Forum › Fantastyka › Inne sci-fi i pozostałe gatunki › Seriale mego dzieciństwa ;-)
Dla mnie absolutnie kultowa była Brygada RR 🙂 A Tsubasa (Kapitan Hawk) Był fascynujący. Pamiętam, że podwórko wymierało na 20 minut, a po odcinku wszyscy wychodzili grać w piłkę i każdy chciał być Tsubasą albo Koziro (tak się to piszę?) Kiedyś na polsat 2 widziałem serial "Piłka w grze" w podobnych klimatach ale już sporo poważniejszy.
O "Kaczych Opowieściach" nikt nie wspomniał, a są świetne - chłopaki w akademiku zaczęli oglądać i sam się znowu wciągnąłem 😀
To moje drugie miejsce, serio 🙂 w ogóle jak byłem mały to lubiłem Disneya:) Była jeszcze Kacza paczka ale to nie było już takie dobre.
I byłbym zapomniał
Moonlightng (Na wariackich papierach?)
http://www.youtube.com/watch?v=KBehKMvSKjY
Magnum
Z dobranocek nie wiem czemu nie ma smerfów. Można też wrzucić trochę rodzimych produkcji: WOW, Tajemnica Szagali, Przybysze z Matplanety.
Nie martw się D, Matplaneta ma swoich wiernych fanów na tym forum, już gdzieś jej temat był poruszany.
Ale czy już ktoś mówił o Strażniku Texasu? Jeżeli pominęłam ten wątek to przepraszam.
Ech, po dziś dzień pamiętam theme do serialu.
Ba, Walker Texas Ranger... to ci facet. Chociaż nie cierpię niedogolonych kurdupli o końskiej twarzy, Chuck Norris to jeden z mych ulubionych nie-aktorów.
Dla mnie absolutnie kultowa była Brygada RR 🙂
"Chip, Chip, Chip and Dale..." Ekstra bajka!
O "Kaczych Opowieściach" nikt nie wspomniał, a są świetne
Gdzieś mam na VHS nagranych parę odcinków. Bajka kultowa!
Z dobranocek nie wiem czemu nie ma smerfów. Można też wrzucić trochę rodzimych produkcji: WOW, Tajemnica Szagali, Przybysze z Matplanety.
Z rodzimych, podobał mi się Gwiezdny Pirat
A wracając do zagranicznych:
Super Balou
Wyspa niedźwiedzi
Bałwanek Bouli
Troskliwe misie (w kilku odcinkach parodiowały Star Trek :))
Denver - ostatni dinozaur
Co włączę filmik, to jakaś kolejna bajka mi się przypomina, bo na pasku wyświetla się miniaturka 😛
Pamiętacie bajkę inspektor Gadget? Wie może ktoś czy kiedyś pokazali jego przeciwnika?
A propos Seaquesta... nie widziałem o tym:
Krótkotrwałe kariery młodych aktorów, którzy nie potrafią zdyskontować swoich dziecięcych sukcesów mają niekiedy tragiczny finał. Jonathan Brandis, czyli Lucas Wolenczak, nastoletni informatyk z serialu "SeaQuest DSV" (1993) popełnił samobójstwo w wieku 27 lat. Chociaż widzowie kojarzą go przede wszystkim z występem w produkcji science-fiction czy rolą Bastiana Buksa w drugim rozdziale "Niekończącej się opowieści" (1990), zdolny Amerykanin nie porzucił aktorstwa po przekroczeniu progu dorosłości. Wręcz przeciwnie, kontynuował przygodę z ruchomym obrazem, grając (po raz ostatni w "Bad Girls from Valley High", 2005) oraz próbując swych sił jako scenarzysta i reżyser (zadebiutował tuż przed śmiercią krótkometrażowym dramatem "The Slainesville Boys").
Miarą komercyjnego sukcesu czyniąc postać Lucasa Wolenczaka, Jonathan Brandis czuł, że oddala się od ideału. Nie był zadowolony z późniejszych dokonań. Samotny i rozgoryczony powiesił się 11 grudnia 2003 roku. Mimo prób odratowania przez przyjaciół, którzy odnaleźli aktora, nie udało się utrzymać go przy życiu. Zmarł następnego dnia w wyniku odniesionych obrażeń.
🙁
Zmarł twórca oprawy dźwiękowej do wielu polskich filmów i animacji, m.in. "Zaczarowanego ołówka", Przygód Misia Uszatka" czy "Przygód Kota Filemona" - Mieczysław Janik.
Przypomniał mi się jeszcze jeden serial z bezgrzesznego dzieciństwa - "The Invaders", po polsku "Najeźdźcy". W pewnym sensie dość TOSowy, a już na pewno tandetny, ale oglądałam z zapartym tchem i nawet miałam koszmary po kolejnych odcinkach. W tym serialu Obcy wmieszali się miedzy ludzi, by ich zniewolić, ale żeby zyć na Ziemi i udawaź ludzi, musieli przyjmowac jakieś zastrzyki co określona ilość czasu. Inaczej następował regres i zmieniali się w potwory. Pamiętam ich broń - to były takie małe krążki, ukrywane we wnętrzu dłoni. Gdy dotknęłi takim krążkiem czyjejś szyi, ten momentalnie umierał na udar mózgu,. Albo pakowali delikwenta do takiej przezroczystej rury, w której dostawał zawału, tak że zawsze śmierć wyglądała na naturalną.
Pewnie niektórzy by mnie tutaj zjedli za ten typ ale nie zapominajmy o Kosmos 1999. Byłem baaardzo młody kiedy puszczali ten serial w tv i pamiętam, że byłem w niego bardzo zapatrzony. Co prawda teraz trochę trudno ułożyć mi chronologicznie tamten okres i nie wiem co było pierwsze ale w zasadzie TOS i 1999 [jaki by nie był] to mój First Kontakt z sci fi.
Czemu od razu zjedli 😀 Ja tam bardzo mile wspominam ten serial i także byłem w niego zapatrzony, a był to w tamtych czasach jedyny serial SF oprócz Star Trek'a który wtedy oglądałem, może oprócz animowanych Załogi G i czegoś tam jeszcze. Był on kręcony w latach 1975-1977, a więc około 9 lat później niż TOS który kręcono w latach 1966-1969.
Był kiedyś taki serial, dość dawno go oglądałem, chyba leciał na polsacie, coś o jakimś dowódcy sił ochrony na jakiejś stacji kosmicznej czy też kolonii. Pamiętam szczególnie jedne odcinek kiedy to ten szef ochrony ze swoim małym synem znaleźli wielki porzucony statek kosmiczny, weszli na pokład gdzieś tak na mostek potem otworzyli szafę i na dzieciaka wypadł suchy truposzczak hehe. Jeszcze pamiętam że zaraz potem statek włączył system samo-destrukcji. Za nic kurcze nie mogę se przypomnieć tytułu a chciałbym odszukać ten serial i obejrzeć go ponownie, ktoś wie może co to może być ?
