Forum › Fantastyka › Inne sci-fi i pozostałe gatunki › Seriale mego dzieciństwa ;-)
Hmmm to może ja dołożę swoje trzy grosze. Młody jestem, a Polonię to ja raz widziałem. Za to coś dla mnie swojskiego to takie hity jak: "Przyjaciele", "Jezioro Marzeń" (kojarzy ktoś?), animowana Godzilla i Faceci w czerni, z czasów bliższych to chyba tylko "Roswell" i "Siódme niebo" - Panie, jakie to piękne czasy były :roll:. A potem to tylko szmiry w stylu M jak miłość leciały...
Przyjaciół oglądałem jeszcze na niekodowanym Canal+, ale potem jakoś już mnie serial nie ciągnął. Z resztą zdaje się, że ten tasiemiec wraz ze spin-offami skończyli kręcić dopiero kilka lat temu.Jak najbardziej pamiętam animowaną Godzillę, a także animowanego młodego supermana (miał zdaje się psa Krypto). Z resztą w podobnym czasie lecieli inni animowani superbohaterowie: Spiderman, Batman, X-Men, Hulk, Iron Man i pewnie kilku innych o których nie pamiętam.Serial "Men in Black", to już chyba nieco późniejsze czasy - epoka pokemonów, a więc moje liceum.
Przyjaciół kręcili 10 lat. Jak dla mnie to jeden z lepszych sitcomów. Teksty Chandlera mnie niszczą 😉
Czy "seriale dzieciństwa" to termin, obejmujący tylko telewizję? Bo jeśli nie, to radiowe seriale tez nie były od rzeczy "Rycerze" Andrzeja Waligórskiego, "Rodzina Poszepszyńskich" albo cykl programów Jonasza Kofty i Jana Pietrzaka "Duet liryczno prozaiczny". Uwielbiałam to.
A poza tym... wspomnę coś, czego żadne z Was pewnie nie pamięta i nigdy nigdzie tego nie znajdziecie. Podejrzewam, że po wprowadzeniu stanu wojennego taśmy zostały zniszczone, a szkoda. Była to radiowa parodia "Pszczółki Mai", w której żartowano na potęgę z całej naszej ówczesnej polityki. Po 13 grudnia oczywiście audycje diabli wzięli i nawet nie pamiętam, jak się nazywała, ale pamiętam, jak bardzo mnie śmieszyła. Utkwił mi w głowie krótki dialog:
Tak zwana "masówka" na łące, owady wybierają komitet centralny.
- W związku z rezygnacją kolegi Wszy Głowowego proponuję zastąpić go kolegą Wszą Łonowym.
- Ale będzie strasznie mendził.
- Co w tym dziwnego, przecież to menda. Druga sprawa: jaki jest postulat kolegów chrząszczy gnojaków?
- Mają hasło: "Żądamy by równo podzielono...."
No i tak dalej. Strasznie żałuję, że nie ocalono tych tam, uwierzcie mi, były genialne.
Mam pytanie: pamięta ktoś taką bajkę o chłopcach co latali złotym jastrzębiem, orłem no jakimś ptokiem 😉 taką maszyną znaczy 🙂 i było tam też coś o Aztekach...męczy mnie od jakiegoś czasu. A oglądał ktoś Robin Hooda w wersji takiej anime?
Prawdopodobnie masz na myśli "Tajemnicze złote miasta"
Match jesteś wielki 🙂 kurna jak ja ten serial lubiłem...ech stare dobre czasy 🙂
Match jesteś wielki 🙂 kurna jak ja ten serial lubiłem...ech stare dobre czasy 🙂
Jaaa! Pamiętam, że to uwielbiałem, czasy podstawówki, eh 😉
Z innych kreskówek:
Johnny Quest
Oczywiście także standardy tj. Generał Daimos, Yattaman 🙂 Muminków, czy Gumisiów nie wymieniam, bo to wiadomo 😉
Z nie-kreskówek Knight Rider
A-Team
Airwolf
No i MacGyver
Jak sobie przypomnę, to jeszcze coś może wrzucę.
edit: O, przypomniało mi się - Motomyszy z Marsa 😀
Dodam, że chyba 14. czerwca "Drużyna A" wchodzi do kin 😀
Wchodzi nędzna parodia "Druzyny A", chciałeś napisać...
Czy ja wiem...? Czy film z Liamem Neesonem może być aż tak zły?
Czy ja wiem...? Czy film z Liamem Neesonem może być aż tak zły?
Nie wiem. Ale sukces "Drużyny A" to kwestia niezwykle magnetycznych postaci aktorów - niekoniecznie genialnych, ale posiadających wdzięk, osobowość i klase. Zastąpienie ich innymi musi spowodować klapę.
Dodam, że chyba 14. czerwca "Drużyna A" wchodzi do kin 😀
Wchodzi nędzna parodia "Druzyny A", chciałeś napisać...
Czyżbyś już widziała?
Czyżbyś już widziała?
E-vi-va jest pi-ra-tem, E-vi-va jest pi-ra-tem 😉
A co do filmu - trailer mi się podobał. Jedyny jego moment, który wywołał szyderczy uśmieszek na mojej facjacie, to starcie powietrzne czołgu i samolotu. Fajnie wmiksowane fragmenty oryginalnego theme'u. B.A. na reszcie wygląda jak były żołnierz, a nie obwieszony złotem bandyta. Hannibal ze swoim cygarkiem. Face nadal rwie laski, a Murdock... Chyba wolałem go w wersji Dwighta Schultza...
