Pozostaje jednak pytanie - dlaczego w takim razie usiłował gonić Kirka? Są takie duże podziemne pająki, które czatują na ofiarę, a później wyskakują i ją dopadają. Jeśli jej jednak nie dopadną, to wracają do kryjówki, a nie gonią jej po ziemi.
Stwór widziany na Delta Vega może nie działać w taki sam sposób jak ziemski pająk. Mógł być zaciekawiony nowym "pożywieniem", jednak sam mógł nie wiedzieć czy to się nadaje do zjedzenia i jak się do tego zabrać. Na Ziemi występuje wiele gatunków drapieżników które pomimo że nie mają ludzi w jadłospisie to jednak gdy nadarzy się im okazja często atakują.
No i dziwię się, że uznałeś mój końcowy wniosek za absurdalny.
Napisałeś:
To wszystko sprawia, że zwierzak wydaje mi się zupełnie absurdalny i jakby z innej bajki. Nie nadaje się z biologicznego punktu widzenia do życia ani pod ziemią ani na lodzie.
Wszystko co napisałeś w swoim wniosku jest błędne, wykazałem to w poprzednim poście do Ciebie. Życie pod ziemią nie musi oznaczać drążenia korytarzy ani w ogóle przemieszczania się pod powierzchnią. Życie na lądzie nie musi oznaczać wysokogórskich wspinaczek ani pościgów. Za mało widzieliśmy by wyciągać tak dalekie wnioski, które w dodatku powodowały by tak wielki paradoks.
hmmmmmm, wybuch jest na tyle silny że wyrwał ich z przyciągania czarnej dziury a oni przetrwali na zasilaniu awaryjnym? ja tego nie kupuje
Nie musisz kupować. Wystarczy, jeśli jeśli pożyczysz. Jeśli bierzemy pod uwagę iistnienie akumouatorów, zdolnych przez wiele godzin zasilać statek klasy Constitution, to nie ma powodu, by wątpić w zasilanie takiego typu.
nie wiem czy dyskutujemy o tym samym
czarna dziura stworzona z jednej kropli czerwonej materii wessała planetę, rozbijają statek z ilością czerwonej materii którą zapewne można by zniszczyć każdą planetę w Federacji (i może jeszcze by zostało), zostaje wessany statek o 200 lat bardziej zaawansowany technicznie, Enterprise leci w warp a mimo to jest wciągany (używając każdej dostępnej mocy), wyrzucają rdzeń warp (podstawowe źródło mocy), tworzą wybuch który wypchnął ich z przyciągania czarnej dziury i przetrwali to zasilając osłony z akumulatorów? no dajcie spokój, to tak jakbym wyłączył elektrownię i chciał oświetlić miasto latarką, żaden akumulator na 15 godzin nie może się równać z rdzeniem warp
Kochaneczku, a czy Ty wiesz, jaką budowe w erze napędu warp mają akumulatory? Przeciez to nie są akumulatory z malucha czy trabanta! Pewnie tak się mają do napędu warp, jak akumulator standardowego dzisiejszego samochodu do jego napędu, inaczej układ po prostu nie byłby wydolny.
Do: rupilius
żaden akumulator na 15 godzin nie może się równać z rdzeniem warp
Oczywiście że nie. Reaktor warp służy do zasilania całego okrętu przez bardzo długi czas, akumlator może to robić jedynie przez 15 godzin.
Ale z drugiej strony możesz mieć rację: W ST:2 Spock powiedział mniej więcej tak: nie uciekniemy na zasilaniu awaryjnym. Jednak nie musi to oznaczać że akumulatory są słabsze i nawet krótkotrwale nie mogą konkurować z reaktorem warp. Mogło to oznaczać że jest ich aktualnie za mało, okręt był uszkodzony i nie można wykluczyć że zasilanie awaryjne nie było na pełnej mocy.
Kochaneczku, a czy Ty wiesz, jaką budowe w erze napędu warp mają akumulatory? Przeciez to nie są akumulatory z malucha czy trabanta! Pewnie tak się mają do napędu warp, jak akumulator standardowego dzisiejszego samochodu do jego napędu, inaczej układ po prostu nie byłby wydolny.
akumulator w samochodzie pracuje cały czas a w Treku jest do sytuacji awaryjnych więc chyba raczej wysiadł akumulator zasilę elektrykę z bateryjki
z całego uniwersum akurat TOSa znam/lubię najmniej ale za każdym razem (który przychodzi mi do głowy) kiedy w zastępstwie głównego było włączane zasilanie awaryjne to jego możliwości były mocno ograniczone, więc jak już pisałem "nie kupuje tej historii", przy tej sile wybuchu (wyrwało ich z czarnej dziury czego nie zrobiły silniki na maxa), rozlatującym się statku i braku głównego zasilania nie powinni przeżyć, ale chociaż ładnie wyglądało, będzie następna część, ludzie znowu pójdą do kina i będzie nowy serial (oby)
Rdzeń był w elementach tak? A kto powiedział że wyrzucili wszystko? Zostawili trochę dodali do tego akumulatory i przetrwali. Nie doszukujcie się w mojej wypowiedzi wielkiego sensu bo piszemy o filmie sci-fi ;D
Na naszej planecie nie miałby sensu, ale może z jakichś powodów ma sens na tamtej.
Jeżeli widzimy warunki zbliżone do ziemskich (Kirkowi wystarczyło ciepłe ubranie by w miarę swobodnie się poruszać, w tym i biegać więc musiało go dobrze izolować, inaczej traciłby ciepło i energię), to i stwór żyjący w takich warunkach powinien być przystosowany podobnie do ziemskich zwierząt. Z resztą widzimy tam jakiegoś ichnego niedźwiedzia w futrze, zatem i tam występuje taki sposób izolacji przed zimnem. Stwór choć efektowny to jednak jest nieprzemyślany.
A rdzeń warp w kilku kawałkach jestem w stanie przeboleć, ale maszynownia jest po prostu niepraktyczna i niebezpieczna.
